niedziela, 25 marca 2012

Rozdział 1


Szłam powoli wdychając wakacyjne powietrze, byłam taka szczęśliwa, nareszcie nastał koniec  noszenia tych wszystkich ciężkich książek i gnicia w starym budynku szkolnym. Szłam jakieś 10 minut, kiedy dotarłam na miejsce, pociągnęłam klamkę od furtki i weszłam na małą posesję, na której stał mój mały przytulny domek. Był biały, nie miał nic wyjątkowego w sobie, chodź niektórzy ludzie się nim zachwycali jak by to był jakiś wielki pałac królowej Bony. Przekroczyłam próg domu i pokierowałam się w stronę salonu, gdzie czekali na mnie zniecierpliwieni rodzice, by usłyszeć wieści od swojej córeczki, która właśnie ukończyła szkołę.
-Hej i jak – pytała mama
-Hej nijak, dobrze- odpowiedziałam radośnie
-Jak to nijak, pokaż świadectwo- wtrącił tata
Podałam mu dokument i kiedy go zobaczył doznał szoku, pewnie nie spodziewał się takich ocen. Kiedy podniósł głowę i swój wzrok wbił w moją twarz zauważyłam, że do jego oczu napływają łzy
-Tato co ci, ty płaczesz?
-Oj córciu jestem z ciebie taki dumny razem z mamą, ukończyłaś szkołę z tak dobrymi ocenami i dobrymi wynikami maturalnymi, jak tu się nie wzruszyć- odpowiedział wycierając łzę
Podszedł do mnie z mamą i się przytulili. Nagle w drzwiach stanęła moja młodsza siostra, która wróciła również z zakończenia.
-Co jest? – pytała nie wiedząc co się dzieje
-Nic, po prostu twoja siostra skończyła szkołę i my jej gratulujemy- odpowiedziała mama wycierając pojedynczą łzę radości, która spłynęła po jej policzku
- No i co z tego to nic wielkiego, każdego to kiedyś czeka- odpowiedziała obojętnie
-Ta, zobaczymy jak rodzice zareagują na twoje ukończenie szkoły, wtedy będziemy mogły pogadać- zwróciłam się do Moniki bo tak miała na imię moja szesnastoletnia siostra.
Ona tylko się uśmiechnęła i zaczęła mi gratulować.
-Dobra  koniec tych scen miłości idę się przebrać- powiedziałam
Skierowałam się na górę do swojego pokoju, wzięłam odświeżający prysznic i przebrałam się dżinsowe szorty i białą bluzkę. Zeszłam na dół do rodzinki, która siedziała w milczeniu i zastanawiała się nad czymś. Usiadłam wygodnie w fotelu i spojrzałam się na nich, to wyglądało komicznie, zaczęłam się więc śmiać. W końcu przerwał mi tata mówiąc, że musi mnie o czymś poinformować. Przeraziłam się. W głowie miałam najczarniejsze scenariusze, podejrzewałam, że ta rozmowa będzie o moim wyjeździe na studia. Tata wziął głęboki wdech i zaczął swoją przemowę
- Zuzia, wiemy ile znaczy dla ciebie ten wyjazd do Londynu, masz zamiar tam studiować i się usamodzielnić, mamy pewne wątpliwości co do tego, ale ty najlepiej wiesz co będzie dla ciebie najlepsze, jesteś już dorosła i sama decydujesz o sobie więc my chcielibyśmy dać tobie i zarazem twoim przyjaciółkom prezent.
Spojrzałam na nich z niedowierzaniem, czy oni chcą coś nam podarować? Zastanawiałam się co takiego może to być
- Razem z rodzicami Izy i Mani postanowiliśmy kupić wam dom – wypaliła mama
CO?! Czy oni właśnie powiedzieli dom?
-Wy tak na poważnie?- pytałam z niedowierzaniem
-Jak najbardziej- powiedział tata
- A co z pokojami w internacie?- spytałam
-Dzwoniliśmy i zrezygnowaliśmy
-Dziękuje, jesteście cudowni- powiedziałam przytulając się do nich
Poleciałam szybko na górę żeby zadzwonić do dziewczyn i ich powiadomić bądź spytać czy wiedzą o tym. Kiedy wleciałam do swojego pokoju z wielkim hukiem, pokierowałam się w stronę telefonu. Kiedy odblokowałam ekran miałam 3 nieodebrane połączenia od Mani. Pewnie jej rodzice zakomunikowali o prezencie. Oddzwoniłam do niej. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci ….
-Halo- odezwał się smutny głos w słuchawce
-Hej co jest? – pytałam zdziwiona
-Nic- mówiła
-Mańka, znamy się nie od dziś mów mi natychmiast co się dzieje?
-Rodzice- powiedziała tylko to, a ja już wiedziałam o co chodzi
-Ale dla czego, przecież wszystko jest już załatwione, bilety, dokumenty, dom
-Ta wiem ale.. zaraz ty powiedziałaś dom ?- pytałam
-Tak, a co ty nic jeszcze o tym nie wiesz?
-Ale o czym?- dziwiła się dziewczyna
-No przecież nasi rodzice złożyli się dla nas na dom, i to ma jest od nich prezent- powiedziałam
-Super- powiedziała bez entuzjazmu Mania
-O ja, nie możesz pogadać z rodzicami?
-No nie, próbowałam a oni swoje, ja nie mogę normalnie wytrzymać, Zuzka dlaczego tak jest?- pytała ze smutkiem
-Weź może spróbuj- mówiąc to, w głowie zaświtał mi pomysł
-Dobra jakoś spróbuje, a teraz muszę kończyć, pa- Mania
-Pa
Kiedy się rozłączyłam napisałam sms-a do Izki abyśmy spotkały się za 10 minut w parku. Zbiegłam na dół informując rodziców, że wychodzę, na nogi założyłam baletki i pokierowałam się do parku.
IZA:
Wróciłam do domu, a rodzice wlecieli na mnie gratulując ukończenia szkoły, byłam z siebie dumna. Poszłam wziąć prysznic i przebrać się, kiedy rozczesywałam włosy usłyszałam dźwięk  mojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawiła się nowa wiadomość tekstowa od Zuzki . Zbiegłam szybko po schodach i weszłam do salonu. Rodzice siedzieli i oglądali jakieś wiadomości. Zakomunikowałam im, że muszę coś załatwić, powiedzieli mi tylko przed wyjściem, że kiedy wrócę będą musieli ze mną porozmawiać. Za bardzo się tym nie przejęłam, założyłam na nogi moje conversy i wyleciałam jak torpeda z domu. Kiedy dotarłam do parku Zuzka już na mnie czekała.
-Hej- przywitałam się z nią
-Hej
- I co jaki jest ten twój plan- spytałam ciekawa
- Idziemy do jej rodziców- powiedziała Zuza
- Co?- zdziwiłam się
-No tak, chodź idziemy- powiedziała stanowczo
Szłyśmy 5 minut obmawiając co można byłoby powiedzieć jej rodzicom, by mogli puścić Mańkę do Londynu. Doszłyśmy, zapukałyśmy do brązowych drzwi. W progu stanęła wysoka smukła kobieta. Tak, mama Mani.
-Dzień dobry- przywitałyśmy się z kobietą
-Dzień dobry – odpowiedziała z uśmiechem
-Chciałybyśmy z panią porozmawiać – zwróciłam się do kobiety
-Dobrze, proszę wejdźcie- zaprosiła nas do środka
Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie.
-A więc, o czym chciałybyście porozmawiać- pytała pani Henderson
- Chodzi o ten wyjazd do Londynu- zaczęłam
-A więc o to?
-Tak- powiedziałam
- Bo my chciałyśmy się spytać dlaczego pani nie jest przekonana do tego?- spytała Zuzia
-Dziewczyny, nie chodzi o te, że nie jestem przekonana, jestem dumna z tego, że dostała się na studia do takiej szkoły i może wyjechać do tego Londynu ale pod koniec sierpnia, bo ja myślę, żeby lepiej aby spędziła tutaj wakacje jeżeli ma zamiar tam zostać na długi czas- zaczęła mówić pani Henderson
- Już rozumiem- powiedziała Zuzia
Spojrzałam się na nią wraz z mamą Mani, nie wiedząc o co chodzi.
- Rozumiem panią dokładnie- zwróciła się Zuzia do pani Henderson
- Boi się pani o swoją córkę, jest pani do niej przywiązana i nie chce by opuszczała rodzinnego gniazda, ale każde dziecko to kiedyś spotka, chodź nie wiem co rodzice nie powinni stawać na drodze swoich dzieci i odciągać ich od marzeń, powinni im pomagać i ich w tym wspierać, po za tym Mania nie opuści nigdy pani, przecież ona będzie przyjeżdżała tutaj na każde święta, wakacje dodatkowo będzie miała pani z nią kontakt telefoniczny więc nie powinna pani jej tego utrudniać- powiedziała Zuzia
Z wielkimi oczami spojrzałam się na Zuzkę, a potem na panią Henderson
-Może i masz rację, nie powinnam jej tego zabraniać, dziękuję- powiedziała kobieta
-Powinna pani ze swoją córką jeszcze porozmawiać na ten temat- wtrąciłam
-Oczywiście, dziękuję wam dziewczyny, raczej powinnam puścić Manię do Londynu, nie jest już małą dziewczyną, może decydować o sobie
-Dokładnie- powiedziałam
Pożegnałyśmy się i wyszłyśmy zadowolone, że osiągnęłyśmy swój cel.
-Okej ja lecę do domu, bo rodzice coś chcą, pa do wieczora
-Pa, tak, do wieczora
Pożegnałyśmy się i poszłyśmy każda w swoją stronę.
MANIA:
Siedziałam w swoim pokoju przygnębiona całą tą sytuacją, w uszach miałam słuchawki, nagle do mojego pokoju weszła mama. Wyjęłam słuchawki z uszu  i spojrzałam się na nią z wyrzutem.
-Co jest?- spytałam spokojnie
-Chciałam z tobą porozmawiać na temat wyjazdu- oznajmiła
-Tak wiem nie jadę teraz tylko później, spokojnie pogodziłam się z tą dramatyczną sytuacją- powiedziałam
-Nie o to chodzi, myślałam nad tym długo, i zrozumiałam, że cię skrzywdziliśmy razem z tatą, zabraniając tobie wyjazdu w wyznaczonym terminie.
-Jak to – zdziwiłam się
- Normalnie, jednak powinniśmy pozwolić tobie dzisiaj lecieć- kiedy to powiedziała, zamurowało mnie
-Ale ty tak na serio jesteś pewna- pytałam
-Tak- mówiła
-Tylko jest jeden warunek
-Jaki?
-Będziesz się z nami kontaktowała
-Oczywiście- powiedziałam z radością
Po tych słowach uwiesiłam się mamie na szyje dziękując jej.
-Okej, to ja już idę, a ty się pakuj- powiedziała wychodząc i zamykając za sobą drzwi
Wzięłam do ręki telefon i napisałam sms do Izki I Zuśki obie się ucieszyły z tego, że jednak jadę.  Wzięłam walizki i zaczęłam się pakować.
IZA:
Kiedy wróciłam do domu poszłam do salonu, by porozmawiać  z rodzicami.
- Okej, już jestem co jest?- spytałam kiedy weszłam do salonu
- Siadaj- powiedziała mama pokazując ręką na fotel
-Mamy niespodziankę, nie będziecie mieszkały w internacie- powiedział tata
- Jak to nie, to gdzie niby- pytałam
-W domu, razem z rodzicami dziewczyn postanowiliśmy wam go kupić- dokończyła za niego mama
-O ja ale super, nie będę gniła w jakimś pokoiku, mam dom, dom ,dom- zaczęłam ze szczęścia skakać po pokoju
-Dobra przestań, lepiej powiedź czy jesteś już spakowana do końca masz wszystkie dokumenty- pytała zatroskana mama
-O dzięki, właśnie muszę iść jeszcze się dopakować- powiedziałam
Uściskałam mamę i tatę w podziękowaniu i poleciałam do pokoju by dokończyć to co zaczęłam.
ZUZIA:
Dochodziła 18, właśnie zbierałam się na lotnisko, tata pomógł mi znieść te wszystkie ciężkie torby i zanieść do samochodu. Każdą z nas na lotnisko odwozili rodzice. Zapakowałam się do samochodu, zapięłam pas , a do uszu włożyłam słuchawki. Przez całą drogę wyobrażałam sobie te wszystkie budynki, cały Londyn, sklepy i wszystko co było związane z naszym wyjazdem. Po 20 minutach byliśmy na miejscu, dziewczyny z rodzicami już czekały. Cieszyłyśmy się jak głupie, lecz tą naszą scenkę radości przerwali rodzice. Każda z nas dostała swój bilet i… coś czego żadna z nas się nie spodziewała nasze własne karty kredytowe, dziękowałyśmy im za wszystko, lecz nadszedł czas na pożegnanie. Poszłyśmy odnieść nasze bagaże i ustawiłyśmy się w stronę nie długiej kolejki. Ostatni raz odwróciłyśmy się w stronę naszych rodzin i pomachałyśmy im na dowidzenia. Weszłyśmy do samolotu  i zajęłyśmy swoje miejsca, całą trójką siedziałyśmy obok siebie.  Stewardesa  poinformowała każdego by zapiął pasy, kiedy to zrobiliśmy samolot wzbił się i odlecieliśmy.
                                                                   
I jest pierwszy, nie ma w nim za dużo akcji, ale to nic. Postaram się aby w  drugim coś się wydarzyło :)

4 komentarze:

  1. Super rozdział, nie mogę się doczekać następnego.
    Pisz dziewczyno, masz talent. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Noo... Kiedy jej powiesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. boże super.. czekam na nn xx :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myszko Twoj blog jak narazie jest bardzo ciekawy .. Moze faktycznie malo akcji , ale to dopiero pierwszy rozdzial wiec czytam dalej ..

    Pozdrawiam ; * .
    Crush On You <33 ...

    OdpowiedzUsuń