Szłam powoli wdychając wakacyjne powietrze, byłam taka
szczęśliwa, nareszcie nastał koniec
noszenia tych wszystkich ciężkich książek i gnicia w starym budynku
szkolnym. Szłam jakieś 10 minut, kiedy dotarłam na miejsce, pociągnęłam klamkę
od furtki i weszłam na małą posesję, na której stał mój mały przytulny domek.
Był biały, nie miał nic wyjątkowego w sobie, chodź niektórzy ludzie się nim
zachwycali jak by to był jakiś wielki pałac królowej Bony. Przekroczyłam próg
domu i pokierowałam się w stronę salonu, gdzie czekali na mnie zniecierpliwieni
rodzice, by usłyszeć wieści od swojej córeczki, która właśnie ukończyła szkołę.
-Hej i jak – pytała mama
-Hej nijak, dobrze- odpowiedziałam radośnie
-Jak to nijak, pokaż świadectwo- wtrącił tata
Podałam mu dokument i kiedy go zobaczył doznał szoku, pewnie
nie spodziewał się takich ocen. Kiedy podniósł głowę i swój wzrok wbił w moją
twarz zauważyłam, że do jego oczu napływają łzy
-Tato co ci, ty płaczesz?
-Oj córciu jestem z ciebie taki dumny razem z mamą,
ukończyłaś szkołę z tak dobrymi ocenami i dobrymi wynikami maturalnymi, jak tu
się nie wzruszyć- odpowiedział wycierając łzę
Podszedł do mnie z mamą i się przytulili. Nagle w drzwiach
stanęła moja młodsza siostra, która wróciła również z zakończenia.
-Co jest? – pytała nie wiedząc co się dzieje
-Nic, po prostu twoja siostra skończyła szkołę i my jej gratulujemy-
odpowiedziała mama wycierając pojedynczą łzę radości, która spłynęła po jej
policzku
- No i co z tego to nic wielkiego, każdego to kiedyś czeka-
odpowiedziała obojętnie
-Ta, zobaczymy jak rodzice zareagują na twoje ukończenie
szkoły, wtedy będziemy mogły pogadać- zwróciłam się do Moniki bo tak miała na
imię moja szesnastoletnia siostra.
Ona tylko się uśmiechnęła i zaczęła mi gratulować.
-Dobra koniec tych
scen miłości idę się przebrać- powiedziałam
Skierowałam się na górę do swojego pokoju, wzięłam
odświeżający prysznic i przebrałam się dżinsowe szorty i białą bluzkę. Zeszłam
na dół do rodzinki, która siedziała w milczeniu i zastanawiała się nad czymś.
Usiadłam wygodnie w fotelu i spojrzałam się na nich, to wyglądało komicznie,
zaczęłam się więc śmiać. W końcu przerwał mi tata mówiąc, że musi mnie o czymś
poinformować. Przeraziłam się. W głowie miałam najczarniejsze scenariusze,
podejrzewałam, że ta rozmowa będzie o moim wyjeździe na studia. Tata wziął
głęboki wdech i zaczął swoją przemowę
- Zuzia, wiemy ile znaczy dla ciebie ten wyjazd do Londynu,
masz zamiar tam studiować i się usamodzielnić, mamy pewne wątpliwości co do
tego, ale ty najlepiej wiesz co będzie dla ciebie najlepsze, jesteś już dorosła
i sama decydujesz o sobie więc my chcielibyśmy dać tobie i zarazem twoim
przyjaciółkom prezent.
Spojrzałam na nich z niedowierzaniem, czy oni chcą coś nam
podarować? Zastanawiałam się co takiego może to być
- Razem z rodzicami Izy i Mani postanowiliśmy kupić wam dom –
wypaliła mama
CO?! Czy oni właśnie powiedzieli dom?
-Wy tak na poważnie?- pytałam z niedowierzaniem
-Jak najbardziej- powiedział tata
- A co z pokojami w internacie?- spytałam
-Dzwoniliśmy i zrezygnowaliśmy
-Dziękuje, jesteście cudowni- powiedziałam przytulając się
do nich
Poleciałam szybko na górę żeby zadzwonić do dziewczyn i ich
powiadomić bądź spytać czy wiedzą o tym. Kiedy wleciałam do swojego pokoju z
wielkim hukiem, pokierowałam się w stronę telefonu. Kiedy odblokowałam ekran
miałam 3 nieodebrane połączenia od Mani. Pewnie jej rodzice zakomunikowali o
prezencie. Oddzwoniłam do niej. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci ….
-Halo- odezwał się smutny głos w słuchawce
-Hej co jest? – pytałam zdziwiona
-Nic- mówiła
-Mańka, znamy się nie od dziś mów mi natychmiast co się
dzieje?
-Rodzice- powiedziała tylko to, a ja już wiedziałam o co
chodzi
-Ale dla czego, przecież wszystko jest już załatwione, bilety,
dokumenty, dom
-Ta wiem ale.. zaraz ty powiedziałaś dom ?- pytałam
-Tak, a co ty nic jeszcze o tym nie wiesz?
-Ale o czym?- dziwiła się dziewczyna
-No przecież nasi rodzice złożyli się dla nas na dom, i to
ma jest od nich prezent- powiedziałam
-Super- powiedziała bez entuzjazmu Mania
-O ja, nie możesz pogadać z rodzicami?
-No nie, próbowałam a oni swoje, ja nie mogę normalnie
wytrzymać, Zuzka dlaczego tak jest?- pytała ze smutkiem
-Weź może spróbuj- mówiąc to, w głowie zaświtał mi pomysł
-Dobra jakoś spróbuje, a teraz muszę kończyć, pa- Mania
-Pa
Kiedy się rozłączyłam napisałam sms-a do Izki abyśmy
spotkały się za 10 minut w parku. Zbiegłam na dół informując rodziców, że
wychodzę, na nogi założyłam baletki i pokierowałam się do parku.
IZA:
Wróciłam do domu, a rodzice wlecieli na mnie gratulując
ukończenia szkoły, byłam z siebie dumna. Poszłam wziąć prysznic i przebrać się,
kiedy rozczesywałam włosy usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Na wyświetlaczu pojawiła się
nowa wiadomość tekstowa od Zuzki . Zbiegłam szybko po schodach i weszłam do
salonu. Rodzice siedzieli i oglądali jakieś wiadomości. Zakomunikowałam im, że
muszę coś załatwić, powiedzieli mi tylko przed wyjściem, że kiedy wrócę będą
musieli ze mną porozmawiać. Za bardzo się tym nie przejęłam, założyłam na nogi
moje conversy i wyleciałam jak torpeda z domu. Kiedy dotarłam do parku Zuzka
już na mnie czekała.
-Hej- przywitałam się z nią
-Hej
- I co jaki jest ten twój plan- spytałam ciekawa
- Idziemy do jej rodziców- powiedziała Zuza
- Co?- zdziwiłam się
-No tak, chodź idziemy- powiedziała stanowczo
Szłyśmy 5 minut obmawiając co można byłoby powiedzieć jej
rodzicom, by mogli puścić Mańkę do Londynu. Doszłyśmy, zapukałyśmy do brązowych
drzwi. W progu stanęła wysoka smukła kobieta. Tak, mama Mani.
-Dzień dobry- przywitałyśmy się z kobietą
-Dzień dobry – odpowiedziała z uśmiechem
-Chciałybyśmy z panią porozmawiać – zwróciłam się do kobiety
-Dobrze, proszę wejdźcie- zaprosiła nas do środka
Weszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie.
-A więc, o czym chciałybyście porozmawiać- pytała pani
Henderson
- Chodzi o ten wyjazd do Londynu- zaczęłam
-A więc o to?
-Tak- powiedziałam
- Bo my chciałyśmy się spytać dlaczego pani nie jest
przekonana do tego?- spytała Zuzia
-Dziewczyny, nie chodzi o te, że nie jestem przekonana,
jestem dumna z tego, że dostała się na studia do takiej szkoły i może wyjechać
do tego Londynu ale pod koniec sierpnia, bo ja myślę, żeby lepiej aby spędziła
tutaj wakacje jeżeli ma zamiar tam zostać na długi czas- zaczęła mówić pani
Henderson
- Już rozumiem- powiedziała Zuzia
Spojrzałam się na nią wraz z mamą Mani, nie wiedząc o co
chodzi.
- Rozumiem panią dokładnie- zwróciła się Zuzia do pani
Henderson
- Boi się pani o swoją córkę, jest pani do niej przywiązana
i nie chce by opuszczała rodzinnego gniazda, ale każde dziecko to kiedyś
spotka, chodź nie wiem co rodzice nie powinni stawać na drodze swoich dzieci i odciągać
ich od marzeń, powinni im pomagać i ich w tym wspierać, po za tym Mania nie
opuści nigdy pani, przecież ona będzie przyjeżdżała tutaj na każde święta,
wakacje dodatkowo będzie miała pani z nią kontakt telefoniczny więc nie powinna
pani jej tego utrudniać- powiedziała Zuzia
Z wielkimi oczami spojrzałam się na Zuzkę, a potem na panią
Henderson
-Może i masz rację, nie powinnam jej tego zabraniać,
dziękuję- powiedziała kobieta
-Powinna pani ze swoją córką jeszcze porozmawiać na ten
temat- wtrąciłam
-Oczywiście, dziękuję wam dziewczyny, raczej powinnam puścić
Manię do Londynu, nie jest już małą dziewczyną, może decydować o sobie
-Dokładnie- powiedziałam
Pożegnałyśmy się i wyszłyśmy zadowolone, że osiągnęłyśmy swój
cel.
-Okej ja lecę do domu, bo rodzice coś chcą, pa do wieczora
-Pa, tak, do wieczora
Pożegnałyśmy się i poszłyśmy każda w swoją stronę.
MANIA:
Siedziałam w swoim pokoju przygnębiona całą tą sytuacją, w
uszach miałam słuchawki, nagle do mojego pokoju weszła mama. Wyjęłam słuchawki
z uszu i spojrzałam się na nią z wyrzutem.
-Co jest?- spytałam spokojnie
-Chciałam z tobą porozmawiać na temat wyjazdu- oznajmiła
-Tak wiem nie jadę teraz tylko później, spokojnie pogodziłam
się z tą dramatyczną sytuacją- powiedziałam
-Nie o to chodzi, myślałam nad tym długo, i zrozumiałam, że
cię skrzywdziliśmy razem z tatą, zabraniając tobie wyjazdu w wyznaczonym
terminie.
-Jak to – zdziwiłam się
- Normalnie, jednak powinniśmy pozwolić tobie dzisiaj lecieć-
kiedy to powiedziała, zamurowało mnie
-Ale ty tak na serio jesteś pewna- pytałam
-Tak- mówiła
-Tylko jest jeden warunek
-Jaki?
-Będziesz się z nami kontaktowała
-Oczywiście- powiedziałam z radością
Po tych słowach uwiesiłam się mamie na szyje dziękując jej.
-Okej, to ja już idę, a ty się pakuj- powiedziała wychodząc
i zamykając za sobą drzwi
Wzięłam do ręki telefon i napisałam sms do Izki I Zuśki obie
się ucieszyły z tego, że jednak jadę.
Wzięłam walizki i zaczęłam się pakować.
IZA:
Kiedy wróciłam do domu poszłam do salonu, by
porozmawiać z rodzicami.
- Okej, już jestem co jest?- spytałam kiedy weszłam do
salonu
- Siadaj- powiedziała mama pokazując ręką na fotel
-Mamy niespodziankę, nie będziecie mieszkały w internacie-
powiedział tata
- Jak to nie, to gdzie niby- pytałam
-W domu, razem z rodzicami dziewczyn postanowiliśmy wam go
kupić- dokończyła za niego mama
-O ja ale super, nie będę gniła w jakimś pokoiku, mam dom,
dom ,dom- zaczęłam ze szczęścia skakać po pokoju
-Dobra przestań, lepiej powiedź czy jesteś już spakowana do
końca masz wszystkie dokumenty- pytała zatroskana mama
-O dzięki, właśnie muszę iść jeszcze się dopakować-
powiedziałam
Uściskałam mamę i tatę w podziękowaniu i poleciałam do
pokoju by dokończyć to co zaczęłam.
ZUZIA:
Dochodziła 18, właśnie zbierałam się na lotnisko, tata
pomógł mi znieść te wszystkie ciężkie torby i zanieść do samochodu. Każdą z nas
na lotnisko odwozili rodzice. Zapakowałam się do samochodu, zapięłam pas , a do
uszu włożyłam słuchawki. Przez całą drogę wyobrażałam sobie te wszystkie
budynki, cały Londyn, sklepy i wszystko co było związane z naszym wyjazdem. Po 20
minutach byliśmy na miejscu, dziewczyny z rodzicami już czekały. Cieszyłyśmy
się jak głupie, lecz tą naszą scenkę radości przerwali rodzice. Każda z nas
dostała swój bilet i… coś czego żadna z nas się nie spodziewała nasze własne
karty kredytowe, dziękowałyśmy im za wszystko, lecz nadszedł czas na pożegnanie.
Poszłyśmy odnieść nasze bagaże i ustawiłyśmy się w stronę nie długiej kolejki.
Ostatni raz odwróciłyśmy się w stronę naszych rodzin i pomachałyśmy im na
dowidzenia. Weszłyśmy do samolotu i zajęłyśmy
swoje miejsca, całą trójką siedziałyśmy obok siebie. Stewardesa poinformowała każdego by zapiął pasy, kiedy to
zrobiliśmy samolot wzbił się i odlecieliśmy.
I jest pierwszy, nie ma w nim za dużo akcji, ale to nic. Postaram się aby w drugim coś się wydarzyło :)
Super rozdział, nie mogę się doczekać następnego.
OdpowiedzUsuńPisz dziewczyno, masz talent. ;)
Noo... Kiedy jej powiesz? :)
OdpowiedzUsuńboże super.. czekam na nn xx :)
OdpowiedzUsuńMyszko Twoj blog jak narazie jest bardzo ciekawy .. Moze faktycznie malo akcji , ale to dopiero pierwszy rozdzial wiec czytam dalej ..
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ; * .
Crush On You <33 ...