ZUZIA:
Przebudziłam się, a raczej obudziłam, kiedy za oknem powoli
wschodziło słońce. Spojrzałam na zegarek znajdujący się w telefonie. Wskazywał
on godzinę 6.30. Nie było tak źle. Zdążę się wyrobić. Zwlekłam się z łóżka i
poszłam wziąć odświeżający prysznic. Kiedy stałam w tej kabinie, zastanawiałam
się, jak to się wszystko potoczy. Czy te studia zmienią moje nastawienie do
życia. Bo w końcu mniej więcej tak jest, że to właśnie ta szkoła jest
wprowadzeniem w dorosłe życie, zapoznanie się z prawdziwym życiem, a nie życiem
w bajce. Umywszy się wyszłam owinięta ręcznikiem. Podeszłam do szafy i
spojrzałam na okno. Na zewnątrz było widać ciemne chmury, pewnie znowu będzie
padać. Wyjęłam więc morskie rurki, białą bokserkę i kremowy sweterek oversize.
Wróciłam do łazienki z wybranym przez siebie zestawem. Ubrałam go tam, a włosy
związałam w niedbałego, wysokiego kucyka, podwiązując wszystkie włosy. Rzęsy
pomalowałam tuszem i byłam gotowa. Ponownie wróciłam do siebie, za oknem już
padało. W domu było tak cicho, że mogłam przysłuchiwać się kroplą deszczu
opadających na parapet. Wzięłam telefon i jeszcze raz sprawdziłam godzinę, była
7. Zastanawiałam się kiedy dziewczyny mają zamiar wstać, bo nie mam zamiaru ich
budzić, ani spóźnić się przez nie pierwszego dnia do szkoły, no dobra drugiego.
Zeszłam na dół do kuchni i kiedy weszłam do pomieszczenia zastałam tam siedzącą
na blacie Izę, zajadającą się swoim posiłkiem i patrzącą w okno. Chodź za oknem
panowała straszliwa ulewa, ona była uśmiechnięta, normalnie pozytywna energia
emanowała od niej na kilometr.
-Czemu jesteś tak szczęśliwa?- zapytałam przyjaciółkę
obdarowując ją szczery uśmiechem
-O, hej nie wiedziałam, że tu jesteś- odpowiedziała
-No ta, skąd miałaś wiedzieć jak siedzisz zapatrzona w jakąś
przestrzeń za oknem szczerząc się, no co jest- dopytywałam
-A no wiesz, jakoś tak inaczej się czuję, lepiej-
odpowiedziała
-Rozumiem, a to dlatego, że zeszłaś się z Harry’m
-Tak, ale to nie tylko dlatego- uśmiechnęła się podejrzliwie
-To czemu? – dopytywałam
-A no tak… po prostu jakoś tak, no bo Harry wyznał mi
miłość- powiedziała uradowana
-To świetnie- powiedziałam
Usiadłam obok niej na blacie i zaczęłam zajadać się swoimi
grzankami, które zrobiłam podczas naszej rozmowy. Cieszyłam się ze szczęścia
przyjaciółki. Spojrzałam się w okno i patrzyłam w jakąś przestrzeń, tak jak
robiła to Iza. Dzięki takiemu patrzeniu można się uspokoić i pomyśleć, muszę
pamiętać, że to dobry lek na atak gniewu, chodź rzadko kiedy miewałam ataki
furii, prawie wcale. Bo wyrosłam już z tego wieku dojrzewania, gdzie hormony
buzują i każdego po kolei chciało by się zabić, przynajmniej taką miałam
nadzieję. Nagle w kuchni znalazła się Mania, była już gotowa, zaczęła jeść
śniadanie, a ja wraz z blondynką poszłyśmy umyć
zęby, po czym pakować się na dzisiejsze zajęcia. Kiedy zeszłam na dół,
czekała tam Iza, poszłam założyć białe converse, Iza do swoich czarnych
legginsów, czerwonej luźne tuniki i białego sweterka założyła czerwone
converse. Zadzwoniłam by zamówić taksówkę, bo nie miałyśmy zamiaru iść w taką
ulewę.Kiedy skończyłam rozmawiać na dół zeszła Mania. Miała na sobie dżinsowe
rurki, białą bokserkę i miętowy sweterek, do tego założyła miętowe vansy. Po
niespełna 10 minutach pod nasz dom podjechała taksówka, wyszłyśmy z korytarza
na zewnątrz, Mania zamknęła dom i w trójkę szłyśmy pod parasolem, szybko
wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy. Po krótkiej chwili byłyśmy na miejscu, Mania
zapłaciła kierowcy, ona za wszystko jest odpowiedzialna. Wyszłyśmy z naszego
dzisiejszego środka transportu i aby wejść suche do szkolnego budynku znowu
ściskałyśmy się w trójkę pod tym parasolem. Jakoś się udało i było dobrze,
skierowałyśmy się do wyznaczonej Sali, na pierwszą lekcję którą była nauka
porozumiewania się. Lekcja nie była zła, szczerze interesowało mnie to,
następnie mieliśmy matematykę, a potem dwa angielskie. Pierwszą lekcję jakoś
wytrzymałam, a na drugiej normalnie zdychałam. Dodatkowo babka zadał nam pracę
domową. Nie dość, że pierwsze zajęcia już praca domowa, dodatkowo trzeba było
przeprowadzić krótki wywiad z jakąś gwiazdą, na podstawie arkuszy, które nam
pani dała na zajęciach. Na całe szczęście robiliśmy to w trzyosobowych
grupkach, ja z dziewczynami byłam razem, bo jak by inaczej, drugim plusem było
to, że prace mamy oddać po nowym roku. Ale skąd ja mam wziąć niby jakąś osobę
publiczną, pięknie za Chiny tego nie zrobimy. Nieźle babka nas wkopała.
IZA:
Po wyczerpującym dniu w szkole wróciłyśmy do domu, Jezu ta
baba od anglika totalnie mnie wkurzyła z tym zadaniem domowym, niech sama sobie
szuka gwiazdy i przeprowadza z nią wywiad. No nic, postaram się nie myśleć o
tym, na szczęście dzisiaj piątek a dodatkowo mamy iść do chłopaków. Wracałyśmy
piechotą, na szczęście już nie padało, chodź było pochmurno. Kiedy znalazłyśmy
się na naszym osiedlu ja wraz z Zuzą
poszłyśmy do domu za to Mania poszła do swojego mena. Mieliśmy się wszyscy
spotkać u nas, a później Harry ma po nas przyjechać. Weszłam do korytarza i
rzuciłam torbę na podłogę, a z wyczerpania sama usidłam na podłodze.
Zgłodniałam przez ten stres, więc wyjęłam mojego kochanego Snickers’a z torebki
i zaczęłam go szamać. Zuzka popatrzyła się na mnie z dezaprobatą, nie mam
bladego pojęcia dlaczego ona nie toleruje mojej `miłości` do tego typu batona,
ogółem do jedzenia. Trudno, to już jej problem. Kiedy zjadłam swojego batona
podniosłam się i poszłam na górę zanieść torbę by nie robić bałaganu, bo kiedy
przyszłaby Mania, darłaby paszczę, że ciągle syf jest w tym mieszkaniu i ona
musi po nas sprzątać, bo my nie umiemy. Ona normalnie kłamie, bezpodstawnie nas
oskarża. Chodź czasem przyznawałam jej racę w tej sprawie. Jak wróciłam na dół,
w domu znajdowała się już brunetka z Tomkiem.
-No nareszcie, więc jeżeli już jesteś, możesz dokończyć
wczorajszy obiad który zaczęłaś- przypomniałam jej, jak wczoraj zostawiła mój
żołądek samotnie, on był cały opustoszały
-Okej, okej już idę, tylko nie jęcz- powiedziała i
zaciągnęła za sobą swojego bruneta
Jednak będę musiała trochę zaczekać na ten nieszczęsny
obiad. Dosiadłam się do Zuzi, która w tym czasie przeglądała sieć. Po chwili
dostałam sms’a. Wyjęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam, że to wiadomość od
mojego misia. Napisał, że po nas przyjedzie Lou, bo on nie będzie zajęty. No
nic, trudno się mówi i żyje się dalej. Nagle do moich nozdrzy zaczęły docierać
wspaniałe zapachy dobiegające z kuchni. Czyli tym razem mnie nie zawiedzie,
jednak dostanę obiad. Po krótkiej chwili w jadalni stanęła Mania z talerzami i
sztućcami. Rozkładała je tak równo, jakby miał przyjść niejaki prezydent. Kiedy skończyła podeszła do Zuzi i perfidnie
zamknęła jej laptopa, po czym wróciła do kuchni. Brunetka spojrzała się na
odchodzącą przyjaciółkę z wyrzutem, ale nie miała do niej pretensji.
Zasiadłyśmy do stołu i czekałyśmy na posiłek. Zaraz wróciła do nas Mania z
Tomkiem. Dziewczyna postawiła na stole swoje `słynne` danie, którym były
żeberka, kocham żeberka wspaniałe danie, a w jej wykonaniu są naprawdę pyszne,
normalnie nie można się oprzeć, chciało by się je jeść co chwila, wciągają jak
narkotyk. Po skończonym posiłku, nasze gołąbki poszły sprzątać i dobrze bo ja
nie mam siły, wypchało mnie. Zuzia znowu zaczęła szperać w komputerze.
-Co ty tam robisz?- spytałam
-Patrzę czy jakieś osoby publiczne można znaleźć w Londynie, by z nimi ten cholerny wywiad
przeprowadzić- odpowiedziała
-Przestań, Mania jest odpowiedzialna, więc ona to załatwi, a
ty wyłącz ten komputer bo on tak promieniuje, że głowa mnie boli- powiedziałam
Dziewczyna posłusznie wyłączyła sprzęt, po czym rozłożyła się
na podłodze i jęczała, że ją też brzuch boli. Po jakiś 2 minutach, po domu
rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Któryś z tej dwójki poszedł otworzyć je bo
ja i Zuza nie byłyśmy w stanie się podnieść. Do salonu wtargnął Louis, przecież
miał być o 15, a jest… o pięć po piętnastej. Zwlokłam się jakoś z
krzesła po czym poszłam pomóc Zuzce, pomogłam jej chodź to nie było łatwe.
Wyszliśmy z domu i zasiedliśmy w samochodzie Lou. Jechaliśmy dobre 20 minut,
póki nie zatrzymaliśmy się przed wielką białą willą. Kiedy wysiadłam z pojazdu
i stanęłam przed nią szczęka mi opadła normalnie. Ustaliśmy przed frontowymi
drzwiami, pierwszy do domu wszedł Louis, a za nim nasza czwórka, zmieściliśmy
się bez problemu w tym szerokim przejściu. Kiedy weszłam z nimi do środka
doznałam szoku. A mianowicie ujrzałam Harry’ego, który w dodatku był cały
roznegliżowany. Szybko zakryłam oczy i zaczęłam się panicznie śmiać. Dziewczyny
też się śmiały, chodź nie wiem czy miały zakryte oczy, zapewne tak. Po krótkim
czasie usłyszałam jak Liam powiedział, że poszedł i, że można odsłonić oczy.
Wolałam się upewnić i odchyliłam palce, chłopak miał rację nikogo nie było,
poszedł sobie. Odsłoniłam oczy, i miałam zamiar iść do salonu, ale przede mną przebiegło dziecko,
skąd ono się tu wzięło. Weszłam więc do salonu wraz z przyjaciółkami, był on
urządzony w nowoczesnym stylu, wyglądał strasznie znajomo. Po chwili
przypomniało mi się, że już tu byłam, wtedy na imprezie, chodź nie widziałam
dokładnie tego domu bo było pełno ludzi, a zewnętrznej strony domu nie
widziałam, bo się nie przyglądałam oraz było ciemno. Na środku znajdowały się
sofy i fotele, a pomiędzy nimi biegała dwójka dzieci chłopiec i dziewczynka. Co
one w ogóle tu robią, ja nie mam zamiaru się nimi zajmować, poza tym nienawidzę
dzieci. Wiem sama też kiedyś byłam mała i nienawidziłam się wtedy jak taka
byłam. Usiadłam na sofie z Zuzią i czekałam na mojego loczka. Mania i Tomek
usiedli razem na fotelu, to znaczy on usiadł a ona mu na kolana. Naprzeciwko
nich siedział Zayn, na podłodze był Niall, który zajmował się jakimś małym
dzieckiem, które miało może rok. Liam i Louis poszli do swoich dziewczyn. Po 5
minutach zszedł Harry i usiadł obok mnie obdarowując buziakiem w policzek.
-No Styles nie wstyd Tobie paradować nago przy dzieciach-
zapytała z ironią i śmiechem Zuza
-No niech się uczą od najmłodszych lat jak zbudowany jest
człowiek- odpowiedział dumnie, chodź myślałam, że się speszy
-No jeżeli chcesz by miały zrytą psychikę do końca życia, to
proszę bardzo- powiedziała znowu, a po chwili dodała – A co to są za dzieci tak
właściwie?
- To jest Emily- wskazał na roczną dziewczynkę trzymającą na
rękach blondyn-A tam biegają Diana i Matthew- wskazał na biegającą pięciolatkę
i sześciolatka
-A kim oni są?- zapytała się Mania
Jak później się okazało jest to kuzynostwo Niall’a, a on się
nim opiekuje bo ich matka musiała pilnie wyjechać i przyjedzie wieczorem.
Wszyscy prócz mnie zapoznali się z dzieciakami i się z nimi świetnie bawili, ja
wolałam trzymać dystans bo nie przepadam za nimi. Widać, że największą frajdę
miała Zuza, bo bawiła się wraz z Niall’em tą małą Emily jak by to było jej
dziecko i Horana.
-Wyglądacie normalnie jak jakaś kochająca się rodzina-
zwróciłam się do nich
Dziewczyna spojrzała na mnie krzywo, za to blondynowi nie
przeszkadzało to co powiedziałam, wręcz przeciwnie ucieszyło go to.
- Ciekawa jestem jak to będzie kiedy Ty będziesz miała
dzieci- odgryzła się
-Nie będę miała dzieci- powiedziałam i wytknęłam jej język
-Nawet ze mną- wtrącił się Harry i zrobił oczka typu zbitego
pieska
Ujęłam jego twarz moimi rękami uśmiechnęłam się do niego, po
czym spoważniałam i powiedziałam stanowczo.
-Nie
Chłopak zasmucił się i spuścił głowę na dół. Potem zaczęła
go pocieszać Mania z Zuzą mówiąc, że ja w ogóle nie chcę mieć dzieci, nawet z
kimś innym chodź to nie pomagało. Przytuliłam więc go do siebie, a ten tylko
szepnął mi do ucha.
-Jeśli chcesz abym Tobie wybaczył, chodź się pobaw z Matthew
-O nie, ja nie lubię dzieci
-Orz no chodź co Ci szkodzi, przecież on Cię nie zje- mówił
by mnie przekonać
Zaczęliśmy się sprzeczać. On nie chciał ustąpić, a ja
wiedziałam swoje, że nie lubię dzieci i ich nie polubię. W końcu uległam i
poszłam wraz z nim do tego dzieciaka. Zaczęłam z nim się bawić i rozmawiać, on
był inny od mojego pięcioletniego brata. Po woli zmieniałam zdanie co do
dzieci, a dokładniej do tego jednego, nie było aż tak źle.
ZAYN:
Kiedy przyglądałem się im wszystkim zajmujących się
dzieciakami nie mogłem wyrobić, to wszystko wyglądało jak w jakimś dennym
serialu o szczęśliwej rodzinie. Patrzyłem na nich wszystkich, póki nie
zobaczyłem jak Mania i Tomek bawią się z Dianą. Czułem się lepiej ich
towarzystwo mnie nie przytłaczało. Dzięki temu wyjazdowi zrozumiałem, że jeżeli
się kogoś kocha trzeba mu pozwolić odejść, chodź w moim przypadku ona nie
odchodziła, była tylko z innym, ale to też zrozumiałem, pogodziłem się z tą
myślą. Dzięki Harry’emu zrozumiałem, że nie powinienem rozwalać jej związku,
tylko dlatego, że ja chcę być z nią. Nie cierpiałem już tak bardzo jak
wcześniej. Kiedy spojrzałem się jeszcze
raz na nich, zobaczyłem jak się całowali, i wtedy poczułem lekkie ukłucie w
sercu, w tej chwili chciałem do niego podejść i przywalić mu w twarz ale to tak
porządnie. Powstrzymałem się, nie wypada, poza tym gdybym to zrobił, ona nie
wybaczyła by mi tego i nienawidziła całe życie. Poszedłem więc do kuchni napić
się wody, później przyszła do mnie Diana i chciała się ze mną pobawić. Na widok
jej słodkiej twarzyczki uśmiech sam cisnął mi się na usta i zapominałem o całym
bólu. Wziąłem ją na ręce i poszliśmy do salonu się bawić.
ZUZIA:
Bawiłam się świetnie,
te dzieciaczki są nieziemskie. Pokochałam je jak własne rodzeństwo. Rozejrzałam
się po pomieszczeniu by odszukać Dianę, nie widziałam jej nigdzie, trochę się
wystraszyłam, ale na całe szczęście zauważyłam ją i Zayn’a. Ciemnowłosy trzymał
ją na rękach, wyglądał wtedy normalnie jak ojciec. Okej, trochę mnie ponosi.
Wyjęłam telefon z kieszeni, by zobaczyć, która godzina dochodziła 20.
-Te dziecko nie powinno już spać? – zapytałam blondyna
wskazując palcem na Emily
-Możliwe, że tak, ale ja nie umiem usypiać dzieci, poza tym
ciocia mówiła, że sama zaśnie jak się zmęczy- bronił się
Wzruszyłam tylko ramionami, po czym wstałam ze swojego
miejsca.
-Czas się zbierać- zwróciłam się do przyjaciół
-Masz rację- powiedziała Mania
Zawołałyśmy Izę, podchodziła już do nas kiedy za nadgarstek
złapał ją Harry.
-Nigdzie nie idziecie, zostajecie u nas- powiedział dumnie
-Nie- powiedziałam z dziewczynami chórem
- Czemu?- posmutniał
-Bo jutro musimy iść do pracy- powiedziała mu jego wybranka
Iza
-Wy i praca?!- zdziwił się
Spojrzałam na resztę chłopaków, patrzyli na nas jak na
jakieś idiotki.
-Ta, coś nie pasi- powiedziałam
-Nie, tylko nie wyobrażam sobie Was jak pracujecie, no Manie
może jeszcze tak, ale wy?- powiedział Harry
-Tak my też pracujemy jak nie wierzysz to przyjdź do butiku,
a się przekonasz- powiedziała blondynka zakładając ręce na piersi
-A jakiego butiku dokładniej- dopytywał się lokaty
-Za kare sam sobie szukaj- powiedziałam i wytknęłam język –
A teraz przepraszam my idziemy- dokończyłam swoją wypowiedź i odwróciłam się do
drzwi
-Nigdzie nie idziecie, zostajecie u nas – stawiał na swoim
Harry, a reszta mu przytakiwała
-Idziemy, dobranoc- powiedziałam i wyszłam z dużego salonu
-Chyba będziecie musieli iść piechotą, bo nikt was nie
odwiezie- powiedział Zayn
- Trudno to pójdziemy piechotą- odkrzyknęłam do niego i
otworzyłam potężne drzwi
Nagle koło stojącej po mojej prawicy Izy dołączył Harry
łapiąc ją w pasie i mówiąc, że on nas odwiezie. Miłe z jego strony to było.
Poszliśmy do garażu, w którym znajdowały się 3 samochody, wsiedliśmy do jednego
z nich i odjechaliśmy. Droga powrotna zajęła nam tyle samo czasu. Po dotarciu
na miejsce, byłam strasznie padnięta, że nie zwracałam na nikogo ani na nic
uwagi. Wysiadłam z samochodu podziękowałam brunetowi za odwiezienie i weszłam
do domu. Pognałam szybko pod prysznic a potem wygodnie usadowiłam się w łóżku.
Kiedy leżałam wspominałam dzisiejszy dzień, ich dom wydawał mi się znajomy,
zaczęłam szperać w pamięci i przypomniało mi się, że już u nich byłyśmy, wtedy
na tej imprezie, po której obudziłam się w wannie. Tak naprawdę nie poznałam
ich domu, a to pewnie dlatego, że byłam wtedy nieźle zalana. Po rozmyślaniach
wygodnie ułożyłam głowę na poduszce i szybko zasnęłam.
mnie również się podoba :)
OdpowiedzUsuńświetne!
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie :)
http://69-imagination.blogspot.com/
Nie pisz "wypociny", bo zaraz przestanę czytać xD
OdpowiedzUsuńŻartuję. Mój blog się przy Twoim chowa w cieniuuuuuu.
W piątek dodam mój jedenasty.
I tak, podoba mi się :)
Achhhhh Tomek! Ciągle się rozmarzam xD Szkoda mi tego Zayn'a, normalnie szkoda. Rozwaliło mnie, kiedy pomyślał, że chciał przywalić Tomkowi z całej siły.
Zobacz mój Meanwhile (3) :)
Jeeej świetnie piszesz <3
OdpowiedzUsuńWbijesz na mój blog o opowiadaniach, dodasz tam komentarz i zostaniesz obserwatorką ? Ja u Cb juz to zrobiłam <3
http://life-like-in-a-dream.blogspot.com/ <-- mój blog ;))
Świetny rozdział po prostu boski! ;D Biedny Zayn... szkoda mi go.
OdpowiedzUsuńA teraz z góry przepraszam za spam, bo wiem, że Ty zaglądasz na mojego bloga, ale chciałabym, żeby Twoje czytelniczki też czasem zajrzały do mnie, więc zapraszam http://onedirection-niall-cos-niespotykanego.blogspot.com/ i przepraszam Cię Wąsik :p Mam nadzieję, że wybaczysz? ;)
świetny, co ty do niego masz, hmm? Mnie rozdział się BARDZO podoba, naprawdę. Czekam na następny ;)
OdpowiedzUsuńwbijaj do mnie
Biedny Zayn'uśś. ♥
OdpowiedzUsuńBlog świetny. Trafiłam tutaj dopiero dzisiaj i powiem szczerze, że będę zaglądała tutaj bardzo często.Spodobał mi się twój blog. Masz talent;D Życzę weny w dalszym pisaniu.
Rozdział naprawdę super ! ♥
http://i-shouldhavekissedyou.blogspot.com/ <------ zapraszam do mnie ^^
Co tak czytam blogi z opowiadaniami, to prawie pod każdym postem jest napisane,że autor nie jest z niego zadowolony ( u mnie też) i tak dochodzę do wniosku, że zbyt wiele oczekujemy od rozdziałów a później się rozczarowujemy :)
OdpowiedzUsuń