poniedziałek, 28 maja 2012

Rozdział 16


IZA:
Na przyszłość muszę nauczyć się mniej paplać, albo mniej pić. Mam tylko nadzieję, że jak to mówiłam nie było Zayn’a, bo pewnie spaliłby buraka i wszystko by się wydało.
-Ej Zuza, chodź tu na chwilę!- zawołałam przyjaciółkę
-Hmm…  Co jest ?- próbowałam ją jakoś zrozumieć, bo miała buzię zapchaną kanapkami
-A kto jeszcze był jak to powiedziałam
-Harry i Niall
Odetchnęłam z ulgą.  Weszłam do salonu i zobaczyłam, że dziewczyny oglądają jakiś film. Postanowiłam się do nich dosiąść, ale musiałam jeszcze wrócić do kuchni po snickers’a. Na całe szczęście jeszcze były, bo gdyby ich zabrakło, cały dzień byłabym zła, a po nowy zapas nie chciałoby mi się iść. Usiadłam pomiędzy dziewczynami i zaczęłyśmy oglądać, kiedy się skończył obejrzałyśmy kolejny, kolejny i kolejny. I tak zleciała nam niedziela w wirtualnym świecie.
                                                                          ***
To już dziś! Właśnie wsypywałam ostatnią paczkę chipsów do miski, by postawić ją przy innych misach z Fast foodami oraz alkoholu. Mańka właśnie przygotowywała się na swoją osiemnastkę,  Zuza tak samo, czyli zastawiły mnie z tym same. Podobno dlatego, że nic nie robię, że wszystko na nie zwalam. No może mają trochę rade, ale nie do końca. Skończyłam. Zadowolona poszłam się przebrać w wybrane przeze mnie wcześniej ciuchy. Wzięłam szybki, odświeżający prysznic, po czym założyłam na siebie czerwone rurki, biały T-shirt i dżinsową kamizelkę. Włosy rozpuściłam, a oczy pomalowałam tuszem i czarną kredką. Gotowa zeszłam na dół, by oczekiwać na przyjście gości. Akurat w salonie zastałam Zuzę, która majstrowała już coś przy płytach. Puściła muzykę, a za chwilę rozbrzęczał dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć wrota i zastałam tam Dasy, Aleaa, Chealsee, Leah, Sean, Scott, Andrew, Alice, Simon, Mark, Martin. Wpuściłam gości do środka, akurat zeszła solenizantka, więc wszyscy zaczęli składać jej życzenia. Miałam zamiar iść do salonu, ale kolejny dzwonek mi na to nie pozwolił, znowu otworzyłam drzwi i w nich zastałam Darcy, Mat i Tomek.
Impreza powoli zaczynała się rozkręcać, goście bawili się świetnie. Kiedy miałam iść do kuchni by przynieść i dosypać chipsów, ponownie ktoś zadzwonił. W progu stanął nie kto inny a Harry, Niall, Louis, Zayn, Eleonor, Danielle i Liam. Na całe szczęście nikt, prócz Tomka nie wiedział, że to sławne osoby, więc obyło się bez piszczeń i niezręcznych sytuacji. Każdy się świetnie bawił Zuza prawie cały czas rozmawiała z Niall’em, Sean, Scott, Simon, Mark i Mat leżeli już z chlani na ziemi i przytulali się do siebie. Mania… no właśnie gdzie ona jest? Kiedy zadałam sobie to pytanie, na schodach pojawił się zły Tomek i wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.
ZUZA
Osiemnastka Mani była świetna, rozmawiałam właśnie z Niall’em , kiedy zobaczyłam Tomka trzaskającego drzwiami. Zwróciło to uwagę wszystkich, lecz w tej chwili tylko Iza i ja byłyśmy najbardziej zainteresowane. Poszłam więc z blondynką do pokoju przyjaciółki. Zastałyśmy ją tam w strasznym stanie. Jej oczy były całe czerwone, płakała, a makijaż miała cały rozmazany, włosy sterczały jej we wszystkie strony. Musiała nieźle pokłócić się z Tomkiem jak jest w takim stanie.
-Co się stało?- zapytała Iza siadając na łóżku przyjaciółki
Dziewczyna nic nie odpowiedziała, tylko spojrzała się na nas z politowaniem. Zostawiłyśmy ją samą i wyszłyśmy, najwyraźniej teraz potrzebowała samotności, ale ona taka właśnie jest, nie bałyśmy się, że sobie coś zrobi. Więc wróciłyśmy na dół.
MANIA
Powiedziałam Tomkowi wszystko o tym pocałunku, nie był zadowolony. Przez to postanowiłam z nim zerwać. Kocham go, ale nie mogłabym z nim być, przez takie coś. Wybaczył mi, ale ja nie potrafię.  Postanowiłam się nad sobą nie użalać i się wziąć w garść. Poszłam do łazienki, przemyłam twarz i na nowo się pomalowałam, włosy rozczesałam i odświeżona zeszłam na dół. Poszłam i zrobiłam sobie drinka. Do stolika przy którym stałam podszedł do mnie Zayn.
-Wszystkiego najlepszego
-Składałeś mi już dzisiaj życzenia, ale dziękuję… jeszcze raz- powiedziałam z uśmiechem
-Nie ma sprawy- również obdarował mnie swoim ślicznym uśmiechem
- A coś się stało?- zapytał
- Nie, nic takiego, po prostu się rozstaliśmy- powiedziałam i miałam nadzieję, że nie zapyta mnie jaki był ego powód
-Przykro mi
-Nie musi
Po kilku drinkach i kilku kieliszkach, w głowie mi huczało, a przed oczami wirowało, przez co urwał mi się film.
Rano obudziłam się z wielkim bólem głowy i… Zayn’em u boku, że co? No szklak! Znowu coś. Wstałam i poszłam do łazienki się odświeżyć zabierając po drodze jakieś wygodne dresy. Wzięłam prysznic i ubrałam się w przygotowane ciuchy a włosy związałam w wysokiego kitka. Zeszłam na dół, by z kuchni wziąć tabletkę i kiedy znalazłam się na dole zobaczyłam Louis’a, Liam’a i Naill’a śpiących. Czyli oni też tu nocowali, jak by nie mieli własnych domów. Poszłam do kuchni i wzięłam tabletkę. Wróciłam na górę i umyłam zęby chyba z pięć razy, by zabić ten odrażający odór z ust, ale nic z tego. Kiedy kończyłam myć po raz ostatni zęby usłyszałam, przeraźliwie głośny krzyk, który obudził cały dom, dodatkowo przez ten wrzask, głowa zaczęła mi pękać z bólu. Poszłam do siebie i zobaczyłam, że Zayn już nie śpi. Podeszłam do szafki nocnej i wyjęłam paczkę miętowych gum. Wpakowałam ich dziesięć do ust i zaczęłam przeżuwać.
-Dzień dobry- przywitał się Zayn
-Hej- powiedziałam – Co ty tu tak właściwie robisz?- dodałam
- No.. wczoraj zasnęłaś i dziewczyny powiedziały, żebym ciebie zaniósł, więc to zrobiłem, ale byłem trochę zmęczony więc się położyłem i jakoś tak… zasnąłem, ale mam nadzieję, że się nie gniewasz- powiedział trochę zawstydzony
- Nie, spoko- odetchnęłam z ulgą
ZUZA
Obudził mnie przeraźliwie głośny wrzask, bo krzykiem tego nie można było nazwać. Należał on nie do kogo innego a Louis’a. Zeszłam na dół, by go przymknąć. Kiedy schodziłam, wrzask zastąpiło jakieś uderzenie i głośnie `AŁA`. Dotarłam na dół i zobaczyłam tam nie tylko osobę, która wywołała ten jazgot, ale również Niall’a i Liam’a.
-Louis, cwelu przymknąłbyś twarz- krzyknęłam na niego
-Przykro mi, ale nie mogę?- powiedział poważnie
-Tak, a to niby dlaczego?- zapytałam podirytowanym głosem, zakładając ręce na piersi
-No wiesz, kręgosłup mam już nie ten sam, więc boli- powiedział równie poważnie
Przewróciłam tylko oczami i machnęłam ręką. Odwróciłam się i poszłam na górę. Weszłam do siebie i się przebrałam w wygodne dresy, włosy spięłam w wysokiego koka i poszłam się odświeżyć. Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół, gdzie wszyscy siedzieli. Dodatkowo został jeszcze bałagan po wczorajszej imprezie. Nikomu nie chciało się sprzątać. Więc zaczęliśmy oglądać jakiś rodzinny, przygodowy film.  Włączyłam polski kanał, chłopacy się oburzyli i zaczęli jęczeć, więc włączyłyśmy angielską telewizję. Siedzieliśmy  tak do szesnastej, po czym chłopacy się zmyli, a my niechętnie zabrałyśmy się za sprzątanie.
-Mańka, a co się wczoraj stało, że Tomek wyszedł taki wkurzony?- zapytała Iza
-Zerwałam z nim- powiedziała
-Ale jak to przecież byliście tacy szczęśliwi- wtrąciłam się
-Po prostu powiedziałam mu o tym pocałunku i, że po czymś takim nie mogę z nim być
-Nie, ty z nim zerwałaś bo czujesz coś do Zayn’a, a nie dlatego, że gryzie cię sumienie- powiedziałam
-Ale skąd ty wiesz, że o Zayn’a chodzi przecież nic nie wspominałam o tym
- Po prostu mam dojścia i wiem dużo- uśmiechnęłam się do niej
Skończyłyśmy i padnięte poszłyśmy spać.
                                                                           ***
Minęło parę tygodni, miałyśmy już przerwę świąteczną. Zakończyłyśmy pierwszy semestr nauki i teraz przygotowywałyśmy się na przyjazd rodziny na święta. Za oknem temperatura była już minusowa, a śniegu wcale, ale tak już jest w UK.

poniedziałek, 21 maja 2012

Rozdział 15


MANIA:
O godzinie 7 zadzwonił mój budzik.  Wyłączyłam go i wyspana poszłam do łazienki. Wzięłam odświeżający prysznic  oraz  odwiązałam papiloty, które miałam na głowie. Jak wyplątałam z włosów wszystkie wałki na głowie miałam burzę loków. Między innymi powstała z nich wielka szopa. Przestraszyłam się i zaczęłam je układać. Kiedy kończyłam usłyszałam walenie do drzwi oraz wielki łomot. Nie kończąc swojej fryzury wyszłam z łazienki. Zuza szybko zajęła mi łazienkę, a ja poszłam zobaczyć skąd dochodzi hałas. Zbiegłam szybko ze schodów o mało co nie zabijając się po drodze. Kiedy weszłam do salonu zobaczyłam Izę, spojrzała się na mnie i wybuchła śmiechem. Potem usłyszałam głośny śmiech Zuzy dochodzący z łazienki. Jak się później okazało Iza specjalnie spadła ze schodów by Zuza mogła się przygotować. Kiedy wyszła z łazienki po godzinnych przygotowaniach chciałam ją udusić. Ale przyznam, że wyglądała ślicznie. Miała loki, jej ciemne oczy podkreślały czarne długie rzęsy i czarna kreska na powiece zrobiona eyeliner’em. Szybko weszłam do pomieszczenia i ustałam przed lustrem by dokończyć moją fryzurę. Kiedy to zrobiłam zaczęłam malować oczy, wytuszowałam je tuszem, na powiekę nałożyłam jasny odcień cienia do powiek a usta pomalowałam jasnym błyszczykiem. Wyszłam z niej, a następnie weszła do niej Iza. Poszłam do siebie do pokoju i zdjęłam z wieszaka moją sukienkę. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że dochodzi  12. Miałam jeszcze 1,5 godziny. Więc położyłam moją kreację na łóżko a na siebie włożyłam szlafrok i zeszłam na dół by coś zjeść. W kuchni zastałam Zuzę, która również miała na sobie szlafrok i robiła sobie posiłek. Dołączyłam się do niej, więc razem robiłyśmy sobie tosty. Następnie je zjadłyśmy i poszłyśmy do siebie. Zdjęłam szlafrok i założyłam sukienkę oraz szpilki. Zeszłam na dół bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam w nich Tomka , który miał na sobie garnitur. Założyłam płaszcz, ponieważ było chłodno. Następnie chłopak zaprowadził mnie do limuzyny, którą jego ojciec wynajął na ten szczególny dzień. W środku zastałam państwa młodych i ich świadków, którym był brat pana młodego oraz siostra panny młodej. Usiadłam na miejscu i spojrzałam się na nich, wyglądali uroczo. Przez całą drogę rozmawiałam  z przyszłą żoną pana  Gosyjskiego, poznałam ją i stwierdziłam, że jest sympatyczną kobietą.  Wysiedliśmy przed kościołem i po wyjściu skierowaliśmy się do budynku. Nikogo w środku jeszcze nie było. Ja i Tomek zajęliśmy miejsca, a jego tata wraz ze swoją przyszłą żoną udali się do księdza by podpisać ostatnie papiery.
ZUZA:
Byłam prawie gotowa. Jedyna co musiałam zrobić to odziać się w moją sukienkę, ale miałam jeszcze dobre 2 godziny to założyłam szlafrok i poszłam coś zjeść. Doszła do mnie potem Mania i razem zjadłyśmy. Ja wróciłam do siebie i włączyłam komputer, a brunetka poszła się ubrać bo wychodziła wcześniej. Siedziałam i słuchałam muzyki i przeglądałam różne stronki. Dochodziła 13.10, więc zaczęłam się zbierać. Niall miał po mnie przyjść, a Harry po Izę o 13.30. Wyłączyłam sprzęt i zdjęłam z wieszaka sukienkę i ją włożyłam, na nogi wsunęłam szpilki a na palec nałożyłam mój ulubiony pierścionek z wąsami. Z dołu dochodził dźwięk dzwonka. Iza zza ściany krzyknęła bym otworzyła drzwi bo ona nie jest jeszcze gotowa. Ale ona nigdy na czas się nie wyrabia. Posłusznie otworzyłam drzwi, w których stał Niall i Harry. Zaprosiłam ich do środka i powiedziałam brunetowi, że jego wybranka nie jest gotowa, ale on to olał i poszedł do niej. Zostałam sama z blondynem.
-Ślicznie wyglądasz- powiedział i uśmiechnął się
-Dziękuję, ty też niczego sobie –powiedziałam pół żartem
Na schodach dobiegło stukanie obcasami. Para gołąbeczków zeszła, więc poszliśmy do samochodu, którym przyjechali. Przed domem było kilku reporterów. Od tamtego czasu tylko oni od czasu do czasu się tu kręcą.
-Mam zamiar się dziś upić- oświadczyła Iza
-Jasne, prędzej się zrzygasz, niż weźmiesz do ust kieliszek z wódką- powiedziałam
-To zobaczysz
-Wole nie
-No zobaczymy jak z Tobą będzie- powiedziała
-Zobaczysz, że ja będę trzeźwa, bo po ostatniej imprezie po której obudziłam się w wannie wole spasować- oznajmiłam wszystkim którzy znajdowali się w pojeździe
-Ta, to było piękne- powiedziała Iza i zaczęła się śmiać
-Wcale nie, ja nie wiedziałam skąd się tam wzięłam- powiedziałam smutnym tonem i wygięłam usta w podkówkę
-Oj przestań, każdemu może się to zdarzyć- powiedział Niall i mnie przytulił
Dojechaliśmy do kościoła i weszliśmy do środka, bo na dworze było chłodno. Zaczęła się msza. Kiedy państwo młodzi składali przysięgę małżeńską, skapnęłam się, że panem młodym jest nie kto inny a ojciec Tomka. Więc Mania też musi tu być. Z grzeczności nie chciałam się rozglądać i jej szukać więc postanowiłam poczekać do wesela, najlepszej części moim zdaniem. Kiedy nastąpił koniec, każdy wyszedł z kościoła i poszedł składać życzenia nowym małżonkom. Kiedy ta cała szopka się skończyła, pojechaliśmy na sale. Dopiero tam znalazłam Manię i Tomka, podeszłam do nich i się z nimi przywitałam. Dziewczyna była lekko zdziwiona, potem wytłumaczyłam jej jak i co. A ja sama dowiedziałam się, że  Tomka macocha to nie kto inny a ciotka Louis’a. Czyli teraz tak jakby są rodziną. Wzięłam kieliszek szampana upiłam małego łyka po czym zasiadłam przy stole w wyznaczonym miejscu. Siedziałam razem z całą tą bandą, czyli Louis, Eleonor, Liam, Danielle, Zayn, Harry, Iza, Niall i ja. Tomek z Manią siedzieli przy młodej parze. Cały zespół był zaproszony na to wesele, nie mam bladego pojęcia dlaczego i wolę tego nie wiedzieć, ale wiem jedno, że z nimi ta impreza nie będzie nudna.
IZA:
Moim planem na dziś było upicie się w trzy dupy. Poleciały pierwsze dźwięki pierwszej piosenki, która należała do młodej pary, po niej poleciała kolejna i następna. Każdy powoli się rozkręcał. Każdy zaczął pić i tak zleciał czas do dwudziestej. Na dworze było już szaro a ja zdążyłam wlać w siebie sporo procentów, a co najważniejsze nie mając dosyć. Każdy świetnie się bawił. Louis ciągle mówił jakieś żarty przy czym każdy cisnął pompę. Nawet Mania i Tomek się świetnie bawili, a brunetka nawet nieźle wypiła, chodź nie miała tego w zwyczaju. Kolejne piosenki przetańczyłam a to z Harry’m, bądź innym z chłopaków. Zuza tańczyła z Niall’em i nie po jakimś czasie przestała się krępować, pewnie sobie wszystko wyjaśnili. Dziewczyna pilnowała się z tym co pije, bo po tej akcji z wanną wolała uważać.  Przyszedł czas na oczepiny, ja postanowiłam wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza. Kiedy wyszłam z Sali zobaczyłam coś, a raczej kogoś, były to jakieś dwie całujące się osoby. Nie widziałam dokładnie kto to, bo było zbyt ciemno, podeszłam więc bliżej, ale tak by mnie nie zauważyły. I wtedy zobaczyłam, że to nie kto inny a Mania i Zayn.
 MANIA:
Byłam nieco schlana, ale jeszcze od czasu do czasu kontaktowałam. Postanowiłam wyjść na dwór się przewietrzyć. Podeszłam do Zayn’a o ile dobrze widziałam.  Rozmawiałam z nim, a po chwili na moich ustach poczułam jego. Nie miałam oporów, kiedy się z nim całowałam coś,przy nim czułam coś czego nigdy nie odczuwałam przy Tomku. Kiedy się od siebie oddaliliśmy, momentalnie otrzeźwiałam.  Spojrzałam w oczy chłopaka i się przeraziłam.
-O mój Boże, Zayn ! Przepraszam, to nie powinno się wydarzyć i ty o tym dobrze wiesz, więc zapomnijmy o tym- powiedziałam i spojrzałam na chłopaka.
On opuścił głowę i pokiwał głową w geście, że się ze mną zgadza. Wróciłam więc na salę i do koca wieczoru starałam unikać się Zayn’a. Iza i Zuza to zauważyły, więc zaczęły się mnie na osobności wypytywać co się stało, lecz ja próbowałam się bronić wymówkami typu,  że za dużo wypiłam i mnie głowa boli. Zuzka chyba uwierzyła chodź nie do końca, a Iza jakoś  nie do końca chciał w to wierzyć. Nie przejęłam się tym, tylko wróciłam na salę i starałam się dobrze bawić.  Zostały jeszcze jakieś dwie godziny do końca.  Iza kompletnie się biła, wcale nie kontaktowała. Zuza też trochę wypiła, ale w przeciwieństwie do blondyny wiedziała co się z nią dzieje. Harry i Niall odwieźli dziewczyny do domów, ja postanowiła jeszcze zostać i dotrzymać towarzystwa Tomkowi.
ZUZA:
Przed piątą zaczęłam się zbierać z Izą, bo ta miał rację mówiąc że ma zamiar upić się w trzy dupy, lecz ona była upita w więcej niż trzy. Kiedy jechaliśmy do domu Iza zaczęła coś pieprzyć o jakiś tęczach i jednorożcach, kiedy byliśmy prawie pod domem powiedziała coś, że widziała jak Mania i Zayn się całowali. Zastanawiałam się czy to co o nich wspomniała jest prawdą. Dojechaliśmy na miejsce i Harry odprowadził niebieskooką do jej łóżka po czym opuścił nasze lokum, tak samo Niall. Dziewczyna  poszła szybko spać. Za to ja zdążyłam wziąć jeszcze prysznic i dopiero wtedy ułożyłam się wygodnie w łóżku i zasnęłam.
MANIA:
Wróciłam do domu o 5.30. Dziewczyny już spały. Ja poszłam się umyć. Położyłam każdej z nich na półce nocnej wodę i tabletki, bo znając życie będą miały kaca. W szczególności Iza, bo ta nieźle się narąbała. Ułożyłam się wygodnie w  łóżku i próbowałam zasnąć, ale nie mogłam bo ciągle wracał ten pocałunek z Zayn’em. Przez tą całą sytuację znowu zaczęłam się zastanawiać czy nadal kocham Tomka czy jednak nie.  Za oknem było widno i dopiero wtedy zasnęłam.
IZA:
Obudziłam się o  czternastej z wielkim bólem głowy. Pamiętam tylko to kiedy zobaczyłam jak Mania i Zayn całowali się, po tym film mi się urwał. Podniosłam  się do pozycji siedzącej i na stoliku zobaczyłam wodę z tabletkami, pewnie Mania je przyniosła, pani zbawicielka. Bo nafaszerowaniu się chemią siedziałam jeszcze z dwie minuty, po czym wstałam z łóżka i owinęłam się kocem. Zeszłam na dół by coś zjeść, bo mój żołądek domagał się posiłku. W kuchni  były dziewczyny i  przygotowały śniadanie.
-Hej- przywitałam się
Obie odpowiedziały, a ja podeszłam do lodówki, otworzyłam ją i wyjęłam pomarańczowy sok. Spojrzałam na kalendarz który na nim wisiał.
-No czyli za tydzień szykuje się impreza- powiedzie działam do dziewczyn
-Ty nie masz dość po tej nocy imprez- spytała Mania
-Nie
-A tak w ogóle jak impreza- zapytała Zuza
-No jak to jaka nasza odpowiedzialna dziewczyna kończy osiemnastkę- powiedziałam i podeszłam do dziewczyny u objęłam ją ramieniem
-No i co z tego- powiedziałam Mania
-To, że robimy imprezę- powiedziałam i nalałam sobie soku
Dziewczyna przewróciła oczami i wyszła z kuchni.
-Ej a to co mówiłaś w samochodzie o Mani i Zayn’ie to prawda?- zapytała Zuza
-A co ja mówiłam?- zapytałam i zrobiłam wielkie oczy
-No, że się całowali- powiedziała szeptem
-O Jezu- tylko to byłam w stanie wydusić
- Czyli tak- powiedziała i poszła do jadalni z talerzem pełnym kanapek.


Dodałam piętnasty bo miałam wenę, a po drugie chcę jak najszybciej go skończyć. Dzięki i sorry bo zapewne jest pełno błędów. I jakoś tak dopiero teraz się zorientowałam, że do końca zostało jakieś 10 rozdziałów, chodź myślałam, że mniej. Ale teraz postaram się dodawać je częściej :), postaram bo nie obiecuję. (:





sobota, 19 maja 2012

Rozdział 14


IZA:
Rano obudziły mnie jakieś hałasy dochodzące sprzed domu. Zwlekłam się niechętnie z łóżka i ujrzałam tłum rozwrzeszczanych dziewczyn i kilku facetów z aparatami. ` Mój koszmar się zaczyna`- pomyślałam. Wyszłam od siebie i poszłam do kuchni zjeść śniadanie. W salonie siedziały dziewczyny i swoje ślepia miały wlepione w ekran komputera. Przeszłam koło nich niezauważona. Weszłam do pomieszczenia i otworzyłam lodówkę. Wyjęłam z niej sok i sobie go nalałam, następnie wzięłam dwie kromki chleba tostowego i włożyłam je do tostera. Po kilku minutach zajadałam się śniadaniem. Kiedy je zjadłam miałam energię. Wróciłam do swojego pokoju i z szafy wyjęłam legginsy i niebieską tunikę. Założyłam to na siebie, włosy spięłam w koka i tuszem pociągnęłam rzęsy. Zeszłam ponownie do dziewczyn, a one nadal wgapione były w ten ekran. Podeszłam do nich od tyłu by zobaczyć co tak je fascynuje. Kiedy to zrobiłam, zobaczyłam jak siedziały na jakimś portalu plotkarskim i czytały o tym co się wczoraj wydarzyło między mną a Harry’m. Zobaczyłam, że miały jeszcze dodatkowe cztery karty i na każdej z nich było to samo, tylko inne portale. I właśnie tego się w tym wszystkim obawiałam, nie chciałam się ujawniać. Miałam świadomość tego co może się wydarzyć . Wiedziałam bo sama naczytałam się wielu różnych rzeczy na temat poprzedniczek chłopców. Niektóre usuwały twitter’y inne nic sobie z tego nie robiły. Mowa tu o Eleonor i Danielle, podziwiam je za to. Lecz ja nie jestem na to uodporniona. Nagle do drzwi ktoś zadzwonił. W tym czasie dziewczyny się obudziły ze swojego transu i dopiero mnie zobaczyły. Poszłam zatem otworzyć drzwi. Otworzyłam je szeroko, i zobaczyłam pełno jasnych fleszy, kobietę z mikrofonem i paru kamerzystów. Kobieta zadawała masę pytań związanych z nami, mówiła jak jakaś katarynka. Stałam jak otępiała i nie wiedziałam co zrobić. Zatrzasnęłam im wszystkim drzwi przed nosem i wróciłam się do salonu. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć. Siedziałam i wgapiałam się w wyłączony ekran telewizora.
-Może zadzwoń do Harry’ego- odezwała się Mania
-Nie, nie będę mu zawracała głowy
-Przestań, w końcu ta sprawa dotyczy też jego- próbowała mnie przekonać
-Nie- odparłam i położyłam się na podłogę, na miękki dywan
Przyglądałam się sufitowi, niby taki zwykły, biały niezwracający uwagi, a jednak. Kiedy go tak obserwowałam myślałam i to dużo. Postanowiłam być twarda i nie dać po sobie niczego poznać bo wszystkie fanki i reporterzy zobaczą, że coś jest nie tak i do końca mnie zniszczą. Pod domem ciągle było słychać wrzaski ich fanek a raczej psychofanek. Bo jaka normalna istota ludzka mająca swojego idola, drze się pod domem jego dziewczyny, grożąc jej że ją zabije. Bo właśnie one to robiły. Sama kiedyś byłam ich fanką i nadal nią jestem, ale nie wyzywałam ani nie groziła ich dziewczynom, tylko dlatego, że ja nie jestem na jej miejscu. Tolerowałam to i cieszyłam się ich szczęściem, bo sama mam uczucia i wiem jak może zaboleć chodź jedno słowo krytyki. Tylko bezduszni ludzie, pozbawieni jakichkolwiek uczuć mogą robić takie świństwa i mówić o sobie `fan`. Poza tym ludzie którzy nie mają uczuć to nie ludzie, więc kim są Ci wszyscy co tak naskakują na dziewczyny swoich idoli myśląc, że je to nie rani.
ZUZA:
Iza na tym dywanie leżała dobre 20 minut.  Razem z Manią chciałyśmy coś wykombinować , ale nie wiedziałyśmy co mamy robić w tej sytuacji. Brunetka miała rację, by zadzwonić do chłopaków, bo w końcu oni są obeznani w tej sprawie, ale blondyna upierała się przy swoim. Nie wiedziałam co robić. Kazałam jednak zadzwonić dziewczynie do nich. Kiedy Iza leżała na tym dywanie wgapiając swoje ślepia w sufit, Mania posłusznie zadzwoniła, lecz ulotniła się niepostrzeżenie do kuchni. Podeszłam więc do Izy i ustałam jej prosto przed twarzą, by przestała się patrzeć w białą przestrzeń. Dziewczyna zamrugała kilka razy i podniosła się z podłogi, rozejrzała po pomieszczeniu i spojrzała na mnie.
- Gdzie Mania, przed chwilą tu była
-Poszła zadzwonić do chłopaków
Blondyna zrobiła wielkie oczy i szybko pobiegła w stronę pomieszczenia skąd dochodziły dźwięki rozmowy. Pobiegłam za nią , by nie wyrwała brunetce telefonu z ręki. Na szczęście Mania skończyła rozmawiać, więc Iza nie zdążyła nic zrobić.
-Powiedzieli, że zaraz przyjadą- oznajmiła
-Dziewczyny ! Kazałam Wam do nich nie dzwonić!- oburzyła się Iza
-Tak, ale oni będą wiedzieli co robić w takiej sytuacji, bo są obeznani, a my co?- powiedziałam
Zamilkła. Wróciłyśmy do salonu i usadowiłyśmy się na sofie, próbowałyśmy w spokoju oglądać telewizję, ale nie mogłyśmy bo te rozwydrzone fanki darły się w niebogłosy, jakby z jakiegoś buszu się urwały.
-No weźcie coś zróbcie, ja już nie wytrzymam- jęczała Iza
-Widzisz i Ty nie chciałaś dzwonić do chłopaków
-Oj no dobra Wy miałyście rację a ja nie zadowolone? Ale teraz weź coś z nimi zrób – mówiła
- Tak zadowolone- powiedziałam
Wstałam z kanapy i pokierowałam się w stronę drzwi, by uspokoić to stado stojące pod domem. Wyszłam z domu i stałam na ganku patrząc się na nich wszystkich. Było tam pełno dziewczyn i kilku paparazzi. Dziewczyny spojrzały się na mnie, takim wzrokiem jakby chciały mnie zabić. Nie wiedziałam co zrobić więc zaczęłam się im wszystkim przyglądać. W końcu zaczerpnęłam powietrza do płuc i wydobyłam z siebie kilka słów.
- Czy wy wiecie co robicie? Jesteście w ogóle tego świadome? Bo widać, że nie. Przychodzicie pod dom jakiejś dziewczyny i drzecie się, że jej nienawidzicie i ją zabijecie, nie znacie jej a oceniacie. Poza tym myślicie, że ona dobrze czuje się w takiej sytuacji? Wy wiecie, że jeżeli krzywdzicie ją to Harry też cierpi, a jeżeli uważacie się za fanki to powinniście cieszyć się szczęściem swojego idola. To nie ma znaczenia z kim się spotyka, bo za parę lat może spotkać was coś podobnego,  i wtedy was `zaatakują` inne fanki, a to wszystko z zazdrości. I jak wy byście się czuły?- Nagle przed oczami przebiegł mi Harry i wszedł do domu. Fanki na ten widok zaczęły krzyczeć a fotoreporterzy robić zdjęcia. Kiedy skończyły zaczęłam dalej prawić im moje `kazanie`.
- Każdy człowiek ma uczucia i zasługuje na szacunek a inni nie mają prawa go oceniać jeżeli go nie znają, a wy to robicie oceniacie niewinną dziewczynę, z którą nawet nie zamieniłyście słowa i to wszystko  z zazdrości. Więc się zastanówcie, bo jeżeli zależy wam na szczęściu Harry’ego i innych to powinniście ich wspierać i razem z nimi się cieszyć- kiedy skończyłam weszłam do domu i zastałam tam Izę i Harry’ego kłócących się ` No nie oby nie to`- pomyślałam
NIALL:
Kiedy dziewczyny zadzwoniły pojechaliśmy wszyscy do ich domu.  Ja razem z chłopakami i dziewczynami zajechaliśmy od tyłu bo przed domem był wielki tłok. Harry poszedł szybko do Izy by ją pocieszyć, a cała reszta wraz ze mną staliśmy na szczycie domu. Słyszałem akurat jak Zuza mówiła coś do tego tabunu ludzi. Kocham nasze fanki, ale denerwuje mnie to ciągłe wyzywanie i grożenie dziewczynom z którymi się spotkamy. Podobało mi się jak ona im to mówiła, miała rację popierałem ją w zupełności i jestem pewny, że chłopacy te. Lubię ją i to bardzo nawet myślę, że się w niej zakochałem.  Znamy się dość długo, a moje uczucie jest bardziej silniejsze, z dnia na dzień zastanawiam się czy jej to powiedzieć, ale zawsze się waham, boję się to zrobić. Chłopaki mówili, żebym jej o wszystkim powiedział, ale to nie jest takie proste, łatwo powiedzieć trudniej zrobić. Nagle zobaczyłem, że wszyscy ludzie zaczęli się rozchodzić. Przemknęliśmy się i weszliśmy do dziewczyn do domu. Kiedy tam byliśmy zastałem Harry’ego i Izę, którzy się chyba kłócili oraz Manię, która próbowała ich pogodzić. Nie widziałem nigdzie Zuzy, ale kiedy moje oczy powędrowały na sofę zobaczyłem kawałek jej ciała, a dokładnie nogi, które wystawały. Pewnie miała dosyć tej całej sytuacji.
ZUZA:
No tak nadzieja jest matką głupich.  Wiedziałam, że dziewczyna nie da rady tego wytrzymać, ale żeby od razu z nim się rozstawać. Po tym wszystkim nie miałam już siły więc ze zmęczenia opadłam na sofę a Mania próbowała ich jakoś pogodzić. Leżałam i słuchałam ich wymianę zdań, lecz po chwili do domu weszła cała reszta tej bandy. Niechętnie podniosłam się i przyzwoicie usiadłam, by zrobić miejsce gościom. Z chłopakami przyszła Danielle i Eleonor. Wszystkim przyniosłam po napoju i zaczęłam rozmawiać. Tematem oczywiście były te `fanki` denerwuje mnie ta cała akcja. Dziewczyny  wiedziały przez co przechodzi  Iza i doradzały jej co ma w tej sprawie robić, miło było z ich strony, że jej pomogły, potem dowiedziałam się, że oni to wszystko słyszeli co do nich mówiłam i mi pogratulowali, a ja byłam z siebie dumna. Potem dołączył do nas Tomek. Mania jest szczęśliwa będąc razem z nim i  nie szczędzą sobie czułości, chodź wydaje mi się, że powinna trochę spasować jak w jej towarzystwie jest Zayn, bo widać po nim, że darzy ją głębokim uczucie, trzeba będzie z nią pogadać. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy dobre dwie godziny. Na całe szczęście Harry i Iza się pogodzili, po czym on zaprosił ją na ślub ciotki Louis’a. Oni będą tam chyba najpiękniejszą parą, przyćmią państwa młodych. Bo widać, że obydwoje są ze sobą szczęśliwi, więc niech tak zostanie. Kiedy wszyscy się zbierali Niall chciał jeszcze ze mną porozmawiać. Dziwnie się czułam w jego towarzystwie, po tym jak próbował mnie pocałować.
-Słuchaj, bo zastanawiałem się czy byś może poszła ze mną na ten ślub- powiedział trochę speszony
-No nie wiem czy to tak wypada- odpowiedziałam
- Chodź, nie daj się prosić, pójdziesz ze mną jako przyjaciółka, co ty na to ?- zapytał z nadzieją w głosie
-No, dobra niech będzie- odpowiedziałam, chodź nie byłam do końca przekonana co do swojej decyzji
Chłopak uśmiechnął się i mnie przytulił. Poszłyśmy odprowadzić wszystkich do drzwi, kiedy je otworzyłyśmy byłyśmy wkurzone. W ogrodzie panował totalny bajzel. Było tam pełno papierów, butelek i innego rodzaju rzeczy, Ci ludzie to jak z jakiegoś buszu gdzie nie mieli dostępu do cywilizacji się urwali. Trzeba będzie to posprzątać, chłopacy chcieli zostać i pomóc, ale my kazałyśmy im wracać. Kiedy poszli wzięłyśmy głębokie wory na śmieci  i zaczęłyśmy sprzątać. Zajęło to nam sporo czasu, byłyśmy strasznie wykończone. Poszłyśmy się szybko umyć i spać, bo w końcu jutro są zajęcia i trzeba wypocząć. Przed snem jeszcze trochę myślałam o tym czy dobrze zrobiłam idąc z nim na ten ślub. Po tej sprawie z pocałunkiem nie czułam się za dobrze w jego towarzystwie, no ale kiedyś musiała nadejść chwila spotkania się z nim.
Rano obudziły mnie dziewczyny. Ustawiłam sobie budzik, ale on nie był w stanie mnie zbudzić. Szybkim pędem zwlekłam się z łóżka i poszłam się odświeżyć. Dzisiaj było pochmurno więc nałożyłam na siebie miętowe rurki, koralową bokserkę i miętowy sweterek oraz kurtkę. Na nogi założyłam białe trampki i bez śniadania wyszłam z domu. Z dziewczynami szłyśmy dość szybko, bo te inteligentki zamiast obudzić mnie wcześniej postanowiły to zrobić  na ostatnią chwilę. Na całe szczęście zdążyłyśmy. Siedziałam i nie mogłam się na niczym się skupić bo brak śniadania dawał się we znaki. Ciągle mi burczało. Dobrze, że dzisiaj kończyłyśmy wcześnie, więc poszłyśmy po zajęciach do restauracji. Zjadłam posiłek wraz z dziewczynami i ruszyłyśmy do domu, bo zapowiadało się, że będzie padać. Wróciłyśmy i zdychałyśmy. Do końca tygodnia chodziłyśmy na zajęcia i wracając do domu nudziłyśmy się niemiłosiernie. W końcu nastał piątek. Pogoda była dość ładna jak na tę porę roku. Postanowiłyśmy iść na zakupy, pooglądać przeróżne rzeczy, bo w końcu zbliżają się powoli święta. Nagle Mania dostała sms’a od Tomka, w którym on jej przypomniał o ślubie na który ją zaprosił, przypomniało mi się akurat w tej chwili o jutrzejszym ślubie na który zaprosił mnie Niall, najwyraźniej Izie też się przypomniało, bo zrobiła wielkie oczy.  Poszłyśmy więc w poszukiwaniu sukienek. Po wielu odwiedzonych sklepach i wielu godzinach chodzenia znalazłyśmy swoje sukienki. Mania wybrała dla siebie kremową sukienkę na ramiączka sięgającą jej przed kolana, a do tego kremowe szpilki. Iza kupiła dla siebie czarną bombkę bez ramiączek sięgającą do połowy ud i kremowe szpilki na platformie. Ja za to kupiłam niebieską zwiewną sukienkę bez ramiączek sięgającą do połowy ud i do tego czarne szpilki na platformie.  Do domu wróciłyśmy kiedy było już szaro, więc poszłam szybko do łazienki się umyć. Po czym ustawiłam sobie budzik na rano i poszłam spać.


                 Dzięki, sorry i proszę :p Do następnego. Wydaje mi się, że zbliżam się ku końcowi tego opowiadania. :*

sobota, 12 maja 2012

Rozdział 13


MANIA:
Kiedy wróciłam ze spaceru, na który zabrał mnie Tomek, byłam przygnębiona. Nie spodziewałam się, że powie, że mnie kocha, dodatkowo ja nie wiedziałam, czy darzę go tym samym uczuciem. Musiałam to sobie przemyśleć. Akurat w tym czasie kiedy myślałam o moich uczuciach weszła Zuza.
-Hej co Ci jest?- spytała uradowana
-Hej no nic tak sobie leżę- powiedziałam miło, by nie wyczuła, że coś jest nie tak
-Oj przecież widzę co jest?
-No nic, wszystko w porządku tak tylko myślę- odpowiedziałam
-No dobra niech Ci będzie, ale pamiętaj, że jak co to pytaj, pomogę- powiedziała, po czym poszła na piętro
Ja wróciłam z powrotem do myślenia, czy ja go kocham? To pytanie  ciągle mnie nurtowało. Czemu ja się tak tym zamartwiam, jestem z nim już od ponad 4 miesięcy i nie mam pojęcia o swoich uczuciach do niego. Ciągle o nim myślę, do każdego naszego spotkania liczę godziny, nigdy nie mogę się doczekać jak go zobaczę, a kiedy już go widzę uśmiecham się szeroko, nawet jak dostanę od niego wiadomość szczerzę się do ekranu, kiedy on mnie całuję czuje motyle w brzuchu, to raczej nazywa się miłość, więc czemu nie umiałam mu tego powiedzieć tylko zamarłam i nie wiedziałam co mam zrobić. Może bronie się przed tym, nie chcę nikogo pokochać, by nikt mnie nie zranił. Boję się, że jeżeli kogoś pokocham on mnie zostawi a ja będę cierpiała, ale nie dowiem się jeżeli nie spróbuję. Miałam taki natłok  myśli, że ze znudzenia zasnęłam w salonie.
ZUZA:
Obudziłam się wcześnie była 5, za oknem było szaro, zeszłam na dół by zjeść śniadanie, ale po drodze zauważyłam śpiącą Manię w salonie, biedulka pewnie zasnęła. Nie chciałam jej budzić, więc w ciszy zrobiłam sobie kanapki, zjadłam je i poszłam się odświeżyć, nudziło mi się więc postanowiłam pobiegać, ubrałam dres, wzięłam telefon i słuchawki, po czym zeszłam na dół ubrałam trampki i wyszłam z domu. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam od truchtu. Z czasem zaczęłam szybciej biec. Znalazłam się w parku i biegałam po dróżkach.  Na jednej z nich zobaczyłam chłopaka biegnącego w moja stronę, wyglądał znajomo, kiedy był na tyle blisko zobaczyłam, że to Liam.
-Cześć, co tu robisz?- zapytał
-Hej, a no biegam, a ty?
-No ja też biegam
-Chciało Ci się taki kawał biec- zdziwiłam się
-No jakoś tak, musiałem pomyśleć- odpowiedział -  A jak wczoraj było w kinie?- zapytał
-W kinie, fajnie- odpowiedziałam
Niall pewnie im wszystkim o tym powiedział, no nie dziwie mu się w końcu to jego przyjaciele, ja dziewczynom też dużo mówię. Pożegnałam się z brunetem i pobiegłam dalej. Na dworze zaczęło się rozjaśniać więc postanowiłam wracać, bo do szkoły trzeba się zbierać. Kiedy wróciłam była 7, dziewczyny były na nogach, w dodatku gotowe do wyjścia. Ja szybko poszłam wziąć prysznic i się ubrać. Włożyłam na siebie dżinsowe rurki, biały top i czarną kurtkę skórzaną, na nogi nałożyłam czarne baletki i szybko spakowałam książki do torby po 15 minutach byłam w pełni gotowa. Zeszłam  do dziewczyn i wyszłyśmy z domu. Na dworze było chłodno, ale poszłyśmy piechtą, dziewczyny ciągle mnie wypytywały jak było w kinie i czy coś się wydarzyło. Mówiłam im, że było fajnie i do niczego nie doszło. Kłamałam bo nie chciałam im mówić, że Niall chciał mnie pocałować, bo pewnie prawiłyby mi kazania.  Doszłyśmy do szkoły i poszłyśmy na zajęcia. Na żadnych nie mogłam się skupić, bo zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam nie mówiąc dziewczynom o tym i czy powinnam była pocałować Niall’a. Dziewczyny zauważyły, że ze mną jest coś nie tak, bo kiedy tylko wyszłyśmy z budynku dopytywały się co mi jest. Mówiłam, że wszystko gra, ale coś mnie korciło by powiedzieć im o tym. Kiedy wróciłyśmy do domu postanowiłam im o tym powiedzieć.
-Dziewczyny słuchajcie, bo chodzi o to , że…, że wczoraj jak Niall mnie odprowadził, to chciał mnie pocałować, ale ja spanikowałam i się odsunęłam- lżej mi się robiło jak im o tym powiedziałam
- I co zżera cię poczucie winy?- Zapytała Iza
-Trochę
- To wszystko wyjaśnia- powiedziała brunetka
-Ale co wyjaśnia?
-Kochasz go- powiedziała blondynka
-CO?! Nie ja go nie kocham- odpowiedziałam
-Nie broń się, przed miłością nie uciekniesz, poza tym widać, że ty też nie jesteś mu obojętna- powiedziała Iza
-Nie bronie się ja go nie kocham, ja go lubię
-Oj co to za różnica czy go lubisz czy kochasz, ważne, że czujecie coś do siebie i nie możecie tego tak zostawić, powinnaś z nim porozmawiać i powiedzieć mu o swoich uczuciach- ględziła japą blondynka
-Właśnie duża różnica i nie mam zamiaru z nim rozmawiać- powiedziałam i pokierowałam się na górę
Kiedy byłam w połowie drogi usłyszałam jak Iza mówi:
-Nieszczęśliwa miłość
Przewróciłam tylko oczami i poszłam do siebie, wszystko przemyśleć.
IZA:
Już wcześniej miałam przeczucie, że oni mają ku sobie, ale musiałam się upewnić. Chciałam jej wszystko jakoś wytłumaczyć, przemówić do rozsądku, ale ona upierała się przy swoim.
                                                                       ***
Przez kolejne trzy tygodnie nasze życie wyglądało tak samo a mianowicie w tygodniu szkoła a w weekendy praca, ale tak to już jest, jeżeli chce się jakoś usamodzielnić, a jednocześnie rozwijać swoją przyszłość. Z chłopakami się nie spotykałyśmy, bo oni jak to oni jakieś wywiady, podpisywanie płyt  i tak dalej. Ale to już taka cena sławy. Doszłyśmy do wniosku, że jednak zrobimy to prawo jazdy, powiedziałam już o tym Harry’emu, więc on zaoferował swoją pomoc w postaci nauki. Nie chciałam się na to godzić, ale on nalegał. Miałam się z nim dziś spotkać. Była listopadowa sobota, na dworze było dość chłodno.  Dzisiaj miałyśmy wolne z powodu remontu, który będzie trwał do końca roku. Na całe szczęście będziemy miały płacone, ale tylko 50% naszej normalnej wypłaty, dobrze, że przynajmniej da się z tego przeżyć. Jakoś w południe przyszedł po mnie Harry, który miał mnie uczyć jeździć. Założyłam płaszcz i wyszłam z domu. Pojechaliśmy na jakąś polanę, gdzieniegdzie znajdowały się wysokie drzewa. Kiedy mieliśmy zamienić się miejscami, wolałam się upewnić.
-Ale na pewno mam to zrobić?
-Tak, wsiadaj i nie marudź
-Okej, ale ostrzegam, że robisz to na własną odpowiedzialność i nie miej do mnie potem pretensji, że coś się stanie- ostrzegłam chłopaka
-Przestań, tylko wsiadaj- powiedział chłopak i mnie pocałował
Dał mi kluczyki, a ja usiadłam za kierownicą i zapięłam pas. Loczek zajął miejsce pasażera i kazał odpalić samochód. Zrobiłam co mi kazał. Włożyłam kluczyk do stacyjki po czym odpaliłam silnik. Chłopak mówił mi wszystko po kolei co mam robić, szło mi nawet nieźle dopóki nie zobaczyłam, że brunet nie ma zapiętych pasów.
-Zapinaj pasy!- rozkazałam
-Nie, ja wiem co robię, poza tym skup się na drodze
-Zapnij pasy!- powiedziałam tym razem przez zęby
Zaczęłam zwalniać, więc puściłam ręce z kierownicy i wychyliłam się by zapiąć Harolda. Kiedy próbowałam to zrobić, poczułam jakieś uderzenie. Szybko poderwałam się do pionu i zobaczyłam, że rąbnęłam w drzewo.  Pospiesznie wysiadłam z samochodu by zobaczyć jakie są szkody, Harry zrobił to samo. Zobaczyłam, że cały przód był skasowany, chłopak spojrzał się na mnie karcąc mnie przy tym wzrokiem.
- Ostrzegałam, że robisz to na własną odpowiedzialność- broniłam się
-Tak, ale mogłaś przynajmniej uważać jak jeździsz
-Nie, to nie trzeba było oferować mi swojej pomocy- odburknęłam
-I jak ja teraz pokaże się tym samochodem, przecież jak mnie zobaczą to zaczną się głupie plotki- mówił z wyrzutem
-Przestań, Ty tylko myślisz o tym co ludzie o Tobie powiedzą, zachowujesz się jak bachor- powiedziałam i odeszłam
Szłam tą łąką jakieś pół godziny, nie za bardzo orientowałam się w terenie. Wydawało mi się, że chodziłam w kółko, bo za każdym razem powracałam do tego samego drzewa.
-Przecież drzewa są takie same – powiedziałam do siebie i puknęłam się w czoło
Gdzieś w oddali usłyszałam jadące samochody, zaczęłam biec w tamtą stronę. Akurat znalazłam się przy ruchliwej szosie. Nie miałam zamiaru wracać piechotą tyle kilometrów, więc postanowiłam jechać na stopa. Nie stałam dość długo, bo zatrzymał się jakiś czarny samochód, który miał rozwaloną maskę. W pierwszej chwili pomyślałam, że to może być Harry, lecz potem stwierdziłam, że jednak nie, bo on na pewno jest dawno u siebie w domu. Zaczęłam przyglądać się osobie siedzącej za kierownicą, nie widziałam jej twarzy dokładnie ale kiedy podjechał bliżej zobaczyłam,  że to nie kto inny a pan Harold. Wysiadł z samochodu i do mnie podszedł. Zaczął przepraszać, a ja chciałam być twarda i dać mu nauczkę. W pewnej chwili jednak zmięłam i się poddałam.
-Kocham Cię wiesz i jesteś super- powiedział po czym mnie przytulił
Wsiedliśmy szczęśliwi i pogodzeni do samochodu, po czym ruszyliśmy. Harry odwiózł mnie pod dom. Przed furtką pożegnaliśmy się, a na odchodne zaszczycił mnie swoimi ustami. Chodzimy ze sobą już dość długo i nikt jeszcze nie wiedział o nas, aż do tej pory. Nagle zza krzaków wyłonił się gościu z aparatem, jak ja ich nienawidzę. Szybko odskoczyliśmy od siebie, a ja próbowałam się jakoś zasłonić by nie było widać mojej twarzy. Szybko poszłam do domu, a Harry odjechał.
`Od jutra moje życie zmieni się w piekło`- pomyślałam
MANIA:
Siedziałam właśnie na łóżku mojego chłopaka. Lubiłam jego małe ale przytulne `królestwo`.  Po chwili przyszedł on z naszymi upragnionymi napojami. Podał mi jedną szklankę i cupnął obok mnie. Zaczęłam pić płyn znajdujący się w szklance, którym był sok pomarańczowy. Tomek przyglądał mi się tak przenikliwie, że powoli zaczynało mnie to denerwować.
-Co się tak patrzysz?- zapytałam podirytowana
-A tak… myślę
-To nad czym tak myślisz?- dopytywałam
-Pójdziesz ze mną na ślub?- zapytał
O mało co nie zachłysnęłam się napojem. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, poza tym nie wiedziałam o jakim ślubie mówi.
-Co? Ale jaki ślub?
-Mój tata się żeni – odpowiedział
Byłam zdziwiona, nie wiedziałam nic o tym, że ma zamiar się żenić, to znaczy wiedziałam, że spotyka się z jakąś kobietą i są ze sobą dwa miesiące, ale żeby po tak krótkim czasie brać ślub, przecież to jest tak ważne, tu chodzi o osobę, z którą chce pozostać się na całe życie, no cóż najwyraźniej oni obydwoje darzyli siebie bardzo dużym uczuciem,  które przezwyciężyłoby  wszystko.
-Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się – Ale nie wiedziałam, że twój tata tak szybko zdecyduje się na ślub- dodałam
-Ja też nie wiedziałem i powiem Tobie, że trochę się zdziwiłem jego decyzją
-Ale Tobie to nie przeszkadza?- zapytałam, nawet nie wiem po co
-Nie , lubię Carolina jest miłą osobą i nie ma nawet zamiaru zastąpić mi matki, co w niej podziwiam, bo jak pamiętam niektóre kobiety mojego taty, to pierwsze co chciały zastąpić mi matkę i się za nią uważały– powiedział
- To dobrze, że ją akceptujesz, bo to podobno jest ważne- uśmiechnęłam się do niego, po czym pocałowałam
Tomek powiedział, że ślub ma się odbyć w następną sobotę. Cieszyłam się,  że mnie zaprosił, podziękowałam mu i zaczęłam zbierać się do domu. Wyszłam z jego pokoju i pokierowałam się w dół schodami, w salonie zauważyłam pana Gosyjskiego. Pogratulowałam mu ślubu oraz podziękowałam za zaproszenie, bo jak się dowiedziałam to jego ojciec sam nawet zaproponował bym poszła z Tomkiem. Najprawdopodobniej jego ojciec mnie polubił, też go lubiłam, był sympatyczny. Wyszłam z domu, a za mną powędrował Tomek. Chciał mnie odprowadzić, ale ja mu powiedziałam, że sama dojdę, bo przecież mieszkamy naprzeciwko. Zaprotestował, ale ja i tak pozostałam przy swoim.
-To kochane, że się tak o mnie martwisz ale naprawdę dam sobie radę- powiedziałam
-Na pewno?- upewnił się
-Na pewno- zapewniłam go
-Okej, ale jak wejdziesz do domu to zadzwoń- powiedział
-Dobrze ,pa – powiedziałam
-Ej no, a buzi na do widzenia- pożalił się
Podeszłam do niego i złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek, potem się od niego odsunęłam i obdarowałam uśmiechem.
-Kocham Cię- powiedział
-Ja Ciebie też, pa- odpowiedziałam
-Powiedziałaś, że mnie kochasz?- zapytał ze zdziwieniem
-No tak
-Ale serio jesteś tego pewna, bo jak ja to mówiłem nie miałem nawet zamiaru od Ciebie tego usłyszeć
-Tak serio, wiem co do Ciebie czuję i Cię kocham, ale teraz już muszę iść, pa
Odwróciłam się i poszłam ku bramce by wyjść z posesji. Kiedy to zrobiłam, przeszłam przez mało ruchliwą uliczkę, po czym weszłam do nas i skierowałam się na ganek. Wyjęłam klucze z torebki i otworzyłam nimi drzwi. Weszłam do środka i od razu poszłam do kuchni, by się czegoś napić, bo znowu byłam spragniona, że cały ocean mogłabym wypić. Wzięłam butlę z wodą i poszłam do siebie po czym usadowiłam się na łóżku i zadzwoniłam do Tomka. Czułam się lepiej kiedy powiedziałam mu, że go kocham.


                                 A więc, dzięki za komentarze i wgl ;p
Chodź prawdę mówiąc, czasem myślę, że coś zwaliłam jeżeli pod rozdziałem widzę ich mało :( 
A to jest przykre, bardzo, bo źle się z tym czuję i mam ochotę przestać pisać :s
A z anonima można też dodawać komentarze, i dodatkowo nie ma tych durnych obrazków z których trzeba przepisywać, więc to nie jest nic trudnego napisać taki jeden komentarz, który zajmuje wam minute, a dla mnie jest to coś, dzięki czemu dostaje werwy :)
                                  No nic, sorki za błędy i sorki za to co pisze :p

sobota, 5 maja 2012

Rozdział 12


IZA:
Obudziłam się o 13. Za oknem świeciło słońce, dobrze, że dzisiaj jest ładna pogoda. Wstałam z łóżka i poszłam na dół. W salonie już siedziały dziewczyny i coś oglądały śmiejąc się przy tym. Poszłam do kuchni  i zajrzałam do lodówki, była pełna, na całe szczęście. Wyjęłam z niej jogurt truskawkowy i zaczęłam jeść, jakoś nie mam apetytu, a to jest dziwne w moim przypadku. Wróciłam do dziewczyn i usadowiłam się koło nich. Obydwie spojrzały na mnie z niedowierzaniem.
-Tylko jogurt?- zapytała zdziwiona Zuza
-Tylko- powiedziałam i się do niej uśmiechnęłam
-Tobie trzeba chyba zmierzyć temperaturę- powiedziała ponownie Zuza i dotknęła swoją ręką mojego czoła
-Przestań- zaśmiałam się i zdjęłam jej dłoń
Zjadłszy jogurt postawiłam puste pudełko na stolik i pognałam do góry, słyszałam jedynie drącą się Manię. Krzyczał coś o porządku, jak ja normalnie uwielbiam jej dokuczać. Weszłam do siebie i z szafy wyjęłam białe szorty i dżinsową koszulę na krótki rękaw. Poszłam do łazienki, odświeżyłam się i założyłam to co wybrałam wkładając koszulę do środka spodni, moje blond włosy opadały na ramiona. Zeszłam na dół do dziewczyn, znowu się z czegoś śmiały. Zauważyłam, że nie ma mojego pustego pojemniczka po jogurcie. Tak jak się domyśliłam Mania je sprzątnęła. Uwielbiam to kiedy czuję jak mam nad nią władzę. Objawia się ona jedynie w postaci tego, że dziewczyna po mnie sprząta. Nim się obejrzałam musiałyśmy się już zbierać do pracy. Miałyśmy na 15 a dochodziła 14, a droga do butiku zajmuje nam mniej więcej czterdzieści minut. Poszłam po torebkę do siebie, a kiedy zeszłam na dół dziewczyny na mnie czekały ze znudzonymi minami. Zuzia miała na sobie dżinsowe legginsy, białą bokserkę i siwą marynarkę. Na nogach miała kremowe koturny. Mania miała za to kwiecistą sukienkę i baletki.  Ja natomiast na nogi założyłam rzymianki. Wyszłyśmy z domu i poszłyśmy w stronę miasta, słońce przygrzewało, szłyśmy i cieszyłyśmy się z tego, że świeci po 45 minutach drogi byłyśmy na miejscu. Weszłyśmy do środka i skierowałyśmy się na zaplecze, by przygotować się do pracy. Wszyłyśmy  stamtąd w świetnych humorach. Menadżerka zleciła mi i Zuzi wyłożenie i poustawianie na półki przeróżnych dodatków. Między innymi były to paski, bransoletki, wisiorki, pierścionki i kolczyki. Mania musiała obsługiwać klientki. Bawiłam się świetnie z brunetką, Mania też póki nie przyszła dość wysoka blondynka o ciemnej karnacji. Widać było, że miała z nią duży problem.
MANIA:
Byłam miła dla wszystkich klientek, póki nie wtargnęła to blond bestia. Jaki ja z nią problem miałam, kobieta była tak niezdecydowana i jęczał ciągle, że jej to się nie podoba, to źle leży a tamto jest niewygodne. Miałam jej po dziurki w nosie. Na sam koniec okazało się, że nic nie bierze a dodatkowo jak by było tego mało powiedziała, że nie znam się na tym i nie powinnam tu pracować. Chciałam jej wygarnąć wszystko co o niej myślę, ale tego nie zrobiłam bo wyleciałabym stąd na zbity pysk. Poszłam na zaplecze odpocząć, usiadłam wygodnie na krześle, a za chwilę przyszły przyjaciółki, były strasznie rozbawione. Pewnie widziały całą tę sytuację. Nie zdążyłam nic powiedzieć a obok nich stanęła szefowa. Przeraziłam się, w tej chwili myślałam, że chce mnie zwolnić. Dziewczyn zamilkły i spojrzały jej w twarz. Teraz wszystkie widziałyśmy się nawzajem.
-Macie jutro wolne- oznajmił szefowa i wyszła
Spojrzałyśmy się po sobie, u każdej z nich było widać przerażenie.
-Szczerze, myślałam że chce nas zwolnić- powiedziała blondynka
-Ja też- oznajmiłam
-Jak widzicie myliłyście się a teraz wracajmy do pracy- oznajmiła Zuza
Wyszłyśmy z małego pomieszczenia i poszłyśmy robić co każdej nam przydzielono.
ZUZA:
Pracę skończyłyśmy około 20.30. Na dworze było już ciemno i wiał chłodny wiatr. Wracałyśmy piechotą. Nie bałyśmy się iść po ciemku, to dlatego, że byłyśmy razem. A w grupie zawsze raźniej.
-Wiecie co..- zaczęłam rozmowę
-Co jest? – zapytała Mania
-Myślę, że powinnyśmy zrobić prawo jazdy, bo niepotrzebnie jeździmy tymi taksówkami a poza tym czasem to już nogi mi odpadają jak tak chodzimy- powiedziałam
-To świetny pomysł- powiedziała entuzjastycznie Iza
-No nie wiem..- nie była do tego przekonana Mania, ale ona zawsze widzi jakieś minusy
-Oj przestań, to dobry pomysł- powiedziałam
W domu znalazłyśmy się za 10 dziewiąta. Nie byłam zmęczona, poszłam wziąć prysznic, przebrałam się w piżamy i zeszłam z laptopem na dół. Wygodnie usiadłam na sofie i zalogowałam się na skype. Monika była akurat dostępna, zadzwoniłam do niej, nie musiałam długo czekać i odebrała.
-Hej siostra- przywitałam się
-Hej
-Co słychać w starym świecie?
-A wszystko w porządku a u Ciebie jak tam?
-Ekstra, wszystko jest świetnie, zobaczysz niedługo przyjedziesz i Tobie pokarzę wszyściutko- powiedziałam i uśmiechnęłam się
-No nie wiadomo, i wątpię w to, że przyjadę do Ciebie
-Oj przestań nie bądź tak pesymistycznie nastawiona
Nic nie powiedziała bo w tym czasie dostałam sms’a. Wzięłam telefon do ręki zobaczyłam wiadomość od jakiegoś nieznanego numeru, otworzyłam ją i przeczytałam treść:
`Cześć, co jutro porabiasz? Pomyślałem sobie czy nie zechciałbyś iść ze mną jutro o 18 do kina? Przepraszam jak obudziłem, Niall  x` 
Uśmiechnęłam się do wyświetlacza i szybko odpisałam, że z chęcią z nim pójdę.
-A ty co tak się szczerzysz do telefonu? Kto to był?- pytała zaciekawiona siostra
-A nic, masz gdzieś tam mamę ?- szybko zmieniłam temat
-Ta, już zaraz przyjdzie- odparła
Po chwili na ekranie mojego komputera pojawiła się mama. Rozmawiałam z nią o wszystkim, powiedziałam o pomyśle z prawem jazdy, rodzicielka mnie w tym poparła, cieszyłam się, że mnie wspiera, opowiedziałam jej o szkole i o tej posranej pracy domowej, przez to nie będziemy mogły przylecieć do Polski na święta, co nas bardzo zasmuciło. Na szczęście moja pomysłowa mama wpadła na pomysł, by oni wszyscy przyjechali do nas na święta. Nie miałam nic przeciwko, jedynie musiałam uzgodnić to z dziewczynami. Nasza konferencja trwała chyba z 4 godziny. Wyłączyłam laptopa i poszłam położyć się do siebie, spojrzałam jeszcze tylko na zegarek, wskazywał 1.04. . Kiedy się tam znalazłam weszłam do ciepłego łóżka i szybko zasnęłam.
MANIA:
Wstałam wczesnym rankiem, a kładłam się spać dość późno. Zeszłam na dół by zjeść śniadanie. Zrobiłam płatki i poszłam oglądać TV, a dokładniej słuchać muzyki oglądając teledyski. Kiedy skończyłam mój nie dość obfity posiłek poszłam się ubrać założyłam zwykłe dżins i jakiś kolorowy T-shirt. Wróciłam na dół, by moje uszy wypełniła muzyka. Z każdą nową piosenką, zaczęłam kołysać się coraz bardziej co przerodziło się w jakiś szalony taniec. Moje wygibasy, bo tak to można nazwać, przerwał mi dźwięk sms’a. Był on od Tomka, pisał, że wpadnie dzisiaj do mnie. Uśmiechnęłam się i wróciłam do swojej poprzedniej czynności, którą było słuchanie muzyki, bo nie miałam zamiaru już tańczyć. Po jakiś 20 minutach na schodach pojawiła się odświeżona Iza. Poszła do kuchni, a później przyszła do jadalni z ogromną kupą jedzenia. Zjadła to wszystko w niecałe 15 minut. Nie mam pojęcia jak ona to robi i wolę się nie dowiadywać. Dosiadłam się do stołu i włączyłam laptopa by przejrzeć sieć. Dochodziła 14, a Zuzki nadal nie było, zastanawiałam się czy jej w domu nie ma czy jeszcze śpi. Chciałam iść to sprawdzić ale nie chciało mi się ruszać dupy. Wyłączyłam komputer i siedziałam w jednym miejscu patrząc się w jakąś przestrzeń. Nagle na schodach zobaczyłam zaspaną Zuzę.
-Jezu dziewczyno, co ty robiłaś w nocy?- zapytałam z przerażeniem
-Gadałam z mamą- odpowiedziała przeciągając się
- I co jak tam – spytałam
- A w porządku i mama popiera moją akcję z prawem jazdy- powiedziała dumnie
Miała już iść na górę, ale zatrzymała się w połowie kroku i powiedziała.
-Właśnie, bo my nie będziemy mogły przyjechać na święta do Polski, wiec sobie pomyślałam, żeby oni przyjechali do nas, co wy na to?
-To świetny pomysł- powiedziała blondynka wychylając głowę z kuchni
-To dobrze- powiedziała i poszła na piętro
Dochodziła 17.30, a my siedziałyśmy znudzone na sofie i oglądałyśmy jakieś denne programy.
-Która godzina- nagle poderwała się z miejsca Zuza
-17.30- powiedziałam – Co Ci jest, czemu się pytasz?
-A nic nieważne- odpowiedziała
-A no ważne, mów szybko- powiedziała Iza
-A no bo do kina idę o 18 i nie chcę się spóźnić- odpowiedziała
-O idziesz do kina? A to z kim?- dopytywała blondynka
-A no wiesz…
-Nie, nie wiem – powiedziałam
-Oj no z Niall’em idę, zadowolone?- zapytała z wyrzutem
-No jak miło, trzeba było tak od razu- powiedziała niebieskooka
-Zaraz, zaraz masz zamiar tak iść do kina?- zapytałam
-No tak- odpowiedziała
-O nie nie, nie pójdziesz w podartych dżinsach zielonej bluzce i sweterku- powiedziała stanowczo Iza
-A właśnie, że pójdę- stawiała na swoim
-Nie
-Tak
-Dobra przestańcie, niech idzie jak chce- powiedziałam zdenerwowana
-Dokładnie- przytaknęłam mi Zuza
Nagle rozległ się dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć i ujrzałam w nich Tomka uśmiechnęłam się do niego i chciałam go wpuścić do środka, ale on nalegał abyśmy się przeszli. Zgodziłam się, wzięłam ze sobą bluzę i wyszliśmy, szliśmy wolno trzymając się za rękę. Po drodze spotkaliśmy Niall’a.
-Cześć, jest Zuzia w domu?- zapytał
-Hej, tak jest siedzi i czeka- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
TOMEK:
Kiedy szliśmy spokojnie, po drodze spotkaliśmy Niall’a. Spoko koleś. Wszyscy są w porządku, tylko trochę ten Zayn mnie wkurza. Nie znam go za dobrze, ale wydaje mi się, że przystawia się do Mani, ale nie miałem się o co martwić bo jej ufam. Odeszliśmy spory kawał od domu i wtedy zatrzymałem dziewczynę i spojrzałem jej w oczy.
-Co jest?- zapytała
-Nic , tylko chciałem powiedzieć Tobie , że Cię kocham- wydusiłem z siebie
Po dziewczynie było widać, że nie wie co ma zrobić, chciała już coś powiedzieć, ale jej na to nie pozwoliłem i zamknąłem jej usta pocałunkiem. Nie chciałem by mówiła, że mnie kocha jak nie jest tego pewna, jeżeli ja wyznałem jej co do niej czuję nie znaczy, że ona też musi mi to mówić, jeżeli nie jest do tego przekonana. Chciałem by wiedziała o moich uczuciach i o tym, że jej nie opuszczę.
ZUZA:
Siedziałam w salonie wraz z Izą, nie lubiłam kiedy dziewczyny mówiły mi co mam ubrać, dobrze czułam się w tym co mam na sobie, poza tym to nie była żadna randka, tylko przyjacielskie wyjście do kina. Nie miałam zamiaru się stroić. Znowu zadzwonił dzwonek, tym razem ja poszłam otworzyć. Jak się spodziewałam był to Horan, założyłam na nogi białe converse, wzięłam torebkę i wyszłam. Szliśmy śmiejąc się z różnych rzeczy. Kiedy dotarliśmy do kina wybraliśmy jakąś komedię. Niall zapłacił za bilety, a potem poszedł kupić wielki popcorn. Weszliśmy do Sali kinowej i film się zaczął. Śmiałam się z niego z Niall’em tak głośno, że myślałam, że nas wyrzucą. Po skończonej projekcji wróciłam do domu, a blondyn odprowadził mnie pod same drzwi. Kiedy staliśmy na ganku odwróciłam się w jego stronę.
-Dzięki za dzisiaj- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-A nie ma sprawy, to ja Tobie dziękuję- również obdarował mnie uśmiechem
- A tak a propos skąd masz mój numer?- zapytałam ciekawa
-Od Harry’ego- powiedział
- A on skąd go ma?
-Od Izy
-No tak mogłam się spodziewać- powiedziałam
-Ale się nie gniewasz?- zapytał
-Nie skąd- uśmiechnęłam się
Zapadła cisza, nagle jego twarz zaczęła przybliżać się coraz bliżej mojej, lubię go i to bardzo, ale żeby się całować, nie wiedziałam co rozbić spanikowałam.
- To jeszcze raz dzięki i dobranoc- powiedziałam
Chłopak momentalnie się odsuną i uśmiechnął, ale nie tak jak wcześniej. Pewnie się zasmucił, bądź speszył tą całą sytuacją. Odwróciłam się w stronę drzwi wyjęłam klucz z torebki i otworzyłam nim dom. Kiedy przechodziłam przez próg odwróciłam się jeszcze raz w stronę Niall’a i się uśmiechnęłam.
-Dobranoc- powiedział
-Dobranoc
Zamknęłam drzwi i byłam skołowana bo nie wiem co robić. Zdjęłam buty poszłam do kuchni nalać sobie soku i ze szklanką w ręku poszłam do salonu, w którym zobaczyłam rozwaloną na całej sofie Manie. Musiała być czymś przygnębiona, bo było to widać po jej wyrazie twarzy.


Dwunasty :) Dziękuję za komentarze pod tamtym i ogółem za wszystkie i mam nadzieję, że teraz też się pojawią ;)
                                      Jesteście ciekawi co będzie z Zuzią i Niall'em ?
                        Tego wam nie powiem xd Ale na pewno szybko się tego nie dowiecie :p
Po raz pierwszy napisałam z perspektywy Tomka, jakoś dziwnie mi to wyszło. 
  Przepraszam za błędy 
  I jeszcze raz przepraszam :D