MANIA:
Kiedy wróciłam ze spaceru, na który zabrał mnie Tomek, byłam
przygnębiona. Nie spodziewałam się, że powie, że mnie kocha, dodatkowo ja nie
wiedziałam, czy darzę go tym samym uczuciem. Musiałam to sobie przemyśleć.
Akurat w tym czasie kiedy myślałam o moich uczuciach weszła Zuza.
-Hej co Ci jest?- spytała uradowana
-Hej no nic tak sobie leżę- powiedziałam miło, by nie
wyczuła, że coś jest nie tak
-Oj przecież widzę co jest?
-No nic, wszystko w porządku tak tylko myślę- odpowiedziałam
-No dobra niech Ci będzie, ale pamiętaj, że jak co to pytaj,
pomogę- powiedziała, po czym poszła na piętro
Ja wróciłam z powrotem do myślenia, czy ja go kocham? To
pytanie ciągle mnie nurtowało. Czemu ja
się tak tym zamartwiam, jestem z nim już od ponad 4 miesięcy i nie mam pojęcia
o swoich uczuciach do niego. Ciągle o nim myślę, do każdego naszego spotkania
liczę godziny, nigdy nie mogę się doczekać jak go zobaczę, a kiedy już go widzę
uśmiecham się szeroko, nawet jak dostanę od niego wiadomość szczerzę się do ekranu,
kiedy on mnie całuję czuje motyle w brzuchu, to raczej nazywa się miłość, więc
czemu nie umiałam mu tego powiedzieć tylko zamarłam i nie wiedziałam co mam
zrobić. Może bronie się przed tym, nie chcę nikogo pokochać, by nikt mnie nie
zranił. Boję się, że jeżeli kogoś pokocham on mnie zostawi a ja będę cierpiała,
ale nie dowiem się jeżeli nie spróbuję. Miałam taki natłok myśli, że ze znudzenia zasnęłam w salonie.
ZUZA:
Obudziłam się wcześnie była 5, za oknem było szaro, zeszłam
na dół by zjeść śniadanie, ale po drodze zauważyłam śpiącą Manię w salonie,
biedulka pewnie zasnęła. Nie chciałam jej budzić, więc w ciszy zrobiłam sobie
kanapki, zjadłam je i poszłam się odświeżyć, nudziło mi się więc postanowiłam
pobiegać, ubrałam dres, wzięłam telefon i słuchawki, po czym zeszłam na dół
ubrałam trampki i wyszłam z domu. Włożyłam słuchawki do uszu i zaczęłam od
truchtu. Z czasem zaczęłam szybciej biec. Znalazłam się w parku i biegałam po
dróżkach. Na jednej z nich zobaczyłam
chłopaka biegnącego w moja stronę, wyglądał znajomo, kiedy był na tyle blisko
zobaczyłam, że to Liam.
-Cześć, co tu robisz?- zapytał
-Hej, a no biegam, a ty?
-No ja też biegam
-Chciało Ci się taki kawał biec- zdziwiłam się
-No jakoś tak, musiałem pomyśleć- odpowiedział - A jak wczoraj było w kinie?- zapytał
-W kinie, fajnie- odpowiedziałam
Niall pewnie im wszystkim o tym powiedział, no nie dziwie mu
się w końcu to jego przyjaciele, ja dziewczynom też dużo mówię. Pożegnałam się
z brunetem i pobiegłam dalej. Na dworze zaczęło się rozjaśniać więc
postanowiłam wracać, bo do szkoły trzeba się zbierać. Kiedy wróciłam była 7,
dziewczyny były na nogach, w dodatku gotowe do wyjścia. Ja szybko poszłam wziąć
prysznic i się ubrać. Włożyłam na siebie dżinsowe rurki, biały top i czarną
kurtkę skórzaną, na nogi nałożyłam czarne baletki i szybko spakowałam książki
do torby po 15 minutach byłam w pełni gotowa. Zeszłam do dziewczyn i wyszłyśmy z domu. Na dworze
było chłodno, ale poszłyśmy piechtą, dziewczyny ciągle mnie wypytywały jak było
w kinie i czy coś się wydarzyło. Mówiłam im, że było fajnie i do niczego nie
doszło. Kłamałam bo nie chciałam im mówić, że Niall chciał mnie pocałować, bo
pewnie prawiłyby mi kazania. Doszłyśmy
do szkoły i poszłyśmy na zajęcia. Na żadnych nie mogłam się skupić, bo zastanawiałam
się czy dobrze zrobiłam nie mówiąc dziewczynom o tym i czy powinnam była
pocałować Niall’a. Dziewczyny zauważyły, że ze mną jest coś nie tak, bo kiedy
tylko wyszłyśmy z budynku dopytywały się co mi jest. Mówiłam, że wszystko gra,
ale coś mnie korciło by powiedzieć im o tym. Kiedy wróciłyśmy do domu
postanowiłam im o tym powiedzieć.
-Dziewczyny słuchajcie, bo chodzi o to , że…, że wczoraj jak
Niall mnie odprowadził, to chciał mnie pocałować, ale ja spanikowałam i się
odsunęłam- lżej mi się robiło jak im o tym powiedziałam
- I co zżera cię poczucie winy?- Zapytała Iza
-Trochę
- To wszystko wyjaśnia- powiedziała brunetka
-Ale co wyjaśnia?
-Kochasz go- powiedziała blondynka
-CO?! Nie ja go nie kocham- odpowiedziałam
-Nie broń się, przed miłością nie uciekniesz, poza tym
widać, że ty też nie jesteś mu obojętna- powiedziała Iza
-Nie bronie się ja go nie kocham, ja go lubię
-Oj co to za różnica czy go lubisz czy kochasz, ważne, że
czujecie coś do siebie i nie możecie tego tak zostawić, powinnaś z nim
porozmawiać i powiedzieć mu o swoich uczuciach- ględziła japą blondynka
-Właśnie duża różnica i nie mam zamiaru z nim rozmawiać-
powiedziałam i pokierowałam się na górę
Kiedy byłam w połowie drogi usłyszałam jak Iza mówi:
-Nieszczęśliwa miłość
Przewróciłam tylko oczami i poszłam do siebie, wszystko
przemyśleć.
IZA:
Już wcześniej miałam przeczucie, że oni mają ku sobie, ale
musiałam się upewnić. Chciałam jej wszystko jakoś wytłumaczyć, przemówić do
rozsądku, ale ona upierała się przy swoim.
***
Przez kolejne trzy tygodnie nasze życie wyglądało tak samo a
mianowicie w tygodniu szkoła a w weekendy praca, ale tak to już jest, jeżeli
chce się jakoś usamodzielnić, a jednocześnie rozwijać swoją przyszłość. Z
chłopakami się nie spotykałyśmy, bo oni jak to oni jakieś wywiady, podpisywanie
płyt i tak dalej. Ale to już taka cena
sławy. Doszłyśmy do wniosku, że jednak zrobimy to prawo jazdy, powiedziałam już
o tym Harry’emu, więc on zaoferował swoją pomoc w postaci nauki. Nie chciałam
się na to godzić, ale on nalegał. Miałam się z nim dziś spotkać. Była
listopadowa sobota, na dworze było dość chłodno. Dzisiaj miałyśmy wolne z powodu remontu,
który będzie trwał do końca roku. Na całe szczęście będziemy miały płacone, ale
tylko 50% naszej normalnej wypłaty, dobrze, że przynajmniej da się z tego przeżyć.
Jakoś w południe przyszedł po mnie Harry, który miał mnie uczyć jeździć.
Założyłam płaszcz i wyszłam z domu. Pojechaliśmy na jakąś polanę, gdzieniegdzie
znajdowały się wysokie drzewa. Kiedy mieliśmy zamienić się miejscami, wolałam
się upewnić.
-Ale na pewno mam to zrobić?
-Tak, wsiadaj i nie marudź
-Okej, ale ostrzegam, że robisz to na własną
odpowiedzialność i nie miej do mnie potem pretensji, że coś się stanie-
ostrzegłam chłopaka
-Przestań, tylko wsiadaj- powiedział chłopak i mnie
pocałował
Dał mi kluczyki, a ja usiadłam za kierownicą i zapięłam pas.
Loczek zajął miejsce pasażera i kazał odpalić samochód. Zrobiłam co mi kazał.
Włożyłam kluczyk do stacyjki po czym odpaliłam silnik. Chłopak mówił mi
wszystko po kolei co mam robić, szło mi nawet nieźle dopóki nie zobaczyłam, że
brunet nie ma zapiętych pasów.
-Zapinaj pasy!- rozkazałam
-Nie, ja wiem co robię, poza tym skup się na drodze
-Zapnij pasy!- powiedziałam tym razem przez zęby
Zaczęłam zwalniać, więc puściłam ręce z kierownicy i
wychyliłam się by zapiąć Harolda. Kiedy próbowałam to zrobić, poczułam jakieś
uderzenie. Szybko poderwałam się do pionu i zobaczyłam, że rąbnęłam w
drzewo. Pospiesznie wysiadłam z
samochodu by zobaczyć jakie są szkody, Harry zrobił to samo. Zobaczyłam, że
cały przód był skasowany, chłopak spojrzał się na mnie karcąc mnie przy tym
wzrokiem.
- Ostrzegałam, że robisz to na własną odpowiedzialność-
broniłam się
-Tak, ale mogłaś przynajmniej uważać jak jeździsz
-Nie, to nie trzeba było oferować mi swojej pomocy-
odburknęłam
-I jak ja teraz pokaże się tym samochodem, przecież jak mnie
zobaczą to zaczną się głupie plotki- mówił z wyrzutem
-Przestań, Ty tylko myślisz o tym co ludzie o Tobie
powiedzą, zachowujesz się jak bachor- powiedziałam i odeszłam
Szłam tą łąką jakieś pół godziny, nie za bardzo orientowałam
się w terenie. Wydawało mi się, że chodziłam w kółko, bo za każdym razem
powracałam do tego samego drzewa.
-Przecież drzewa są takie same – powiedziałam do siebie i
puknęłam się w czoło
Gdzieś w oddali usłyszałam jadące samochody, zaczęłam biec w
tamtą stronę. Akurat znalazłam się przy ruchliwej szosie. Nie miałam zamiaru
wracać piechotą tyle kilometrów, więc postanowiłam jechać na stopa. Nie stałam
dość długo, bo zatrzymał się jakiś czarny samochód, który miał rozwaloną maskę.
W pierwszej chwili pomyślałam, że to może być Harry, lecz potem stwierdziłam,
że jednak nie, bo on na pewno jest dawno u siebie w domu. Zaczęłam przyglądać
się osobie siedzącej za kierownicą, nie widziałam jej twarzy dokładnie ale
kiedy podjechał bliżej zobaczyłam, że to
nie kto inny a pan Harold. Wysiadł z samochodu i do mnie podszedł. Zaczął
przepraszać, a ja chciałam być twarda i dać mu nauczkę. W pewnej chwili jednak
zmięłam i się poddałam.
-Kocham Cię wiesz i jesteś super- powiedział po czym mnie
przytulił
Wsiedliśmy szczęśliwi i pogodzeni do samochodu, po czym
ruszyliśmy. Harry odwiózł mnie pod dom. Przed furtką pożegnaliśmy się, a na
odchodne zaszczycił mnie swoimi ustami. Chodzimy ze sobą już dość długo i nikt
jeszcze nie wiedział o nas, aż do tej pory. Nagle zza krzaków wyłonił się
gościu z aparatem, jak ja ich nienawidzę. Szybko odskoczyliśmy od siebie, a ja
próbowałam się jakoś zasłonić by nie było widać mojej twarzy. Szybko poszłam do
domu, a Harry odjechał.
`Od jutra moje życie zmieni się w piekło`- pomyślałam
MANIA:
Siedziałam właśnie na łóżku mojego chłopaka. Lubiłam jego
małe ale przytulne `królestwo`. Po
chwili przyszedł on z naszymi upragnionymi napojami. Podał mi jedną szklankę i
cupnął obok mnie. Zaczęłam pić płyn znajdujący się w szklance, którym był sok
pomarańczowy. Tomek przyglądał mi się tak przenikliwie, że powoli zaczynało
mnie to denerwować.
-Co się tak patrzysz?- zapytałam podirytowana
-A tak… myślę
-To nad czym tak myślisz?- dopytywałam
-Pójdziesz ze mną na ślub?- zapytał
O mało co nie zachłysnęłam się napojem. Nie wiedziałam co mu
odpowiedzieć, poza tym nie wiedziałam o jakim ślubie mówi.
-Co? Ale jaki ślub?
-Mój tata się żeni – odpowiedział
Byłam zdziwiona, nie wiedziałam nic o tym, że ma zamiar się
żenić, to znaczy wiedziałam, że spotyka się z jakąś kobietą i są ze sobą dwa
miesiące, ale żeby po tak krótkim czasie brać ślub, przecież to jest tak ważne,
tu chodzi o osobę, z którą chce pozostać się na całe życie, no cóż najwyraźniej
oni obydwoje darzyli siebie bardzo dużym uczuciem, które przezwyciężyłoby wszystko.
-Bardzo chętnie- uśmiechnęłam się – Ale nie wiedziałam, że
twój tata tak szybko zdecyduje się na ślub- dodałam
-Ja też nie wiedziałem i powiem Tobie, że trochę się
zdziwiłem jego decyzją
-Ale Tobie to nie przeszkadza?- zapytałam, nawet nie wiem po
co
-Nie , lubię Carolina jest miłą osobą i nie ma nawet zamiaru
zastąpić mi matki, co w niej podziwiam, bo jak pamiętam niektóre kobiety mojego
taty, to pierwsze co chciały zastąpić mi matkę i się za nią uważały– powiedział
- To dobrze, że ją akceptujesz, bo to podobno jest ważne-
uśmiechnęłam się do niego, po czym pocałowałam
Tomek powiedział, że ślub ma się odbyć w następną sobotę.
Cieszyłam się, że mnie zaprosił,
podziękowałam mu i zaczęłam zbierać się do domu. Wyszłam z jego pokoju i
pokierowałam się w dół schodami, w salonie zauważyłam pana Gosyjskiego.
Pogratulowałam mu ślubu oraz podziękowałam za zaproszenie, bo jak się
dowiedziałam to jego ojciec sam nawet zaproponował bym poszła z Tomkiem.
Najprawdopodobniej jego ojciec mnie polubił, też go lubiłam, był sympatyczny.
Wyszłam z domu, a za mną powędrował Tomek. Chciał mnie odprowadzić, ale ja mu
powiedziałam, że sama dojdę, bo przecież mieszkamy naprzeciwko. Zaprotestował,
ale ja i tak pozostałam przy swoim.
-To kochane, że się tak o mnie martwisz ale naprawdę dam
sobie radę- powiedziałam
-Na pewno?- upewnił się
-Na pewno- zapewniłam go
-Okej, ale jak wejdziesz do domu to zadzwoń- powiedział
-Dobrze ,pa – powiedziałam
-Ej no, a buzi na do widzenia- pożalił się
Podeszłam do niego i złożyłam na jego ustach namiętny
pocałunek, potem się od niego odsunęłam i obdarowałam uśmiechem.
-Kocham Cię- powiedział
-Ja Ciebie też, pa- odpowiedziałam
-Powiedziałaś, że mnie kochasz?- zapytał ze zdziwieniem
-No tak
-Ale serio jesteś tego pewna, bo jak ja to mówiłem nie
miałem nawet zamiaru od Ciebie tego usłyszeć
-Tak serio, wiem co do Ciebie czuję i Cię kocham, ale teraz
już muszę iść, pa
Odwróciłam się i poszłam ku bramce by wyjść z posesji. Kiedy
to zrobiłam, przeszłam przez mało ruchliwą uliczkę, po czym weszłam do nas i
skierowałam się na ganek. Wyjęłam klucze z torebki i otworzyłam nimi drzwi.
Weszłam do środka i od razu poszłam do kuchni, by się czegoś napić, bo znowu
byłam spragniona, że cały ocean mogłabym wypić. Wzięłam butlę z wodą i poszłam
do siebie po czym usadowiłam się na łóżku i zadzwoniłam do Tomka. Czułam się
lepiej kiedy powiedziałam mu, że go kocham.
A więc, dzięki za komentarze i wgl ;p
Chodź prawdę mówiąc, czasem myślę, że coś zwaliłam jeżeli pod rozdziałem widzę ich mało :(
A to jest przykre, bardzo, bo źle się z tym czuję i mam ochotę przestać pisać :s
A z anonima można też dodawać komentarze, i dodatkowo nie ma tych durnych obrazków z których trzeba przepisywać, więc to nie jest nic trudnego napisać taki jeden komentarz, który zajmuje wam minute, a dla mnie jest to coś, dzięki czemu dostaje werwy :)
A z anonima można też dodawać komentarze, i dodatkowo nie ma tych durnych obrazków z których trzeba przepisywać, więc to nie jest nic trudnego napisać taki jeden komentarz, który zajmuje wam minute, a dla mnie jest to coś, dzięki czemu dostaje werwy :)
No nic, sorki za błędy i sorki za to co pisze :p
jeeeeej cudowne *.* Mania i Tomek tak słodko 'wyglądają' <3 + mam nadzieję,że między Zuzą a Niallem faktycznie coś będzie ;> :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam i zapraszam do siebie
xoxo
mania i tomek <3
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie gdzie przed chwila ukazał sie 21 rozdział :)
galaxy-strawberry.blogspot.com
Jeśli nawet te 3 osoby to czytają, to pisz dla na, bo dla nas to ważne, dla nich chyba też.
OdpowiedzUsuńHah , zgadzam się z poprzedniczką :D
OdpowiedzUsuńŚwietnie jest ! <3 a nawet b. świetnie ^^
zapraszam do nas :
http://1d-vas-happenin.blogspot.com/
już niedługo 21 rozdział <3
super kupeczko.. dawaj następny :****
OdpowiedzUsuńi, i,i . chciałam powiedzieć że tak kiedys bedę miała z Miłoszem , jak Mania z Tomkiem hahahahaha so-true :P
OdpowiedzUsuńNo masz, jaka perswazja. Pingwinie słodki, Mania to ja - z Tomkiem :)
OdpowiedzUsuńFantastyczny <33
OdpowiedzUsuńBęde tu napewno często zaglądać..xd <3
I zapraszam do siebie <33