sobota, 12 maja 2012

Rozdział 13


MANIA:
Kiedy wróciłam ze spaceru, na który zabrał mnie Tomek, byłam przygnębiona. Nie spodziewałam się, że powie, że mnie kocha, dodatkowo ja nie wiedziałam, czy darzę go tym samym uczuciem. Musiałam to sobie przemyśleć. Akurat w tym czasie kiedy myślałam o moich uczuciach weszła Zuza.
-Hej co Ci jest?- spytała uradowana
-Hej no nic tak sobie leżę- powiedziałam miło, by nie wyczuła, że coś jest nie tak
-Oj przecież widzę co jest?
-No nic, wszystko w porządku tak tylko myślę- odpowiedziałam
-No dobra niech Ci będzie, ale pamiętaj, że jak co to pytaj, pomogę- powiedziała, po czym poszła na piętro
Ja wróciłam z powrotem do myślenia, czy ja go kocham? To pytanie  ciągle mnie nurtowało. Czemu ja się tak tym zamartwiam, jestem z nim już od ponad 4 miesięcy i nie mam pojęcia o swoich uczuciach do niego. Ciągle o nim myślę, do każdego naszego spotkania liczę godziny, nigdy nie mogę się doczekać jak go zobaczę, a kiedy już go widzę uśmiecham się szeroko, nawet jak dostanę od niego wiadomość szczerzę się do ekranu, kiedy on mnie całuję czuje motyle w brzuchu, to raczej nazywa się miłość, więc czemu nie umiałam mu tego powiedzieć tylko zamarłam i nie wiedziałam co mam zrobić. Może bronie się przed tym, nie chcę nikogo pokochać, by nikt mnie nie zranił. Boję się, że jeżeli kogoś pokocham on mnie zostawi a ja będę cierpiała, ale nie dowiem się jeżeli nie spróbuję. Miałam taki natłok  myśli, że ze znudzenia zasnęłam w salonie.
ZUZA:
Obudziłam się wcześnie była 5, za oknem było szaro, zeszłam na dół by zjeść śniadanie, ale po drodze zauważyłam śpiącą Manię w salonie, biedulka pewnie zasnęła. Nie chciałam jej budzić, więc w ciszy zrobiłam sobie kanapki, zjadłam je i poszłam się odświeżyć, nudziło mi się więc postanowiłam pobiegać, ubrałam dres, wzięłam telefon i słuchawki, po czym zeszłam na dół ubrałam trampki i wyszłam z domu. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam od truchtu. Z czasem zaczęłam szybciej biec. Znalazłam się w parku i biegałam po dróżkach.  Na jednej z nich zobaczyłam chłopaka biegnącego w moja stronę, wyglądał znajomo, kiedy był na tyle blisko zobaczyłam, że to Liam.
-Cześć, co tu robisz?- zapytał
-Hej, a no biegam, a ty?
-No ja też biegam
-Chciało Ci się taki kawał biec- zdziwiłam się
-No jakoś tak, musiałem pomyśleć- odpowiedział -  A jak wczoraj było w kinie?- zapytał
-W kinie, fajnie- odpowiedziałam
Niall pewnie im wszystkim o tym powiedział, no nie dziwie mu się w końcu to jego przyjaciele, ja dziewczynom też dużo mówię. Pożegnałam się z brunetem i pobiegłam dalej. Na dworze zaczęło się rozjaśniać więc postanowiłam wracać, bo do szkoły trzeba się zbierać. Kiedy wróciłam była 7, dziewczyny były na nogach, w dodatku gotowe do wyjścia. Ja szybko poszłam wziąć prysznic i się ubrać. Włożyłam na siebie dżinsowe rurki, biały top i czarną kurtkę skórzaną, na nogi nałożyłam czarne baletki i szybko spakowałam książki do torby po 15 minutach byłam w pełni gotowa. Zeszłam  do dziewczyn i wyszłyśmy z domu. Na dworze było chłodno, ale poszłyśmy piechtą, dziewczyny ciągle mnie wypytywały jak było w kinie i czy coś się wydarzyło. Mówiłam im, że było fajnie i do niczego nie doszło. Kłamałam bo nie chciałam im mówić, że Niall chciał mnie pocałować, bo pewnie prawiłyby mi kazania.  Doszłyśmy do szkoły i poszłyśmy na zajęcia. Na żadnych nie mogłam się skupić, bo zastanawiałam się czy dobrze zrobiłam nie mówiąc dziewczynom o tym i czy powinnam była pocałować Niall’a. Dziewczyny zauważyły, że ze mną jest coś nie tak, bo kiedy tylko wyszłyśmy z budynku dopytywały się co mi jest. Mówiłam, że wszystko gra, ale coś mnie korciło by powiedzieć im o tym. Kiedy wróciłyśmy do domu postanowiłam im o tym powiedzieć.
-Dziewczyny słuchajcie, bo chodzi o to , że…, że wczoraj jak Niall mnie odprowadził, to chciał mnie pocałować, ale ja spanikowałam i się odsunęłam- lżej mi się robiło jak im o tym powiedziałam
- I co zżera cię poczucie winy?- Zapytała Iza
-Trochę
- To wszystko wyjaśnia- powiedziała brunetka
-Ale co wyjaśnia?
-Kochasz go- powiedziała blondynka
-CO?! Nie ja go nie kocham- odpowiedziałam
-Nie broń się, przed miłością nie uciekniesz, poza tym widać, że ty też nie jesteś mu obojętna- powiedziała Iza
-Nie bronie się ja go nie kocham, ja go lubię
-Oj co to za różnica czy go lubisz czy kochasz, ważne, że czujecie coś do siebie i nie możecie tego tak zostawić, powinnaś z nim porozmawiać i powiedzieć mu o swoich uczuciach- ględziła japą blondynka
-Właśnie duża różnica i nie mam zamiaru z nim rozmawiać- powiedziałam i pokierowałam się na górę
Kiedy byłam w połowie drogi usłyszałam jak Iza mówi:
-Nieszczęśliwa miłość
Przewróciłam tylko oczami i poszłam do siebie, wszystko przemyśleć.
IZA:
Już wcześniej miałam przeczucie, że oni mają ku sobie, ale musiałam się upewnić. Chciałam jej wszystko jakoś wytłumaczyć, przemówić do rozsądku, ale ona upierała się przy swoim.
                                                                       ***
Przez kolejne trzy tygodnie nasze życie wyglądało tak samo a mianowicie w tygodniu szkoła a w weekendy praca, ale tak to już jest, jeżeli chce się jakoś usamodzielnić, a jednocześnie rozwijać swoją przyszłość. Z chłopakami się nie spotykałyśmy, bo oni jak to oni jakieś wywiady, podpisywanie płyt  i tak dalej. Ale to już taka cena sławy. Doszłyśmy do wniosku, że jednak zrobimy to prawo jazdy, powiedziałam już o tym Harry’emu, więc on zaoferował swoją pomoc w postaci nauki. Nie chciałam się na to godzić, ale on nalegał. Miałam się z nim dziś spotkać. Była listopadowa sobota, na dworze było dość chłodno.  Dzisiaj miałyśmy wolne z powodu remontu, który będzie trwał do końca roku. Na całe szczęście będziemy miały płacone, ale tylko 50% naszej normalnej wypłaty, dobrze, że przynajmniej da się z tego przeżyć. Jakoś w południe przyszedł po mnie Harry, który miał mnie uczyć jeździć. Założyłam płaszcz i wyszłam z domu. Pojechaliśmy na jakąś polanę, gdzieniegdzie znajdowały się wysokie drzewa. Kiedy mieliśmy zamienić się miejscami, wolałam się upewnić.
-Ale na pewno mam to zrobić?
-Tak, wsiadaj i nie marudź
-Okej, ale ostrzegam, że robisz to na własną odpowiedzialność i nie miej do mnie potem pretensji, że coś się stanie- ostrzegłam chłopaka
-Przestań, tylko wsiadaj- powiedział chłopak i mnie pocałował
Dał mi kluczyki, a ja usiadłam za kierownicą i zapięłam pas. Loczek zajął miejsce pasażera i kazał odpalić samochód. Zrobiłam co mi kazał. Włożyłam kluczyk do stacyjki po czym odpaliłam silnik. Chłopak mówił mi wszystko po kolei co mam robić, szło mi nawet nieźle dopóki nie zobaczyłam, że brunet nie ma zapiętych pasów.
-Zapinaj pasy!- rozkazałam
-Nie, ja wiem co robię, poza tym skup się na drodze
-Zapnij pasy!- powiedziałam tym razem przez zęby
Zaczęłam zwalniać, więc puściłam ręce z kierownicy i wychyliłam się by zapiąć Harolda. Kiedy próbowałam to zrobić, poczułam jakieś uderzenie. Szybko poderwałam się do pionu i zobaczyłam, że rąbnęłam w drzewo.  Pospiesznie wysiadłam z samochodu by zobaczyć jakie są szkody, Harry zrobił to samo. Zobaczyłam, że cały przód był skasowany, chłopak spojrzał się na mnie karcąc mnie przy tym wzrokiem.
- Ostrzegałam, że robisz to na własną odpowiedzialność- broniłam się
-Tak, ale mogłaś przynajmniej uważać jak jeździsz
-Nie, to nie trzeba było oferować mi swojej pomocy- odburknęłam
-I jak ja teraz pokaże się tym samochodem, przecież jak mnie zobaczą to zaczną się głupie plotki- mówił z wyrzutem
-Przestań, Ty tylko myślisz o tym co ludzie o Tobie powiedzą, zachowujesz się jak bachor- powiedziałam i odeszłam
Szłam tą łąką jakieś pół godziny, nie za bardzo orientowałam się w terenie. Wydawało mi się, że chodziłam w kółko, bo za każdym razem powracałam do tego samego drzewa.
-Przecież drzewa są takie same – powiedziałam do siebie i puknęłam się w czoło
Gdzieś w oddali usłyszałam jadące samochody, zaczęłam biec w tamtą stronę. Akurat znalazłam się przy ruchliwej szosie. Nie miałam zamiaru wracać piechotą tyle kilometrów, więc postanowiłam jechać na stopa. Nie stałam dość długo, bo zatrzymał się jakiś czarny samochód, który miał rozwaloną maskę. W pierwszej chwili pomyślałam, że to może być Harry, lecz potem stwierdziłam, że jednak nie, bo on na pewno jest dawno u siebie w domu. Zaczęłam przyglądać się osobie siedzącej za kierownicą, nie widziałam jej twarzy dokładnie ale kiedy podjechał bliżej zobaczyłam,  że to nie kto inny a pan Harold. Wysiadł z samochodu i do mnie podszedł. Zaczął przepraszać, a ja chciałam być twarda i dać mu nauczkę. W pewnej chwili jednak zmięłam i się poddałam.
-Kocham Cię wiesz i jesteś super- powiedział po czym mnie przytulił
Wsiedliśmy szczęśliwi i pogodzeni do samochodu, po czym ruszyliśmy. Harry odwiózł mnie pod dom. Przed furtką pożegnaliśmy się, a na odchodne zaszczycił mnie swoimi ustami. Chodzimy ze sobą już dość długo i nikt jeszcze nie wiedział o nas, aż do tej pory. Nagle zza krzaków wyłonił się gościu z aparatem, jak ja ich nienawidzę. Szybko odskoczyliśmy od siebie, a ja próbowałam się jakoś zasłonić by nie było widać mojej twarzy. Szybko poszłam do domu, a Harry odjechał.
`Od jutra moje życie zmieni się w piekło`- pomyślałam
MANIA:
Siedziałam właśnie na łóżku mojego chłopaka. Lubiłam jego małe ale przytulne `królestwo`.  Po chwili przyszedł on z naszymi upragnionymi napojami. Podał mi jedną szklankę i cupnął obok mnie. Zaczęłam pić płyn znajdujący się w szklance, którym był sok pomarańczowy. Tomek przyglądał mi się tak przenikliwie, że powoli zaczynało mnie to denerwować.
-Co się tak patrzysz?- zapytałam podirytowana
-A tak… myślę
-To nad czym tak myślisz?- dopytywałam
-Pójdziesz ze mną na ślub?- zapytał
O mało co nie zachłysnęłam się napojem. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć, poza tym nie wiedziałam o jakim ślubie mówi.
-Co? Ale jaki ślub?
-Mój tata się żeni – odpowiedział
Byłam zdziwiona, nie wiedziałam nic o tym, że ma zamiar się żenić, to znaczy wiedziałam, że spotyka się z jakąś kobietą i są ze sobą dwa miesiące, ale żeby po tak krótkim czasie brać ślub, przecież to jest tak ważne, tu chodzi o osobę, z którą chce pozostać się na całe życie, no cóż najwyraźniej oni obydwoje darzyli siebie bardzo dużym uczuciem,  które przezwyciężyłoby  wszystko.
-Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się – Ale nie wiedziałam, że twój tata tak szybko zdecyduje się na ślub- dodałam
-Ja też nie wiedziałem i powiem Tobie, że trochę się zdziwiłem jego decyzją
-Ale Tobie to nie przeszkadza?- zapytałam, nawet nie wiem po co
-Nie , lubię Carolina jest miłą osobą i nie ma nawet zamiaru zastąpić mi matki, co w niej podziwiam, bo jak pamiętam niektóre kobiety mojego taty, to pierwsze co chciały zastąpić mi matkę i się za nią uważały– powiedział
- To dobrze, że ją akceptujesz, bo to podobno jest ważne- uśmiechnęłam się do niego, po czym pocałowałam
Tomek powiedział, że ślub ma się odbyć w następną sobotę. Cieszyłam się,  że mnie zaprosił, podziękowałam mu i zaczęłam zbierać się do domu. Wyszłam z jego pokoju i pokierowałam się w dół schodami, w salonie zauważyłam pana Gosyjskiego. Pogratulowałam mu ślubu oraz podziękowałam za zaproszenie, bo jak się dowiedziałam to jego ojciec sam nawet zaproponował bym poszła z Tomkiem. Najprawdopodobniej jego ojciec mnie polubił, też go lubiłam, był sympatyczny. Wyszłam z domu, a za mną powędrował Tomek. Chciał mnie odprowadzić, ale ja mu powiedziałam, że sama dojdę, bo przecież mieszkamy naprzeciwko. Zaprotestował, ale ja i tak pozostałam przy swoim.
-To kochane, że się tak o mnie martwisz ale naprawdę dam sobie radę- powiedziałam
-Na pewno?- upewnił się
-Na pewno- zapewniłam go
-Okej, ale jak wejdziesz do domu to zadzwoń- powiedział
-Dobrze ,pa – powiedziałam
-Ej no, a buzi na do widzenia- pożalił się
Podeszłam do niego i złożyłam na jego ustach namiętny pocałunek, potem się od niego odsunęłam i obdarowałam uśmiechem.
-Kocham Cię- powiedział
-Ja Ciebie też, pa- odpowiedziałam
-Powiedziałaś, że mnie kochasz?- zapytał ze zdziwieniem
-No tak
-Ale serio jesteś tego pewna, bo jak ja to mówiłem nie miałem nawet zamiaru od Ciebie tego usłyszeć
-Tak serio, wiem co do Ciebie czuję i Cię kocham, ale teraz już muszę iść, pa
Odwróciłam się i poszłam ku bramce by wyjść z posesji. Kiedy to zrobiłam, przeszłam przez mało ruchliwą uliczkę, po czym weszłam do nas i skierowałam się na ganek. Wyjęłam klucze z torebki i otworzyłam nimi drzwi. Weszłam do środka i od razu poszłam do kuchni, by się czegoś napić, bo znowu byłam spragniona, że cały ocean mogłabym wypić. Wzięłam butlę z wodą i poszłam do siebie po czym usadowiłam się na łóżku i zadzwoniłam do Tomka. Czułam się lepiej kiedy powiedziałam mu, że go kocham.


                                 A więc, dzięki za komentarze i wgl ;p
Chodź prawdę mówiąc, czasem myślę, że coś zwaliłam jeżeli pod rozdziałem widzę ich mało :( 
A to jest przykre, bardzo, bo źle się z tym czuję i mam ochotę przestać pisać :s
A z anonima można też dodawać komentarze, i dodatkowo nie ma tych durnych obrazków z których trzeba przepisywać, więc to nie jest nic trudnego napisać taki jeden komentarz, który zajmuje wam minute, a dla mnie jest to coś, dzięki czemu dostaje werwy :)
                                  No nic, sorki za błędy i sorki za to co pisze :p

8 komentarzy:

  1. jeeeeej cudowne *.* Mania i Tomek tak słodko 'wyglądają' <3 + mam nadzieję,że między Zuzą a Niallem faktycznie coś będzie ;> :D
    pozdrawiam i zapraszam do siebie
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  2. mania i tomek <3
    zapraszam do mnie gdzie przed chwila ukazał sie 21 rozdział :)
    galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli nawet te 3 osoby to czytają, to pisz dla na, bo dla nas to ważne, dla nich chyba też.

    OdpowiedzUsuń
  4. Hah , zgadzam się z poprzedniczką :D
    Świetnie jest ! <3 a nawet b. świetnie ^^
    zapraszam do nas :
    http://1d-vas-happenin.blogspot.com/
    już niedługo 21 rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  5. super kupeczko.. dawaj następny :****

    OdpowiedzUsuń
  6. i, i,i . chciałam powiedzieć że tak kiedys bedę miała z Miłoszem , jak Mania z Tomkiem hahahahaha so-true :P

    OdpowiedzUsuń
  7. No masz, jaka perswazja. Pingwinie słodki, Mania to ja - z Tomkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczny <33
    Będe tu napewno często zaglądać..xd <3
    I zapraszam do siebie <33

    OdpowiedzUsuń