środa, 2 maja 2012

Rozdział 11


ZUZIA:
Przebudziłam się, a raczej obudziłam, kiedy za oknem powoli wschodziło słońce. Spojrzałam na zegarek znajdujący się w telefonie. Wskazywał on godzinę 6.30. Nie było tak źle. Zdążę się wyrobić. Zwlekłam się z łóżka i poszłam wziąć odświeżający prysznic. Kiedy stałam w tej kabinie, zastanawiałam się, jak to się wszystko potoczy. Czy te studia zmienią moje nastawienie do życia. Bo w końcu mniej więcej tak jest, że to właśnie ta szkoła jest wprowadzeniem w dorosłe życie, zapoznanie się z prawdziwym życiem, a nie życiem w bajce. Umywszy się wyszłam owinięta ręcznikiem. Podeszłam do szafy i spojrzałam na okno. Na zewnątrz było widać ciemne chmury, pewnie znowu będzie padać. Wyjęłam więc morskie rurki, białą bokserkę i kremowy sweterek oversize. Wróciłam do łazienki z wybranym przez siebie zestawem. Ubrałam go tam, a włosy związałam w niedbałego, wysokiego kucyka, podwiązując wszystkie włosy. Rzęsy pomalowałam tuszem i byłam gotowa. Ponownie wróciłam do siebie, za oknem już padało. W domu było tak cicho, że mogłam przysłuchiwać się kroplą deszczu opadających na parapet. Wzięłam telefon i jeszcze raz sprawdziłam godzinę, była 7. Zastanawiałam się kiedy dziewczyny mają zamiar wstać, bo nie mam zamiaru ich budzić, ani spóźnić się przez nie pierwszego dnia do szkoły, no dobra drugiego. Zeszłam na dół do kuchni i kiedy weszłam do pomieszczenia zastałam tam siedzącą na blacie Izę, zajadającą się swoim posiłkiem i patrzącą w okno. Chodź za oknem panowała straszliwa ulewa, ona była uśmiechnięta, normalnie pozytywna energia emanowała od niej na kilometr.
-Czemu jesteś tak szczęśliwa?- zapytałam przyjaciółkę obdarowując ją szczery uśmiechem
-O, hej nie wiedziałam, że tu jesteś- odpowiedziała
-No ta, skąd miałaś wiedzieć jak siedzisz zapatrzona w jakąś przestrzeń za oknem szczerząc się, no co jest- dopytywałam
-A no wiesz, jakoś tak inaczej się czuję, lepiej- odpowiedziała
-Rozumiem, a to dlatego, że zeszłaś się z Harry’m
-Tak, ale to nie tylko dlatego- uśmiechnęła się podejrzliwie
-To czemu? – dopytywałam
-A no tak… po prostu jakoś tak, no bo Harry wyznał mi miłość- powiedziała uradowana
-To świetnie- powiedziałam
Usiadłam obok niej na blacie i zaczęłam zajadać się swoimi grzankami, które zrobiłam podczas naszej rozmowy. Cieszyłam się ze szczęścia przyjaciółki. Spojrzałam się w okno i patrzyłam w jakąś przestrzeń, tak jak robiła to Iza. Dzięki takiemu patrzeniu można się uspokoić i pomyśleć, muszę pamiętać, że to dobry lek na atak gniewu, chodź rzadko kiedy miewałam ataki furii, prawie wcale. Bo wyrosłam już z tego wieku dojrzewania, gdzie hormony buzują i każdego po kolei chciało by się zabić, przynajmniej taką miałam nadzieję. Nagle w kuchni znalazła się Mania, była już gotowa, zaczęła jeść śniadanie, a ja wraz z blondynką poszłyśmy umyć  zęby, po czym pakować się na dzisiejsze zajęcia. Kiedy zeszłam na dół, czekała tam Iza, poszłam założyć białe converse, Iza do swoich czarnych legginsów, czerwonej luźne tuniki i białego sweterka założyła czerwone converse. Zadzwoniłam by zamówić taksówkę, bo nie miałyśmy zamiaru iść w taką ulewę.Kiedy skończyłam rozmawiać na dół zeszła Mania. Miała na sobie dżinsowe rurki, białą bokserkę i miętowy sweterek, do tego założyła miętowe vansy. Po niespełna 10 minutach pod nasz dom podjechała taksówka, wyszłyśmy z korytarza na zewnątrz, Mania zamknęła dom i w trójkę szłyśmy pod parasolem, szybko wsiadłyśmy do auta i ruszyłyśmy. Po krótkiej chwili byłyśmy na miejscu, Mania zapłaciła kierowcy, ona za wszystko jest odpowiedzialna. Wyszłyśmy z naszego dzisiejszego środka transportu i aby wejść suche do szkolnego budynku znowu ściskałyśmy się w trójkę pod tym parasolem. Jakoś się udało i było dobrze, skierowałyśmy się do wyznaczonej Sali, na pierwszą lekcję którą była nauka porozumiewania się. Lekcja nie była zła, szczerze interesowało mnie to, następnie mieliśmy matematykę, a potem dwa angielskie. Pierwszą lekcję jakoś wytrzymałam, a na drugiej normalnie zdychałam. Dodatkowo babka zadał nam pracę domową. Nie dość, że pierwsze zajęcia już praca domowa, dodatkowo trzeba było przeprowadzić krótki wywiad z jakąś gwiazdą, na podstawie arkuszy, które nam pani dała na zajęciach. Na całe szczęście robiliśmy to w trzyosobowych grupkach, ja z dziewczynami byłam razem, bo jak by inaczej, drugim plusem było to, że prace mamy oddać po nowym roku. Ale skąd ja mam wziąć niby jakąś osobę publiczną, pięknie za Chiny tego nie zrobimy. Nieźle babka nas wkopała.
IZA:
Po wyczerpującym dniu w szkole wróciłyśmy do domu, Jezu ta baba od anglika totalnie mnie wkurzyła z tym zadaniem domowym, niech sama sobie szuka gwiazdy i przeprowadza z nią wywiad. No nic, postaram się nie myśleć o tym, na szczęście dzisiaj piątek a dodatkowo mamy iść do chłopaków. Wracałyśmy piechotą, na szczęście już nie padało, chodź było pochmurno. Kiedy znalazłyśmy się na naszym osiedlu  ja wraz z Zuzą poszłyśmy do domu za to Mania poszła do swojego mena. Mieliśmy się wszyscy spotkać u nas, a później Harry ma po nas przyjechać. Weszłam do korytarza i rzuciłam torbę na podłogę, a z wyczerpania sama usidłam na podłodze. Zgłodniałam przez ten stres, więc wyjęłam mojego kochanego Snickers’a z torebki i zaczęłam go szamać. Zuzka popatrzyła się na mnie z dezaprobatą, nie mam bladego pojęcia dlaczego ona nie toleruje mojej `miłości` do tego typu batona, ogółem do jedzenia. Trudno, to już jej problem. Kiedy zjadłam swojego batona podniosłam się i poszłam na górę zanieść torbę by nie robić bałaganu, bo kiedy przyszłaby Mania, darłaby paszczę, że ciągle syf jest w tym mieszkaniu i ona musi po nas sprzątać, bo my nie umiemy. Ona normalnie kłamie, bezpodstawnie nas oskarża. Chodź czasem przyznawałam jej racę w tej sprawie. Jak wróciłam na dół, w domu znajdowała się już brunetka z Tomkiem.
-No nareszcie, więc jeżeli już jesteś, możesz dokończyć wczorajszy obiad który zaczęłaś- przypomniałam jej, jak wczoraj zostawiła mój żołądek samotnie, on był cały opustoszały
-Okej, okej już idę, tylko nie jęcz- powiedziała i zaciągnęła za sobą swojego bruneta
Jednak będę musiała trochę zaczekać na ten nieszczęsny obiad. Dosiadłam się do Zuzi, która w tym czasie przeglądała sieć. Po chwili dostałam sms’a. Wyjęłam telefon z kieszeni i zobaczyłam, że to wiadomość od mojego misia. Napisał, że po nas przyjedzie Lou, bo on nie będzie zajęty. No nic, trudno się mówi i żyje się dalej. Nagle do moich nozdrzy zaczęły docierać wspaniałe zapachy dobiegające z kuchni. Czyli tym razem mnie nie zawiedzie, jednak dostanę obiad. Po krótkiej chwili w jadalni stanęła Mania z talerzami i sztućcami. Rozkładała je tak równo, jakby miał przyjść niejaki prezydent.  Kiedy skończyła podeszła do Zuzi i perfidnie zamknęła jej laptopa, po czym wróciła do kuchni. Brunetka spojrzała się na odchodzącą przyjaciółkę z wyrzutem, ale nie miała do niej pretensji. Zasiadłyśmy do stołu i czekałyśmy na posiłek. Zaraz wróciła do nas Mania z Tomkiem. Dziewczyna postawiła na stole swoje `słynne` danie, którym były żeberka, kocham żeberka wspaniałe danie, a w jej wykonaniu są naprawdę pyszne, normalnie nie można się oprzeć, chciało by się je jeść co chwila, wciągają jak narkotyk. Po skończonym posiłku, nasze gołąbki poszły sprzątać i dobrze bo ja nie mam siły, wypchało mnie. Zuzia znowu zaczęła szperać w komputerze.
-Co ty tam robisz?- spytałam
-Patrzę czy jakieś osoby publiczne można znaleźć  w Londynie, by z nimi ten cholerny wywiad przeprowadzić- odpowiedziała
-Przestań, Mania jest odpowiedzialna, więc ona to załatwi, a ty wyłącz ten komputer bo on tak promieniuje, że głowa mnie boli- powiedziałam
Dziewczyna posłusznie wyłączyła sprzęt, po czym rozłożyła się na podłodze i jęczała, że ją też brzuch boli. Po jakiś 2 minutach, po domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Któryś z tej dwójki poszedł otworzyć je bo ja i Zuza nie byłyśmy w stanie się podnieść. Do salonu wtargnął Louis, przecież miał być o 15, a jest…  o  pięć po piętnastej. Zwlokłam się jakoś z krzesła po czym poszłam pomóc Zuzce, pomogłam jej chodź to nie było łatwe. Wyszliśmy z domu i zasiedliśmy w samochodzie Lou. Jechaliśmy dobre 20 minut, póki nie zatrzymaliśmy się przed wielką białą willą. Kiedy wysiadłam z pojazdu i stanęłam przed nią szczęka mi opadła normalnie. Ustaliśmy przed frontowymi drzwiami, pierwszy do domu wszedł Louis, a za nim nasza czwórka, zmieściliśmy się bez problemu w tym szerokim przejściu. Kiedy weszłam z nimi do środka doznałam szoku. A mianowicie ujrzałam Harry’ego, który w dodatku był cały roznegliżowany. Szybko zakryłam oczy i zaczęłam się panicznie śmiać. Dziewczyny też się śmiały, chodź nie wiem czy miały zakryte oczy, zapewne tak. Po krótkim czasie usłyszałam jak Liam powiedział, że poszedł i, że można odsłonić oczy. Wolałam się upewnić i odchyliłam palce, chłopak miał rację nikogo nie było, poszedł sobie. Odsłoniłam oczy, i miałam zamiar iść do  salonu, ale przede mną przebiegło dziecko, skąd ono się tu wzięło. Weszłam więc do salonu wraz z przyjaciółkami, był on urządzony w nowoczesnym stylu, wyglądał strasznie znajomo. Po chwili przypomniało mi się, że już tu byłam, wtedy na imprezie, chodź nie widziałam dokładnie tego domu bo było pełno ludzi, a zewnętrznej strony domu nie widziałam, bo się nie przyglądałam oraz było ciemno. Na środku znajdowały się sofy i fotele, a pomiędzy nimi biegała dwójka dzieci chłopiec i dziewczynka. Co one w ogóle tu robią, ja nie mam zamiaru się nimi zajmować, poza tym nienawidzę dzieci. Wiem sama też kiedyś byłam mała i nienawidziłam się wtedy jak taka byłam. Usiadłam na sofie z Zuzią i czekałam na mojego loczka. Mania i Tomek usiedli razem na fotelu, to znaczy on usiadł a ona mu na kolana. Naprzeciwko nich siedział Zayn, na podłodze był Niall, który zajmował się jakimś małym dzieckiem, które miało może rok. Liam i Louis poszli do swoich dziewczyn. Po 5 minutach zszedł Harry i usiadł obok mnie obdarowując buziakiem w policzek.
-No Styles nie wstyd Tobie paradować nago przy dzieciach- zapytała z ironią i śmiechem Zuza
-No niech się uczą od najmłodszych lat jak zbudowany jest człowiek- odpowiedział dumnie, chodź myślałam, że się speszy
-No jeżeli chcesz by miały zrytą psychikę do końca życia, to proszę bardzo- powiedziała znowu, a po chwili dodała – A co to są za dzieci tak właściwie?
- To jest Emily- wskazał na roczną dziewczynkę trzymającą na rękach blondyn-A tam biegają Diana i Matthew- wskazał na biegającą pięciolatkę i sześciolatka
-A kim oni są?- zapytała się Mania
Jak później się okazało jest to kuzynostwo Niall’a, a on się nim opiekuje bo ich matka musiała pilnie wyjechać i przyjedzie wieczorem. Wszyscy prócz mnie zapoznali się z dzieciakami i się z nimi świetnie bawili, ja wolałam trzymać dystans bo nie przepadam za nimi. Widać, że największą frajdę miała Zuza, bo bawiła się wraz z Niall’em tą małą Emily jak by to było jej dziecko i Horana.
-Wyglądacie normalnie jak jakaś kochająca się rodzina- zwróciłam się do nich
Dziewczyna spojrzała na mnie krzywo, za to blondynowi nie przeszkadzało to co powiedziałam, wręcz przeciwnie ucieszyło go to.
- Ciekawa jestem jak to będzie kiedy Ty będziesz miała dzieci- odgryzła się
-Nie będę miała dzieci- powiedziałam i wytknęłam jej język
-Nawet ze mną- wtrącił się Harry i zrobił oczka typu zbitego pieska
Ujęłam jego twarz moimi rękami uśmiechnęłam się do niego, po czym spoważniałam i powiedziałam stanowczo.
-Nie
Chłopak zasmucił się i spuścił głowę na dół. Potem zaczęła go pocieszać Mania z Zuzą mówiąc, że ja w ogóle nie chcę mieć dzieci, nawet z kimś innym chodź to nie pomagało. Przytuliłam więc go do siebie, a ten tylko szepnął mi do ucha.
-Jeśli chcesz abym Tobie wybaczył, chodź się pobaw z Matthew
-O nie, ja nie lubię dzieci
-Orz no chodź co Ci szkodzi, przecież on Cię nie zje- mówił by mnie przekonać
Zaczęliśmy się sprzeczać. On nie chciał ustąpić, a ja wiedziałam swoje, że nie lubię dzieci i ich nie polubię. W końcu uległam i poszłam wraz z nim do tego dzieciaka. Zaczęłam z nim się bawić i rozmawiać, on był inny od mojego pięcioletniego brata. Po woli zmieniałam zdanie co do dzieci, a dokładniej do tego jednego, nie było aż tak źle.
ZAYN:
Kiedy przyglądałem się im wszystkim zajmujących się dzieciakami nie mogłem wyrobić, to wszystko wyglądało jak w jakimś dennym serialu o szczęśliwej rodzinie. Patrzyłem na nich wszystkich, póki nie zobaczyłem jak Mania i Tomek bawią się z Dianą. Czułem się lepiej ich towarzystwo mnie nie przytłaczało. Dzięki temu wyjazdowi zrozumiałem, że jeżeli się kogoś kocha trzeba mu pozwolić odejść, chodź w moim przypadku ona nie odchodziła, była tylko z innym, ale to też zrozumiałem, pogodziłem się z tą myślą. Dzięki Harry’emu zrozumiałem, że nie powinienem rozwalać jej związku, tylko dlatego, że ja chcę być z nią. Nie cierpiałem już tak bardzo jak wcześniej.  Kiedy spojrzałem się jeszcze raz na nich, zobaczyłem jak się całowali, i wtedy poczułem lekkie ukłucie w sercu, w tej chwili chciałem do niego podejść i przywalić mu w twarz ale to tak porządnie. Powstrzymałem się, nie wypada, poza tym gdybym to zrobił, ona nie wybaczyła by mi tego i nienawidziła całe życie. Poszedłem więc do kuchni napić się wody, później przyszła do mnie Diana i chciała się ze mną pobawić. Na widok jej słodkiej twarzyczki uśmiech sam cisnął mi się na usta i zapominałem o całym bólu. Wziąłem ją na ręce i poszliśmy do salonu się bawić.
ZUZIA:
 Bawiłam się świetnie, te dzieciaczki są nieziemskie. Pokochałam je jak własne rodzeństwo. Rozejrzałam się po pomieszczeniu by odszukać Dianę, nie widziałam jej nigdzie, trochę się wystraszyłam, ale na całe szczęście zauważyłam ją i Zayn’a. Ciemnowłosy trzymał ją na rękach, wyglądał wtedy normalnie jak ojciec. Okej, trochę mnie ponosi. Wyjęłam telefon z kieszeni, by zobaczyć, która godzina dochodziła 20.
-Te dziecko nie powinno już spać? – zapytałam blondyna wskazując palcem na Emily
-Możliwe, że tak, ale ja nie umiem usypiać dzieci, poza tym ciocia mówiła, że sama zaśnie jak się zmęczy- bronił się
Wzruszyłam tylko ramionami, po czym wstałam ze swojego miejsca.
-Czas się zbierać- zwróciłam się do przyjaciół
-Masz rację- powiedziała Mania
Zawołałyśmy Izę, podchodziła już do nas kiedy za nadgarstek złapał ją Harry.
-Nigdzie nie idziecie, zostajecie u nas- powiedział dumnie
-Nie- powiedziałam z dziewczynami chórem
- Czemu?- posmutniał
-Bo jutro musimy iść do pracy- powiedziała mu jego wybranka Iza
-Wy i praca?!- zdziwił się
Spojrzałam na resztę chłopaków, patrzyli na nas jak na jakieś idiotki.
-Ta, coś nie pasi- powiedziałam
-Nie, tylko nie wyobrażam sobie Was jak pracujecie, no Manie może jeszcze tak, ale wy?- powiedział Harry
-Tak my też pracujemy jak nie wierzysz to przyjdź do butiku, a się przekonasz- powiedziała blondynka zakładając ręce na piersi
-A jakiego butiku dokładniej- dopytywał się lokaty
-Za kare sam sobie szukaj- powiedziałam i wytknęłam język – A teraz przepraszam my idziemy- dokończyłam swoją wypowiedź i odwróciłam się do drzwi
-Nigdzie nie idziecie, zostajecie u nas – stawiał na swoim Harry, a reszta mu przytakiwała
-Idziemy, dobranoc- powiedziałam i wyszłam z dużego salonu
-Chyba będziecie musieli iść piechotą, bo nikt was nie odwiezie- powiedział Zayn
- Trudno to pójdziemy piechotą- odkrzyknęłam do niego i otworzyłam potężne drzwi
Nagle koło stojącej po mojej prawicy Izy dołączył Harry łapiąc ją w pasie i mówiąc, że on nas odwiezie. Miłe z jego strony to było. Poszliśmy do garażu, w którym znajdowały się 3 samochody, wsiedliśmy do jednego z nich i odjechaliśmy. Droga powrotna zajęła nam tyle samo czasu. Po dotarciu na miejsce, byłam strasznie padnięta, że nie zwracałam na nikogo ani na nic uwagi. Wysiadłam z samochodu podziękowałam brunetowi za odwiezienie i weszłam do domu. Pognałam szybko pod prysznic a potem wygodnie usadowiłam się w łóżku. Kiedy leżałam wspominałam dzisiejszy dzień, ich dom wydawał mi się znajomy, zaczęłam szperać w pamięci i przypomniało mi się, że już u nich byłyśmy, wtedy na tej imprezie, po której obudziłam się w wannie. Tak naprawdę nie poznałam ich domu, a to pewnie dlatego, że byłam wtedy nieźle zalana. Po rozmyślaniach wygodnie ułożyłam głowę na poduszce i szybko zasnęłam. 
                                         
Już 11 :) Dziwne, ale podoba mi się ten rozdział i to jako jedyny z tych wszystkich xd A co wy sądzicie ? Dodatkowo sorka za błędy. I bardzo przepraszam za to co pisze, bo zrozumiałam, że nie jestem za dobra w tym, chodź bardzo mnie to cieszy, że czytacie moje wypociny. Więc pod każdym kolejnym rozdziałem będę was przepraszała ;p Miłego czytania. :*

8 komentarzy:

  1. mnie również się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne!
    zapraszam do mnie :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie pisz "wypociny", bo zaraz przestanę czytać xD
    Żartuję. Mój blog się przy Twoim chowa w cieniuuuuuu.
    W piątek dodam mój jedenasty.
    I tak, podoba mi się :)
    Achhhhh Tomek! Ciągle się rozmarzam xD Szkoda mi tego Zayn'a, normalnie szkoda. Rozwaliło mnie, kiedy pomyślał, że chciał przywalić Tomkowi z całej siły.
    Zobacz mój Meanwhile (3) :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeeej świetnie piszesz <3
    Wbijesz na mój blog o opowiadaniach, dodasz tam komentarz i zostaniesz obserwatorką ? Ja u Cb juz to zrobiłam <3
    http://life-like-in-a-dream.blogspot.com/ <-- mój blog ;))

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział po prostu boski! ;D Biedny Zayn... szkoda mi go.
    A teraz z góry przepraszam za spam, bo wiem, że Ty zaglądasz na mojego bloga, ale chciałabym, żeby Twoje czytelniczki też czasem zajrzały do mnie, więc zapraszam http://onedirection-niall-cos-niespotykanego.blogspot.com/ i przepraszam Cię Wąsik :p Mam nadzieję, że wybaczysz? ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny, co ty do niego masz, hmm? Mnie rozdział się BARDZO podoba, naprawdę. Czekam na następny ;)
    wbijaj do mnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Biedny Zayn'uśś. ♥
    Blog świetny. Trafiłam tutaj dopiero dzisiaj i powiem szczerze, że będę zaglądała tutaj bardzo często.Spodobał mi się twój blog. Masz talent;D Życzę weny w dalszym pisaniu.
    Rozdział naprawdę super ! ♥
    http://i-shouldhavekissedyou.blogspot.com/ <------ zapraszam do mnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Co tak czytam blogi z opowiadaniami, to prawie pod każdym postem jest napisane,że autor nie jest z niego zadowolony ( u mnie też) i tak dochodzę do wniosku, że zbyt wiele oczekujemy od rozdziałów a później się rozczarowujemy :)

    OdpowiedzUsuń