sobota, 19 maja 2012

Rozdział 14


IZA:
Rano obudziły mnie jakieś hałasy dochodzące sprzed domu. Zwlekłam się niechętnie z łóżka i ujrzałam tłum rozwrzeszczanych dziewczyn i kilku facetów z aparatami. ` Mój koszmar się zaczyna`- pomyślałam. Wyszłam od siebie i poszłam do kuchni zjeść śniadanie. W salonie siedziały dziewczyny i swoje ślepia miały wlepione w ekran komputera. Przeszłam koło nich niezauważona. Weszłam do pomieszczenia i otworzyłam lodówkę. Wyjęłam z niej sok i sobie go nalałam, następnie wzięłam dwie kromki chleba tostowego i włożyłam je do tostera. Po kilku minutach zajadałam się śniadaniem. Kiedy je zjadłam miałam energię. Wróciłam do swojego pokoju i z szafy wyjęłam legginsy i niebieską tunikę. Założyłam to na siebie, włosy spięłam w koka i tuszem pociągnęłam rzęsy. Zeszłam ponownie do dziewczyn, a one nadal wgapione były w ten ekran. Podeszłam do nich od tyłu by zobaczyć co tak je fascynuje. Kiedy to zrobiłam, zobaczyłam jak siedziały na jakimś portalu plotkarskim i czytały o tym co się wczoraj wydarzyło między mną a Harry’m. Zobaczyłam, że miały jeszcze dodatkowe cztery karty i na każdej z nich było to samo, tylko inne portale. I właśnie tego się w tym wszystkim obawiałam, nie chciałam się ujawniać. Miałam świadomość tego co może się wydarzyć . Wiedziałam bo sama naczytałam się wielu różnych rzeczy na temat poprzedniczek chłopców. Niektóre usuwały twitter’y inne nic sobie z tego nie robiły. Mowa tu o Eleonor i Danielle, podziwiam je za to. Lecz ja nie jestem na to uodporniona. Nagle do drzwi ktoś zadzwonił. W tym czasie dziewczyny się obudziły ze swojego transu i dopiero mnie zobaczyły. Poszłam zatem otworzyć drzwi. Otworzyłam je szeroko, i zobaczyłam pełno jasnych fleszy, kobietę z mikrofonem i paru kamerzystów. Kobieta zadawała masę pytań związanych z nami, mówiła jak jakaś katarynka. Stałam jak otępiała i nie wiedziałam co zrobić. Zatrzasnęłam im wszystkim drzwi przed nosem i wróciłam się do salonu. Nie wiedziałam co mam ze sobą począć. Siedziałam i wgapiałam się w wyłączony ekran telewizora.
-Może zadzwoń do Harry’ego- odezwała się Mania
-Nie, nie będę mu zawracała głowy
-Przestań, w końcu ta sprawa dotyczy też jego- próbowała mnie przekonać
-Nie- odparłam i położyłam się na podłogę, na miękki dywan
Przyglądałam się sufitowi, niby taki zwykły, biały niezwracający uwagi, a jednak. Kiedy go tak obserwowałam myślałam i to dużo. Postanowiłam być twarda i nie dać po sobie niczego poznać bo wszystkie fanki i reporterzy zobaczą, że coś jest nie tak i do końca mnie zniszczą. Pod domem ciągle było słychać wrzaski ich fanek a raczej psychofanek. Bo jaka normalna istota ludzka mająca swojego idola, drze się pod domem jego dziewczyny, grożąc jej że ją zabije. Bo właśnie one to robiły. Sama kiedyś byłam ich fanką i nadal nią jestem, ale nie wyzywałam ani nie groziła ich dziewczynom, tylko dlatego, że ja nie jestem na jej miejscu. Tolerowałam to i cieszyłam się ich szczęściem, bo sama mam uczucia i wiem jak może zaboleć chodź jedno słowo krytyki. Tylko bezduszni ludzie, pozbawieni jakichkolwiek uczuć mogą robić takie świństwa i mówić o sobie `fan`. Poza tym ludzie którzy nie mają uczuć to nie ludzie, więc kim są Ci wszyscy co tak naskakują na dziewczyny swoich idoli myśląc, że je to nie rani.
ZUZA:
Iza na tym dywanie leżała dobre 20 minut.  Razem z Manią chciałyśmy coś wykombinować , ale nie wiedziałyśmy co mamy robić w tej sytuacji. Brunetka miała rację, by zadzwonić do chłopaków, bo w końcu oni są obeznani w tej sprawie, ale blondyna upierała się przy swoim. Nie wiedziałam co robić. Kazałam jednak zadzwonić dziewczynie do nich. Kiedy Iza leżała na tym dywanie wgapiając swoje ślepia w sufit, Mania posłusznie zadzwoniła, lecz ulotniła się niepostrzeżenie do kuchni. Podeszłam więc do Izy i ustałam jej prosto przed twarzą, by przestała się patrzeć w białą przestrzeń. Dziewczyna zamrugała kilka razy i podniosła się z podłogi, rozejrzała po pomieszczeniu i spojrzała na mnie.
- Gdzie Mania, przed chwilą tu była
-Poszła zadzwonić do chłopaków
Blondyna zrobiła wielkie oczy i szybko pobiegła w stronę pomieszczenia skąd dochodziły dźwięki rozmowy. Pobiegłam za nią , by nie wyrwała brunetce telefonu z ręki. Na szczęście Mania skończyła rozmawiać, więc Iza nie zdążyła nic zrobić.
-Powiedzieli, że zaraz przyjadą- oznajmiła
-Dziewczyny ! Kazałam Wam do nich nie dzwonić!- oburzyła się Iza
-Tak, ale oni będą wiedzieli co robić w takiej sytuacji, bo są obeznani, a my co?- powiedziałam
Zamilkła. Wróciłyśmy do salonu i usadowiłyśmy się na sofie, próbowałyśmy w spokoju oglądać telewizję, ale nie mogłyśmy bo te rozwydrzone fanki darły się w niebogłosy, jakby z jakiegoś buszu się urwały.
-No weźcie coś zróbcie, ja już nie wytrzymam- jęczała Iza
-Widzisz i Ty nie chciałaś dzwonić do chłopaków
-Oj no dobra Wy miałyście rację a ja nie zadowolone? Ale teraz weź coś z nimi zrób – mówiła
- Tak zadowolone- powiedziałam
Wstałam z kanapy i pokierowałam się w stronę drzwi, by uspokoić to stado stojące pod domem. Wyszłam z domu i stałam na ganku patrząc się na nich wszystkich. Było tam pełno dziewczyn i kilku paparazzi. Dziewczyny spojrzały się na mnie, takim wzrokiem jakby chciały mnie zabić. Nie wiedziałam co zrobić więc zaczęłam się im wszystkim przyglądać. W końcu zaczerpnęłam powietrza do płuc i wydobyłam z siebie kilka słów.
- Czy wy wiecie co robicie? Jesteście w ogóle tego świadome? Bo widać, że nie. Przychodzicie pod dom jakiejś dziewczyny i drzecie się, że jej nienawidzicie i ją zabijecie, nie znacie jej a oceniacie. Poza tym myślicie, że ona dobrze czuje się w takiej sytuacji? Wy wiecie, że jeżeli krzywdzicie ją to Harry też cierpi, a jeżeli uważacie się za fanki to powinniście cieszyć się szczęściem swojego idola. To nie ma znaczenia z kim się spotyka, bo za parę lat może spotkać was coś podobnego,  i wtedy was `zaatakują` inne fanki, a to wszystko z zazdrości. I jak wy byście się czuły?- Nagle przed oczami przebiegł mi Harry i wszedł do domu. Fanki na ten widok zaczęły krzyczeć a fotoreporterzy robić zdjęcia. Kiedy skończyły zaczęłam dalej prawić im moje `kazanie`.
- Każdy człowiek ma uczucia i zasługuje na szacunek a inni nie mają prawa go oceniać jeżeli go nie znają, a wy to robicie oceniacie niewinną dziewczynę, z którą nawet nie zamieniłyście słowa i to wszystko  z zazdrości. Więc się zastanówcie, bo jeżeli zależy wam na szczęściu Harry’ego i innych to powinniście ich wspierać i razem z nimi się cieszyć- kiedy skończyłam weszłam do domu i zastałam tam Izę i Harry’ego kłócących się ` No nie oby nie to`- pomyślałam
NIALL:
Kiedy dziewczyny zadzwoniły pojechaliśmy wszyscy do ich domu.  Ja razem z chłopakami i dziewczynami zajechaliśmy od tyłu bo przed domem był wielki tłok. Harry poszedł szybko do Izy by ją pocieszyć, a cała reszta wraz ze mną staliśmy na szczycie domu. Słyszałem akurat jak Zuza mówiła coś do tego tabunu ludzi. Kocham nasze fanki, ale denerwuje mnie to ciągłe wyzywanie i grożenie dziewczynom z którymi się spotkamy. Podobało mi się jak ona im to mówiła, miała rację popierałem ją w zupełności i jestem pewny, że chłopacy te. Lubię ją i to bardzo nawet myślę, że się w niej zakochałem.  Znamy się dość długo, a moje uczucie jest bardziej silniejsze, z dnia na dzień zastanawiam się czy jej to powiedzieć, ale zawsze się waham, boję się to zrobić. Chłopaki mówili, żebym jej o wszystkim powiedział, ale to nie jest takie proste, łatwo powiedzieć trudniej zrobić. Nagle zobaczyłem, że wszyscy ludzie zaczęli się rozchodzić. Przemknęliśmy się i weszliśmy do dziewczyn do domu. Kiedy tam byliśmy zastałem Harry’ego i Izę, którzy się chyba kłócili oraz Manię, która próbowała ich pogodzić. Nie widziałem nigdzie Zuzy, ale kiedy moje oczy powędrowały na sofę zobaczyłem kawałek jej ciała, a dokładnie nogi, które wystawały. Pewnie miała dosyć tej całej sytuacji.
ZUZA:
No tak nadzieja jest matką głupich.  Wiedziałam, że dziewczyna nie da rady tego wytrzymać, ale żeby od razu z nim się rozstawać. Po tym wszystkim nie miałam już siły więc ze zmęczenia opadłam na sofę a Mania próbowała ich jakoś pogodzić. Leżałam i słuchałam ich wymianę zdań, lecz po chwili do domu weszła cała reszta tej bandy. Niechętnie podniosłam się i przyzwoicie usiadłam, by zrobić miejsce gościom. Z chłopakami przyszła Danielle i Eleonor. Wszystkim przyniosłam po napoju i zaczęłam rozmawiać. Tematem oczywiście były te `fanki` denerwuje mnie ta cała akcja. Dziewczyny  wiedziały przez co przechodzi  Iza i doradzały jej co ma w tej sprawie robić, miło było z ich strony, że jej pomogły, potem dowiedziałam się, że oni to wszystko słyszeli co do nich mówiłam i mi pogratulowali, a ja byłam z siebie dumna. Potem dołączył do nas Tomek. Mania jest szczęśliwa będąc razem z nim i  nie szczędzą sobie czułości, chodź wydaje mi się, że powinna trochę spasować jak w jej towarzystwie jest Zayn, bo widać po nim, że darzy ją głębokim uczucie, trzeba będzie z nią pogadać. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy dobre dwie godziny. Na całe szczęście Harry i Iza się pogodzili, po czym on zaprosił ją na ślub ciotki Louis’a. Oni będą tam chyba najpiękniejszą parą, przyćmią państwa młodych. Bo widać, że obydwoje są ze sobą szczęśliwi, więc niech tak zostanie. Kiedy wszyscy się zbierali Niall chciał jeszcze ze mną porozmawiać. Dziwnie się czułam w jego towarzystwie, po tym jak próbował mnie pocałować.
-Słuchaj, bo zastanawiałem się czy byś może poszła ze mną na ten ślub- powiedział trochę speszony
-No nie wiem czy to tak wypada- odpowiedziałam
- Chodź, nie daj się prosić, pójdziesz ze mną jako przyjaciółka, co ty na to ?- zapytał z nadzieją w głosie
-No, dobra niech będzie- odpowiedziałam, chodź nie byłam do końca przekonana co do swojej decyzji
Chłopak uśmiechnął się i mnie przytulił. Poszłyśmy odprowadzić wszystkich do drzwi, kiedy je otworzyłyśmy byłyśmy wkurzone. W ogrodzie panował totalny bajzel. Było tam pełno papierów, butelek i innego rodzaju rzeczy, Ci ludzie to jak z jakiegoś buszu gdzie nie mieli dostępu do cywilizacji się urwali. Trzeba będzie to posprzątać, chłopacy chcieli zostać i pomóc, ale my kazałyśmy im wracać. Kiedy poszli wzięłyśmy głębokie wory na śmieci  i zaczęłyśmy sprzątać. Zajęło to nam sporo czasu, byłyśmy strasznie wykończone. Poszłyśmy się szybko umyć i spać, bo w końcu jutro są zajęcia i trzeba wypocząć. Przed snem jeszcze trochę myślałam o tym czy dobrze zrobiłam idąc z nim na ten ślub. Po tej sprawie z pocałunkiem nie czułam się za dobrze w jego towarzystwie, no ale kiedyś musiała nadejść chwila spotkania się z nim.
Rano obudziły mnie dziewczyny. Ustawiłam sobie budzik, ale on nie był w stanie mnie zbudzić. Szybkim pędem zwlekłam się z łóżka i poszłam się odświeżyć. Dzisiaj było pochmurno więc nałożyłam na siebie miętowe rurki, koralową bokserkę i miętowy sweterek oraz kurtkę. Na nogi założyłam białe trampki i bez śniadania wyszłam z domu. Z dziewczynami szłyśmy dość szybko, bo te inteligentki zamiast obudzić mnie wcześniej postanowiły to zrobić  na ostatnią chwilę. Na całe szczęście zdążyłyśmy. Siedziałam i nie mogłam się na niczym się skupić bo brak śniadania dawał się we znaki. Ciągle mi burczało. Dobrze, że dzisiaj kończyłyśmy wcześnie, więc poszłyśmy po zajęciach do restauracji. Zjadłam posiłek wraz z dziewczynami i ruszyłyśmy do domu, bo zapowiadało się, że będzie padać. Wróciłyśmy i zdychałyśmy. Do końca tygodnia chodziłyśmy na zajęcia i wracając do domu nudziłyśmy się niemiłosiernie. W końcu nastał piątek. Pogoda była dość ładna jak na tę porę roku. Postanowiłyśmy iść na zakupy, pooglądać przeróżne rzeczy, bo w końcu zbliżają się powoli święta. Nagle Mania dostała sms’a od Tomka, w którym on jej przypomniał o ślubie na który ją zaprosił, przypomniało mi się akurat w tej chwili o jutrzejszym ślubie na który zaprosił mnie Niall, najwyraźniej Izie też się przypomniało, bo zrobiła wielkie oczy.  Poszłyśmy więc w poszukiwaniu sukienek. Po wielu odwiedzonych sklepach i wielu godzinach chodzenia znalazłyśmy swoje sukienki. Mania wybrała dla siebie kremową sukienkę na ramiączka sięgającą jej przed kolana, a do tego kremowe szpilki. Iza kupiła dla siebie czarną bombkę bez ramiączek sięgającą do połowy ud i kremowe szpilki na platformie. Ja za to kupiłam niebieską zwiewną sukienkę bez ramiączek sięgającą do połowy ud i do tego czarne szpilki na platformie.  Do domu wróciłyśmy kiedy było już szaro, więc poszłam szybko do łazienki się umyć. Po czym ustawiłam sobie budzik na rano i poszłam spać.


                 Dzięki, sorry i proszę :p Do następnego. Wydaje mi się, że zbliżam się ku końcowi tego opowiadania. :*

6 komentarzy:

  1. Świetne :D Wyłapałam kilka błędów, ale jest dobrze ;p
    Ciekawe co wydarzy się na tym ślubie. Może Zuz da Niallowi sznase? A co z biednym Zaynem?
    Chcesz kończyć? Szkoda ;c
    Czekam na nn! xxx
    + Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety, wszystko ma swój koniec. A mam pytanie,czy zamierzasz pisać kolejne opowiadanie ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja wszystko się kończy :) I tak, mam pomysł na drugie, ale nie wiem jeszcze jak to będzie. :)

      Usuń
  3. super!! ciakawe co bedzie na slubie i wg.
    szkoda mi zyana :(
    nie koncz prosze!! </3
    zapraszam do komentowania 23 rozdziału który się WŁAŚNIE POJAWIŁ :)
    galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. ten tego. nie sluchalam . ale fajne :) perspektywa Niallera mmm... <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Sandra, słuchaj, bo dobrze wiesz, że nie lubię się powtarzać.
    Między naszymi blogami jest taka różnica. Ty piszesz dla siebie i dlatego, że to sprawia Ci radość, mówisz, że nie umiesz pisać, a sama widzisz, jakie masz opinie. Kilkanaście obserwatorów i 5 komentarzy kilka godzin po dodaniu rozdziału. A ja piszę dla ludzi i mi to kompletnie nie wychodzi, dlatego na wakacje zawieszam. Może nawet nie wrócę do niego. Rozdział fajny, dwa wesela na raz. Pozdrawiam :)
    PS Nie wyjdę na rower, bo mama chore kolana i nadgarstek. Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń