czwartek, 21 czerwca 2012

Pożegnanie

                   Epilog w poście niżej 
                                                                                 
A więc oficjalnie oświadczam, że to koniec. Prowadziłam tego bloga 4 miesiące. Na samym początku nie miałam pojęcia, ani nawet nie przypuszczałam, że komuś się spodoba oraz, że dożyje on swojego końca.  Jestem wam wdzięczna za wszystkie wejścia i komentarze. Dzięki wam dotarłam do końca i serdecznie wam za to dziękuje :) To wasza zasługa. Nie będę wymieniała każdego z osobna, bo jeszcze kogoś ominę. Ale te osoby, które w jakikolwiek sposób `wspierały` mnie w tym wiedzą, że to one :)
                    Mimo, że kończę tego bloga, postanowiłam założyć nowego:


 http://three-meters-above-the-sky-x.blogspot.com/

Ta nowa historia jest kompletnie inna, jeżeli wejdziecie i przeczytacie powitanie, będziecie wiedzieli, o czym będzie to opowiadanie. Mam nadzieję, że ono również wam się spodoba i będziecie komentować, obserwować i polecać innym :)

                           A więc jeszcze raz bardzo wam DZIĘKUJĘ i do widzenia : ]



Epilog

Minęło pół roku odkąd Tomek odszedł. Chodź minęło sporo czasu, nikt nie zapomniał o nim. Każdy zapamiętał go takim jakim był, czyli miłym, pogodnym i radosnym chłopakiem, który nie zamartwia się błahymi sprawami. Nikt nie zapomniał jego roześmianej twarzy. Jego śmierć zbliżyła do siebie Izę, Zuzę, Manię, Danielle, Eleonor, Harry'ego, Niall'a, Zayn'a, Liam'a i Louis'a. Każdy z nich cieszy się szczęściem jakie przyniosło im życie i dziękują za to co ich spotkało.
Iza z Harry'm nadal stanowią parę nie jest u nich idealnie, zawsze znajdzie się jakaś sprawa do małych kłótni. Mimo, że się sprzeczają po pięciu minutach się godzą.
Zuza i Niall są szczęśliwą parą. W końcu postanowili się ujawnić ze swoim związkiem, na początku nie było łatwo, ale z czasem fanki zaakceptowały dziewczynę.
Mania i Zayn również są ze sobą szczęśliwi. Kiedy tylko oświadczyli, że są razem każdy cieszył się, że to w końcu nadeszło, fanki również po dłuższym czasie ją zaakceptowały. Dziewczyna chodź miała sporo zaległości zdała semestr i napisała testy na pozytywną ocenę, dzięki czemu wraz z przyjaciółkami została dziennikarką.
Eleonor i Louis nadal są ze sobą szczęśliwi. Jednak po śmierci kuzyna, Lou załamał się, ale to było przejściowe, bo dzięki swojej ukochanej, która wspierał go cały czas pogodził się z tym.
Danielle i Liam są szczęśliwi i planują nawet razem zamieszkać.
Dziewczyny zamieszkały na stałe w Londynie, od czasu do czasu wracają do Polski, by zobaczyć się z rodziną, a czasem ona przyjeżdża do nich.
One Direction istnieje nadal, cała piątka wspaniałych chłopaków koncertuje i jeździ po świecie uszczęśliwiając swoich fanów oraz siebie. Bo to co robią jest ich pasją, jest czymś co kochają i co daje im ogromną radość. Robią to nie tylko i wyłącznie dla siebie, ale dla milionów ludzi na świecie, bo to dzięki nim oni tworzą jedność.
                        
                                                                               THE END

środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 22


MANIA
Kończyłyśmy dzisiaj wcześniej, więc chłopacy wymyślili, że wyciągną nas do centrum i kina. Bez wahania zgodziłyśmy się.  O dwunastej byłyśmy już w domu,  postanowiłam się przebrać, bo niewygodnie mi było. Dziewczyny zrobiły to samo. Weszłam do siebie i otworzyłam szafę. Wpatrywałam się w te wszystkie poukładane ubrania i nie wiedziałam w co się przebrać. W końcu  wyjęłam legginsy w kwiaty, białą bokserkę a na to kremowy sweter owersize.  Włożyłam to na siebie i zeszłam na dół, by coś przekąsić. W lodówce znalazłam akurat jogurt, więc wzięłam łyżeczkę i zaczęłam go konsumować. Poszłam do salonu i włączyłam laptopa Izy, który akurat zostawiła. Przejrzałam strony, ale nic ciekawego nie znalazłam. W kółko jedno i to samo, od poniedziałku w Internecie krąży plotka na temat Niall’a i jego nowej znajomej. Wyśmiać tylko tych ludzi którzy piszą ten stek bzdur.  Wyłączyłam komputer i dojadłam posiłek, po czym wyrzuciłam zużyte pudełko i umyłam sztućca. Dziewczyny nadal nie schodziły, a ja się nudziłam. Wzięłam więc pierwszą lepszą książkę i zaczęłam czytać. Po pierwszych dwóch zdaniach znudziła mnie więc ją odłożyłam. Wyszłam na balkon i rozejrzałam się dookoła. Na dworze panował lekki przymrozek, ale miły. Wróciłam do mieszkania i akurat w tym samym czasie zeszły dziewczyny. Założyłyśmy na siebie płaszcze, kozaki oraz szale zabierając po drodze torebki wyszłyśmy z domu.  Weszłyśmy do wana chłopaków i pojechaliśmy do kina.  
 Poszliśmy po odbiór biletów na wybrany przez nas wcześniej film, a mianowicie były to ` The Hunger Games`. Podobno fajny. Kiedy zapłaciliśmy poszliśmy kupić przekąski. Chodź tego nie można tak nazwać, bo to co ci ludzie powybierali, można nazwać porządnym posiłkiem np. obiadem.  Nie musieliśmy długo czekać zanim wejdziemy do Sali, więc kiedy weszliśmy do środka zajęliśmy swoje miejsca. Siedzieliśmy na samej górze, na podwójnych kanapach. Harry siedział z Izą, Niall z Zuzą, Lou z El, a ja siedziałam z Tomkiem, natomiast Zayn z Liam’em. Nie było z nami Dan bo się biedulka rozchorowała. Na początku był trochę problem z usadzeniem naszej czwórki. Mowa tu o Liam’ie, Zayn’ie, Tomku i mnie. Ale jakoś daliśmy rade. Rozpoczął się film a my z zaciekawieniem oglądaliśmy.
Po skończonej projekcji udaliśmy się na prawdziwy obiad, bo byliśmy głodni. Nie mam pojęcia jak można być głodnym po zjedzeniu tony żarcia, ale ja w to nie wnikam. Zaszliśmy do restauracji i zjedliśmy to co zamówiliśmy. Potem wybraliśmy się na zakupy. Płeć przeciwna nie była z tego faktu zbyt zadowolona, ale jakoś się przystosowali. Obeszliśmy chyba całe centrum ze dwa razy, a nam było jeszcze mało, na całe szczęście chłopacy opanowali sytuację zanim było za późno. Szliśmy do samochodu, by wrócić do domu, ale w trakcie drogi Tomek zaczął kasłać krwią. Przeraziłam się wraz z innymi. Chłopak jednak mówił, że wszystko jest w porządku, ale my wiedzieliśmy swoje. Zawieźliśmy go do szpitala. Chłopaka zabrali na badania, a Louis w tym czasie zadzwonił do jego ojca i poinformował o całej zaistniałej sytuacji. Mężczyzna przyjechał dwadzieścia minut po telefonie.  Po dłuższym czekaniu, przyszedł lekarz i zabrał pana Gosyjskiego na stronę. Nikt nie wiedział co się dzieje, każdy był zdezorientowany i przyglądał się uważnie całej rozmowie lekarza z ojcem Tomka. W pewnym momencie jego ojciec się przeraził, a jego wyraz twarzy był taki jakby zaraz miał się rozpłakać. Lekarz poklepał mężczyznę po ramieniu i odszedł. Pan Gosyjski podszedł do nas i spojrzał na każdego z osobna.  Po jego policzku poleciała pojedyncza łza, nikt nie wiedział co się dzieje, w końcu powiedział coś co sprawiło, że coś we mnie umarło.
-Tomek ma raka płuc- wydobył z siebie – W każdej chwili może umrzeć, a hemoterapia i żadne leki nie pomogą, bo rak jest w rozwiniętym stadium – dokończył swoją wypowiedź
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, nie mogłam pohamować już spływających łez po moim policzku, wiec rozpłakałam się na dobre. Reszta dziewczyn tak jak ja szlochała, za to chłopacy starali zachować zimną krew. W pewnym momencie podszedł do mnie Zayn i mnie przytulił. Sama przytuliłam się do chłopaka, bo właśnie w tej chwili potrzebowałam ramienia, by się wypłakać i kogoś kto mnie pocieszy.  Kiedy się uspokoiłyśmy, wszyscy poszliśmy do pokoju w którym leżał brunet.  Na początku nie chcieli nas wszystkich wpuścić, ale po krótkiej sprzeczce zgodzili się. Kiedy weszliśmy na sale zobaczyliśmy go całego bladego i podłączonego do wszystkich aparatur monitorujących jego stan zdrowia. Chłopak uśmiechnął się na nasz widok, a my to odwzajemniliśmy.
Siedzieliśmy z nim jeszcze dobre pół godziny, po czym wróciliśmy do domu. Zapewniłam chłopaka, że wrócę do niego jutro rano. W końcu jeden dzień wolnego nie zaszkodzi.
3 miesiące później
Siedziałam przy nim każdego dnia i nocy. Do domu wracałam tylko na noc.  Na zajęcia nie chodziłam, przez co dziewczyny się denerwowały, ale mnie to za bardzo nie obchodziło, że opuszczam wykłady. Tomek mówił, żebym chodziła na zajęcia i po nich dopiero przychodziła, ale ja wiedziałam swoje i postanowiłam siedzieć przy nim.  Przez ten długi czas, który z nim spędziłam zrozumiałam, że nadal go kocham i nigdy to się nie zmieniło. Codziennie do szpitala przychodziła reszta tej bandy, przez co chłopak się nie nudził.
Wróciłam do domu by się przebrać w wygodniejsze ciuchy, na samym progu zastałam dziewczyny.
-Dowiedziałyśmy się, że jeżeli dalej nie będziesz chodziła na zajęcia nie zdasz tego semestru- odezwała się Zuza
-Trudno najwyżej- powiedziałam obojętnie
-Trudno! Dziewczyno co się z tobą dzieje, na samym początku wszystkie miałyśmy wielkie plany, a teraz co wszystko niszczysz!- wykrzyczała mi w twarz Iza
Nic nie odpowiedziałam, bo nie miałam zamiaru się z nimi kłócić. Ominęłam je szerokim łukiem, po czym poszłam do siebie się przebrać. Założyłam dresy i zbiegłam na dół, z kuchni wzięłam jabłko i ruszyłam do szpitala. Kiedy znalazłam się w budynku, poszłam w stronę wind wjechałam na trzecie piętro i pokierowałam się do pokoju , w którym leży Tomek.  Otworzyłam drzwi od pomieszczenia i zastałam puste, pościelone łóżko. Nic kompletnie tam nie było, nawet aparatury, do której był podłączony. Wyszłam z pokoju i zaczęłam nerwowo rozglądać się w poszukiwaniu lekarza lub pielęgniarki, jakiejkolwiek osoby, która powiedziałaby mi co się stało z chłopakiem. Na moje szczęście, znalazła się pielęgniarka. Podeszłam więc do niej.
-Przepraszam, wie może pani co stało się z pacjentem leżącym w Sali numer 246 ?- zapytałam uprzejmie
Kobieta poszła i zajrzała do tego pokoju.
-Przykro mi bardzo, ale ten pacjent zmarł- odpowiedziała i położyłam swoją dłoń na moim ramieniu w geście otuchy
-Co, ale jak to zmarł, kiedy?- pytałam i czułam jak do oczu napływają mi łzy
-Jakieś dwadzieścia minut temu zanieśliśmy go do kostnicy, naprawdę mi przykro
-Dobrze, dziękuję- powiedziałam i pokierowałam się do windy
Kiedy się w niej znalazłam rozpłakałam się na dobre. Nie mogłam pojąć, że go już nie ma. Dlaczego akurat jego to spotkało i to w tak młodym wieku. Dlaczego musimy tracić, tak ważnych dla nas ludzi. Gdy zjechałam na sam dół, nie miałam siły na samodzielny powrót do domu, usiadłam na sofie w poczekalni, schowałam twarz w dłonie i zaczęłam znowu płakać. Czułam się bezradna, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Przetarłam oczy i spojrzałam na górę, był to Zayn, a za nim reszta ludzi.
-Co jest?- zapytał
Wstałam i spojrzałam na każdego.
-Bo... Tomka już nie ma- powiedziałam i się rozpłakałam
-Ale jak to nie ma?- zapytała Iza
-No on nie żyje!- krzyknęłam
Zayn przytulił mnie, a ja się w niego wtuliłam. Chłopak gładził mnie po włosach w geście otuchy.
-Może już wrócimy –zaproponował
Pokiwałam twierdząco głową. Poszliśmy do auta chłopaków i odjechaliśmy. Na każdej twarzy widniał smutek i przygnębienie. Dziewczyny miały czerwone oczy od płaczu, nawet Louis, no ale jemu się nie dziwie, w końcu członek jego rodziny zmarł.  Liam podwiózł nas pod domu, ja natychmiastowo poszłam i zamknęłam się u siebie w pokoju. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać ani nikogo widzieć.
IZA
Mania nie wychodziła z pokoju od kilku dobrych dni. Wiedziałyśmy, że dziewczyna lubi pobyć sama, ale bez przesady, teraz to my się o nią martwiłyśmy. Dodatkowo nie chodziła na wykłady, przez co narobiła sobie ogromnych zaległości, a nauczycielka powiedziała, że nie da rady zdać egzaminów w tym terminie co my, więc będzie musiała siedzieć rok dłużej. Próbowałyśmy wejść do niej, ale nic z tego nawet nie odezwała się. Zmartwiłyśmy się więc pojechałyśmy do chłopaków. Tylko jedna osoba jest w stanie wyciągnąć ją z tego dołka i miejmy nadzieję, że to poskutkuje.
ZAYN
Siedziałem sobie z chłopakami w salonie oglądając filmy, kiedy niespodziewanie do domu weszła Iza z Zuzą.
-Zayn idziesz z nami- powiedziała stanowczo Iza
-Ja, ale jak, gdzie, dokąd ?- byłem zmieszany
-Idziesz i nie marudź, po drodze ci wytłumaczymy, bo teraz nie ma czasu- powiedział Zuza
Podniosłem się z kanapy i poszedłem za dziewczynami. Wsiedliśmy do ich samochodu i odjechaliśmy. W czasie kiedy Zuza prowadziła Iza tłumaczyła mi wszystko co się stało oraz mówiła, że tylko ja będę w stanie coś zrobić, nie wiem na jakiej podstawie tak myślała. Ale wiem co zrobię, zrobię coś co powinienem zrobić już bardzo dawno, miejmy nadzieję, że to wypali. Dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do domu. Staliśmy pod drzwiami od pokoju Mani dobre dziesięć minut. Postanowiliśmy jednak spróbować czegoś innego wyszliśmy z domu i pokierowaliśmy się pod okno od pokoju brunetki mając nadzieję, że będzie otwarte. Na całe szczęście było. Dziewczyny szybko poszły po drabinę do garażu, po czym podstawiliśmy ją pod jej okno.
-Trzymaj się- powiedziały i posłały mi uśmiech
Odwzajemniłem go i  zacząłem wchodzić po drabinie na górę. Byłem już pod jej oknem i  zobaczyłem coś co mnie przeraziło.
MANIA
Miałam już zamiar wziąć te wszystkie tabletki nasenne, bym mogła odejść stąd i być razem z Tomkiem, lecz coś, a raczej ktoś mnie zatrzymał.
-Stój, co ty robisz!- usłyszałam donośny krzyk
Odwróciłam się w stronę, z której dochodził dźwięk. Okazało się, że był to Zayn. Spojrzałam prosto w jego czekoladowe oczy i poczułam coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie doznałam. Zakochałam się w tym chłopaku. Podszedł do mojego łóżka i usiadł na nim, patrząc prosto w moje oczy.
-Co ty robisz?- złapał mnie za rękę , nadal patrząc w moje oczy
-Jak to co nie widać, próbuję się zabić, bo moje życie nie ma sensu- powiedziałam przez łzy
-Jak to nie ma, ma i to wielkie- powiedział patrząc ciągle na mnie – Nie mów nawet tak, bo życie to jest dar którym obdarowali cię rodzice i nie powinnaś sobie go odbierać- powiedział spokojnie, przy czym uśmiechnął się do  mnie
-I co z tego, po co żyć jeżeli nie ma się przy sobie osoby, na której tobie zależy, z którą cieszyłeś się każdym dniem z którą wiedziałeś, że chcesz być zawsze- mówiłam a łzy ciekły mi po policzkach zamazując obraz jego twarzy
- Tego światu jest pół kwiatu, nawet nie wiesz jaki ten świat jest wielki i co zgotował dla ciebie los. Znajdziesz jeszcze nie jedną osobę, którą pokochasz z wzajemnością i okaże się, że to właśnie z nią chcesz spędzić resztę swojego życia
-A co jeżeli nie
-A co jeżeli tak, nie zamartwiaj się, tylko żyj dalej i ciesz się pełnią szczęścia i tym co dostałaś- powiedział i swoim kciukiem stał pojedynczą łzę spływającą po moim policzku
-Dzięki Zayn- powiedziałam i przytuliłam chłopaka
- Chodź już- powiedziałam i wstałam z łóżka
-Czekaj chwilę- powiedział poważnie
Odwróciłam się do niego i spojrzałam , chłopak miał poważny wyraz twarzy.
-Chciałem tobie powiedzieć już dawno, ale nie było jak, więc mówię teraz- wziął głęboki wdech-Mania kocham cię- dokończył
Poczułam w brzuchu motylki kiedy to powiedział, uśmiechnęłam się do niego.
-Zayn, tez ciebie kocham- powiedziałam
Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Teraz już wiem, że nie odbiorę sobie życia bo mam dla kogo żyć, bo jestem dla kogoś ważna. Dzięki niemu zrozumiałam co to jest prawdziwa miłość, którą obydwoje się darzymy.  Dowiedziałam się również istotnej rzeczy, a mianowicie kochałam Tomka, ale tylko i wyłącznie jak przyjaciela, nie kogoś więcej, za to Zayn’a darzyłam więcej niż przyjacielską miłością, to była bezgraniczna miłość.


Ta-dam, proszę bardzo jest Zayn i Mania, co wy na to?  I tak oto tym sposobem kończę tą historię, został jeszcze epilog oraz pożegnanie. Więc nie będę się rozpisywała tutaj ;) Zwaliłam końcówkę, za co przepraszam :)

niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 21


MANIA
Obudziłam się z bólem karku oraz wtulona w Zayn’a. Trochę przeraziłam się tym faktem, może raczej skrępowałam. Już od dłuższego czasu jestem skrępowana w jego towarzystwie, nie wiem dlaczego. Dziewczyny sugerują, że lecę na niego dlatego jego obecność mnie krępuje, a czasami nawet przytłacza. Ale to są tylko ich durne filozofie, które nie do końca są prawdziwe. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam na Mulata i dopiero teraz zauważyłam jaki on jest słodki. Ta jego ciemna grzywka opadająca swobodnie na czoło, te jego pełne malinowe usta. Za bardzo się rozpędziłam. Chodź prawdą było to, że nie mogłam zapomnieć o smaku jego ust, chodź byłam trochę wstawiona, ja i tak zapamiętałam tą część. Nie wiem dlaczego akurat tą sytuację mój mózg musiał sobie ją zapamiętać, może to jest jakieś przeznaczenie. Lecz to nie może być to, bo ja w nie niewierze, i to z takich powodów, że gdyby ono miało istnieć to w naszym życiu nie mielibyśmy żadnego wyboru, bo wszystko byłoby dyktowane nam przez  Tego na górze. A tak nie jest, każdy ma prawo do głosu, do podejmowania swoich decyzji do realizowania się w czymś co kocha.
Wstałam z podłogi i spojrzałam się jeszcze raz na Zayn’a, jak śpi wygląda jak aniołek. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam do kuchni . Nalałam sobie szklankę wody. Wypiwszy ją poszłam do łazienki przemyć twarz. Kiedy wróciłam do salonu, nie zastałam w nim chłopaka, u którego boku dzisiaj się obudziła. Za to z kuchni dobiegły hałasy obijających się o siebie garnków. Bez zastanowienia skierowałam się w stronę tego pomieszczenia i zastałam w nim nie kogo innego,  a Mulata.
-Co się dzieje?- zapytałam
-Nic, tylko patelnie wyciągałem a, że była głęboko w szafie za innymi naczyniami zrobił się lekki hałas przy jej wyciąganiu- odpowiedział
-A po co tobie tak w ogóle ta patelnia?- dopytałam
-Mam zamiar zrobić jajecznicę – odpowiedział dumnie, po czym wypiął pierś do przodu
-To ty umiesz zrobić jajecznicę?- zapytałam zdziwiona
-Nie, ale to nie jest takie trudne- powiedział po czym zaczął wbijać jajka do patelni
No i wszystko stało się jasne, wole nie być przy tym jak on ma zamiar smażyć ten posiłek. Wróciłam więc do pokoju dziennego i włączyłam telewizor, w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego kanału. Nie siedziałam zbyt długo w samotności, bo do pomieszczenia zawitała dopiero co nowa para w tym gronie. Mowa tu o nikim innym a Zuzi i Niall’u. Oni są tacy uroczy, pasują do siebie jak ulał. Dobrze, że blondyn zebrał się na odwagę, by powiedzieć jej o swoich uczuciach i jeszcze jak to zorganizował. Bo tak naprawdę, to on wymyślił całą tą akcję, a my tylko mu pomogliśmy. Na samym początku chłopak stresował się, że brunetka go odrzuci, ale ja z Izą zapewniałyśmy go, że jej uczucie w stosunku do niego jest takie same. Lecz on i tak do samego końca nie nastawiał się, że to co my mówimy nie jest prawdą. Szczęśliwi zakochani usiedli na sofie i zaczęli wraz ze mną oglądać.
- Co tak śmierdzi spalenizną?- zapytała Zuza
- Boże święty Zayn !- krzyknęłam i poderwałam się natychmiastowo kierując do kuchni
-To  Zayn śmierdzi spalenizną?- dało się usłyszeć głos Niall’a
Kiedy weszłam  do kuchni, zastałam tam istny chaos, chłopak spanikowany nie wiedział co ma robić, bo zaczęło się dymić, na blacie było pełno łupinek od jaj jakiś talerzy i wiele innych tego typu rzeczy. Podeszłam do kuchenki, wyłączyłam gaz i otworzyłam okno, po czym wyszłam z brunetem z pomieszczenia.
-I co to nie jest takie trudne- powiedziałam z irytacją w głosie
-Oj każdemu może się zdarzyć- powiedział machając ręką na to, po czym usiadł na sofie
Zajrzałam do kuchni by sprawdzić czy dym się ulotnił. Nie było już go ale nadal śmierdziało spalenizną. Podeszłam do patelni, na której zastałam jajecznicę. Sprawdziłam czy jest dobra, na pierwszy rzut oka wygląda dobrze, ale nigdy nie oceniaj książki po okładce. Jak się okazało jajecznica była sucha, a dodatkowo spalona. Jej spód był cały zwęglony. Wyrzuciłam więc ją do kosza i wzięłam się za robienie zwyczajnych w życiu kanapek.  Namęczyłam się przy tym jak nigdy. Było ich tyle, że mogłabym nimi wykarmić całe wojsko. Wróciłam do salonu i byli tam wszyscy prócz Li i Dan. Jak się później okazało chłopak nocował u dziewczyny. Przyniosłam więc kanapki. Kiedy je położyłam ludzie rzucili się na nie, jak wygłodniałe niedźwiedzie.
ZUZA
Po spożyciu pysznego śniadania przygotowanego przez Manię, postanowiłam przejść się z Niall’em na spacer. Chłopak poszedł się ubrać, a ja czekałam na niego w salonie, kiedy się zjawił wyszliśmy z domu. Na samym początku pokierowaliśmy się do mnie do domu, bym mogła się odświeżyć. Uwinęłam się w niespełna pół godziny, co było chyba moim życiowym rekordem w tej dziedzinie. Gdy gotowa zeszłam na dół wyszliśmy z domu. Całą drogę szliśmy w ciszy trzymając się za ręce. Nie potrzebowaliśmy słów, napawaliśmy się swoją obecnością . Po paru minutach drogi znaleźliśmy się na lodowisku. Postanowiliśmy pojeździć chwile. Wypożyczyliśmy łyżwy i poszliśmy na lód. Nie miałam żadnych trudności z jazdą, w końcu rolki na których uwielbiam jeździć są powiązane z łyżwami. W przeciwieństwie do mnie mój kochany blondasek, kiedy wszedł na lód od razu upadł, następnie zaczął jechać przez środek lodowiska i w połowie znowu zaliczył upadek. Kazałam mu pierw pojeździć trochę przy barierce, ale on się uparł, że to i tak nic nie da więc będzie jeździł środkiem. Byle tylko blisko mnie.  Jeździliśmy a on co jakiś czas upadał. W końcu miałam tego dosyć, jego tyłek był cały poobijany. Podjechałam do barierki i machnęłam w stronę Niall’a by podjechał do mnie. Chłopak posłusznie to zrobił.
- Tak piękna?- uśmiechnął się zadziornie
-Od teraz jeździsz przy barierce- powiedziałam stanowczo
-Nie- zaprotestował
-Tak
-Dobrze, ale jeżeli ty będziesz ze mną jeździła
-No oczywiście- powiedziałam i pocałowałam namiętnie usta chłopaka
Kiedy się od siebie odkleiliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy i obdarowaliśmy się uśmiechami. Nagle moje oczy ujrzały jakiś błysk. Nerwowo zaczęłam się rozglądać. Ale nic nie zobaczyłam Spojrzałam na chłopaka, on również się rozglądał.
-Co to było?- zapytałam zrezygnowana
-Mam nadzieję, że nie to o czym myślę- odpowiedział, po czym spojrzał na mnie i mnie pocałował
Wiedziałam co miał na myśli Niall. Byłam trochę zmartwiona , bo jeżeli okazało by się, że ten błysk to był flesz aparatu, było by źle. Nie chcieliśmy na razie aby ktoś spoza obrębu znajomych dowiedział się, że jesteśmy parą. Nie chcieliśmy zapeszać, bo jeszcze nie wiadomo jak potoczy się dalsze życie. Chodź znamy się dość długo, poznajemy się na nowo każdego dnia. Wiedziałam , że prędzej czy później ktoś się dowie i zaczną się plotki i domysły na ten temat, chodź wolałabym żeby było to później.
Jeździliśmy przy barierkach dopóki, kochany blondynek załapał. Bawiliśmy się świetnie. W pewnym momencie przyszła kolej abym ja zaliczyła upadek, na całe szczęście blondasek przybył z odsieczą by pomóc mi wstać, lecz potem sam upadł. Tym sposobem oboje leżeliśmy na zimnej płycie lodowiska, śmiejąc się z siebie nawzajem. Nagle jakimś dziwnym trafem Niall leżał na mnie. Patrzył na mnie swoimi niebieskimi jak ocean oczami, a ja w nich tonęłam.  Nagle nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Chłopak całował tak namiętnie i ciepło jak by jutro dnia miało nie być. Ja również oddawałam jego pocałunki, dzięki niemu czułam, że ten chłód, który nas otaczał, nagle zniknął, czułam wewnętrzne ciepło, euforie. Słyszałam bicie mojego serca.
NIALL
 Kiedy  odsunęliśmy się od siebie uśmiechnąłem się do niej, po czym wstałem i pomogłem podnieść się Zuzi. Kocham tą dziewczynę, przy jej boku mogłem wieść spokojną egzystencję, nie obawiając się niczego. Przy niej czułem się jak normalny nastolatek , a nie jakaś gwiazda światowego formatu. Ona sama również mnie tak traktowała.
Zrobiło się późno więc postanowiliśmy wrócić do domu. Odprowadziłem brunetkę pod jej dom. Całą drogę śmialiśmy się wspominając dzisiejszy dzień.
- Nie dziwi cię to, że tylko my byliśmy na tym lodowisku?- zapytała z nutką ironii, gdy staliśmy już na ganku
-Ja nic nie wiem- powiedziałem podnosząc ręce w górę w geście obrony uśmiechając się przy tym
-Dziękuję- powiedziała i namiętnie mnie pocałowała
-Nie ma za co – powiedziałem kiedy się od siebie odsunęliśmy
Dziewczyna zniknęła za drzwiami mieszkania, a ja wyszedłem z posesji i pokierowałem się w stronę domu.
MANIA
Nadszedł poniedziałek. Całą niedzielę  przesiedziałyśmy oglądając filmy. Wstałam i poszłam się umyć. Uczesałam się w kitka i pomalowałam rzęsy, po czym wróciłam do siebie i założyłam  dżinsy, bokserkę i bluzę kangurka z słuchawkami. Zeszłam na dół by zjeść śniadanie.  I zastałam w kuchni dziewczyny, które akurat robiły sobie posiłek. Dołączyłam się do nich. Po zjedzonym śniadaniu wyszłyśmy z domu. Zapakowałyśmy się do samochodu i ruszyłyśmy do szkoły. Za kierownicą zasiadła Iza.  Przyznam, że jest dobrym kierowcą. Kiedy znalazłyśmy się w murach szkoły, poszłyśmy na pierwszą lekcję po tak długiej nieobecności. Następnie lekcje minęły szybko. Aż nadszedł czas na J. Angielski.  Ta lekcja dłużyła mi się, obawiałam się trochę tego wywiadu. Nastała nasza kolej a my podeszłyśmy do nauczycielki i podałyśmy naszą pracę. Serce waliło mi jak oszalałe, nie wiem dlaczego tak się tego obawiałam. Na całe szczęście zaliczyłyśmy to, nie na zbyt dobrą ocenę, ale na całe szczęście zaliczyłyśmy.
Przez kolejne dwa dni chodziłyśmy na wykłady, po czym przychodziłyśmy do domu i się uczyłyśmy. W końcu nastał czwartek. Chyba najgorszy dzień z wszystkich jak dotąd możliwych...



Przepraszam, przeprasza, przepraszam i jeszcze raz przepraszam tamten rozdział spieprzyłam po całości. Ten też w pewnym stopniu. 
Na całe szczęście powoli zaczynam dochodzić do końcowego punktu tego opowiadania. 

niedziela, 10 czerwca 2012

Rozdział 20


ZUZA
Próbowałam już chyba setny raz trafić w piłkę i nic. Sama z siebie się śmiałam, że mam jakiegoś zeza, że nie mogę porządnie wcelować. Dałam sobie więc spokój i postanowiłam dać innym szansę.
-Patrzcie na mistrza- odezwał się Lou zamachując się  kijem golfowym
Strzelił tak mocno, że piłka wylądowała w stawie.
-O come on!- wrzasnął brunet i uniósł ręce w górę
-Tak , mistrzem to ty w pełni jesteś- zwróciła się do niego Mania
On skarcił ją wzrokiem i poszedł wyławiać piłeczkę. Ja w tym czasie znalazłam się na mniejszym torze, by poćwiczyć. W tym miejscu trafiałam bezproblemowo w piłeczkę, ale gorzej było z trafieniem do celu. Próbowałam i próbowałam, do póki za sobą nie poczułam jakiej osoby. Był to Niall. Zaoferował mi swoją pomoc, a ja z chęcią z niej skorzystałam. Chłopak od tyłu złapał moje dłonie i lekko uderzył kijem w piłeczkę, mówiąc  co trzeba zrobić, dzięki jego pomocy ona bezproblemowo trafiła. Uśmiechnęłam się do chłopaka w geście podziękowania.  Spróbowałam jeszcze raz, tym razem sama. Stosowałam się do jego rad i wyszło. Zadowolona z osiągnięcia swojego celu wróciliśmy do reszty. Wszystkie osoby patrzyły się na Louis'a wyławiającego piłeczkę kijem do golfa. Również zaczęłam obserwować jego wyczyny, po jakimś czasie zdenerwował się i włożył rękę do stawiku i ją wyłowił. Zadowolony wrócił i wepchnął się Zayn’owi, który akurat miał zamiar trafić w piłeczkę. Podeszłam do dziewczyn, a one zaczęły się na mnie patrzeć, uśmiechając się przy  tym głupkowato. Wywróciłam tylko teatralnie oczami i odwróciłam się w stronę odbijającego  Louis'a. Pograliśmy jeszcze z pół godziny, po czym ruszyliśmy w drogę powrotną. Chłopacy zaprosili nas do siebie, więc przystałyśmy na ich propozycję. Kiedy znaleźliśmy się w ich apartamencie wszyscy rozsiedliśmy się na kanapie oglądając jakiś mecz.
-Idę zrobić naleśniki- oznajmił Harry
-O tak, mój żołądek domaga się jedzenia- powiedział Niall, po czym pogłaskał się po brzuchu
-Mój też- powiedziała Iza, po czym wykonała taką samą czynność, jaką blondyn
Siedziałam i znudzona oglądałam mecz. Za to chłopacy ekscytowali się tym.
-Ups- usłyszeliśmy po pięciu minutach głos Harry’ego
-Co jest!- zawołała przerażona Iza
-Mleko się skończyło- odparł loczek- Zuza idź kup mleko- dodał po chwili
-A czemu ja ?- zapytałam
-No bo… no po prostu ty, bo ty dobre wybierasz- powiedział
-A skąd możesz wiedzieć, że dobre wybieram, skoro nigdy nie kupowałam tobie żadnego mleka?
-Oj, bo Iza mi powiedziała- odparł po czym cmoknął blondynkę w policzek
-To wy innych tematów do rozmowy nie macie prócz jakiegoś nabiału ?- zapytałam zdziwiona
-Oj mamy, ale proszę cię bardzo, bardzo, bardzo ładnie, Idź
-Nie chce mi się, poza tym jest ciemno
-To weź latarkę- powiedział Louis
-Dzięki za radę- odpowiedziałam
-Nie ma sprawy- wyszczerzył się
-Oj idź proszę- błagał loczek
-Dobra, tylko przestań jęczeć- powiedziałam i wstałam z sofy
Założyłam kurtkę i buty po czym otworzyłam drzwi.
- To latarki nie bierzesz- usłyszałam Louis'a
-Nie przeginaj- powiedziałam i zamknęłam za sobą drzwi
Poszłam do najbliższego sklepu i wzięłam pierwsze lepsze mleko. Po czym próbowałam jak najszybciej znaleźć się w domu chłopaków, bo mróz dawał się we znaki. Kiedy znalazłam się przed ich domem, zobaczyłam Liam’a, stał i wpatrywał się w zamarznięte kwiaty, stojące w doniczce na parapecie. Miałam już zamiar wejść do domu, ale chłopak mnie zatrzymał.
-Stój- powiedział
-Co jest?- zapytałam odwracając się na pięcie do chłopaka
-Chodź tu- powiedział
-No co jest?- zapytałam kiedy znalazłam się obok niego
-Spójrz
-Na co?- zapytałam zdziwiona
-No zobacz
-Ale co
-No nie wydaje ci się, że te kwiaty są jakieś takie….. nieżywe? –zapytał
-Co?- odpowiedziałam zmieszana, nie wiedząc o co chłopakowi chodzi
-Oj dobra nic- powiedział i wszedł do domu
Ja stałam i wpatrywałam się w te kwiaty, nie wiedząc o co chodziło brunetowi.  Otrząsnęłam się kiedy powiał zimny wiatr. Weszłam do domu. Zdejmując kurtkę i buty krzyknęłam.
-Harry masz to przeklęte mleko
Lecz ten nic nie odpowiedział, ani nie przyszedł. Wzięłam więc karton i weszłam do salonu. W pomieszczeniu było ciemno. No może nie do końca, bo oświetlały go świece, które stały na ustrojonym stole. Znajdowały się tam również naleśniki, które zrobił Harry. W salonie nie było nikogo prócz siedzącego przy stole Niall’a. Kiedy blondyn zobaczył, że weszłam do pomieszczenia, wstał z krzesła. Ja zdziwiona podeszłam do stołu i odłożyłam napój.
-Co jest?- zapytałam
Chłopak złapał mnie za rękę i spojrzał w moje oczy.
- Bo chodzi o to, że…, to znaczy, no chciałem tobie powiedzieć już dawno, ale jakoś nie miałem odwagi, bo  chodzi o to , że… no.. – chłopak ciągle się jąkał
-No co jest ?
-No bo ja…..
-Powiedz to w końcu idioto- dało się słyszeć krzyk Harry’ego dobiegający z kuchni
-Bo kocham Cię Zuza, kocham Cię jak szaleniec, już od dawna- powiedział w końcu
Kiedy to powiedział, poczułam jak moje serce zaczyna przyspieszać, a na moich policzkach malują się dwa rumieńce. Zatkało mnie kiedy to powiedział, ale ja też go kocham, taka jest prawda.
-Niall, bo ja.. – zaczęłam
- Co nie kochasz mnie, nie ma sprawy ja chciałem, żebyś wiedziała o moich uczucia, wiesz ja nie naciskam – powiedział smutny i spuścił głowę na dół
- Nie, Niall, bo ja też Ciebie kocham- powiedziałam
Chłopak automatycznie podniósł głowę w górę, a jego twarz się rozpromieniła.
-Kocham Cię głupku – powtórzyłam
Chłopak po tych słowach ujął dłońmi moją twarz i złożył na moich ustach pocałunek. Znowu czułam się jak tylko my byśmy byli na tym świecie, póki z kuchni nie dało się usłyszeć oklasków i słów zachwytu. Oderwaliśmy się od siebie i spojrzeliśmy sobie w oczy. Lecz nie trwało to długo, bo reszta weszła do salonu i zapaliła światło.
-Tak, zabrakło mlek Harry- zwróciłam się do chłopaka
-No do następnych by zabrakło- powiedział i zasiadł do stołu
Wszyscy skonsumowaliśmy posiłek i poszliśmy oglądać film.  Siedziałam na sofie wtulona w Niall’a, który bawił się moimi włosami, szepcząc mi ciągle do ucha, że mnie kocha. To chyba najlepszy dzień od kąt jestem w Londynie. Szczęśliwa zasnęłam w ramionach ukochanego.


Okrągła 20 woho! Krótki, ale myślę, że się podoba, postaram się aby kolejny był długi :D Sorka za błędy, ale nie miałam już czasu sprawdzać. Czekaliście na Niall'a i Zuzę? Jak tak to proszę bardzo, piszcie w komentarzach, jak wam się podoba ta cała scenka z wyznaniem przez Niall'a miłości. Do następnego :* Który mam nadzieję, że pojawi się już niedługo :) A wiecie, że to tylko od was zależy :] Anonimy też mogą komentować :)

czwartek, 7 czerwca 2012

Rozdział 19


ZUZA
Siedziałam w łazience i prostowałam ostatnią wywijającą się końcówkę włosów.  Zostało mi jedynie założenie wybranej kreacji. Spojrzałam w lustro i ujrzałam normalną dziewczynę z Polski, którą spotkało niesamowite szczęście. Bo w końcu spełniło się moje marzenie, by spotkać i poznać chłopaków z One Direction.  Dodatkowo zaprzyjaźniłyśmy się z nimi a jedna z nas jest w związku z jedynym z nich i są tak cudowną i słodką parą, że powalają wszystkie inne na głowę. Wspierają się,  wszystkie kłody, które kładą im pod nogi pokonują razem. Na powieki nałożyłam jeszcze cieniutką warstwę beżowego cienia i wyszłam, kierując się do siebie. Założyłam na siebie małą czarną na ramiączkach sięgającą mi do połowy uda. Tym razem założyłam naszyjnik z wąsami. Na nogi wsunęłam beżowe szpilki i wzięłam małą kopertówkę w tym samym kolorze, gotowa zeszłam do salonu, gdzie czekały już dziewczyny na chłopaków. Tym razem to ja ostatnia się szykowałam, więc nie musiałam czekać tak długo jak one. Po niecałych pięciu minutach od mojego zejścia rozbrzmiał dzwonek do drzwi.  Całą trójką ruszyłyśmy w ich stronę z czego Mania je otworzyła, a w nich pojawił się Tomek i Harry. Założyłyśmy płaszcze i poszłyśmy za nimi w stronę samochodu, a dokładniej limuzyny. Wsiedliśmy do pojazdu, gdzie znajdowali się wszyscy, wspólnie nas było jedenaście osób plus szofer. Cieszę się , że sylwestra spędzę z takimi osobami, oni są dla mnie jak druga rodzina. Całą drogę rozmawialiśmy o tym  jak to będzie nieziemska impreza. Dojechaliśmy na miejsce i wyszliśmy z pojazdu. Kolejka była strasznie długa. No ale można było się spodziewać, że my jednak w niej nie będziemy stali. Weszliśmy omijając wszystkich, czyli VIP’y . Wnętrze było ogromne, tłumów jeszcze nie było. Zajęliśmy stolik, który pomieścił naszą jedenastkę. Harry z Louis’em poszli do baru po drinki. Zauważyłam, że Zayn przygląda się Mani, a Tomek przygląda się mulatowi z takim wzrokiem jak by miał go spalić na stosie. Zanim chłopacy wrócili z procentami, w klubie zebrało się pełno ludzi. Na szczęście jakoś się przez nich przedostali i przynieśli napoje, nie wiem jak oni dali radę przynieść dziesięć lampek drinków, nie rozlewając ich po drodze. Muszą być wyuczeni, no tak trening czyni mistrza. Wypiłam swoją porcję i poszłam na parkiet potańczyć. Na samym początku tańczyłam z Danielle, Eleonor, Manią i Izą w grupce, lecz potem Liam wziął Danielle, Louis Eleonor, Izę wziął Harry, a Manię poprosił Zayn.  Mnie za to poprosił Niall. Tańczyłam sobie z Niall’em, kiedy zobaczyłam samotnie siedzącego Tomka przy stole, patrzył się na tańczących Manię z Zayn’em tak jakby miał zaraz ich oboje zabić.
-A temu co?- zapytałam blondyna i pokazałam palcem na Tomka
-Nie wiem, chodź wygląda jak by miał kogoś pożreć- powiedział z przerażeniem
Zrobiłam wielkie oczy i oboje zaczęliśmy się śmiać. Po skończonej piosence podeszłam do baru i zamówiłam sobie kolejnego drinka, po czym usiadłam do stołu  by go wypić.
-Nie patrz tak, tylko zaroś ją do tańca- powiedziałam Tomkowi, który ciągle patrzył się na Manię i Zayna
Chłopak spojrzał się na mnie i się uśmiechnął , po czym wstał od stołu. Obserwowałam co zrobi . Tak jak powiedziałam, chłopak poprosił brunetkę. Widać po Zayn’ie było, że nie jest dość zadowolony z tego, że przerwano mu taniec. Usiadł naprzeciwko mnie z kwaśną miną.
-Przestań, jeszcze z nią zatańczysz- zwróciłam się do mulata
-Na tak ale…- ugryzł się w język
-Co takiego ?- zapytałam
-Nie nic- powiedział speszony
Zakończyła się żywiołowa piosenka i puścili wolny kawałek. Spojrzałam w stronę byłej pary i zobaczyłam, że tańczą przytuleni do siebie. Szybko zerknęłam na mulata, już się podnosił i miał zamiar iść w ich stronę by wyciągnąć brunetkę do wolnego tańca.
-Stój!- zatrzymałam chłopaka
-No co jest ?- zapytał trochę wkurzony
-Zostaw ich, niech zatańczą, jeżeli ci na niej zależ pozwól jej zatańczyć ten taniec, w końcu oni są tylko przyjaciółmi
Chłopak spokojnie usiadł, ale nie był zbytnio zadowolony, z tego faktu, że się domyśliłam, że on coś do niej czuje. Dopiłam napój i odwróciłam głowę, by zobaczyć jak sobie dziewczyny tańczą, lecz  przed moimi oczami ukazał się nie kto inny, a Niall.
-Mogę prosić- wyciągnął w moją stronę swoją dłoń, lekko się kłaniając
Zaśmiałam się pod nosem i moją dłoń położyłam na jego, w geście, że się zgadzam. Poszliśmy na parkiet. Objęłam chłopaka za szyję, a on mnie w talii. Nie rozmawialiśmy w cale, jedyne co to uśmiechaliśmy się do siebie. Ten blondasek jest niesamowitym przyjacielem, reszta tak samo. W pewnym momencie głową oparłam się na  jego ramieniu. Jego ciepły oddech oplatał moją szyję, przeszły mnie ciarki i lekko się wzdrygnęłam, chłopak musiał to poczuć po cicho się zaśmiał, a ja po nim.  Po skończonej piosence, każdy usiadł do stołu . Przesiedzieliśmy trzy kolejne piosenki, po czym wszyscy, bez wyjątku poszliśmy dalej tańczyć. DJ był świetny, puszczał niesamowite kawałki.  Każdy tańczył z każdym po kilka razy, nie było nikogo kto nie zatańczył by przynajmniej dwa razy z jedną osobą.  Każdy z chłopaków na swój sposób świetnie tańczy.  Ale kiedy kończyłam tańczyć z Louis’em bądź Harry’m musiałam zdejmować buty i sobie stopy masować. Zabawa była świetna, na całe szczęście poinformowali każdego, że za pięć minut północ oraz aby wszyscy udali się przed klub przywitać nowy rok. Ludzi był tłum, a nasza paczka znajdowała się w środku całego tego tłoku. Szłam przy Mani, Tomku, Zayn’ie i Niall’u , ale po chwili chłopacy się zgubili i zostałam sama z brunetką.  Dotarłyśmy do wyjścia, gdzie każdemu dawano po lampce szampana, wzięłam kieliszek i zaczęłam rozglądać się za pozostałyśmy. Znalazłam ich i poszłam w stronę gdzie stali, zabierając ze sobą Manię. Ustaliśmy w gromadzie i zaczęliśmy odliczać. 3…2…1… NOWY ROK! Każdy krzyknął uradowany.Po czym organizatorzy odpalili petardy. Każdy składał sobie podstawowe życzenia `Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku` tak to rutyna. Ale mi to nie przeszkadza. Ostatni podszedł do mnie Niall.
-Najlepszego- powiedział
-Najlepszego- odpowiedziałam
Stuknęliśmy się kieliszkami i upiliśmy małego łyczka, po czym każdy się uśmiechnął do siebie. Miałam już wracać do środka, kiedy Niall złapał mnie za nadgarstek i obrócił w swoją stronę. Spojrzałam na niego, nie wiedząc o co mu chodzi. Blondyn za to pochylił się nade mną  i mnie pocałował. Gdy nasze usta złączyły się w pocałunku, czułam jakby świat się zatrzymał, moje serce waliło jak oszalałe, czułam jakbyśmy tylko my istnieli na tym świecie. Kiedy odkleiliśmy się od siebie chłopak spojrzał w moje oczy, a ja zatonęłam w jego morskich tęczówkach.
-Przepraszam- powiedział i ruszył do klubu
Otrząsnęłam się i dopiero po krótkiej chwili do mnie dotarło co się stało.  Przez to wszystko miałam duży natłok myśli, przez ten pocałunek zaczęłam czuć coś do tego zwariowanego blondaska. Wpuściłam do płuc dużo powietrza, po czym je wypuściła i wróciłam na salę. Świetnie się bawiłam, zobaczyłam, że Niall unika mnie, a kiedy jestem w jego towarzystwie peszy się. To było słodkie. Postanowiłam jednak, że spotkamy się twarzą w twarz dzisiaj. Poza tym nic się złego nie stało, więc nie miał powodów mnie unikać.  Podeszłam do chłopaka i poprosiłam go do tańca. Chłopak się zgodził i przez całą piosenkę przepraszał mnie za to co się stało , próbowałam zachować powagę, ale pod koniec wybuchnęłam śmiechem. On nie wiedział co się dzieje, na całe szczęście dałam jakoś radę wytłumaczyć mu, że nic takiego strasznego się nie stało, i że wszystko w porządku. Chłopak po tych słowach rozluźnił się i było wszystko dobrze. Wszyscy byli zadowoleni z imprezy, a do domów wróciłyśmy dopiero o wpół do szóstej. Byłam tak padnięta, że nie miałam na nic siły. Poszłam zmyłam makijaż, postanowiłam, że jutro z rana wezmę długą, odświeżającą kąpiel. Założyłam piżamy i poszłam spać.
Obudziłam się o 15. Wstałam wypoczęta i w dobrym humorze z wyra. Poszłam do łazienki i nalałam sobie wody do wanny. Weszłam do gorącej wody i się zanurzyłam. Woda była taka ciepła, że po moim ciele przeszedł dreszcz. Przypomniało mi się jak tańczyłam z Niall’em i jak również przeszły mnie ciarki, a to wszystko było spowodowane jego oddechem. Miałam przed oczami cały obraz z tego sylwestra. Kiedy przypomniało mi się jak Niall mnie pocałował poczułam te wszystkie emocje, jakie mną szargały w tamtym momencie. W tej chwili wszystko stało się dla mnie jasne, ale nie chciałam dopuścić do siebie tej myśli, że się w nim zakochałam. Wyszłam z wanny i poszłam się ubrać. Założyłam dżinsy, T-shirt i bluzę. Postanowiłam się przejść. Schowałam więc telefon do kieszeni, z kluczami zrobiłam to samo. Zeszłam do przedpokoju i założyłam adidasy oraz kurtkę, a szyję opatuliłam szalikiem. Musiałam pomyśleć. Skierowałam się w stronę centrum. Kiedy tam dotarłam wszystko było pozamykane, ludzi praktycznie nie było w cale. Jedynie nieliczne rodziny się przechadzały. Oglądałam wystawy i zastanawiałam się nad tym wszystkim. Czy powinnam mu o tym powiedzieć czy nie. Dlaczego takie decyzje muszą być takie trudne, dlaczego muszą mieć tak wiele zakrętów. W tej chwili czułam się jak na jakimś skrzyżowaniu, nie wiedząc dokąd mam iść, którą drogę wybrać. Postanowiłam wracać, bo zrobiło się zimno. Miałam nadzieję, że ten spacer  jakoś mi pomoże oczyścić mózg i podjąć jakąś decyzję, ale nic takiego się nie stało. Wróciłam więc do domu i zastałam w nich chłopaków. Wszyscy rozmawiali o wczorajszej imprezie.
-A ty gdzie byłaś?- zapytała Iza
-A byłam się przejść, przewietrzyć głowę- odpowiedziałam i weszłam do salonu
-Byłaś leczyć kaca- zapytała, a raczej stwierdził Hazza
-Ta.. coś w tym stylu-powiedziałam
-A pamiętasz coś w ogóle z wczoraj?- zapytał ponownie
-YYY… Nie za bardzo, jak przez mgłę- skłamałam
Nie wiem dlaczego to zrobiłam, spanikowałam. Spojrzałam ukradkiem na Niall’a i zobaczyłam, że był przygnębiony.
-A wy coś pamiętacie?- zapytałam
-Tak- odpowiedzieli wszyscy chórem prócz Niall’a.
Lokowaty spojrzał na blondyna i tym razem to on zadał to pytanie, które ja kierowałam do nich wszystkich.
NIALL
-A ty coś pamiętasz, Niall? – zadał mi pytanie Harry
-Co pamiętam?- zapytałem nie wiedząc o co chodzi
-No pamiętasz coś z wczoraj ?- powtórzył
-….. Nie- skłamałem
Nie lubię kłamać oraz nie lubię ludzi, którzy kłamią, ale nie wiedziałem co mam zrobić, zrobiłem to pod wpływem chwili, spanikowałem. Siedzieliśmy u dziewczyn do wieczora, każdy opowiadał co się działo, a ja udawałem, że słucham. Tak naprawdę myślałem nad tym, czy dobrze zrobiłem mówiąc, że nic nie pamiętam. I przypominałem sobie jak pocałowałem Zuzę. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić, czułem się rozdarty. Zakochałem się w tej dziewczynie i nie wiedziałem jak jej to powiedzieć, tak naprawdę to bałem się jej reakcji na to jak jej powiem o tym co do niej czuję. O 20 wróciliśmy do siebie do domu. Kiedy weszliśmy do domu chłopacy poszli grać na Xbox’ie, a ja poszedłem do siebie pomyśleć nad tym czy wyznać jej co do niej czuję i jak to zrobić.
MANIA
Po sylwestrze miałyśmy jeszcze dwa tygodnie wolnego. Niestety kończył się nam już drugi tydzień. Był piątek więc chłopacy wpadli na pomysł, aby zabrać nas na golfa. Nie byłyśmy z tego faktu zbytnio zadowolone, bo żadna z nas nie umiała grać. Oni powiedzieli, że też nie umieją więc dlatego nas zabierają, żeby było śmiesznie. O umówionej godzinie wpadli po nas i zabrali na pole golfowe.


Nie było 5, ale dodałam, bo jak najszybciej chce to skończyć. Ten też zwaliłam, za co ogromnie przepraszam, przepraszam również za błędy. Pogorszyliście się z komentarzami :( Trudno jakoś przeżyje.

Rozdział 18


IZA
Obudził mnie dzwonek do drzwi. Otworzyłam oczy, po czym je przetarłam. Miałam nadzieję, że ta osoba stojąca pod drzwiami i nachalnie dzwoniąca w końcu sobie odejdzie, lecz się przeliczyłam. Dziewczyny też się obudziły, ale żadna nie chciała ruszyć swojego zacnego dupska, więc ja musiałam wygrzebać się z ciepłej pościeli i iść otworzyć. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 8. Że niby kto i jakim prawem śmie nas budzić o 8? Ta osoba musi być nieźle pogrzana jeżeli budzi się tak wcześnie i łazi po domach dzwoniąc. Od kluczyłam `wrota` i ujrzałam piątkę roześmianych buziek. Dodatkowo jeden z nich był przebrany za Mikołaja i to był nie kto inny a mój kochany lokersik. Jak by nie mogli wybrać sobie innego dnia i innej godziny. Się teraz narobiło. Jak rodzice ich zobaczą to się zrobi wielkie bagno z którego nie będzie można wyjść, dodatkowo co będzie jeśli Monika ich ujrzy? Wole nie wiedzieć. Jak dziewczyna o mało nie zeszła na zawał jak zobaczyła płytę z ich autografami, to ona już kompletnie na miejscu umrze jak osobiście ich zobaczy. Dziewczyny podeszły do drzwi i kiedy ich zobaczyły, były tak samo przestraszone jak ja. No nic, postanowiłyśmy ich wpuścić, bo nie będziemy ich wyganiały. Na schodach nagle pojawił się Maciek.
-Mikołaj- powiedział uradowany
Pięknie, jeszcze Harry przebrany za Świętego, niesamowicie. Tylko czemu akurat dzisiaj się przebrał. No ta zapomniałam, tutaj prezenty dostaje się rankiem. Zielonooki chciał coś powiedzieć, ale zamknęłam mu usta ręką, bo w końcu Maciek angielskiego nie rozumie i by patrzył się na niego jak na jakiegoś świra. Odeszłam z nim na bok i poprosiłam, żeby nic nie mówił przy małym. Na całe szczęście to miałam z głowy. Podeszłam do Maćka i poprosiłam go by poszedł do swojego tymczasowego pokoju się ubrać. Chłopczyk posłusznie poszedł na górę. Chciałam chłopakom wszystko powiedzieć, że nasza rodzina przyjechała, i że to nie jest dobry pomysł aby ich poznali, ale zanim skończyłam wszystko mówić na schodach pojawiła się Monika. Blondynka przystanęła i patrzyła się na nich z wytrzeszczem. Na całe szczęście zanim ona zdążyła coś powiedzieć Zuza zainterweniowała. Zaprowadziła siostrę na górę i zaczęła coś jej mówić. Ja w tym czasie z Manią próbowałyśmy chłopakom przemówić, ale oni upierali się przy swoim, więc w końcu odpuściłyśmy i zostali, ale na samym początku trzeba było jakoś przygotować na to rodziców. Więc całą piątkę zaprowadziłyśmy do kuchni i kazałyśmy im tam czekać, jedynie lokowaty poszedł zdjąć z siebie wdzianko Mikołaja. Z brunetką poszłyśmy się szybko przebrać, bo paradowałyśmy w szlafrokach. Założyłam na siebie legginsy i luźną bluzkę. Kiedy maiłam zamiar wyjść z pokoju, moi rodzice się obudzili. Przywitałam ich ciepłym słówkiem Dzień dobry i kazałam od razu ubierać. Wyszłam od siebie i na korytarzu spotkałam mamę Zuzy, która właśnie wychodziła gotowa z łazienki. Do tego samego pomieszczenia, w którym ja się znajdowałam weszły dziewczyny. Każdej rodzice byli obudzeni. To teraz przyjdzie czas na powiedzenie im kto nas odwiedził. Akurat z pokoi wyszli rodzice brunetek, dodatkowo rodzicom Zuzy towarzyszyła Monika. Chcieli już schodzić, ale my miałyśmy zamiar poczekać jeszcze na moich, by powiedzieć im wspólnie. Po dziesięciu minutach z mojego pokoju wyszli rodzice z Maćkiem.
-Musimy wam coś powiedzieć- powiedziałyśmy chórem
Rodziny spojrzały się na nas. Spojrzałyśmy po sobie, żadna z nas nie chciała mówić, więc na odwagę zebrała się Mania. Dziewczyna wzięła głęboki oddech.
-Bo, przyszli do nas goście i oni .. no…. Po prostu są….
-Co są?- zapytała rodzicielka brunetki
-No są stąd i umieją po angielsku i nie wiemy jak wy będziecie się czuli w ich towarzystwie, bo w końcu…
- Chcesz powiedzieć, że będziemy się niekomfortowo czuć bo oni umieją po angielsku a my nie?- zapytała ponownie mama brunetki, kładąc jej swoją rękę na jej ramieniu.
-Yyy…. Dokładnie- odpowiedziała niepewnie
-Nie martw się, wielu rzeczy nie wiecie o nas , a jedną z nich jest to, że ten angielski umiemy, no nie tak perfekcyjnie jak wy, ale w końcu, jakoś da się porozumieć- powiedziała
-To dobrze, ale nie przeszkadza wam fakt, że dodatkowo będą z nami nasi znajomi-  zapytałam
-Nie- odpowiedziała moja rodzicielka
-To dobrze- odetchnęłyśmy z ulgą
Chciałyśmy już schodzić, kiedy zatrzymało nas pytanie zadane ze strony mamy Zuzy.
-A jak tam wasza praca domowa, zrobiłyście już ten wywiad z jakąś gwiazdą?
Zapomniałyśmy o tym kompletnie. Trudno najwyżej nie zaliczymy tego, bo gdzie niby mamy znaleźć jakąś gwiazdę, która  nam pomorze. No nic. Zeszłyśmy  na dół i zaprowadziłyśmy wszystkich do kuchni. Każdy każdego poznał. Siostra Zuzy, próbowała jakoś normalnie się zachować, co w jej wykonaniu było komiczne. Zaczęliśmy rozstawiać wszystko potrzebne do śniadania, w trakcie zauważyłam, że nasi kochani tatusiowie jakoś dziwnie przyglądają się chłopakom. Zignorowałam to. Zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść.
-Ej, a to nie są przypadkiem te ` świry` którymi tak się jarałyście? – wypalił tata Zuzy kierując to pytanie do swojej córki
Dziewczyna zaczęła się śmiać i uderzyła się z otwartej dłoni w czoło. Kiedy się opanowała twierdząco odpowiedziała ojcu na pytanie.
-Wiedziałem, że skądś was kojarzę - tym razem zwrócił się do chłopaków
I wtedy zaczęła się rozmowa na ich temat i to co było w Polsce, rodzice zaczęli im opowiadać jak szalałyśmy na ich punkcie oraz , że ciągle śpiewałyśmy bądź nuciłyśmy ich piosenki.Tak, najlepiej zrobić wiochę dzieciom.
-A skąd wy ich tak w ogóle wytrzasnęłyście?- zapytała moja mama
-No właśnie skąd przecież oni są sławni!- zwróciła się do nas Monika
-No właśnie!- krzyknęły dziewczyny
Wstałyśmy od stołu zabierając chłopaków po drodze, pobiegłyśmy do pokoju Mani i przeprowadziłyśmy z nimi wywiad  na podstawie kartki, którą podarowała na. `kochana` Pani od angielskiego. Po jakiejś pół godzinie wyszłyśmy zadowolone z odrobionej pracy domowej i raczyłyśmy z powrotem zaszczycić nasze kochane rodziny swoją obecnością.  Jak znalazłyśmy się na dole, każdy robił co chciał, tatusiowie i Monika oglądali film, mamuśki rozmawiały ze sobą przy stole a Maciek się bawił. Postanowiłam się nim zająć.
-Coś ty z nią zrobił?- usłyszałam głos mamy
Odwróciłam się i ujrzałam jak trzymała swoją dłoń na ramieniu Harry’ego ,  to do niego zapewne kierowała to pytanie, ale czemu akurat do niego, przecież nikt nie wspominał nic o tym, że miedzy mną i Hazzą coś jest. Chociaż nigdy nic nie wiadomo, matczyny instynkt kryje wiele niespodzianek. Chłopak na to nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął. Wszyscy siedzieliśmy i świetnie się bawiliśmy , ale przyszedł czas na pożegnanie.  Rodzinka  dzisiaj wyjeżdżała . Odprowadziłyśmy ich do taksówek, które sobie wcześniej zamówili. Jednak kiedy się pożegnaliśmy oni nie chcieli wsiąść do środków transportu, które miały ich odwieść na lotnisko. Wszyscy zebrali się w kupie i dali nam małe pudełeczko, mówiąc, że to prezent dla naszej trójki. Mania otworzyła je i w środku znajdowały się kluczyki od samochodu. Spojrzałyśmy ze zdezorientowanymi minami na nich, a oni tylko wskazali nam ręką  miejsce znajdujące się za naszymi plecami. Odwróciłyśmy się i zobaczyłyśmy czerwone Mini Cabrio. Teraz będziemy miały czym się poruszać. Podziękowałyśmy im i ostatni raz uścisnęłyśmy na pożegnanie. Rodziny odjechały, a my wróciłyśmy do domu.  Miałam zamiar usiąść na sofie, ale Harry niespodziewanie wziął mnie za rękę i zaprowadził do mojego pokoju, gdzie wręczył mi prezent świąteczny, którym był wielki miś trzymający serce z napisem ` Love You`i wisiorek z literką `H` i serduszkiem.
-Żebyś zawsze o mnie pamiętała- szepnął mi do ucha
Podziękowałam i pocałowałam chłopaka, po czym ja wręczyłam mu mój prezent dla niego, którym również był wisiorek, ale z literką `I` oraz serduszkiem. Chłopak zaśmiał się pod nosem i mnie przytulił.
-Żebyś zawsze o mnie pamiętał- również szepnęłam mu do ucha
Zaśmialiśmy się oboje i zeszliśmy na dół. Chłopcy akurat się zbierali. Pożegnaliśmy się z nimi po czym wyszli. My sprzątnęłyśmy wszystko i poszłyśmy spać.

Przez te kolejne sześć dni, przygotowywałyśmy się do sylwestra. Postanowiłyśmy go spędzić z chłopakami w klubie.



TA DAM jest 18 :)Zjebałam go całkowicie, dodatkowo jest krótki :/ Przepraszam za błędy jak jakieś są xd Dzisiaj tylko i wyłącznie punkt widzenia Izy, mam nadzieję, że wam to nie przeszkadza.
 I teraz tak. Jeżeli dzisiaj pod tym rozdziałem pojawi się przynajmniej 5 komentarzy, to jeszcze dzisiaj dodam 19 rozdział ;) Zależy to tylko i wyłącznie od was. :]

niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział 17


ZUZA
Razem z Izą robiłyśmy pierogi. Pycha. Mania za to sprzątała całe mieszkanie. Na samym początku miała to zrobić Iza, ale doszłyśmy do wniosku, że ona sprzątać nie umie. Nie dosłownie, ale kiedy ona sprząta, to przejedzie na brzegu mebla szmatką, by zetrzeć kurze i mówi, że skończyła. Więc wolałyśmy nie ryzykować. Bo znając życie rodzice będą oglądać każdy detal tego mieszkania i sprawdzać czy jest czysto. Izka siedziała na blacie i wkładała kapustę i pieczarki do ciast, ja za to zaklejałam je by uformować z nich solidnego pieroga. Pokrótce blondynie się to znudziło więc postanowiłyśmy się zamienić. Kiedy włożyłam farsz do jakiś pięciu pierogów mnie też to zaczęło nużyć. Myślałam, że tam zasnę, a Iza najwyraźniej się świetnie bawiła. Zaraz usłyszałam, że Mańka odkurza. Nienawidzę dźwięku odkurzacza, przez to mam czasem ochotę wyrzucić go przez okno. Poszłam do siebie do pokoju po słuchawki. Puściłam muzykę najgłośniej jak się dało i zeszłam z powrotem na dół. Akurat kończyłyśmy więc się cieszyłam. Zostało nam jeszcze do zrobienia babka, bo resztę nasi kochani rodzice postanowili przywieść. Byłyśmy z tego faktu zadowolone, bo przynajmniej nie musiałyśmy tak dużo jedzenia robić. Zaczęłam więc wyciągać wszystkie składniki do ciasta. Składniki do miski wkładała Iza, bałam się trochę jej spotkania z mąką, bo mam przez nią uraz do teraz, a mianowicie kiedy jeszcze mieszkałyśmy w Polsce, zaprosiłam dziewczyny do siebie na noc i postanowiłyśmy zrobić babeczki, a nasza pomysłowa Iza wpadła na pomysł byśmy sobie twarze mąką posmarowały, bo podobno to dobra maseczka. Nie zgodziłam się, więc ta zaczęła mnie nią  rzucać, mąka była wszędzie miałam na włosach, na twarzy i pod ubraniem, ona zresztą też, ale dodatkowo cała kuchnia była w tym proszku. Poszłam zmyć z włosów tą  mąkę i męczyłam się z nią dobre pół godziny bo jak zmoczyłam włosy mąka skleiła się ze sobą i porobiła obrzydliwe górki, a dodatkowo rodzice jeszcze kazali mi sprzątać calusieńką kuchnię. Postanowiłam jednak ja wsypać tą mąkę, więc wzięłam opakowanie do ręki, lecz na moje nieszczęście Iza to zauważyła i mi ją zabrała, włożyła rękę do torebki i wyciągnęła garść mąki i skierowała ją na mnie, twarz miałam całą białą, na włosach też ją miałam, ale zwisało mi to. Sama wzięłam garść mąki i rzuciłam w nią. Mąka się skończyła, a my jak głupie darłyśmy paszczę ze śmiechu, dopóki Mania nie zagościła w kuchni. Zaczęła na nas się drzeć, że nie szanujemy jej pracy i takie tam, normalnie jak bym swoją rodzicielkę słyszała. Kazała mi iść po kolejną mąkę. Poszłam umyć twarz i otrzepać włosy z mąki. Musiałam się też przebrać, bo byłam biała. Założyłam miętowe rurki, białą bluzkę na długi rękaw i sweterek. Na nogi wsunęłam adidasy, bo śniegu nie było i założyłam płaszcz, a szyję opatuliłam szalem. Na dworze był mróz, ręce włożyłam do kieszeni i szłam tak dobre piętnaście minut, dopóki nie dotarłam do ciepłego sklepu. Zakupiłam na wszelki wypadek trzy paczki mąki i poszłam z powrotem  do domu. Kiedy znalazłam się przy domu sąsiadów oddalonym od naszego o jakieś trzy domki spotkałam Zayn’a i Harry’ego.
-Witaj, dokąd zmierzasz?- zapytał uradowany Harry
-Witam, do domu wracam- odpowiedziałam uprzejmie
-Właśnie co robicie w święta? Zapraszamy do siebie- zaproponował lokaty
-Dzięki za zaproszenie, ale nie wpadniemy, bo rodzice przyjeżdżają
-O szkoda, a my mieliśmy nadzieję, że święta razem spędzimy- powiedział smutny
-No nic trudno, może kiedy indziej, wiesz to nie są ostatnie- powiedziałam
-Racja. Ale za to zapraszamy na sylwestra, czy nadal będą rodzice?
-Nie, już ich nie będzie, dzięki za zaproszenie, chętnie skorzystamy
-No to jeszcze się zdzwonimy
-Jasne, pa
-Cześć
IZA
Siedziałam w salonie oglądając telewizję i zajadając się nachosami. Mania sprzątała ten cały syf w kuchni, a Zuza właśnie wróciła do domu z paczkami mąk.
-Jee można robić ciasto- krzyknęłam uradowana i pobiegłam do kuchni
-Nie-e nie ma żadnego robienia ciasta, na dziś koniec, ja je zrobię wy lepiej idźcie zapakować prezenty.- powiedziała Mania machając mi szmatą przed twarzą
-Tak jest panie kapitanie- powiedziała Zuza i zasalutowała, ja również
-Spadajcie stąd lepiej- powiedziała nieźle wpieniona
Poszłam na górę i wyjęłam z szafy prezenty. Rozłożyłam je wszystkie na podłodze i zaczęłam owijać ozdobnym papierem. Na sam początek poszedł prezent dla mamy, którym był duży obraz Londynu nocą, ona lubi takie rzeczy, potem dla taty wiertarka, nie wiedziałam co mu kupić więc kupiłam wiertarkę na pewno mu się przyda, kiedyś, dziewczyny też nie wiedziały co kupić dla ojców, więc każdy z nich dostanie po wiertarce. I na sam koniec pozostawiłam prezent dla mojego pięcioletniego brata, którym był duży samochód na baterie. Nie wiedziałam jak się zabrać za jego pakowanie. Rozłożyłam cały papier na podłodze i postawiłam na niego karton, z zawinięciem męczyłam się chyba dwadzieścia minut i wy marnowałam chyba z trzy rulony papieru, ale warto było.  Musiałam jeszcze zapakować prezent ode mnie i od Mani dla Zuzy. Kupiłyśmy jej nintendo ds. Wspólnym prezentem dla Mani miała zająć się Zuza i miała ona od nas dostać różowego iPod'a nano 4g, ta dziewczyna będzie się cieszyła, bo zawsze o nim marzyła. Po zakończeniu pakowania i włożeniu wszystkich prezentów do szafy zeszłam z powrotem na dół. Już na schodach pachniało babką, miałam wielką ochotę iść i ją zjeść, ale chyba Mania udusiła by mnie gołymi rękami. Zobaczyłam, że w salonie stoi nieozdobiona choinka, więc zabrałam się za jej strojenie, potem przyszła Mania i mi pomogła.
ZUZA
Siedziałam w pokoju i pakowałam wszystkie prezenty. Dla mamy kupiłam ekspres do kawy, bardzo przydatny, dla taty wiertarkę, a Monice dam płytę chłopaków z ich autografami. Musiałam spakować prezent dla Mani i Izy. Blondynce kupiłyśmy zapas snicker'ów , chyba na pół roku. Kiedy skończyłam zeszłam na dół i pomogłam dziewczynom stroić choinkę. Rodziny miały przylecieć dziś wieczorem więc mam nadzieję, że brunetka spakowała swoje prezenty.
-Ej Mania zapakowałaś wszystkie prezenty?- zapytałam
-Jasna cholera zapomniałam- powiedziała przerażona i w pośpiechu pobiegła na górę
-Tylko nie zapomnij zapakować prezentów dla chłopaków- zdążyłam jeszcze jej krzyknąć
Postanowiłyśmy, że kupimy im po prezencie, w końcu są dla nas jak rodzina. Każdy z nich dostanie wełniane skarpetki, tak dla śmiechu. Jedynie Harry dodatkowo dostanie specjalny prezent od Izy, nie mam bladego pojęcia co to jest ona sama nie chciała nam powiedzieć. Po skończeniu strojenia drzewka, wzięłam szczotę by zmieść wszystkie igły, które spadły z niego. Była już osiemnasta, czekałyśmy zniecierpliwione na rodziny, mieli być już ponad pół godziny temu. Zaraz jednak usłyszałam dzwonek do drzwi, brunetka podniosła się z sofy i pobiegła do drzwi otworzyła je a w nich stały nasze rodziny. Byli cali obładowani torbami i zmarznięci. Weszli do środka. Rozebrali się i zaprowadziliśmy ich do ich tymczasowych pokoi. Moi rodzice i Monika będą spali u mnie, Izy rodzice i Maciek u niej, a rodzice brunetki u niej. My za to będziemy spały na materacu w salonie. Rodzice rozpakowali się i zeszli na dół, my w tym czasie, w którym oni się wypakowywali robiłyśmy herbatę. Każdy z nich zszedł i dał to całe jedzenie, które przygotował. Schowałyśmy je do lodówki i rozdałyśmy po herbacie, zaprosiłyśmy ich do salonu. Kochani tatusiowie zasiedli przed ekran telewizora by oglądać mecz. Monika bawiła się z Maćkiem, jak ona uwielbia takie dzieciaki, a my z mamuśkami rozmawiałyśmy.
-Właśnie a zdałyście te prawo jazdy?- zapytał nagle tata Izy
Radosne swoim osiągnięciem pochwaliłyśmy się radośnie pozytywną odpowiedzią. Ta rodzice byli z nas dumni. Rozmawialiśmy z nimi chyba do trzeciej, o wszystkim co się tutaj dzieje i jak nam tu jest. Nie wspomniałyśmy nic, że poznałyśmy chłopaków i, że Iza jest związana z Harry'm, na razie nie chciałyśmy im o tym wspominać, jak przyjdzie czas to  się dowiedzą. Po skończonych rozmowach i wyznaniach padnięte poszłyśmy spać.
MANIA
Wstałam rano z bolącymi plecami. Nigdy w życiu już nie będę spała z dziewczynami na jednym materacu, a szczególnie z Izą, ona się tak rozpycha jak jakiś mamut. Na dworze pruszył śnieg, a myślałam że to będą bez śniegowe święta Każdy z rodziców krzątał się po domu, w poszukiwaniu nie wiadomo czego. Chwilę po mnie wstały dziewczyny i się ogarnęły i tak teraz każdy po domu biegał bez celu. Podgrzewałyśmy jedzenie, rozstawiałyśmy stół, wyjmowałyśmy prezenty i zamykałyśmy je w jednym pokoju by nikt ich nie znalazł i tak zleciał dzień, aż w końcu nastał wieczór i czas Wigilijnej Kolacji. Każdy był odświętnie ubrany. Złożyliśmy sobie życzenia i zasiedliśmy do stołu. Cały dom był wypełniony rodzinną atmosferą, świetnie się spędzało święta w granie bliskich osób. Zawsze lubiłam takie święta. Nagle zabrzęczał mój telefon oznajmiając, że dostałam sms-a , był on od Tomka, z życzeniami. Rozstaliśmy się, ale nadal się przyjaźnimy, w końcu Louis to jego rodzina, a my z chłopakami spędzamy dużo czasu, tak samo Tomek, więc postanowiliśmy zachować pokojowe stosunki. Podziękowałam mu oraz sama je mu wysłałam i wróciłam do kolacji. Czas miną szybko i przyszedł czas na danie prezentów. Maciek wieży w Mikołaja więc Monika poszła z nim na górę pobawić się, a my wszyscy zaczęłyśmy znosić wszystko. Największy problem miała Iza z prezentem dla brata, więc jej pomogłam. Potem dziewczyna zeszłą z chłopakiem i byli w niebo wzięci. Każdy rozpakował swój i był zadowolony, Iza zaczęła zajmować się Maćkiem, co zdziwiło nie tylko mnie i Zuzę ale też jej rodziców. Dziewczyna doznała cudu. No nic dobrze, że tak się stało, bo pamiętam to nigdy nie lubiła się bawić z bratem. Monika o mało co zawału nie dostała jak zobaczyła tą płytę z ich autografami.Szczęśliwi i zadowoleni poszliśmy spać.

Przepraszam za błędy i dzięki wam za komentarze i za wejścia. Nie mogę uwierzyć, że było tu już ponad 3000 ludzi. :) Jesteście cudowni :* Następny postaram dodać się w tygodniu

poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 16


IZA:
Na przyszłość muszę nauczyć się mniej paplać, albo mniej pić. Mam tylko nadzieję, że jak to mówiłam nie było Zayn’a, bo pewnie spaliłby buraka i wszystko by się wydało.
-Ej Zuza, chodź tu na chwilę!- zawołałam przyjaciółkę
-Hmm…  Co jest ?- próbowałam ją jakoś zrozumieć, bo miała buzię zapchaną kanapkami
-A kto jeszcze był jak to powiedziałam
-Harry i Niall
Odetchnęłam z ulgą.  Weszłam do salonu i zobaczyłam, że dziewczyny oglądają jakiś film. Postanowiłam się do nich dosiąść, ale musiałam jeszcze wrócić do kuchni po snickers’a. Na całe szczęście jeszcze były, bo gdyby ich zabrakło, cały dzień byłabym zła, a po nowy zapas nie chciałoby mi się iść. Usiadłam pomiędzy dziewczynami i zaczęłyśmy oglądać, kiedy się skończył obejrzałyśmy kolejny, kolejny i kolejny. I tak zleciała nam niedziela w wirtualnym świecie.
                                                                          ***
To już dziś! Właśnie wsypywałam ostatnią paczkę chipsów do miski, by postawić ją przy innych misach z Fast foodami oraz alkoholu. Mańka właśnie przygotowywała się na swoją osiemnastkę,  Zuza tak samo, czyli zastawiły mnie z tym same. Podobno dlatego, że nic nie robię, że wszystko na nie zwalam. No może mają trochę rade, ale nie do końca. Skończyłam. Zadowolona poszłam się przebrać w wybrane przeze mnie wcześniej ciuchy. Wzięłam szybki, odświeżający prysznic, po czym założyłam na siebie czerwone rurki, biały T-shirt i dżinsową kamizelkę. Włosy rozpuściłam, a oczy pomalowałam tuszem i czarną kredką. Gotowa zeszłam na dół, by oczekiwać na przyjście gości. Akurat w salonie zastałam Zuzę, która majstrowała już coś przy płytach. Puściła muzykę, a za chwilę rozbrzęczał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć wrota i zastałam tam Dasy, Aleaa, Chealsee, Leah, Sean, Scott, Andrew, Alice, Simon, Mark, Martin. Wpuściłam gości do środka, akurat zeszła solenizantka, więc wszyscy zaczęli składać jej życzenia. Miałam zamiar iść do salonu, ale kolejny dzwonek mi na to nie pozwolił, znowu otworzyłam drzwi i w nich zastałam Darcy, Mat i Tomek.
Impreza powoli zaczynała się rozkręcać, goście bawili się świetnie. Kiedy miałam iść do kuchni by przynieść i dosypać chipsów, ponownie ktoś zadzwonił. W progu stanął nie kto inny a Harry, Niall, Louis, Zayn, Eleonor, Danielle i Liam. Na całe szczęście nikt, prócz Tomka nie wiedział, że to sławne osoby, więc obyło się bez piszczeń i niezręcznych sytuacji. Każdy się świetnie bawił Zuza prawie cały czas rozmawiała z Niall’em, Sean, Scott, Simon, Mark i Mat leżeli już z chlani na ziemi i przytulali się do siebie. Mania… no właśnie gdzie ona jest? Kiedy zadałam sobie to pytanie, na schodach pojawił się zły Tomek i wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.
ZUZA
Osiemnastka Mani była świetna, rozmawiałam właśnie z Niall’em , kiedy zobaczyłam Tomka trzaskającego drzwiami. Zwróciło to uwagę wszystkich, lecz w tej chwili tylko Iza i ja byłyśmy najbardziej zainteresowane. Poszłam więc z blondynką do pokoju przyjaciółki. Zastałyśmy ją tam w strasznym stanie. Jej oczy były całe czerwone, płakała, a makijaż miała cały rozmazany, włosy sterczały jej we wszystkie strony. Musiała nieźle pokłócić się z Tomkiem jak jest w takim stanie.
-Co się stało?- zapytała Iza siadając na łóżku przyjaciółki
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko spojrzała się na nas z politowaniem. Zostawiłyśmy ją samą i wyszłyśmy, najwyraźniej teraz potrzebowała samotności, ale ona taka właśnie jest, nie bałyśmy się, że sobie coś zrobi. Więc wróciłyśmy na dół.
MANIA
Powiedziałam Tomkowi wszystko o tym pocałunku, nie był zadowolony. Przez to postanowiłam z nim zerwać. Kocham go, ale nie mogłabym z nim być, przez takie coś. Wybaczył mi, ale ja nie potrafię.  Postanowiłam się nad sobą nie użalać i się wziąć w garść. Poszłam do łazienki, przemyłam twarz i na nowo się pomalowałam, włosy rozczesałam i odświeżona zeszłam na dół. Poszłam i zrobiłam sobie drinka. Do stolika przy którym stałam podszedł do mnie Zayn.
-Wszystkiego najlepszego
-Składałeś mi już dzisiaj życzenia, ale dziękuję… jeszcze raz- powiedziałam z uśmiechem
-Nie ma sprawy- również obdarował mnie swoim ślicznym uśmiechem
- A coś się stało?- zapytał
- Nie, nic takiego, po prostu się rozstaliśmy- powiedziałam i miałam nadzieję, że nie zapyta mnie jaki był ego powód
-Przykro mi
-Nie musi
Po kilku drinkach i kilku kieliszkach, w głowie mi huczało, a przed oczami wirowało, przez co urwał mi się film.
Rano obudziłam się z wielkim bólem głowy i… Zayn’em u boku, że co? No szklak! Znowu coś. Wstałam i poszłam do łazienki się odświeżyć zabierając po drodze jakieś wygodne dresy. Wzięłam prysznic i ubrałam się w przygotowane ciuchy a włosy związałam w wysokiego kitka. Zeszłam na dół, by z kuchni wziąć tabletkę i kiedy znalazłam się na dole zobaczyłam Louis’a, Liam’a i Naill’a śpiących. Czyli oni też tu nocowali, jak by nie mieli własnych domów. Poszłam do kuchni i wzięłam tabletkę. Wróciłam na górę i umyłam zęby chyba z pięć razy, by zabić ten odrażający odór z ust, ale nic z tego. Kiedy kończyłam myć po raz ostatni zęby usłyszałam, przeraźliwie głośny krzyk, który obudził cały dom, dodatkowo przez ten wrzask, głowa zaczęła mi pękać z bólu. Poszłam do siebie i zobaczyłam, że Zayn już nie śpi. Podeszłam do szafki nocnej i wyjęłam paczkę miętowych gum. Wpakowałam ich dziesięć do ust i zaczęłam przeżuwać.
-Dzień dobry- przywitał się Zayn
-Hej- powiedziałam – Co ty tu tak właściwie robisz?- dodałam
- No.. wczoraj zasnęłaś i dziewczyny powiedziały, żebym ciebie zaniósł, więc to zrobiłem, ale byłem trochę zmęczony więc się położyłem i jakoś tak… zasnąłem, ale mam nadzieję, że się nie gniewasz- powiedział trochę zawstydzony
- Nie, spoko- odetchnęłam z ulgą
ZUZA
Obudził mnie przeraźliwie głośny wrzask, bo krzykiem tego nie można było nazwać. Należał on nie do kogo innego a Louis’a. Zeszłam na dół, by go przymknąć. Kiedy schodziłam, wrzask zastąpiło jakieś uderzenie i głośnie `AŁA`. Dotarłam na dół i zobaczyłam tam nie tylko osobę, która wywołała ten jazgot, ale również Niall’a i Liam’a.
-Louis, cwelu przymknąłbyś twarz- krzyknęłam na niego
-Przykro mi, ale nie mogę?- powiedział poważnie
-Tak, a to niby dlaczego?- zapytałam podirytowanym głosem, zakładając ręce na piersi
-No wiesz, kręgosłup mam już nie ten sam, więc boli- powiedział równie poważnie
Przewróciłam tylko oczami i machnęłam ręką. Odwróciłam się i poszłam na górę. Weszłam do siebie i się przebrałam w wygodne dresy, włosy spięłam w wysokiego koka i poszłam się odświeżyć. Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół, gdzie wszyscy siedzieli. Dodatkowo został jeszcze bałagan po wczorajszej imprezie. Nikomu nie chciało się sprzątać. Więc zaczęliśmy oglądać jakiś rodzinny, przygodowy film.  Włączyłam polski kanał, chłopacy się oburzyli i zaczęli jęczeć, więc włączyłyśmy angielską telewizję. Siedzieliśmy  tak do szesnastej, po czym chłopacy się zmyli, a my niechętnie zabrałyśmy się za sprzątanie.
-Mańka, a co się wczoraj stało, że Tomek wyszedł taki wkurzony?- zapytała Iza
-Zerwałam z nim- powiedziała
-Ale jak to przecież byliście tacy szczęśliwi- wtrąciłam się
-Po prostu powiedziałam mu o tym pocałunku i, że po czymś takim nie mogę z nim być
-Nie, ty z nim zerwałaś bo czujesz coś do Zayn’a, a nie dlatego, że gryzie cię sumienie- powiedziałam
-Ale skąd ty wiesz, że o Zayn’a chodzi przecież nic nie wspominałam o tym
- Po prostu mam dojścia i wiem dużo- uśmiechnęłam się do niej
Skończyłyśmy i padnięte poszłyśmy spać.
                                                                           ***
Minęło parę tygodni, miałyśmy już przerwę świąteczną. Zakończyłyśmy pierwszy semestr nauki i teraz przygotowywałyśmy się na przyjazd rodziny na święta. Za oknem temperatura była już minusowa, a śniegu wcale, ale tak już jest w UK.