piątek, 30 marca 2012

Rozdział 2


-Czeka nas długa podróż- powiedziała Mania
-Masz rację, ale to i lepiej- wycedziła Iza
-A to czemu?- spytałam
- Jak to, przecież można pogadać- odpowiedziała
-Ta, a o czym niby
- No jak to o czym, poza tym powinnaś zadać pytanie o KIM- powiedziała blondynka akcentując ostatnie słowo
-To o kim?- spytałam
Iza na moje pytanie poruszyła tylko znacząco brwiami.
- Ta uważaj bo ci się spełni- powiedziała sarkastycznie Mania
Ona zawsze wiedziała o co chodzi jeżeli ruszamy brwiami, dodatkowo w tym momencie to było bardzo oczywiste.
-Ta zobaczysz potem będziesz prosiła żeby ciebie z nimi poznać- powiedziała Iza do Mani pokazując jej język.
-Jasne, już lecę
-Ok. Izka przestań, ona wolałaby spotkać chodzące wąsy- powiedziałam do niebieskookiej
Całą trójką zaczęłyśmy się śmiać tak głośno, że stewardesa  zwróciła nam uwagę.
-Okej nie ważne, poza tym ciekawa jestem dlaczego moja mama nagle zmieniła zdanie- powiedziała Mania.
Spojrzałyśmy się po sobie z Izą wymieniając znaczące spojrzenia.
-Co jest? Wy coś wiecie? Co? Mówcie natychmiast!- zaczęła mówić jak najęta Mania
- Dziewczyno spasuj za dużo słów- powiedziałam
-Ok, ale co jest?- dopytywała się dziewczyna
-Bo chodzi o to, że rozmawiałyśmy z twoją mamą-powiedziałam
- Serio? Jesteście kochane- powiedziała brunetka uśmiechając się do nas
-No, a żebyś ty widziała w jakiego psychologa zabawiła się Zuza- zwróciła się do Mani Iza
- No co jeżeli mam zamiar nim zostać to trzeba jakoś ćwiczyć- powiedziałam
Zaśmiałyśmy się cicho po czym Mania powiedziała, że idzie spać.
-Więc teraz my możemy pogadać o słodziutkich chłopcach, bez jej jęczenia- zwróciła się do mnie Iza pokazując na śpiącą po jej prawej stronie Manie
-No, ale weź się tak nie napalaj na to, że ich spotkasz , bo szansa jest jedna na milion- oznajmiłam Izie
-Oj ten twój pesymizm- odpowiedziała
-Skąd że ja jestem w pełni realistką- powiedziałam spokojnie
-Ta,ta niech ci będzie
Rozmawiałyśmy jeszcze z jakieś pół godziny. Po czym obie stwierdziłyśmy, że się prześpimy. Włożyłam do uszu słuchawki i usłyszałam pierwsze dźwięki spokojnej piosenki po czym odpłynęłam do `Krainy Snów`.
                                                                          ***
Poczułam jak ktoś mnie szturcha, otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam radosną twarz Izy.
-Co jest- spytałam przecierając oczy
-Jesteśmy- oznajmiła Mania
-Londyn !- krzyknęłam i szybko wstałam z miejsca
-Taa
-To na co czekamy? Idziemy- powiedziałam
-Na śpiącą księżniczkę- powiedziała Mania z cwaniackim uśmiechem
-Oj przestań-powiedziałam
Wyszłyśmy z samolotu i pierwsze co zrobiła Iza to uklęknęła na ziemie, pocałowała ją i krzyknęła
-Ziemia Obiecana!
Zerknęłam na Manię ona na mnie i zaniosłyśmy się głośnym niepohamowanym śmiechem. Blondyna podniosła się pytając nas z czego tak się szczerzymy.
-Wyglądałaś jak papież- powiedziałam śmiejąc się
-Oj dobra ,dobra chodźcie lepiej po bagaże
Poszłyśmy na lotnisko, moje bagaże dotarły bez przeszkód, Mani też, a biedna Iza szukała ostatniej walizki, która jeździła w koło na taśmociągu. Zdjęłam ją więc i pokierowałam się w stron zmartwionej Izy.
-To ta?- spytałam
-Nie
-No jak nie, tu jest twoje imię i nazwisko
-A, no jednak moja
-Jajego chodź lepiej ciołku matołku
Wyszłyśmy z budynku i poszłyśmy w stronę postoju dla taksówek. Weszłyśmy do jednej z nich.
-Dokąd panienki zawieść?- spytał straszy kierowca
Mania podała adres wcześniej wskazany przez naszych rodziców, taksówka ruszyła. Siedziałam z tyłu i wyglądałam przez okno.
-Ładne są tu drogi, wygodnie będzie się jeździło na rolkach- zwróciłam się do przyjaciółek po polsku
-Masz rację- odpowiedziały chórem
Po 15 minutach byłyśmy na miejscu. Wyszłyśmy z pojazdu, a kierowca wyjął nasze torby z bagażnika. Zapłaciłyśmy, podziękowałyśmy i życzyłyśmy mu miłego dnia. Taksówkarz również podziękował i obdarzył nas ciepłym uśmiechem. Po czym odjechał. Stałyśmy przed małym domkiem, nie był wcale wyjątkowy. Weszłyśmy do niego i zobaczyłyśmy wtedy jego nadzwyczajność. W przedpokoju stała duża szafa z lustrem. Na prawo były drzwi prowadzące do kuchni. Naprzeciwko drzwi wejściowych było wejście do salonu, który był piękny. Miał kremowy kolor, a meble były w kolorze ciemnego brązu, salon połączony był z jadalnią. Po lewej stronie wejścia do salony były schody, które prowadziły do naszych sypialni. Zostawiłyśmy torby na dole i pognałyśmy na górę, kiedy się tam dostałyśmy zastałyśmy  4 wejścia. Trzy z nich były podpisane naszymi imionami. Otworzyłyśmy niepodpisane drzwi i ujrzałyśmy przestrzenną łazienkę. Potem każda z nas poszła obejrzeć swój pokój. Mój był jasno fioletowy, a na jednej ze ścian znajdowała się fototapeta, na której znajdował się plac londyński . Poszłam zobaczyć pokoje dziewczyn. Każdy z nich miał taką samą wielkość i w każdym z nich na jednej ścianie była fototapeta dużego miasta. Mańka miała jasnozielony pokój i widok na Nowy Jork nocą, za to Iza miała błękitny pokój i widok na Londyn, chodź jej był kompletnie inny niż mój.
-Ok, idę pierwsza skorzystać z łazienki- powiedziała stanowczo Mania
-Idę zjeść Snickers’a i obejrzeć TV- oznajmiła Iza
Zeszłyśmy po torby i jakimś cudem wtargałyśmy je do pokoi. Byłam taka zmęczona, że nie miałam siły się rozpakować, zeszłam więc na dół i rozłożyłam się na białej sofie, obok mnie siedziała Iza i już wcinała batona, oglądając jednocześnie jakieś teledyski. Mańka poszła się myć. Siedziałam wygodnie i wpatrywałam się w ekran telewizora, gdy nagle puścili WMYB, z Izką zaczęłyśmy się drzeć, tańczyć i skakać. Usłyszałam dzwonek do drzwi więc poszłam tanecznym ruchem je otworzyć.
-Cześć- powiedział wysoki, niczego sobie brunet
-Cześć
-Jestem Tomek, mieszkam na przeciwko- powiedział
-A ja jestem Zuzia
-Może wejdziesz-spytałam chłopaka
Brunet wszedł, wręczył mi na przywitanie ciasto, które ze sobą przyniósł.
-Izka zamknij się czopie, gościa mamy- krzyknęłam do przyjaciółki w ojczystym języku
-Jesteście z Polski?- zapytała Tomek po polsku
-Tak, ty też?-spytałam
-Tak- odpowiedział
Nagle usłyszałam tupanie na schodach.
-Już się umyłaś?- zapytałam schodzącej przyjaciółki
-Nie, zapo…-  nie dokończyła bo potknęła się na schodach i zaczęła się po nich turlać w dół
Kiedy całkowicie z nich zleciała zaczęła się śmiać.
-Boże, nic ci nie jest?- zapytał Tomek z troską, podając jej rękę by mogła wstać
-Nie dzięki- odpowiedziała łapiąc go i się podnosząc
-Jak co Tomek jestem
-A ja Mania
Stali tak i patrzyli się w swoje oczy. UUU chyba coś się tutaj rodzi.
-Myhy- odchrząknęłam
Mania spojrzała się na mnie, nie wiedząc o co chodzi
- Jesteś w szlafroku- oznajmiłam jej
Dziewczyna zrobiła wielkie oczy i pognała na górę zabierając po drodze zgubę, którą był płyn. Zaprowadziłam chłopaka na sofę, gdzie przedstawiłam mu Izę. Miło się z nim rozmawiało, opowiedział nam, że lubi jeździć na BMX i przyjechał tutaj w wieku 15 lat, że mieszka z ojcem i babcią oraz mówił jakie fajne rzeczy można znaleźć  w Londynie. Powiedział, że może nam również go pokazać, zgodziłyśmy się. Umówiliśmy się w czwórkę na 16. Pójdziemy na przejażdżkę. My na rolkach on na swoim rowerze. Była 14, chłopak zbierał się już do domu na obiad. Miał po nas wpaść o 15.55.
-Gdzie jest Tomek- spytała Mania, po wejściu do salonu.
-O już się ubrałaś- zwróciła się do niej Iza
-Ta, ale gdzie jest Tomek- dopytywała się
-Spokojnie, poszedł do domu, ale nie martw się idziemy z nim dzisiaj o 16 na rolki- powiedziałam dziewczynie z cwaniackim uśmiechem.
-O to fajnie- powiedziała uradowana z wielkim bananem na twarzy

Tak było po niej widać, że jej się podoba. Przez te 2 godziny każda z nas poszła się umyć i przebrać w świeże ciuchy. Miałam na sobie zielone szorty z szelkami i białą, luźną bluzkę na krótki rękaw z nadrukiem. Iza założyła czerwone szorty i niebieską bluzkę z nadrukiem. Mania zaś postanowiła, że założy rurki białą bokserkę a na to krótką, siwą bluzkę z wąsami. Dochodziła 15.55. Poszłyśmy wypakować rolki. Równo o umówionej godzinie zjawił się Tom. Ubrałyśmy na nogi rolki, Mania zamknęła dom i pojechaliśmy. Znaleźliśmy się na placu  koło Big Bena.
-Niedaleko stąd jest skate park, chcecie iść?- zwrócił się do nas Tom
-Jasne- odpowiedziałyśmy
Ruszyłyśmy  za nim. Po drodze zauważyłyśmy kolesia podobnego do Louisa. Z Izką zatrzymałyśmy się na chwilę i zaczęłyśmy się śmiać z naszej chorej wyobraźni. Śmiałyśmy się tak głośno, że ludzie zaczęli się na nas patrzeć. W pewnym momencie chłopak, który w naszej wyobraźni przypominała Louis’a odwrócił się, a my wtedy umilkłyśmy, bo zobaczyłyśmy coś, o czym od zawsze marzyłyśmy, o czymś co dla nas było nierealne do osiągnięcia w Polsce to było jedno z naszych wspólnych i nielicznych marzeń…
                                                         
Ok, jest dwójka przepraszam was za błędy, jak jakieś są. Nie wyszedł jednak mi za dobrze ten rozdział, nie ma tam jakiejś akcji ale... Zastanawiacie się co zobaczyła Iza i Zuza? dowiecie się w 3. Proszę was o komentarze, bardzo, bardzo, bardzo was proszę. I zapraszam na bloga mojej koleżanki, dopiero go zaczęła pisać, mi się osobiście fabuła podoba: http://almost-dot-com.blogspot.com/

niedziela, 25 marca 2012

Rozdział 1


Szłam powoli wdychając wakacyjne powietrze, byłam taka szczęśliwa, nareszcie nastał koniec  noszenia tych wszystkich ciężkich książek i gnicia w starym budynku szkolnym. Szłam jakieś 10 minut, kiedy dotarłam na miejsce, pociągnęłam klamkę od furtki i weszłam na małą posesję, na której stał mój mały przytulny domek. Był biały, nie miał nic wyjątkowego w sobie, chodź niektórzy ludzie się nim zachwycali jak by to był jakiś wielki pałac królowej Bony. Przekroczyłam próg domu i pokierowałam się w stronę salonu, gdzie czekali na mnie zniecierpliwieni rodzice, by usłyszeć wieści od swojej córeczki, która właśnie ukończyła szkołę.
-Hej i jak – pytała mama
-Hej nijak, dobrze- odpowiedziałam radośnie
-Jak to nijak, pokaż świadectwo- wtrącił tata
Podałam mu dokument i kiedy go zobaczył doznał szoku, pewnie nie spodziewał się takich ocen. Kiedy podniósł głowę i swój wzrok wbił w moją twarz zauważyłam, że do jego oczu napływają łzy
-Tato co ci, ty płaczesz?
-Oj córciu jestem z ciebie taki dumny razem z mamą, ukończyłaś szkołę z tak dobrymi ocenami i dobrymi wynikami maturalnymi, jak tu się nie wzruszyć- odpowiedział wycierając łzę
Podszedł do mnie z mamą i się przytulili. Nagle w drzwiach stanęła moja młodsza siostra, która wróciła również z zakończenia.
-Co jest? – pytała nie wiedząc co się dzieje
-Nic, po prostu twoja siostra skończyła szkołę i my jej gratulujemy- odpowiedziała mama wycierając pojedynczą łzę radości, która spłynęła po jej policzku
- No i co z tego to nic wielkiego, każdego to kiedyś czeka- odpowiedziała obojętnie
-Ta, zobaczymy jak rodzice zareagują na twoje ukończenie szkoły, wtedy będziemy mogły pogadać- zwróciłam się do Moniki bo tak miała na imię moja szesnastoletnia siostra.
Ona tylko się uśmiechnęła i zaczęła mi gratulować.
-Dobra  koniec tych scen miłości idę się przebrać- powiedziałam
Skierowałam się na górę do swojego pokoju, wzięłam odświeżający prysznic i przebrałam się dżinsowe szorty i białą bluzkę. Zeszłam na dół do rodzinki, która siedziała w milczeniu i zastanawiała się nad czymś. Usiadłam wygodnie w fotelu i spojrzałam się na nich, to wyglądało komicznie, zaczęłam się więc śmiać. W końcu przerwał mi tata mówiąc, że musi mnie o czymś poinformować. Przeraziłam się. W głowie miałam najczarniejsze scenariusze, podejrzewałam, że ta rozmowa będzie o moim wyjeździe na studia. Tata wziął głęboki wdech i zaczął swoją przemowę
- Zuzia, wiemy ile znaczy dla ciebie ten wyjazd do Londynu, masz zamiar tam studiować i się usamodzielnić, mamy pewne wątpliwości co do tego, ale ty najlepiej wiesz co będzie dla ciebie najlepsze, jesteś już dorosła i sama decydujesz o sobie więc my chcielibyśmy dać tobie i zarazem twoim przyjaciółkom prezent.
Spojrzałam na nich z niedowierzaniem, czy oni chcą coś nam podarować? Zastanawiałam się co takiego może to być
- Razem z rodzicami Izy i Mani postanowiliśmy kupić wam dom – wypaliła mama
CO?! Czy oni właśnie powiedzieli dom?
-Wy tak na poważnie?- pytałam z niedowierzaniem
-Jak najbardziej- powiedział tata
- A co z pokojami w internacie?- spytałam
-Dzwoniliśmy i zrezygnowaliśmy
-Dziękuje, jesteście cudowni- powiedziałam przytulając się do nich
Poleciałam szybko na górę żeby zadzwonić do dziewczyn i ich powiadomić bądź spytać czy wiedzą o tym. Kiedy wleciałam do swojego pokoju z wielkim hukiem, pokierowałam się w stronę telefonu. Kiedy odblokowałam ekran miałam 3 nieodebrane połączenia od Mani. Pewnie jej rodzice zakomunikowali o prezencie. Oddzwoniłam do niej. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci ….
-Halo- odezwał się smutny głos w słuchawce
-Hej co jest? – pytałam zdziwiona
-Nic- mówiła
-Mańka, znamy się nie od dziś mów mi natychmiast co się dzieje?
-Rodzice- powiedziała tylko to, a ja już wiedziałam o co chodzi
-Ale dla czego, przecież wszystko jest już załatwione, bilety, dokumenty, dom
-Ta wiem ale.. zaraz ty powiedziałaś dom ?- pytałam
-Tak, a co ty nic jeszcze o tym nie wiesz?
-Ale o czym?- dziwiła się dziewczyna
-No przecież nasi rodzice złożyli się dla nas na dom, i to ma jest od nich prezent- powiedziałam
-Super- powiedziała bez entuzjazmu Mania
-O ja, nie możesz pogadać z rodzicami?
-No nie, próbowałam a oni swoje, ja nie mogę normalnie wytrzymać, Zuzka dlaczego tak jest?- pytała ze smutkiem
-Weź może spróbuj- mówiąc to, w głowie zaświtał mi pomysł
-Dobra jakoś spróbuje, a teraz muszę kończyć, pa- Mania
-Pa
Kiedy się rozłączyłam napisałam sms-a do Izki abyśmy spotkały się za 10 minut w parku. Zbiegłam na dół informując rodziców, że wychodzę, na nogi założyłam baletki i pokierowałam się do parku.
IZA:
Wróciłam do domu, a rodzice wlecieli na mnie gratulując ukończenia szkoły, byłam z siebie dumna. Poszłam wziąć prysznic i przebrać się, kiedy rozczesywałam włosy usłyszałam dźwięk  mojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawiła się nowa wiadomość tekstowa od Zuzki . Zbiegłam szybko po schodach i weszłam do salonu. Rodzice siedzieli i oglądali jakieś wiadomości. Zakomunikowałam im, że muszę coś załatwić, powiedzieli mi tylko przed wyjściem, że kiedy wrócę będą musieli ze mną porozmawiać. Za bardzo się tym nie przejęłam, założyłam na nogi moje conversy i wyleciałam jak torpeda z domu. Kiedy dotarłam do parku Zuzka już na mnie czekała.
-Hej- przywitałam się z nią
-Hej
- I co jaki jest ten twój plan- spytałam ciekawa
- Idziemy do jej rodziców- powiedziała Zuza
- Co?- zdziwiłam się
-No tak, chodź idziemy- powiedziała stanowczo
Szłyśmy 5 minut obmawiając co można byłoby powiedzieć jej rodzicom, by mogli puścić Mańkę do Londynu. Doszłyśmy, zapukałyśmy do brązowych drzwi. W progu stanęła wysoka smukła kobieta. Tak, mama Mani.
-Dzień dobry- przywitałyśmy się z kobietą
-Dzień dobry – odpowiedziała z uśmiechem
-Chciałybyśmy z panią porozmawiać – zwróciłam się do kobiety
-Dobrze, proszę wejdźcie- zaprosiła nas do środka
Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie.
-A więc, o czym chciałybyście porozmawiać- pytała pani Henderson
- Chodzi o ten wyjazd do Londynu- zaczęłam
-A więc o to?
-Tak- powiedziałam
- Bo my chciałyśmy się spytać dlaczego pani nie jest przekonana do tego?- spytała Zuzia
-Dziewczyny, nie chodzi o te, że nie jestem przekonana, jestem dumna z tego, że dostała się na studia do takiej szkoły i może wyjechać do tego Londynu ale pod koniec sierpnia, bo ja myślę, żeby lepiej aby spędziła tutaj wakacje jeżeli ma zamiar tam zostać na długi czas- zaczęła mówić pani Henderson
- Już rozumiem- powiedziała Zuzia
Spojrzałam się na nią wraz z mamą Mani, nie wiedząc o co chodzi.
- Rozumiem panią dokładnie- zwróciła się Zuzia do pani Henderson
- Boi się pani o swoją córkę, jest pani do niej przywiązana i nie chce by opuszczała rodzinnego gniazda, ale każde dziecko to kiedyś spotka, chodź nie wiem co rodzice nie powinni stawać na drodze swoich dzieci i odciągać ich od marzeń, powinni im pomagać i ich w tym wspierać, po za tym Mania nie opuści nigdy pani, przecież ona będzie przyjeżdżała tutaj na każde święta, wakacje dodatkowo będzie miała pani z nią kontakt telefoniczny więc nie powinna pani jej tego utrudniać- powiedziała Zuzia
Z wielkimi oczami spojrzałam się na Zuzkę, a potem na panią Henderson
-Może i masz rację, nie powinnam jej tego zabraniać, dziękuję- powiedziała kobieta
-Powinna pani ze swoją córką jeszcze porozmawiać na ten temat- wtrąciłam
-Oczywiście, dziękuję wam dziewczyny, raczej powinnam puścić Manię do Londynu, nie jest już małą dziewczyną, może decydować o sobie
-Dokładnie- powiedziałam
Pożegnałyśmy się i wyszłyśmy zadowolone, że osiągnęłyśmy swój cel.
-Okej ja lecę do domu, bo rodzice coś chcą, pa do wieczora
-Pa, tak, do wieczora
Pożegnałyśmy się i poszłyśmy każda w swoją stronę.
MANIA:
Siedziałam w swoim pokoju przygnębiona całą tą sytuacją, w uszach miałam słuchawki, nagle do mojego pokoju weszła mama. Wyjęłam słuchawki z uszu  i spojrzałam się na nią z wyrzutem.
-Co jest?- spytałam spokojnie
-Chciałam z tobą porozmawiać na temat wyjazdu- oznajmiła
-Tak wiem nie jadę teraz tylko później, spokojnie pogodziłam się z tą dramatyczną sytuacją- powiedziałam
-Nie o to chodzi, myślałam nad tym długo, i zrozumiałam, że cię skrzywdziliśmy razem z tatą, zabraniając tobie wyjazdu w wyznaczonym terminie.
-Jak to – zdziwiłam się
- Normalnie, jednak powinniśmy pozwolić tobie dzisiaj lecieć- kiedy to powiedziała, zamurowało mnie
-Ale ty tak na serio jesteś pewna- pytałam
-Tak- mówiła
-Tylko jest jeden warunek
-Jaki?
-Będziesz się z nami kontaktowała
-Oczywiście- powiedziałam z radością
Po tych słowach uwiesiłam się mamie na szyje dziękując jej.
-Okej, to ja już idę, a ty się pakuj- powiedziała wychodząc i zamykając za sobą drzwi
Wzięłam do ręki telefon i napisałam sms do Izki I Zuśki obie się ucieszyły z tego, że jednak jadę.  Wzięłam walizki i zaczęłam się pakować.
IZA:
Kiedy wróciłam do domu poszłam do salonu, by porozmawiać  z rodzicami.
- Okej, już jestem co jest?- spytałam kiedy weszłam do salonu
- Siadaj- powiedziała mama pokazując ręką na fotel
-Mamy niespodziankę, nie będziecie mieszkały w internacie- powiedział tata
- Jak to nie, to gdzie niby- pytałam
-W domu, razem z rodzicami dziewczyn postanowiliśmy wam go kupić- dokończyła za niego mama
-O ja ale super, nie będę gniła w jakimś pokoiku, mam dom, dom ,dom- zaczęłam ze szczęścia skakać po pokoju
-Dobra przestań, lepiej powiedź czy jesteś już spakowana do końca masz wszystkie dokumenty- pytała zatroskana mama
-O dzięki, właśnie muszę iść jeszcze się dopakować- powiedziałam
Uściskałam mamę i tatę w podziękowaniu i poleciałam do pokoju by dokończyć to co zaczęłam.
ZUZIA:
Dochodziła 18, właśnie zbierałam się na lotnisko, tata pomógł mi znieść te wszystkie ciężkie torby i zanieść do samochodu. Każdą z nas na lotnisko odwozili rodzice. Zapakowałam się do samochodu, zapięłam pas , a do uszu włożyłam słuchawki. Przez całą drogę wyobrażałam sobie te wszystkie budynki, cały Londyn, sklepy i wszystko co było związane z naszym wyjazdem. Po 20 minutach byliśmy na miejscu, dziewczyny z rodzicami już czekały. Cieszyłyśmy się jak głupie, lecz tą naszą scenkę radości przerwali rodzice. Każda z nas dostała swój bilet i… coś czego żadna z nas się nie spodziewała nasze własne karty kredytowe, dziękowałyśmy im za wszystko, lecz nadszedł czas na pożegnanie. Poszłyśmy odnieść nasze bagaże i ustawiłyśmy się w stronę nie długiej kolejki. Ostatni raz odwróciłyśmy się w stronę naszych rodzin i pomachałyśmy im na dowidzenia. Weszłyśmy do samolotu  i zajęłyśmy swoje miejsca, całą trójką siedziałyśmy obok siebie.  Stewardesa  poinformowała każdego by zapiął pasy, kiedy to zrobiliśmy samolot wzbił się i odlecieliśmy.
                                                                   
I jest pierwszy, nie ma w nim za dużo akcji, ale to nic. Postaram się aby w  drugim coś się wydarzyło :)

Prolog


Nareszcie! Zostało jeszcze tylko 30 minut i nastąpi moment, na  który czekałam  12 lat. Tak dokładnie KONIEC! Koniec ze szkołą, książkami i belframi. Stałam właśnie z  Manią i Izą na dużym szkolnym boisku czekając jak dyrektor skończy nawijać.
- Nareszcie!- usłyszałam krzyk Izki
Koniec przemowy. Szybkim krokiem pokierowałyśmy się w stronę Sali , tam czekała na nas wychowawczyni, która miała zamiar wręczyć nam świadectwa. Ostatnie świadectwo, to było niepojęte. Nadeszła moja kolej by odebrać dokument, nauczycielka gratulowała osiągnięć, dobrze zdanej matury itd. Usiadłam na miejsce i zaczęłam przyglądać się to kolejnym podchodzącym osobom. Nigdy nie wyobrażałam sobie momentu kończenia szkoły, chodź tak długo na to czekałam. Rozejrzałam się po klasie i zauważyłam jak kilka łez zaczęło spływać po policzkach koleżanek, nie miałam pojęcia dlaczego, w taki momencie one ryczą. Nie ważne, to i tak nie miało dla mnie znaczenia. W tym momencie ważne było by w końcu wyjść z budynku i przekroczyć bramę, którą była ogrodzona szkoła. Czas mi się dłużył , wydawało mi się, że ludzi coraz więcej przybywa.  Skończyło się, teraz nauczycielka uroniła kilka pojedynczych łez dołączając do grupki płaczących już dziewczyn, a to  wszystko było spowodowane rozstaniem.  Pff… mi tam nie zależało. Teraz  liczyło się to, że nareszcie są wakacje i co najważniejsze jadę do upragnionego Londynu by zacząć studiować i się usamodzielnić. Od drugiej klasy gimnazjum zaczęłam przykładać się do języka angielskiego, a to z tego powodu, że miałam wielkie plany, a mianowicie, że wyjadę do Londynu. Dodatkowo powstał wspaniały zespół  One Direction, oni również byli moją motywacją nauki. Mama prędzej mi mówiła, że jak skończę upragnione przeze mnie 18 lat będę mogła spełnić swoje marzenie o podróży do stolicy Wielkiej Brytanii. Dziewczyny tak samo miały takie plany. Dokładniej to ja i Izka miałyśmy jechać we dwie, ale kiedy poznałyśmy Manię i się z nią zaprzyjaźniłyśmy postanowiłyśmy spełnić to marzenie w trójkę. Wyszłyśmy z budynku i przekroczyłyśmy bramę, zaczęłyśmy drzeć się jak opętane, biegać, skakać wszystko na raz. Byłyśmy tak podekscytowane końcem szkoły  i tym całym wyjazdem do Londynu. Szłyśmy środkiem mało ruchliwej ulicy. Kiedy każda z nas miała rozejść się w swoją stronę przystałyśmy na chwilę krzycząc z radością w głosie:
                                                                       LONDYNIE NADCHODZIMY!  

                                                           
Hej, jest prolog, jakiś taki nijaki mi wyszedł i w ogóle krótki, chodź rozdziały będą dłuższe   
(przynajmniej mam taką nadzieję xd) hahaha nie no będą dłuższe.
Zaczynam co dopiero pisać, więc to opowiadanie jest moim pierwszym. Proszę was o komentarze, bo dzięki nim mam motywację do pisania. Jutro postaram dodać się pierwszy rozdział. :) 
Aha i jeszcze, dzięki KIWI7 za pomoc :p

sobota, 24 marca 2012

Bohaterowie

Zuzanna Adams (Zuza, Zuśka), 18 lat- Dziewczyna o brązowych oczach i kasztanowych włosach, jest wesoła, pełna życia, swoim uśmiechem zaraża innych ludzi, ,,banan" nie schodzi jej nigdy z twarzy, uwielbia się wygłupiać i śmiać z byle czego.Jest polką lecz opuszcza swoje rodzinne strony i wylatuje do Londynu ze swoimi przyjaciółkami by tam studiować. Kocha jeździć na rolkach ze swoimi przyjaciółkami (Manią i Izą), jaj pasją jest również śpiew i gra na gitarze. 
Uwielbia One Direction.


Mania Henderson, 17 lat - Dziewczyna o czekoladowych oczach i jasno brązowych włosach. Jest ułożona, lecz nie świadczy to o tym, że nie jest szalona. Jest pogodna, chodź czasem bywa, że smutek wita na jej twarzy, odwala jej gdy jest w towarzystwie Izy i Zuzi, ale umie się opanować.Również jest polką i wylatuje do Londynu po długich błaganiach rodziców.Tak jak Zuza kocha jeździć na rolkach, uwielbia grać na gitarze i fortepianie. 
Lubi One Direction, chodź nie jest taką fanką jak Zuza i Iza.

Izabela( Iza, Izka) Kosowska, 18 lat- Ma ciemne blond włosy i niebieskie oczy. Jest nieogarnięta, razem z Zuzką uwielbia się wygłupiać, jest zawsze radosna, śmieje się z byle czego. Tak jak przyjaciółki kocha jeździć na rolkach i grać na gitarze, kocha malować i robi to perfekcyjnie. Jej żołądek jest ciągle niezaspokojony, więc je co popadnie,chodź najbardziej uwielbia Snickers'y. Też jest polką i wyjeżdża do Londynu na studia.
Uwielbia One Direction.


Tomek Gosyjski (Tom, Tommo), 19 lat-  Chłopak o jasno brązowych włosach i ciemnych oczach. Jest wesoły i przyjacielski, uwielbia jeździć na rowerze a dokładnie na BMX, typowy skate. Mieszka w Londynie wraz z ojcem,chodź pochodzi z Polski. Przeprowadził się do niego gdy miał 15 lat.

One Direction - brytyjsko-irlandzki boysband, idole wielu nastolatków.
(Od lewej) Niall Horan 19 lat, Louis Tomlinson 21 lat, Liam Payne 19 la, Harry Styles 18 lat, 
Zayn Malik 19 lat