niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 17


ZUZA
Razem z Izą robiłyśmy pierogi. Pycha. Mania za to sprzątała całe mieszkanie. Na samym początku miała to zrobić Iza, ale doszłyśmy do wniosku, że ona sprzątać nie umie. Nie dosłownie, ale kiedy ona sprząta, to przejedzie na brzegu mebla szmatką, by zetrzeć kurze i mówi, że skończyła. Więc wolałyśmy nie ryzykować. Bo znając życie rodzice będą oglądać każdy detal tego mieszkania i sprawdzać czy jest czysto. Izka siedziała na blacie i wkładała kapustę i pieczarki do ciast, ja za to zaklejałam je by uformować z nich solidnego pieroga. Pokrótce blondynie się to znudziło więc postanowiłyśmy się zamienić. Kiedy włożyłam farsz do jakiś pięciu pierogów mnie też to zaczęło nużyć. Myślałam, że tam zasnę, a Iza najwyraźniej się świetnie bawiła. Zaraz usłyszałam, że Mańka odkurza. Nienawidzę dźwięku odkurzacza, przez to mam czasem ochotę wyrzucić go przez okno. Poszłam do siebie do pokoju po słuchawki. Puściłam muzykę najgłośniej jak się dało i zeszłam z powrotem na dół. Akurat kończyłyśmy więc się cieszyłam. Zostało nam jeszcze do zrobienia babka, bo resztę nasi kochani rodzice postanowili przywieść. Byłyśmy z tego faktu zadowolone, bo przynajmniej nie musiałyśmy tak dużo jedzenia robić. Zaczęłam więc wyciągać wszystkie składniki do ciasta. Składniki do miski wkładała Iza, bałam się trochę jej spotkania z mąką, bo mam przez nią uraz do teraz, a mianowicie kiedy jeszcze mieszkałyśmy w Polsce, zaprosiłam dziewczyny do siebie na noc i postanowiłyśmy zrobić babeczki, a nasza pomysłowa Iza wpadła na pomysł byśmy sobie twarze mąką posmarowały, bo podobno to dobra maseczka. Nie zgodziłam się, więc ta zaczęła mnie nią  rzucać, mąka była wszędzie miałam na włosach, na twarzy i pod ubraniem, ona zresztą też, ale dodatkowo cała kuchnia była w tym proszku. Poszłam zmyć z włosów tą  mąkę i męczyłam się z nią dobre pół godziny bo jak zmoczyłam włosy mąka skleiła się ze sobą i porobiła obrzydliwe górki, a dodatkowo rodzice jeszcze kazali mi sprzątać calusieńką kuchnię. Postanowiłam jednak ja wsypać tą mąkę, więc wzięłam opakowanie do ręki, lecz na moje nieszczęście Iza to zauważyła i mi ją zabrała, włożyła rękę do torebki i wyciągnęła garść mąki i skierowała ją na mnie, twarz miałam całą białą, na włosach też ją miałam, ale zwisało mi to. Sama wzięłam garść mąki i rzuciłam w nią. Mąka się skończyła, a my jak głupie darłyśmy paszczę ze śmiechu, dopóki Mania nie zagościła w kuchni. Zaczęła na nas się drzeć, że nie szanujemy jej pracy i takie tam, normalnie jak bym swoją rodzicielkę słyszała. Kazała mi iść po kolejną mąkę. Poszłam umyć twarz i otrzepać włosy z mąki. Musiałam się też przebrać, bo byłam biała. Założyłam miętowe rurki, białą bluzkę na długi rękaw i sweterek. Na nogi wsunęłam adidasy, bo śniegu nie było i założyłam płaszcz, a szyję opatuliłam szalem. Na dworze był mróz, ręce włożyłam do kieszeni i szłam tak dobre piętnaście minut, dopóki nie dotarłam do ciepłego sklepu. Zakupiłam na wszelki wypadek trzy paczki mąki i poszłam z powrotem  do domu. Kiedy znalazłam się przy domu sąsiadów oddalonym od naszego o jakieś trzy domki spotkałam Zayn’a i Harry’ego.
-Witaj, dokąd zmierzasz?- zapytał uradowany Harry
-Witam, do domu wracam- odpowiedziałam uprzejmie
-Właśnie co robicie w święta? Zapraszamy do siebie- zaproponował lokaty
-Dzięki za zaproszenie, ale nie wpadniemy, bo rodzice przyjeżdżają
-O szkoda, a my mieliśmy nadzieję, że święta razem spędzimy- powiedział smutny
-No nic trudno, może kiedy indziej, wiesz to nie są ostatnie- powiedziałam
-Racja. Ale za to zapraszamy na sylwestra, czy nadal będą rodzice?
-Nie, już ich nie będzie, dzięki za zaproszenie, chętnie skorzystamy
-No to jeszcze się zdzwonimy
-Jasne, pa
-Cześć
IZA
Siedziałam w salonie oglądając telewizję i zajadając się nachosami. Mania sprzątała ten cały syf w kuchni, a Zuza właśnie wróciła do domu z paczkami mąk.
-Jee można robić ciasto- krzyknęłam uradowana i pobiegłam do kuchni
-Nie-e nie ma żadnego robienia ciasta, na dziś koniec, ja je zrobię wy lepiej idźcie zapakować prezenty.- powiedziała Mania machając mi szmatą przed twarzą
-Tak jest panie kapitanie- powiedziała Zuza i zasalutowała, ja również
-Spadajcie stąd lepiej- powiedziała nieźle wpieniona
Poszłam na górę i wyjęłam z szafy prezenty. Rozłożyłam je wszystkie na podłodze i zaczęłam owijać ozdobnym papierem. Na sam początek poszedł prezent dla mamy, którym był duży obraz Londynu nocą, ona lubi takie rzeczy, potem dla taty wiertarka, nie wiedziałam co mu kupić więc kupiłam wiertarkę na pewno mu się przyda, kiedyś, dziewczyny też nie wiedziały co kupić dla ojców, więc każdy z nich dostanie po wiertarce. I na sam koniec pozostawiłam prezent dla mojego pięcioletniego brata, którym był duży samochód na baterie. Nie wiedziałam jak się zabrać za jego pakowanie. Rozłożyłam cały papier na podłodze i postawiłam na niego karton, z zawinięciem męczyłam się chyba dwadzieścia minut i wy marnowałam chyba z trzy rulony papieru, ale warto było.  Musiałam jeszcze zapakować prezent ode mnie i od Mani dla Zuzy. Kupiłyśmy jej nintendo ds. Wspólnym prezentem dla Mani miała zająć się Zuza i miała ona od nas dostać różowego iPod'a nano 4g, ta dziewczyna będzie się cieszyła, bo zawsze o nim marzyła. Po zakończeniu pakowania i włożeniu wszystkich prezentów do szafy zeszłam z powrotem na dół. Już na schodach pachniało babką, miałam wielką ochotę iść i ją zjeść, ale chyba Mania udusiła by mnie gołymi rękami. Zobaczyłam, że w salonie stoi nieozdobiona choinka, więc zabrałam się za jej strojenie, potem przyszła Mania i mi pomogła.
ZUZA
Siedziałam w pokoju i pakowałam wszystkie prezenty. Dla mamy kupiłam ekspres do kawy, bardzo przydatny, dla taty wiertarkę, a Monice dam płytę chłopaków z ich autografami. Musiałam spakować prezent dla Mani i Izy. Blondynce kupiłyśmy zapas snicker'ów , chyba na pół roku. Kiedy skończyłam zeszłam na dół i pomogłam dziewczynom stroić choinkę. Rodziny miały przylecieć dziś wieczorem więc mam nadzieję, że brunetka spakowała swoje prezenty.
-Ej Mania zapakowałaś wszystkie prezenty?- zapytałam
-Jasna cholera zapomniałam- powiedziała przerażona i w pośpiechu pobiegła na górę
-Tylko nie zapomnij zapakować prezentów dla chłopaków- zdążyłam jeszcze jej krzyknąć
Postanowiłyśmy, że kupimy im po prezencie, w końcu są dla nas jak rodzina. Każdy z nich dostanie wełniane skarpetki, tak dla śmiechu. Jedynie Harry dodatkowo dostanie specjalny prezent od Izy, nie mam bladego pojęcia co to jest ona sama nie chciała nam powiedzieć. Po skończeniu strojenia drzewka, wzięłam szczotę by zmieść wszystkie igły, które spadły z niego. Była już osiemnasta, czekałyśmy zniecierpliwione na rodziny, mieli być już ponad pół godziny temu. Zaraz jednak usłyszałam dzwonek do drzwi, brunetka podniosła się z sofy i pobiegła do drzwi otworzyła je a w nich stały nasze rodziny. Byli cali obładowani torbami i zmarznięci. Weszli do środka. Rozebrali się i zaprowadziliśmy ich do ich tymczasowych pokoi. Moi rodzice i Monika będą spali u mnie, Izy rodzice i Maciek u niej, a rodzice brunetki u niej. My za to będziemy spały na materacu w salonie. Rodzice rozpakowali się i zeszli na dół, my w tym czasie, w którym oni się wypakowywali robiłyśmy herbatę. Każdy z nich zszedł i dał to całe jedzenie, które przygotował. Schowałyśmy je do lodówki i rozdałyśmy po herbacie, zaprosiłyśmy ich do salonu. Kochani tatusiowie zasiedli przed ekran telewizora by oglądać mecz. Monika bawiła się z Maćkiem, jak ona uwielbia takie dzieciaki, a my z mamuśkami rozmawiałyśmy.
-Właśnie a zdałyście te prawo jazdy?- zapytał nagle tata Izy
Radosne swoim osiągnięciem pochwaliłyśmy się radośnie pozytywną odpowiedzią. Ta rodzice byli z nas dumni. Rozmawialiśmy z nimi chyba do trzeciej, o wszystkim co się tutaj dzieje i jak nam tu jest. Nie wspomniałyśmy nic, że poznałyśmy chłopaków i, że Iza jest związana z Harry'm, na razie nie chciałyśmy im o tym wspominać, jak przyjdzie czas to  się dowiedzą. Po skończonych rozmowach i wyznaniach padnięte poszłyśmy spać.
MANIA
Wstałam rano z bolącymi plecami. Nigdy w życiu już nie będę spała z dziewczynami na jednym materacu, a szczególnie z Izą, ona się tak rozpycha jak jakiś mamut. Na dworze pruszył śnieg, a myślałam że to będą bez śniegowe święta Każdy z rodziców krzątał się po domu, w poszukiwaniu nie wiadomo czego. Chwilę po mnie wstały dziewczyny i się ogarnęły i tak teraz każdy po domu biegał bez celu. Podgrzewałyśmy jedzenie, rozstawiałyśmy stół, wyjmowałyśmy prezenty i zamykałyśmy je w jednym pokoju by nikt ich nie znalazł i tak zleciał dzień, aż w końcu nastał wieczór i czas Wigilijnej Kolacji. Każdy był odświętnie ubrany. Złożyliśmy sobie życzenia i zasiedliśmy do stołu. Cały dom był wypełniony rodzinną atmosferą, świetnie się spędzało święta w granie bliskich osób. Zawsze lubiłam takie święta. Nagle zabrzęczał mój telefon oznajmiając, że dostałam sms-a , był on od Tomka, z życzeniami. Rozstaliśmy się, ale nadal się przyjaźnimy, w końcu Louis to jego rodzina, a my z chłopakami spędzamy dużo czasu, tak samo Tomek, więc postanowiliśmy zachować pokojowe stosunki. Podziękowałam mu oraz sama je mu wysłałam i wróciłam do kolacji. Czas miną szybko i przyszedł czas na danie prezentów. Maciek wieży w Mikołaja więc Monika poszła z nim na górę pobawić się, a my wszyscy zaczęłyśmy znosić wszystko. Największy problem miała Iza z prezentem dla brata, więc jej pomogłam. Potem dziewczyna zeszłą z chłopakiem i byli w niebo wzięci. Każdy rozpakował swój i był zadowolony, Iza zaczęła zajmować się Maćkiem, co zdziwiło nie tylko mnie i Zuzę ale też jej rodziców. Dziewczyna doznała cudu. No nic dobrze, że tak się stało, bo pamiętam to nigdy nie lubiła się bawić z bratem. Monika o mało co zawału nie dostała jak zobaczyła tą płytę z ich autografami.Szczęśliwi i zadowoleni poszliśmy spać.

Przepraszam za błędy i dzięki wam za komentarze i za wejścia. Nie mogę uwierzyć, że było tu już ponad 3000 ludzi. :) Jesteście cudowni :* Następny postaram dodać się w tygodniu

5 komentarzy:

  1. baaardzo fajny i przyjemny :) ciekawe co dalej z Zayn'em i Manią :) czekam na następny :*
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. swietne*_*
    zapraszam do komentowania 27 rozdziału
    http://galaxy-strawberry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Sory, nie przeczytałam, jakoś nie mogłam się skupić. Za dużo opisów.
    Ludzi nie było, tylko wyświetlenia.
    Zapraszam do siebie.
    the-summer-holidays.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezus, dziewczyno masz talent. Przeczytałam te 17 rozdziałem jednym tchem i jeszcze mi mało.
    Kocham to jaki piszesz, kocham Ciebie że tyle czasu poświęcasz dla nas, żebyśmy mogli cieszyć się życiem głównych bohaterów.
    Dziękuje Ci za to. ♥

    O to mój blog, niestety nie jest One Direction, ale coś podobnego.

    http://memoriesaremeanttoreturntothem.blogspot.com/
    Jak na razie są główni bohaterowie, ale z czasem pojawi się prolog.

    OdpowiedzUsuń