czwartek, 21 czerwca 2012

Pożegnanie

                   Epilog w poście niżej 
                                                                                 
A więc oficjalnie oświadczam, że to koniec. Prowadziłam tego bloga 4 miesiące. Na samym początku nie miałam pojęcia, ani nawet nie przypuszczałam, że komuś się spodoba oraz, że dożyje on swojego końca.  Jestem wam wdzięczna za wszystkie wejścia i komentarze. Dzięki wam dotarłam do końca i serdecznie wam za to dziękuje :) To wasza zasługa. Nie będę wymieniała każdego z osobna, bo jeszcze kogoś ominę. Ale te osoby, które w jakikolwiek sposób `wspierały` mnie w tym wiedzą, że to one :)
                    Mimo, że kończę tego bloga, postanowiłam założyć nowego:


 http://three-meters-above-the-sky-x.blogspot.com/

Ta nowa historia jest kompletnie inna, jeżeli wejdziecie i przeczytacie powitanie, będziecie wiedzieli, o czym będzie to opowiadanie. Mam nadzieję, że ono również wam się spodoba i będziecie komentować, obserwować i polecać innym :)

                           A więc jeszcze raz bardzo wam DZIĘKUJĘ i do widzenia : ]



Epilog

Minęło pół roku odkąd Tomek odszedł. Chodź minęło sporo czasu, nikt nie zapomniał o nim. Każdy zapamiętał go takim jakim był, czyli miłym, pogodnym i radosnym chłopakiem, który nie zamartwia się błahymi sprawami. Nikt nie zapomniał jego roześmianej twarzy. Jego śmierć zbliżyła do siebie Izę, Zuzę, Manię, Danielle, Eleonor, Harry'ego, Niall'a, Zayn'a, Liam'a i Louis'a. Każdy z nich cieszy się szczęściem jakie przyniosło im życie i dziękują za to co ich spotkało.
Iza z Harry'm nadal stanowią parę nie jest u nich idealnie, zawsze znajdzie się jakaś sprawa do małych kłótni. Mimo, że się sprzeczają po pięciu minutach się godzą.
Zuza i Niall są szczęśliwą parą. W końcu postanowili się ujawnić ze swoim związkiem, na początku nie było łatwo, ale z czasem fanki zaakceptowały dziewczynę.
Mania i Zayn również są ze sobą szczęśliwi. Kiedy tylko oświadczyli, że są razem każdy cieszył się, że to w końcu nadeszło, fanki również po dłuższym czasie ją zaakceptowały. Dziewczyna chodź miała sporo zaległości zdała semestr i napisała testy na pozytywną ocenę, dzięki czemu wraz z przyjaciółkami została dziennikarką.
Eleonor i Louis nadal są ze sobą szczęśliwi. Jednak po śmierci kuzyna, Lou załamał się, ale to było przejściowe, bo dzięki swojej ukochanej, która wspierał go cały czas pogodził się z tym.
Danielle i Liam są szczęśliwi i planują nawet razem zamieszkać.
Dziewczyny zamieszkały na stałe w Londynie, od czasu do czasu wracają do Polski, by zobaczyć się z rodziną, a czasem ona przyjeżdża do nich.
One Direction istnieje nadal, cała piątka wspaniałych chłopaków koncertuje i jeździ po świecie uszczęśliwiając swoich fanów oraz siebie. Bo to co robią jest ich pasją, jest czymś co kochają i co daje im ogromną radość. Robią to nie tylko i wyłącznie dla siebie, ale dla milionów ludzi na świecie, bo to dzięki nim oni tworzą jedność.
                        
                                                                               THE END

środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 22


MANIA
Kończyłyśmy dzisiaj wcześniej, więc chłopacy wymyślili, że wyciągną nas do centrum i kina. Bez wahania zgodziłyśmy się.  O dwunastej byłyśmy już w domu,  postanowiłam się przebrać, bo niewygodnie mi było. Dziewczyny zrobiły to samo. Weszłam do siebie i otworzyłam szafę. Wpatrywałam się w te wszystkie poukładane ubrania i nie wiedziałam w co się przebrać. W końcu  wyjęłam legginsy w kwiaty, białą bokserkę a na to kremowy sweter owersize.  Włożyłam to na siebie i zeszłam na dół, by coś przekąsić. W lodówce znalazłam akurat jogurt, więc wzięłam łyżeczkę i zaczęłam go konsumować. Poszłam do salonu i włączyłam laptopa Izy, który akurat zostawiła. Przejrzałam strony, ale nic ciekawego nie znalazłam. W kółko jedno i to samo, od poniedziałku w Internecie krąży plotka na temat Niall’a i jego nowej znajomej. Wyśmiać tylko tych ludzi którzy piszą ten stek bzdur.  Wyłączyłam komputer i dojadłam posiłek, po czym wyrzuciłam zużyte pudełko i umyłam sztućca. Dziewczyny nadal nie schodziły, a ja się nudziłam. Wzięłam więc pierwszą lepszą książkę i zaczęłam czytać. Po pierwszych dwóch zdaniach znudziła mnie więc ją odłożyłam. Wyszłam na balkon i rozejrzałam się dookoła. Na dworze panował lekki przymrozek, ale miły. Wróciłam do mieszkania i akurat w tym samym czasie zeszły dziewczyny. Założyłyśmy na siebie płaszcze, kozaki oraz szale zabierając po drodze torebki wyszłyśmy z domu.  Weszłyśmy do wana chłopaków i pojechaliśmy do kina.  
 Poszliśmy po odbiór biletów na wybrany przez nas wcześniej film, a mianowicie były to ` The Hunger Games`. Podobno fajny. Kiedy zapłaciliśmy poszliśmy kupić przekąski. Chodź tego nie można tak nazwać, bo to co ci ludzie powybierali, można nazwać porządnym posiłkiem np. obiadem.  Nie musieliśmy długo czekać zanim wejdziemy do Sali, więc kiedy weszliśmy do środka zajęliśmy swoje miejsca. Siedzieliśmy na samej górze, na podwójnych kanapach. Harry siedział z Izą, Niall z Zuzą, Lou z El, a ja siedziałam z Tomkiem, natomiast Zayn z Liam’em. Nie było z nami Dan bo się biedulka rozchorowała. Na początku był trochę problem z usadzeniem naszej czwórki. Mowa tu o Liam’ie, Zayn’ie, Tomku i mnie. Ale jakoś daliśmy rade. Rozpoczął się film a my z zaciekawieniem oglądaliśmy.
Po skończonej projekcji udaliśmy się na prawdziwy obiad, bo byliśmy głodni. Nie mam pojęcia jak można być głodnym po zjedzeniu tony żarcia, ale ja w to nie wnikam. Zaszliśmy do restauracji i zjedliśmy to co zamówiliśmy. Potem wybraliśmy się na zakupy. Płeć przeciwna nie była z tego faktu zbyt zadowolona, ale jakoś się przystosowali. Obeszliśmy chyba całe centrum ze dwa razy, a nam było jeszcze mało, na całe szczęście chłopacy opanowali sytuację zanim było za późno. Szliśmy do samochodu, by wrócić do domu, ale w trakcie drogi Tomek zaczął kasłać krwią. Przeraziłam się wraz z innymi. Chłopak jednak mówił, że wszystko jest w porządku, ale my wiedzieliśmy swoje. Zawieźliśmy go do szpitala. Chłopaka zabrali na badania, a Louis w tym czasie zadzwonił do jego ojca i poinformował o całej zaistniałej sytuacji. Mężczyzna przyjechał dwadzieścia minut po telefonie.  Po dłuższym czekaniu, przyszedł lekarz i zabrał pana Gosyjskiego na stronę. Nikt nie wiedział co się dzieje, każdy był zdezorientowany i przyglądał się uważnie całej rozmowie lekarza z ojcem Tomka. W pewnym momencie jego ojciec się przeraził, a jego wyraz twarzy był taki jakby zaraz miał się rozpłakać. Lekarz poklepał mężczyznę po ramieniu i odszedł. Pan Gosyjski podszedł do nas i spojrzał na każdego z osobna.  Po jego policzku poleciała pojedyncza łza, nikt nie wiedział co się dzieje, w końcu powiedział coś co sprawiło, że coś we mnie umarło.
-Tomek ma raka płuc- wydobył z siebie – W każdej chwili może umrzeć, a hemoterapia i żadne leki nie pomogą, bo rak jest w rozwiniętym stadium – dokończył swoją wypowiedź
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, nie mogłam pohamować już spływających łez po moim policzku, wiec rozpłakałam się na dobre. Reszta dziewczyn tak jak ja szlochała, za to chłopacy starali zachować zimną krew. W pewnym momencie podszedł do mnie Zayn i mnie przytulił. Sama przytuliłam się do chłopaka, bo właśnie w tej chwili potrzebowałam ramienia, by się wypłakać i kogoś kto mnie pocieszy.  Kiedy się uspokoiłyśmy, wszyscy poszliśmy do pokoju w którym leżał brunet.  Na początku nie chcieli nas wszystkich wpuścić, ale po krótkiej sprzeczce zgodzili się. Kiedy weszliśmy na sale zobaczyliśmy go całego bladego i podłączonego do wszystkich aparatur monitorujących jego stan zdrowia. Chłopak uśmiechnął się na nasz widok, a my to odwzajemniliśmy.
Siedzieliśmy z nim jeszcze dobre pół godziny, po czym wróciliśmy do domu. Zapewniłam chłopaka, że wrócę do niego jutro rano. W końcu jeden dzień wolnego nie zaszkodzi.
3 miesiące później
Siedziałam przy nim każdego dnia i nocy. Do domu wracałam tylko na noc.  Na zajęcia nie chodziłam, przez co dziewczyny się denerwowały, ale mnie to za bardzo nie obchodziło, że opuszczam wykłady. Tomek mówił, żebym chodziła na zajęcia i po nich dopiero przychodziła, ale ja wiedziałam swoje i postanowiłam siedzieć przy nim.  Przez ten długi czas, który z nim spędziłam zrozumiałam, że nadal go kocham i nigdy to się nie zmieniło. Codziennie do szpitala przychodziła reszta tej bandy, przez co chłopak się nie nudził.
Wróciłam do domu by się przebrać w wygodniejsze ciuchy, na samym progu zastałam dziewczyny.
-Dowiedziałyśmy się, że jeżeli dalej nie będziesz chodziła na zajęcia nie zdasz tego semestru- odezwała się Zuza
-Trudno najwyżej- powiedziałam obojętnie
-Trudno! Dziewczyno co się z tobą dzieje, na samym początku wszystkie miałyśmy wielkie plany, a teraz co wszystko niszczysz!- wykrzyczała mi w twarz Iza
Nic nie odpowiedziałam, bo nie miałam zamiaru się z nimi kłócić. Ominęłam je szerokim łukiem, po czym poszłam do siebie się przebrać. Założyłam dresy i zbiegłam na dół, z kuchni wzięłam jabłko i ruszyłam do szpitala. Kiedy znalazłam się w budynku, poszłam w stronę wind wjechałam na trzecie piętro i pokierowałam się do pokoju , w którym leży Tomek.  Otworzyłam drzwi od pomieszczenia i zastałam puste, pościelone łóżko. Nic kompletnie tam nie było, nawet aparatury, do której był podłączony. Wyszłam z pokoju i zaczęłam nerwowo rozglądać się w poszukiwaniu lekarza lub pielęgniarki, jakiejkolwiek osoby, która powiedziałaby mi co się stało z chłopakiem. Na moje szczęście, znalazła się pielęgniarka. Podeszłam więc do niej.
-Przepraszam, wie może pani co stało się z pacjentem leżącym w Sali numer 246 ?- zapytałam uprzejmie
Kobieta poszła i zajrzała do tego pokoju.
-Przykro mi bardzo, ale ten pacjent zmarł- odpowiedziała i położyłam swoją dłoń na moim ramieniu w geście otuchy
-Co, ale jak to zmarł, kiedy?- pytałam i czułam jak do oczu napływają mi łzy
-Jakieś dwadzieścia minut temu zanieśliśmy go do kostnicy, naprawdę mi przykro
-Dobrze, dziękuję- powiedziałam i pokierowałam się do windy
Kiedy się w niej znalazłam rozpłakałam się na dobre. Nie mogłam pojąć, że go już nie ma. Dlaczego akurat jego to spotkało i to w tak młodym wieku. Dlaczego musimy tracić, tak ważnych dla nas ludzi. Gdy zjechałam na sam dół, nie miałam siły na samodzielny powrót do domu, usiadłam na sofie w poczekalni, schowałam twarz w dłonie i zaczęłam znowu płakać. Czułam się bezradna, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Przetarłam oczy i spojrzałam na górę, był to Zayn, a za nim reszta ludzi.
-Co jest?- zapytał
Wstałam i spojrzałam na każdego.
-Bo... Tomka już nie ma- powiedziałam i się rozpłakałam
-Ale jak to nie ma?- zapytała Iza
-No on nie żyje!- krzyknęłam
Zayn przytulił mnie, a ja się w niego wtuliłam. Chłopak gładził mnie po włosach w geście otuchy.
-Może już wrócimy –zaproponował
Pokiwałam twierdząco głową. Poszliśmy do auta chłopaków i odjechaliśmy. Na każdej twarzy widniał smutek i przygnębienie. Dziewczyny miały czerwone oczy od płaczu, nawet Louis, no ale jemu się nie dziwie, w końcu członek jego rodziny zmarł.  Liam podwiózł nas pod domu, ja natychmiastowo poszłam i zamknęłam się u siebie w pokoju. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać ani nikogo widzieć.
IZA
Mania nie wychodziła z pokoju od kilku dobrych dni. Wiedziałyśmy, że dziewczyna lubi pobyć sama, ale bez przesady, teraz to my się o nią martwiłyśmy. Dodatkowo nie chodziła na wykłady, przez co narobiła sobie ogromnych zaległości, a nauczycielka powiedziała, że nie da rady zdać egzaminów w tym terminie co my, więc będzie musiała siedzieć rok dłużej. Próbowałyśmy wejść do niej, ale nic z tego nawet nie odezwała się. Zmartwiłyśmy się więc pojechałyśmy do chłopaków. Tylko jedna osoba jest w stanie wyciągnąć ją z tego dołka i miejmy nadzieję, że to poskutkuje.
ZAYN
Siedziałem sobie z chłopakami w salonie oglądając filmy, kiedy niespodziewanie do domu weszła Iza z Zuzą.
-Zayn idziesz z nami- powiedziała stanowczo Iza
-Ja, ale jak, gdzie, dokąd ?- byłem zmieszany
-Idziesz i nie marudź, po drodze ci wytłumaczymy, bo teraz nie ma czasu- powiedział Zuza
Podniosłem się z kanapy i poszedłem za dziewczynami. Wsiedliśmy do ich samochodu i odjechaliśmy. W czasie kiedy Zuza prowadziła Iza tłumaczyła mi wszystko co się stało oraz mówiła, że tylko ja będę w stanie coś zrobić, nie wiem na jakiej podstawie tak myślała. Ale wiem co zrobię, zrobię coś co powinienem zrobić już bardzo dawno, miejmy nadzieję, że to wypali. Dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do domu. Staliśmy pod drzwiami od pokoju Mani dobre dziesięć minut. Postanowiliśmy jednak spróbować czegoś innego wyszliśmy z domu i pokierowaliśmy się pod okno od pokoju brunetki mając nadzieję, że będzie otwarte. Na całe szczęście było. Dziewczyny szybko poszły po drabinę do garażu, po czym podstawiliśmy ją pod jej okno.
-Trzymaj się- powiedziały i posłały mi uśmiech
Odwzajemniłem go i  zacząłem wchodzić po drabinie na górę. Byłem już pod jej oknem i  zobaczyłem coś co mnie przeraziło.
MANIA
Miałam już zamiar wziąć te wszystkie tabletki nasenne, bym mogła odejść stąd i być razem z Tomkiem, lecz coś, a raczej ktoś mnie zatrzymał.
-Stój, co ty robisz!- usłyszałam donośny krzyk
Odwróciłam się w stronę, z której dochodził dźwięk. Okazało się, że był to Zayn. Spojrzałam prosto w jego czekoladowe oczy i poczułam coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie doznałam. Zakochałam się w tym chłopaku. Podszedł do mojego łóżka i usiadł na nim, patrząc prosto w moje oczy.
-Co ty robisz?- złapał mnie za rękę , nadal patrząc w moje oczy
-Jak to co nie widać, próbuję się zabić, bo moje życie nie ma sensu- powiedziałam przez łzy
-Jak to nie ma, ma i to wielkie- powiedział patrząc ciągle na mnie – Nie mów nawet tak, bo życie to jest dar którym obdarowali cię rodzice i nie powinnaś sobie go odbierać- powiedział spokojnie, przy czym uśmiechnął się do  mnie
-I co z tego, po co żyć jeżeli nie ma się przy sobie osoby, na której tobie zależy, z którą cieszyłeś się każdym dniem z którą wiedziałeś, że chcesz być zawsze- mówiłam a łzy ciekły mi po policzkach zamazując obraz jego twarzy
- Tego światu jest pół kwiatu, nawet nie wiesz jaki ten świat jest wielki i co zgotował dla ciebie los. Znajdziesz jeszcze nie jedną osobę, którą pokochasz z wzajemnością i okaże się, że to właśnie z nią chcesz spędzić resztę swojego życia
-A co jeżeli nie
-A co jeżeli tak, nie zamartwiaj się, tylko żyj dalej i ciesz się pełnią szczęścia i tym co dostałaś- powiedział i swoim kciukiem stał pojedynczą łzę spływającą po moim policzku
-Dzięki Zayn- powiedziałam i przytuliłam chłopaka
- Chodź już- powiedziałam i wstałam z łóżka
-Czekaj chwilę- powiedział poważnie
Odwróciłam się do niego i spojrzałam , chłopak miał poważny wyraz twarzy.
-Chciałem tobie powiedzieć już dawno, ale nie było jak, więc mówię teraz- wziął głęboki wdech-Mania kocham cię- dokończył
Poczułam w brzuchu motylki kiedy to powiedział, uśmiechnęłam się do niego.
-Zayn, tez ciebie kocham- powiedziałam
Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Teraz już wiem, że nie odbiorę sobie życia bo mam dla kogo żyć, bo jestem dla kogoś ważna. Dzięki niemu zrozumiałam co to jest prawdziwa miłość, którą obydwoje się darzymy.  Dowiedziałam się również istotnej rzeczy, a mianowicie kochałam Tomka, ale tylko i wyłącznie jak przyjaciela, nie kogoś więcej, za to Zayn’a darzyłam więcej niż przyjacielską miłością, to była bezgraniczna miłość.


Ta-dam, proszę bardzo jest Zayn i Mania, co wy na to?  I tak oto tym sposobem kończę tą historię, został jeszcze epilog oraz pożegnanie. Więc nie będę się rozpisywała tutaj ;) Zwaliłam końcówkę, za co przepraszam :)

niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 21


MANIA
Obudziłam się z bólem karku oraz wtulona w Zayn’a. Trochę przeraziłam się tym faktem, może raczej skrępowałam. Już od dłuższego czasu jestem skrępowana w jego towarzystwie, nie wiem dlaczego. Dziewczyny sugerują, że lecę na niego dlatego jego obecność mnie krępuje, a czasami nawet przytłacza. Ale to są tylko ich durne filozofie, które nie do końca są prawdziwe. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam na Mulata i dopiero teraz zauważyłam jaki on jest słodki. Ta jego ciemna grzywka opadająca swobodnie na czoło, te jego pełne malinowe usta. Za bardzo się rozpędziłam. Chodź prawdą było to, że nie mogłam zapomnieć o smaku jego ust, chodź byłam trochę wstawiona, ja i tak zapamiętałam tą część. Nie wiem dlaczego akurat tą sytuację mój mózg musiał sobie ją zapamiętać, może to jest jakieś przeznaczenie. Lecz to nie może być to, bo ja w nie niewierze, i to z takich powodów, że gdyby ono miało istnieć to w naszym życiu nie mielibyśmy żadnego wyboru, bo wszystko byłoby dyktowane nam przez  Tego na górze. A tak nie jest, każdy ma prawo do głosu, do podejmowania swoich decyzji do realizowania się w czymś co kocha.
Wstałam z podłogi i spojrzałam się jeszcze raz na Zayn’a, jak śpi wygląda jak aniołek. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam do kuchni . Nalałam sobie szklankę wody. Wypiwszy ją poszłam do łazienki przemyć twarz. Kiedy wróciłam do salonu, nie zastałam w nim chłopaka, u którego boku dzisiaj się obudziła. Za to z kuchni dobiegły hałasy obijających się o siebie garnków. Bez zastanowienia skierowałam się w stronę tego pomieszczenia i zastałam w nim nie kogo innego,  a Mulata.
-Co się dzieje?- zapytałam
-Nic, tylko patelnie wyciągałem a, że była głęboko w szafie za innymi naczyniami zrobił się lekki hałas przy jej wyciąganiu- odpowiedział
-A po co tobie tak w ogóle ta patelnia?- dopytałam
-Mam zamiar zrobić jajecznicę – odpowiedział dumnie, po czym wypiął pierś do przodu
-To ty umiesz zrobić jajecznicę?- zapytałam zdziwiona
-Nie, ale to nie jest takie trudne- powiedział po czym zaczął wbijać jajka do patelni
No i wszystko stało się jasne, wole nie być przy tym jak on ma zamiar smażyć ten posiłek. Wróciłam więc do pokoju dziennego i włączyłam telewizor, w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego kanału. Nie siedziałam zbyt długo w samotności, bo do pomieszczenia zawitała dopiero co nowa para w tym gronie. Mowa tu o nikim innym a Zuzi i Niall’u. Oni są tacy uroczy, pasują do siebie jak ulał. Dobrze, że blondyn zebrał się na odwagę, by powiedzieć jej o swoich uczuciach i jeszcze jak to zorganizował. Bo tak naprawdę, to on wymyślił całą tą akcję, a my tylko mu pomogliśmy. Na samym początku chłopak stresował się, że brunetka go odrzuci, ale ja z Izą zapewniałyśmy go, że jej uczucie w stosunku do niego jest takie same. Lecz on i tak do samego końca nie nastawiał się, że to co my mówimy nie jest prawdą. Szczęśliwi zakochani usiedli na sofie i zaczęli wraz ze mną oglądać.
- Co tak śmierdzi spalenizną?- zapytała Zuza
- Boże święty Zayn !- krzyknęłam i poderwałam się natychmiastowo kierując do kuchni
-To  Zayn śmierdzi spalenizną?- dało się usłyszeć głos Niall’a
Kiedy weszłam  do kuchni, zastałam tam istny chaos, chłopak spanikowany nie wiedział co ma robić, bo zaczęło się dymić, na blacie było pełno łupinek od jaj jakiś talerzy i wiele innych tego typu rzeczy. Podeszłam do kuchenki, wyłączyłam gaz i otworzyłam okno, po czym wyszłam z brunetem z pomieszczenia.
-I co to nie jest takie trudne- powiedziałam z irytacją w głosie
-Oj każdemu może się zdarzyć- powiedział machając ręką na to, po czym usiadł na sofie
Zajrzałam do kuchni by sprawdzić czy dym się ulotnił. Nie było już go ale nadal śmierdziało spalenizną. Podeszłam do patelni, na której zastałam jajecznicę. Sprawdziłam czy jest dobra, na pierwszy rzut oka wygląda dobrze, ale nigdy nie oceniaj książki po okładce. Jak się okazało jajecznica była sucha, a dodatkowo spalona. Jej spód był cały zwęglony. Wyrzuciłam więc ją do kosza i wzięłam się za robienie zwyczajnych w życiu kanapek.  Namęczyłam się przy tym jak nigdy. Było ich tyle, że mogłabym nimi wykarmić całe wojsko. Wróciłam do salonu i byli tam wszyscy prócz Li i Dan. Jak się później okazało chłopak nocował u dziewczyny. Przyniosłam więc kanapki. Kiedy je położyłam ludzie rzucili się na nie, jak wygłodniałe niedźwiedzie.
ZUZA
Po spożyciu pysznego śniadania przygotowanego przez Manię, postanowiłam przejść się z Niall’em na spacer. Chłopak poszedł się ubrać, a ja czekałam na niego w salonie, kiedy się zjawił wyszliśmy z domu. Na samym początku pokierowaliśmy się do mnie do domu, bym mogła się odświeżyć. Uwinęłam się w niespełna pół godziny, co było chyba moim życiowym rekordem w tej dziedzinie. Gdy gotowa zeszłam na dół wyszliśmy z domu. Całą drogę szliśmy w ciszy trzymając się za ręce. Nie potrzebowaliśmy słów, napawaliśmy się swoją obecnością . Po paru minutach drogi znaleźliśmy się na lodowisku. Postanowiliśmy pojeździć chwile. Wypożyczyliśmy łyżwy i poszliśmy na lód. Nie miałam żadnych trudności z jazdą, w końcu rolki na których uwielbiam jeździć są powiązane z łyżwami. W przeciwieństwie do mnie mój kochany blondasek, kiedy wszedł na lód od razu upadł, następnie zaczął jechać przez środek lodowiska i w połowie znowu zaliczył upadek. Kazałam mu pierw pojeździć trochę przy barierce, ale on się uparł, że to i tak nic nie da więc będzie jeździł środkiem. Byle tylko blisko mnie.  Jeździliśmy a on co jakiś czas upadał. W końcu miałam tego dosyć, jego tyłek był cały poobijany. Podjechałam do barierki i machnęłam w stronę Niall’a by podjechał do mnie. Chłopak posłusznie to zrobił.
- Tak piękna?- uśmiechnął się zadziornie
-Od teraz jeździsz przy barierce- powiedziałam stanowczo
-Nie- zaprotestował
-Tak
-Dobrze, ale jeżeli ty będziesz ze mną jeździła
-No oczywiście- powiedziałam i pocałowałam namiętnie usta chłopaka
Kiedy się od siebie odkleiliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy i obdarowaliśmy się uśmiechami. Nagle moje oczy ujrzały jakiś błysk. Nerwowo zaczęłam się rozglądać. Ale nic nie zobaczyłam Spojrzałam na chłopaka, on również się rozglądał.
-Co to było?- zapytałam zrezygnowana
-Mam nadzieję, że nie to o czym myślę- odpowiedział, po czym spojrzał na mnie i mnie pocałował
Wiedziałam co miał na myśli Niall. Byłam trochę zmartwiona , bo jeżeli okazało by się, że ten błysk to był flesz aparatu, było by źle. Nie chcieliśmy na razie aby ktoś spoza obrębu znajomych dowiedział się, że jesteśmy parą. Nie chcieliśmy zapeszać, bo jeszcze nie wiadomo jak potoczy się dalsze życie. Chodź znamy się dość długo, poznajemy się na nowo każdego dnia. Wiedziałam , że prędzej czy później ktoś się dowie i zaczną się plotki i domysły na ten temat, chodź wolałabym żeby było to później.
Jeździliśmy przy barierkach dopóki, kochany blondynek załapał. Bawiliśmy się świetnie. W pewnym momencie przyszła kolej abym ja zaliczyła upadek, na całe szczęście blondasek przybył z odsieczą by pomóc mi wstać, lecz potem sam upadł. Tym sposobem oboje leżeliśmy na zimnej płycie lodowiska, śmiejąc się z siebie nawzajem. Nagle jakimś dziwnym trafem Niall leżał na mnie. Patrzył na mnie swoimi niebieskimi jak ocean oczami, a ja w nich tonęłam.  Nagle nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Chłopak całował tak namiętnie i ciepło jak by jutro dnia miało nie być. Ja również oddawałam jego pocałunki, dzięki niemu czułam, że ten chłód, który nas otaczał, nagle zniknął, czułam wewnętrzne ciepło, euforie. Słyszałam bicie mojego serca.
NIALL
 Kiedy  odsunęliśmy się od siebie uśmiechnąłem się do niej, po czym wstałem i pomogłem podnieść się Zuzi. Kocham tą dziewczynę, przy jej boku mogłem wieść spokojną egzystencję, nie obawiając się niczego. Przy niej czułem się jak normalny nastolatek , a nie jakaś gwiazda światowego formatu. Ona sama również mnie tak traktowała.
Zrobiło się późno więc postanowiliśmy wrócić do domu. Odprowadziłem brunetkę pod jej dom. Całą drogę śmialiśmy się wspominając dzisiejszy dzień.
- Nie dziwi cię to, że tylko my byliśmy na tym lodowisku?- zapytała z nutką ironii, gdy staliśmy już na ganku
-Ja nic nie wiem- powiedziałem podnosząc ręce w górę w geście obrony uśmiechając się przy tym
-Dziękuję- powiedziała i namiętnie mnie pocałowała
-Nie ma za co – powiedziałem kiedy się od siebie odsunęliśmy
Dziewczyna zniknęła za drzwiami mieszkania, a ja wyszedłem z posesji i pokierowałem się w stronę domu.
MANIA
Nadszedł poniedziałek. Całą niedzielę  przesiedziałyśmy oglądając filmy. Wstałam i poszłam się umyć. Uczesałam się w kitka i pomalowałam rzęsy, po czym wróciłam do siebie i założyłam  dżinsy, bokserkę i bluzę kangurka z słuchawkami. Zeszłam na dół by zjeść śniadanie.  I zastałam w kuchni dziewczyny, które akurat robiły sobie posiłek. Dołączyłam się do nich. Po zjedzonym śniadaniu wyszłyśmy z domu. Zapakowałyśmy się do samochodu i ruszyłyśmy do szkoły. Za kierownicą zasiadła Iza.  Przyznam, że jest dobrym kierowcą. Kiedy znalazłyśmy się w murach szkoły, poszłyśmy na pierwszą lekcję po tak długiej nieobecności. Następnie lekcje minęły szybko. Aż nadszedł czas na J. Angielski.  Ta lekcja dłużyła mi się, obawiałam się trochę tego wywiadu. Nastała nasza kolej a my podeszłyśmy do nauczycielki i podałyśmy naszą pracę. Serce waliło mi jak oszalałe, nie wiem dlaczego tak się tego obawiałam. Na całe szczęście zaliczyłyśmy to, nie na zbyt dobrą ocenę, ale na całe szczęście zaliczyłyśmy.
Przez kolejne dwa dni chodziłyśmy na wykłady, po czym przychodziłyśmy do domu i się uczyłyśmy. W końcu nastał czwartek. Chyba najgorszy dzień z wszystkich jak dotąd możliwych...



Przepraszam, przeprasza, przepraszam i jeszcze raz przepraszam tamten rozdział spieprzyłam po całości. Ten też w pewnym stopniu. 
Na całe szczęście powoli zaczynam dochodzić do końcowego punktu tego opowiadania. 

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 20


ZUZA
Próbowałam już chyba setny raz trafić w piłkę i nic. Sama z siebie się śmiałam, że mam jakiegoś zeza, że nie mogę porządnie wcelować. Dałam sobie więc spokój i postanowiłam dać innym szansę.
-Patrzcie na mistrza- odezwał się Lou zamachując się  kijem golfowym
Strzelił tak mocno, że piłka wylądowała w stawie.
-O come on!- wrzasnął brunet i uniósł ręce w górę
-Tak , mistrzem to ty w pełni jesteś- zwróciła się do niego Mania
On skarcił ją wzrokiem i poszedł wyławiać piłeczkę. Ja w tym czasie znalazłam się na mniejszym torze, by poćwiczyć. W tym miejscu trafiałam bezproblemowo w piłeczkę, ale gorzej było z trafieniem do celu. Próbowałam i próbowałam, do póki za sobą nie poczułam jakiej osoby. Był to Niall. Zaoferował mi swoją pomoc, a ja z chęcią z niej skorzystałam. Chłopak od tyłu złapał moje dłonie i lekko uderzył kijem w piłeczkę, mówiąc  co trzeba zrobić, dzięki jego pomocy ona bezproblemowo trafiła. Uśmiechnęłam się do chłopaka w geście podziękowania.  Spróbowałam jeszcze raz, tym razem sama. Stosowałam się do jego rad i wyszło. Zadowolona z osiągnięcia swojego celu wróciliśmy do reszty. Wszystkie osoby patrzyły się na Louis'a wyławiającego piłeczkę kijem do golfa. Również zaczęłam obserwować jego wyczyny, po jakimś czasie zdenerwował się i włożył rękę do stawiku i ją wyłowił. Zadowolony wrócił i wepchnął się Zayn’owi, który akurat miał zamiar trafić w piłeczkę. Podeszłam do dziewczyn, a one zaczęły się na mnie patrzeć, uśmiechając się przy  tym głupkowato. Wywróciłam tylko teatralnie oczami i odwróciłam się w stronę odbijającego  Louis'a. Pograliśmy jeszcze z pół godziny, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną. Chłopacy zaprosili nas do siebie, więc przystałyśmy na ich propozycję. Kiedy znaleźliśmy się w ich apartamencie wszyscy rozsiedliśmy się na kanapie oglądając jakiś mecz.
-Idę zrobić naleśniki- oznajmił Harry
-O tak, mój żołądek domaga się jedzenia- powiedział Niall, po czym pogłaskał się po brzuchu
-Mój też- powiedziała Iza, po czym wykonała taką samą czynność, jaką blondyn
Siedziałam i znudzona oglądałam mecz. Za to chłopacy ekscytowali się tym.
-Ups- usłyszeliśmy po pięciu minutach głos Harry’ego
-Co jest!- zawołała przerażona Iza
-Mleko się skończyło- odparł loczek- Zuza idź kup mleko- dodał po chwili
-A czemu ja ?- zapytałam
-No bo… no po prostu ty, bo ty dobre wybierasz- powiedział
-A skąd możesz wiedzieć, że dobre wybieram, skoro nigdy nie kupowałam tobie żadnego mleka?
-Oj, bo Iza mi powiedziała- odparł po czym cmoknął blondynkę w policzek
-To wy innych tematów do rozmowy nie macie prócz jakiegoś nabiału ?- zapytałam zdziwiona
-Oj mamy, ale proszę cię bardzo, bardzo, bardzo ładnie, Idź
-Nie chce mi się, poza tym jest ciemno
-To weź latarkę- powiedział Louis
-Dzięki za radę- odpowiedziałam
-Nie ma sprawy- wyszczerzył się
-Oj idź proszę- błagał loczek
-Dobra, tylko przestań jęczeć- powiedziałam i wstałam z sofy
Założyłam kurtkę i buty po czym otworzyłam drzwi.
- To latarki nie bierzesz- usłyszałam Louis'a
-Nie przeginaj- powiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi
Poszłam do najbliższego sklepu i wzięłam pierwsze lepsze mleko. Po czym próbowałam jak najszybciej znaleźć się w domu chłopaków, bo mróz dawał się we znaki. Kiedy znalazłam się przed ich domem, zobaczyłam Liam’a, stał i wpatrywał się w zamarznięte kwiaty, stojące w doniczce na parapecie. Miałam już zamiar wejść do domu, ale chłopak mnie zatrzymał.
-Stój- powiedział
-Co jest?- zapytałam odwracając się na pięcie do chłopaka
-Chodź tu- powiedział
-No co jest?- zapytałam kiedy znalazłam się obok niego
-Spójrz
-Na co?- zapytałam zdziwiona
-No zobacz
-Ale co
-No nie wydaje ci się, że te kwiaty są jakieś takie….. nieżywe? –zapytał
-Co?- odpowiedziałam zmieszana, nie wiedząc o co chłopakowi chodzi
-Oj dobra nic- powiedział i wszedł do domu
Ja stałam i wpatrywałam się w te kwiaty, nie wiedząc o co chodziło brunetowi.  Otrząsnęłam się kiedy powiał zimny wiatr. Weszłam do domu. Zdejmując kurtkę i buty krzyknęłam.
-Harry masz to przeklęte mleko
Lecz ten nic nie odpowiedział, ani nie przyszedł. Wzięłam więc karton i weszłam do salonu. W pomieszczeniu było ciemno. No może nie do końca, bo oświetlały go świece, które stały na ustrojonym stole. Znajdowały się tam również naleśniki, które zrobił Harry. W salonie nie było nikogo prócz siedzącego przy stole Niall’a. Kiedy blondyn zobaczył, że weszłam do pomieszczenia, wstał z krzesła. Ja zdziwiona podeszłam do stołu i odłożyłam napój.
-Co jest?- zapytałam
Chłopak złapał mnie za rękę i spojrzał w moje oczy.
- Bo chodzi o to, że…, to znaczy, no chciałem tobie powiedzieć już dawno, ale jakoś nie miałem odwagi, bo  chodzi o to , że… no.. – chłopak ciągle się jąkał
-No co jest ?
-No bo ja…..
-Powiedz to w końcu idioto- dało się słyszeć krzyk Harry’ego dobiegający z kuchni
-Bo kocham Cię Zuza, kocham Cię jak szaleniec, już od dawna- powiedział w końcu
Kiedy to powiedział, poczułam jak moje serce zaczyna przyspieszać, a na moich policzkach malują się dwa rumieńce. Zatkało mnie kiedy to powiedział, ale ja też go kocham, taka jest prawda.
-Niall, bo ja.. – zaczęłam
- Co nie kochasz mnie, nie ma sprawy ja chciałem, żebyś wiedziała o moich uczucia, wiesz ja nie naciskam – powiedział smutny i spuścił głowę na dół
- Nie, Niall, bo ja też Ciebie kocham- powiedziałam
Chłopak automatycznie podniósł głowę w górę, a jego twarz się rozpromieniła.
-Kocham Cię głupku – powtórzyłam
Chłopak po tych słowach ujął dłońmi moją twarz i złożył na moich ustach pocałunek. Znowu czułam się jak tylko my byśmy byli na tym świecie, póki z kuchni nie dało się usłyszeć oklasków i słów zachwytu. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy. Lecz nie trwało to długo, bo reszta weszła do salonu i zapaliła światło.
-Tak, zabrakło mlek Harry- zwróciłam się do chłopaka
-No do następnych by zabrakło- powiedział i zasiadł do stołu
Wszyscy skonsumowaliśmy posiłek i poszliśmy oglądać film.  Siedziałam na sofie wtulona w Niall’a, który bawił się moimi włosami, szepcząc mi ciągle do ucha, że mnie kocha. To chyba najlepszy dzień od kąt jestem w Londynie. Szczęśliwa zasnęłam w ramionach ukochanego.


Okrągła 20 woho! Krótki, ale myślę, że się podoba, postaram się aby kolejny był długi :D Sorka za błędy, ale nie miałam już czasu sprawdzać. Czekaliście na Niall'a i Zuzę? Jak tak to proszę bardzo, piszcie w komentarzach, jak wam się podoba ta cała scenka z wyznaniem przez Niall'a miłości. Do następnego :* Który mam nadzieję, że pojawi się już niedługo :) A wiecie, że to tylko od was zależy :] Anonimy też mogą komentować :)