niedziela, 29 kwietnia 2012

Rozdział 10


# 3 miesiące później #
IZA:
Przez resztę wakacji cieszyłyśmy się życiem przed telewizorem. Właściwie to ja i Zuza, bo Mania ciągle gdzieś latała z Tomkiem. Więc my znudzone, nie miałyśmy co robić to siedziałyśmy raz to przed płaskim ekranem telewizora raz przed ekranie komputera, nawet udało mi się zadzwonić i pogadać z rodzicami przez skype. Jedynie tylko w weekendy musiałyśmy ruszyć dupy do pracy, tak zatrudnili nas w wymarzonym butiku, jedynie tylko  na pół etatu.
A dziś, dziś jest 1 październik, zaczyna się nasza wielka kariera dziennikarska. Zapinałam ostatni guzik od szarego, ciepłego sweterka. Na podwórku padał deszcz, a temperatura dochodziła nawet do  0° C, ale tak to już jest. Wspaniałe uroki UK. Słyszałam już jęczenie dziewczyn, żebym się pospieszyła. Wzięłam torebkę i zeszłam na dół, nagle poczułam wibrację telefonu znajdującego się w torebce. Wyciągnęłam go i spojrzałam na wyświetlacz, jak zwykle to Harry się dobijał, lekko westchnęłam. Odkąd wyjechał nie kontaktowaliśmy się ze sobą za dużo. A dokładniej to on do mnie codziennie wydzwaniał, ale nie mógł, bo nie odbierałam, a raczej odrzucałam jego połączenia i wiadomości. Dodatkowo próbował dodzwonić się do Zuzy, kazałam jej nie odbierać, więc mnie słuchała, chodź czasem doprowadzało ją to do szału i by dać upust nerwom odbierała i wyżywała się na nim. Zdarzyło się to może z 2 czy 3 razy, mówił wtedy, że mnie przeprasza, bądź, że trasa im się przedłuży.  Dziewczyna ciągle mi mówiła co mówił, więc byłam na bieżąco, te wszystkie jego przeprosiny miałam gdzieś, jak dla mnie mógł już nie istnieć. Moje rozmyślania przerwała Mania, która kazała odebrać mi ten telefon. Wahałam się trochę, lecz po chwili nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Basia, jesteśmy w Londynie, proszę spotkaj się ze mną , już, teraz, zaraz, to jest ważne- usłyszałam jego trochę zmartwiony głos, chciałam już ulec, ale trzeba być twardym
-Sorry Harry, ale ja teraz jestem zajęta, idę do szkoły- powiedziałam, po czym się rozłączyłam
Wyszłyśmy z dziewczynami z domu. Na uczelnię miałyśmy 20 minut drogi piechotą, lecz dzisiejsza pogoda nie była  ładna, więc pojechałyśmy taksówką. Na miejscu znalazłyśmy się 10 minut przed zajęciami.  Dzisiaj na szczęście siedziałyśmy tylko godzinę, bo to było jedynie zapoznanie się z planem lekcji i nauczycielami. Weszłyśmy do Sali i zajęłyśmy miejsca. Po chwili zaczęło przybywać coraz więcej ludzi, a na samym końcu pojawił się nauczyciel, Pan Thomas, mężczyzna dość młody. Był wysoki i szczupły o bladej cerze, która kontrastowała z jego ciemnymi włosami i zarówno ciemnymi oczami. Nasza grupka nie była duża. Liczyła zaledwie 16 osób wraz z naszą trójcą. Facet podał nam plan i mówił, kto czego uczy. Te wszystkie zajęcia nie były złe, tak jak mówili zanim się tu zapisałyśmy, jedyne co mi się nie podobało to , to że codziennie miałyśmy na rano. Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Ciekawość ciągle mnie zżerała, strasznie byłam ciekawa co on ode mnie chce. Przecież przez te 3 miesiące miałam spokój, aż tu nagle on wyskakuje ze spotkaniem. Nagle poczułam, że ktoś mnie szturcha, to była Zuza.
-Chodź już koniec
Wstałam z miejsca i pokierowałam się za drzwi, po czym wyszłam z budynku. Nie padało już a przez ciemne chmury próbowało przebić się słońce. Postanowiłyśmy wrócić do domu na piechotę, po drodze zaszłyśmy na szejka by jakoś odreagować i obgadać wszystko, co jest związane ze szkołą. W salonie znalazłyśmy się o godzinie 15.
-Czas coś zjeść- zakomunikowałam
Mania poszła do kuchni i postanowiła popisać się swoimi umiejętnościami kulinarnymi. Zobaczymy co z tego wyniknie.  Nagle do drzwi ktoś zapukał, wstałam z miejsca i poszłam odtworzyć. Przede mną stał Tomek, wpuściłam go do środka i powiedziałam gdzie jest Mania, on od razu powędrował w jej stronę, penie teraz zaczną się czułości, a ja nie doczekam swojego obiadu. Po chwili znowu rozległo się pukanie do drzwi, nie chciało mi się iść więc wygoniłam Zuzę. Kiedy otworzyła frontowe drzwi, rozległ się wielki hałas. Zaciekawiona poszłam sprawdzić co jest, lecz po tym co ujrzałam wolałam cofnąć czas o tą minutę i nie zrobić tego co zrobiłam. Przed moimi oczyma znajdowało się pięciu rozweselonych chłopaków, to byli oni, ale skąd niby wiedzieli gdzie my mieszkamy. Brunetka wpuściła ich do środka i zaprowadziła do salonu. Z kuchni wyszła Mania z Tomkiem. Przyszli się przywitać, nagle spojrzałam na Zayn’a, jego mina w żadnym stopniu nie była zawiedziona. Dziwne, może jednak on nie kocha Mani. Każdy z nich obdarował nas uściskiem, jako ostatni podszedł do mnie Harry, nie wiedziałam co mam zrobić, było jakoś niezręcznie. Nagle wyciągną mnie od tego tabunu ludzi i zaprowadził do korytarza.
-Możemy się przejść i pogadać- zapytał z politowaniem
Zgodziłam się, nie miałam i tak nic innego do roboty, a byłam bardzo ciekawa co ma mi do powiedzenia. Wyszliśmy niezauważeni z domu.
ZUZA:
Kiedy ten cały tabun ludzi usadowił się w salonie zauważyłam, że nie ma Izy i Harry’ego.  Może jednak poszła z nim na to spotkanie. I dobrze by było gdyby znów się zeszli.  Poszłam do kuchni po jakiś napój, kiedy przyszłam zobaczyłam, że Tomek normalnie rozmawia z chłopakami, nawet z Zayn’em. Ze strony mulata również nie wyczułam, żeby jakoś się krępował, nawet wtedy kiedy zagadywała go Mania. Może jednak on do niej nic nie czuję, może to ja sobie to wymyśliłam. Chodź z drugiej strony moja podświadomość mówiła co innego, no cóż nieważne. Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu, pobiegłam szybko na górę, bo tam niestety go zostawiłam.
IZA:
Szliśmy jakąś drogą, chciał ze mną porozmawiać, a od wyjścia z domu słowa ze mną nie zamienił. Z nudów zaczęłam kopać kamień. Szłam tak z dziesięć metrów, póki zielonooki się nie wkurzył.
-Możesz przestać!- krzyknął zbulwersowany
-Nie- powiedziałam spokojnie, bo nie miałam zamiaru krzyczeć
Loczek wkurzył się jeszcze bardziej i zatrzymał się w miejscu, po czym złapał mój nadgarstek, co doprowadziło do zatrzymania mnie. Staliśmy twarzą w twarz, patrząc sobie w oczy. Nagle przemówił.
-Słuchaj, kiedy rozmawialiśmy przed moim wyjazdem o tym, abyśmy zerwali kontakt- zaczął
-Nie mam zamiaru o tym mówić- przerwałam mu, po czym odwróciłam się by odejść, lecz on mi na to nie pozwolił
-Pozwól dokończyć, no to wtedy zrozumiałem, że popełniłem wielki błąd, że nie powinienem tego robić, bo Ciebie to zraniło- mówił
-Tak, ale czasu już nie da się cofnąć i dobrze, że zdałeś sobie z tego sprawię, bo sama nie muszę Tobie mówić jak się czułam- powiedziałam
-Tak wiem, ale przez ten cały wyjazd zrozumiałem co tak naprawdę do Ciebie czuję, że skrzywdziłem Ciebie, każąc się nie kontaktować, bo myślałem, że robię to dla Ciebie, ale jednak robiłem to dla siebie, zrozumiałem to dopiero, kiedy chłopacy mi to uświadomili, zrozumiałem że….., że…..- zaczął się jąkać
-Że co?- zapytałam z irytacją w głosie
-Że Ciebie kocham i mi na Tobie zależy, wiem, że nie powinienem był tego robić i bardzo Ciebie za to przepraszam, wybaczysz mi?
Kiedy to powiedział, zamarłam, on powiedział, że mnie kocha on Harry Styles, ten który podoba się milionom nastolatek na świecie, no dobra mnie też.
-Wybaczysz mi ?- ponowił swoje pytanie
-Oj zamknij się głuptasie- powiedziałam uśmiechając się do niego, po czym pocałowałam go
Staliśmy tak jeszcze chwilę, póki nie zaczął padać deszcz, ponownie dzisiaj zaczęło padać. Byłam zła, ale też szczęśliwa.
-Czyli mi wybaczasz- powiedział
- Jasne- uśmiechnęłam się
-Wiesz, że jesteś super i ,że Cię kocham – powtórzył to samo, jejciu jak to pięknie brzmiało w jego ustach
-Wiem- powiedziałam – A wiesz, że ja Ciebie kocham- zwróciłam się do niego
Nic na to nie odpowiedział, tylko złożył na moich ustach pocałunek. Potem zaczęliśmy wracać do domu, by nie zmarznąć, chodź byliśmy już cali przemoczeni.
ZUZA:
Zadzwoniła do mnie mama, wypytując o życie, opowiedziałam jej o szkole i o pracy. Rozmawiałam z nią chyba pół godziny, kompletnie zapominając o gościach, no nic jest Mania, ja się stęskniłam za moją rodzicielką więc musiałam z nią trochę porozmawiać, bo dawno się nie kontaktowałyśmy. Kiedy zakończyłam połączenie telefon włożyłam do kieszeni od spodni i  zeszłam na dół. Kiedy schodziłam zobaczyłam Izę i Harry’ego trzymających się za ręce
-Nareszcie, dzięki Ci Boże- powiedziałam, po czym zrobiłam ,, Indiański ukłon”. Wszyscy spojrzeli się z miną typu ,,WTF’’,  no ale co tam. Kiedy się podniosłam i ruszyłam w stronę dołu, na moje nieszczęście musiałam o coś zahaczyć co spowodowało mój upadek i to, że zleciałam ze schodów, tak moja wspaniała równowaga. Upadłam przed nogami zakochanej pary, oni spojrzeli się na mnie z przerażeniem w oczach, a za chwilę w obrębie mojego wzroku znalazł się Niall, w jego oczach też można było wyczytać przerażenie
-Nic Ci nie jest- zapytał z troską
Na te słowa zaczęłam się śmiać, nie wiem z czego, raczej z mojej własnej głupoty. Wszyscy zaczęli patrzeć po sobie nie wiedząc co mi jest. Po chwili ogarnęłam się. Przestałam się śmiać, wstałam, otrzepałam i zakomunikowałam, że wszystko w porządku. Wszyscy nadal byli zszokowani moim zachowaniem. Usiadłam na sofie i napiłam się soku, który wcześniej przyniosłam. Wszyscy usadowili się wygodnie przed telewizorem, zaczęliśmy oglądać jakiś film, była to jakaś komedia, ale nie mogłam się skupić, bo Louis ciągle ją komentował, a dodatkowo obok mnie znajdowały się gołąbeczki, które gruchały, śmiejąc się przy tym. Cieszyłam się, że Iza jest szczęśliwa. Kiedy film dobiegł końca chłopacy zaczęli się zbierać. Zaprosili nas jutro do nich, interesujące, ciekawiło mnie gdzie mieszkają i jak. Nawet Tomek z nami miał iść.  Kiedy pożegnaliśmy gości, poszłyśmy się położyć, bo byłyśmy wykończone.
                                                                            
Jej już dziesiąty rozdział, No nawet mi się podoba, chodź nie jestem z niego zadowolona w stu %. Sorki za błędy. ;p Nie mam bladego pojęcia ile jeszcze rozdziałów będzie, chodź mam już obmyśloną całą fabułę. No, więc cieszcie się okrągłym rozdziałem xd  Piszcie w komentarzach, co o nim sądzicie, bo to jest ważne i to bardzo. :)

wtorek, 24 kwietnia 2012

Rozdział 9


HARRY:
Nie pomyślałbym nawet, że Iza mogłaby tak zareagować. Szczerze mówiąc myślałem, że nawet mnie poprze, lecz ona to w zupełności odrzuciła. Nie wiem dlaczego, przecież brak kontaktu wyszedłby nam na lepsze. Oboje nie tęsknili byśmy za sobą tak bardzo, jak kontaktując się i słysząc swoje głosy nawzajem. Ona pewnie przez to pomyślała, że z nią zrywam, ba ona tak pomyślała, nawet powiedziała mi to w twarz, a w jej oczach pojawiły się łzy. Nie lubiłem kiedy płakała, nigdy nawet nie widziałem jej płaczącej. Nie wiedząc dlaczego płacze i co zrobiłem nie tak poszedłem na górę do jej pokoju. Stałem i pukałem dopóki mi nie otworzyła, a kiedy to zrobiła wydarła się prosto w moją twarz. Poszedłem zrezygnowany na dół prosząc o pomoc Zuzę. Poprosiłem ją , aby spytała się Izy co ja takiego zrobiłem, że jest zła. Brunetka zanim poszła na górę powiedziała mi tak z wierzchu dlaczego ona się zezłościła. Lecz ja w swoim zachowaniu nie widziałem nic co mogłoby ją zasmucić, przecież zrobiłem to tylko ze względu na nią, aby nie cierpiała a to dlatego, że mi na niej zależy. Po tym poleciała na górę, ale stamtąd dobiegł do moich uszu przeraźliwie głośny krzyk Izy, z którego wywnioskowałem, że jednak źle postąpiłem. Zrezygnowany i pełen smutku wyszedłem z domu  pokierowałem się w stronę parku by przemyśleć swoje zachowanie. Po drodze natknąłem się na fanki. Nie byłem zbytnio w nastroju, ale nie miałem zamiaru ich zawodzić. Po tym wszystkim usiadłem na pobliskiej ławce. Założyłem kaptur na głowę, ciemne okulary, a nogi podkuliłem tak, że moje kolana dotykały brody. Siedziałem tam może z 2 czy 3 godziny, może nawet i 5. Nie wiem, nie obchodziło mnie to za bardzo, w tej chwili nie liczył się dla mnie czas, nie obchodziło mnie co dzieje się wokół mnie. Zastanawiałem się co takiego złego zrobiłem i jak mógłbym to odpokutować. Nagle moje przemyślenia przerwał mi lekki podmuch wiatru i mżawka. Po chwili mżawka przerodziła się w ulewę. Lało tak, że po niespełna 2 minutach byłem przemoczony, a ten nieszczęsny wiatr zaczął wiać coraz mocniej. Przyszedł czas by zbierać się do domu, chodź nie miałem zbytnio ochoty. Cóż wstałem i zacząłem szybkim tempem iść w stronę budynku, który dzieliłem wraz z moimi najlepszymi przyjaciółmi. Oni zawsze byli mi w stanie pomóc, kiedy byłem przygnębiony, ale tym razem nawet nie chciałem by mi pomagali, nie wiem dlaczego, jakoś tak wyszło. Kiedy wszedłem do domu, poszedłem do siebie niezauważony. Przebrałem się w suche ciuchy, po czym położyłem się do łóżka. Próbowałem zasnąć mimo wczesnej pory. Pragnąłem aby ten dzień skończył się jak najszybciej i okazał się złym snem.
ZUZA:
Po tej całej kłótni Izy i Harry’ego miała serdecznie dość. Chłopak zachował się dość podle w stosunku do mojej przyjaciółki, chodź ona też nie jest bez winy. Nie ważnie, nie powinnam się wtrącać w ich sprawy. Poszłam dokończyć rozpakowywanie zakupów po czym walnęłam się na sofę, wzięłam pilota do ręki i zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu czegoś, co przypadło by mi do gustu. Zostawiłam na kanale muzycznym i pomrukiwałam to co właśnie leciało. Dzisiaj niedziela więc nie ma co do roboty, a za oknem dodatkowo zaczęła się ulewa. Iza od dłuższego czasu nie wychodziła z pokoju. A Mania siedział u Tomka. Zrobiłam się głodna więc postanowiłam iść do kuchni coś upichcić, może w taki sposób przekonam przyjaciółkę aby zeszła, ona nigdy nie pogardziłaby jedzeniem. Zrobiłam spaghetti. Poszłam na górę i zapukałam do pokoju blondynki. Nikt się nie odzywał więc uchyliłam lekko drzwi i ujrzałam siedzącą na łóżku Izę z słuchawkami w uszach, była podkulona, więc nie widziałam jej twarzy i nie wiedziałam czy płacze. Usiadłam koło niej, przypatrując się jej uważnie. Po chwili podniosła głowę do góry i spojrzała się na mnie. Nie miała czerwonych ani podpuchniętych oczu, czyli jednak nie płakała. Wyjęła jedną słuchawkę z ucha.
-Co jest?- zapytała
-Zrobiłam obiad idziesz?- zapytałam z nadzieją
Dziewczyna podniosła się z miejsca i poszła do jadalni by zjeść posiłek. Usiadłam naprzeciwko niej i od czasu do czasu spoglądałam na nią. Nie mogłam wytrzymać w tej ciszy więc zaczęłam rozmowę.
-Co jest, czemu cały dzień siedzisz w pokoju?
-Nic, po prostu tak jakoś wyszło – odpowiedziała
-Tak jakoś?- spytałam z ironią – Chodzi o Harry’ego?
-Nie skąd, wiesz siedziałam tam i doszłam do wniosku, że na takiego idiotę nie będę marnowała czasu ani łez- powiedziała dumnie
-Czyli nie płakałaś?- upewniłam się
-Nie- odpowiedziała
-To dobrze- uśmiechnęłam się do niej
Po zjedzonym posiłku posprzątałyśmy naczynia i poszłyśmy oglądać TV. Akurat leciał jakiś film, więc oglądałyśmy go z uwagą. Kiedy się skończył spojrzałam na zegarek dochodziła 22 a Mani nadal nie było.
-A ta znowu ma zamiar wrócić nad ranem?- zapytałam śmiejąc się
-Możliwe- powiedziała
W tym momencie wpadłam na pomysł, żeby nastraszyć Manię. Dziewczyna nie ma ukończonych jeszcze 18 lat więc musi być w domu przed 22, nawet tutaj jej rodzice kazali być o wyznaczonej porze, bo inaczej zabiorą ją stąd, nie mam bladego pojęcia dlaczego tak postępują. Ona zawsze była ułożona i posłuszna, chodź nie spełniała tego warunku, przynajmniej tutaj.  A jej mama prosiła nas o to abyśmy informowały ją kiedy nie będzie jej na czas. Nie miałyśmy zamiaru donosić na przyjaciółkę, jest młoda, niech się wyszaleje, życie jest za krótkie aby przestrzegać zasad, ale rodzice jak to oni, nigdy tego nie rozumieją. Zadzwoniłam do Mani i włączyłam na głośnik, obok mnie stała rozbawiona Iza, kazałam jej się zamknąć, ale ta nie umiała. Kiedy w końcu brązowooka odebrała blondyna spoważniała i stała jak żołnierz na baczność. Ja za to poważnym i przejętym głosem zaczęłam mówić do słuchawki.
-Mańka, gdzie ty jesteś? Przed chwilą dzwoniła twoja mama i chciała z Tobą porozmawiać, szybko wracaj do domu, bo zaraz chyba będzie dzwoniła jeszcze raz i nie jestem pewna ale chyba coś wyczuła, że coś kręcę, więc szybko wracaj do domu.
W słuchawce rozległo się tylko głośnie słowo  ZARAZ BĘDĘ, kiedy to mówiła jej głos drżał. Rozłączyła się a my zaczęłyśmy się głośno śmiać. Miałam wielką ochotę zobaczyć jej minę, kiedy to powiedziałam. Po jakiś 5 minutach w drzwiach ustała przerażona i zdyszana Mania trzymająca buty w ręku. Spojrzałam się na nią wraz z Izą, po czym wy buchnęłyśmy niepohamowanym śmiechem. Jej mina była bezcenna. Dziewczyna nie widziała o co nam chodzi, lecz po krótkiej chwili skapnęła się, że to był żart z jej mamą, w Polsce zawsze wykręcałyśmy jej jakieś numery więc już mniej więcej połapywała się co jest prawdą a co ściemą. Czasem załapywała dopiero wtedy kiedy to sprawdziła, czyli jak w tym momencie. Brunetka nie była za bardzo zła, nawet wcale. Weszła do mieszkania, po czym poszła na górę umyć nogi, bo podobno biegła na boso. Po drodze zostawiła ślady od błota, a to wszystko przez ten deszcz.
-Ja tego nie sprzątam!- wrzasnęłam do niej kiedy była na schodach
-Ja też nie ! – dodała Iza
Razem z blondyną wróciłyśmy do oglądania TV. Potem zeszła Mania z mopem i zaczęła czyścić całą chlapę błota jaką pozostawiła po sobie. Kiedy skończyła dołączyła do nas. Oglądałyśmy w zupełnej ciszy i skupieniu.  Po skończonym seansie, byłyśmy zmęczone więc poszłyśmy przygotowywać się do spania. W końcu jutro trzeba załatwić wiele ważnych spraw. Poszłam się umyć, przebrać w piżamkę i położyć do łóżka. Położyłam się do  łóżka i szybko zasnęłam. 
MANIA:
Zaraz po Zuzi ja poszłam się umyć. Po skończonych czynnościach, w mojej piżamie podreptałam do siebie i położyłam się na łóżko, wspominając to co dzisiaj dziewczyny zrobiły. Szczerze mówiąc udało im się to. Nie byłam na nie zła, nie miałam nawet za co, ja już jestem przyzwyczajona to ich wybryków, bo jeżeli przebywa się z tymi wariatkami 24h na dobę to jest się w stanie oswoić z ich zachowaniem. No cóż poleżałam jeszcze parę minut, po czym odpłynęłam do ,,Krainy Snów”. Rano obudziły mnie ciepłe promienie słoneczne. Uśmiechnęłam się sama do siebie. A to wszystko było spowodowane słońcem, nigdy nie lubiłam kiedy pada, zawsze wtedy byłam przygnębiona, czułam się jak bym miała chandrę. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki się odświeżyć. Następnie wróciłam  do pokoju i z szafy wyjęłam biały top z flagą UK, czarne szorty i różowy sweterek. Włosy zostawiłam rozpuszczone, moje naturalne proste włosy zawsze były proste jak druty, tym razem też. Czasem doprowadzało mnie do szału więc miałam wielką ochotę, żeby chodź raz w życiu się pokręciły. Poszłam na dół do kuchni, kiedy tam weszłam zauważyłam dziewczyny krzątające się po pomieszczeniu.
-Hej, wstałyście już? – przywitałam się z nimi
-Hej, tak przecież dzisiaj papiery trzeba zanieść- odpowiedziała Iza
-O widzę, że jednak nie zapomniałaś o tym, gratulację- powiedziałam z ironią
Dziewczyna na moje słowa podziękowała i się ukłoniła. Następnie zrobiłam sobie płatki, dziewczyny też. Usiadłyśmy w jadalni do stołu i konsumowałyśmy posiłek.
-Właśnie idziemy dzisiaj też poszukać tej pracy co nie- zapytała a raczej stwierdziła Zuza
-Tak- odpowiedziałam
-Ej zaraz jakiej pracy- dodała przerażona Iza
-No tej w butiku, przecież trzeba za coś żyć prawda, poza tym mówiłyśmy o tym już dawno- zwróciła się do niej Zuza
-Ta, ale ja o tym nic nie wiedziałam- powiedziała zbulwersowana
-Jak to nie, przecież mówiłyśmy Tobie o tym i przecież miałaś iść napisać CV- powiedziałam
-Zapomniałam o tym na śmierć- oznajmiła i popędziła na górę zostawiając śniadanie na stole
-I to się nazywa odpowiedzialność- krzyknęła do niej Zuza, po czym się zaśmiała
Skończyłam jeść wraz z brązowowłosą i poszłyśmy umyć naczynia. Nie miałyśmy zamiaru sprzątać po niebieskookiej, więc zostawiłyśmy jej talerz i poszłyśmy zobaczyć jak sobie radzi. Weszłam z Zuzą do jej pokoju, siedziała i stukała coś w klawiaturę komputera. Robiła to tak rzetelnie, jak by od tego zależał jej los. No co prawda to prawda, jednak zależał.
-Chodź idziemy na uczelnie później skończysz- powiedziałam
-Już zaraz, i tak już kończę- powiedziała
Wyszłyśmy z jej pokoju, po czym skierowałyśmy się do swoich, by zabrać dokumenty i torebki. Po zabraniu rzeczy zeszłam na dół i założyłam na nogi różowe vansy. Czekałam dość długo na dziewczyny, więc usiadłam na podłogę. Po chwili zjawiły się obydwie. Iza miała na sobie kremową, kwiatową sukienkę na krótki rękaw, do tego założyła czarne rzymianki, za to Zuza postawiła na coś luźniejszego, bo miała na sobie granatowe rurki, białą dłuższą bokserkę i czerwoną bejsbolówkę. Na nogi włożyła czerwone baletki. Wyszłyśmy z domu. I szłyśmy z jakieś 20 minut, póki nie ustałyśmy przed dużym, starym budynkiem. Weszłyśmy za bramę i powędrowałyśmy do środka. Skierowałyśmy się w stronę sekretariatu, nie miałyśmy problemu z jego znalezieniem bo znajdował się na parterze, tak jak gabinet dyrektora itp. Zapukałyśmy i weszłyśmy do środka, na wejściu miłym uśmiechem powitała nas młoda kobieta. Podeszłyśmy do niej i złożyłyśmy papiery, podpisałyśmy się gdzie trzeba i wpłaciłyśmy zaliczkę w wysokości  £50. Kobieta przekazała nam, że rok szkolny rozpoczynamy w październiku. Podziękowałyśmy jej za wszystko i wyszłyśmy. Wróciłyśmy się do domu, po nasze CV. A następnie znowu powędrowałyśmy, tym razem w stronę miasta. Zachodziłyśmy do wielu różnorodnych butików i rozdawałyśmy swoje namiary, a w każdym z nich właściciel, bądź zastępca właściciela, mówił jedno i to samo ,,oddzwonimy”. No ale tak jest zawsze, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Po tak długim łażeniu zrobiłyśmy się głodne, Iza już wpieprzała Snickers’a, za to ja i Zuza patrzyłyśmy na nią z politowaniem, by się z nami podzieliła, a ta nie chciała, ona nigdy się nie dzieli. Zaszłyśmy do knajpki i zamówiłyśmy pizzę i colę. Obżarłam się jak nigdy, na dworze słońce powoli zachodziło, więc my poszłyśmy do domu. Kiedy tam dotarłyśmy nie miałyśmy na nic siły. Każda uwaliła się na sofie i oglądała filmy.
                                                                
A więc jednak nie zawieszę ani nie usunę bloga, jak na razie. Poza tym pewne osoby by mnie chyba za to zabiły, nawet miały już taki zamiar. Dzięki Vick za komentarz, masz wszelką rację co do tego całego pisania :)
No a więc macie tu perspektywę Harry'ego więc możecie dowiedzieć się co on o tym wszystkim myśli. 

niedziela, 22 kwietnia 2012

Rozdział 8


IZA:
Harry zabrał mnie do restauracji, było fajnie ale ja nie czułam się zbyt dobrze tutaj, po prostu nie lubię takich miejsc.  Szczerze mówiąc wolałabym iść na spacer albo jakieś lody, bo to wszystko wydaje się być przesłodzone, a ja w takich miejscach czuję się niekomfortowo.  Ale ważne, że chłopak się postarał więc  nie powiem mu tego. Kelnerka przyniosła nasze wykwintne dania.
-Coś nie tak?- zapytał z troską Harry
-Nie skąd- skłamałam
-Na pewno?- dopytywał
-Tak- schyliłam głowę patrząc na swoje danie
-Jak Ci się nie podoba to możemy iść gdzie indziej- powiedział, a ja zaczęłam się zastanawiać czy powiedzieć mu prawdę, chyba właśnie o to chodzi w związku o SZCZEROŚĆ.
-Bo chodzi o to.. – zaczęłam- Wiesz tu jest świetnie i dziękuję Tobie za to , tylko że ja nie czuje się za dobrze w takich miejscach, szczerze mówiąc wolała bym iść na jakiś zwykły spacer- powiedziałam
- Też muszę Tobie coś powiedzieć, ja też nie lubię takich miejsc- powiedział z uśmiechem, a po chwili dodał – To co spadamy stąd?
-Jasne- uśmiechnęłam się do chłopaka
Wyszliśmy z restauracji i poszliśmy w nieznanym mi kierunku. Dopiero po jakiś 10 min. Drogi okazało się , że Harry zabrał mnie do parku. Usiedliśmy na ławce, która znajdowała się naprzeciwko podświetlanej fontanny. Prześlicznie to wyglądało, ponieważ  na dworze było szaro. Położyłam głowę na ramieniu chłopaka i wtuliłam się w niego. Zaczęło mi się wszystko przypominać, jak to było w Polsce, kiedy razem z dziewczynami, a dokładniej to ja i Zuza wymyślałyśmy jakieś historyjki  pt. ,,Co by było gdybyśmy spotkały One Direction”. Na te wspomnienia zaśmiałam się w duchu. Pamiętam do dziś jak gadałyśmy o tym, że Harry się we mnie zakocha i będziemy razem. Wiedziałyśmy , że to tylko nasze wyimaginowane marzenia, ale skrycie wierzyłam w to, że któregoś dnia tak się stanie, Zuzka na pewno też. I miałam rację, stało się. Jednak moja mama miała rację mówiąc, że jeżeli wierzy się w coś mocno to da się do spełnić, nawet jeżeli myślimy, że jest to nieosiągalne. Zawsze na te słowa przewracałam oczami, bo nie wierzyłam za bardzo w takie spotkanie i związanie się ze słynnym Harry’m  Styles’em. Otrząsnęłam się z moich wspomnień i spojrzałam na zegarek dochodziła 21, postanowiłam się więc zbierać. Loczek postanowił mnie odprowadzić. Szliśmy w ciszy trzymając się za ręce, cieszyłam się jak małe dziecko. Po prostu to było nierealne, że takie coś się dzieje. Po chwili znalazłam się przed domem.
-No, więc to tutaj mieszkam- powiedziałam, i dodałam- No to, dobranoc
Otworzyłam furtkę i weszłam na posesję, a Harry poszedł za mną ustałam na ganku i się zaśmiałam.
-Co jest?- zapytał
-Odprowadzasz mnie do drzwi- powiedziałam
-Tak- wyszczerzył się
- Spokojnie sama bym doszła
-Ale ja chciałem Ciebie odprowadzić, żeby nic się Tobie nie stało
-Miło z Twojej strony, ale nic by mi się nie stało, jestem u siebie- powiedz działam śmiejąc się
-No nigdy nie wiadomo- powiedział poważnie
-To co może jeszcze masz zamiar odprowadzić mnie do pokoju- powiedziałam ironicznie
-A wiesz, że to nie taki zły pomysł- powiedział uśmiechając się
-Jasne jasne, chciał byś. Może innym razem- powiedziałam
Na te słowa chłopak posmutniał. Przytuliłam go a on mnie, przy czym szepnął mi na ucho
-Dobranoc
Przez ciało przeszedł mnie miły dreszcz. A kiedy się od siebie oderwaliśmy, spojrzałam mu prosto w oczy i również powiedziałam Dobranoc. Nagle nasze twarze zaczęły się do siebie zbliżać, chłopak złożył na moich ustach namiętny pocałunek, który odwzajemniłam. Kąciki moich ust uniosły się do góry. Odwróciłam się w stronę drzwi  i weszłam do środka. W salonie zauważyłam Zuzę, która oglądała jakiś film z popcornem w dłoniach. Dosiadłam się do niej, a ona nawet mnie nie zauważyła, bo było wpatrzona w akcję, która działa się na ekranie telewizora. Szturchnęłam ją w ramię.
-O cześć, kiedy wróciłaś, jak było? – zapytała
-Cześć , przed chwilą, a ty jak tam nie nudziłaś się sama? – zapytałam pomijając jedno jej pytanie, na które nie miałam ochoty odpowiadać, bo byłam zmęczona
- Nie, czas umiliłam sobie będąc na rolkach, właśnie wiesz co jak byłam tam w tym parku co byłyśmy pierwszego dnia, to spotkałam niedaleko tego miejsca Zayn’a, i wiesz wydaje mi się, że podoba mu się Mania- powiedziała z przejęciem
-I co nie piszczałaś na jego widok  jak jakaś rozwydrzona fanka – powiedziałam śmiejąc się
-Nie , poza tym myślę, że przeszedł mi już ,, syndrom fanki” , przecież sama Tobie mówiłam że jak będę miała ich autograf i pójdę na ich koncert , przestane się nimi tak podniecać, ogółem to jest normalny człowiek taki ja Ty czy ja , tylko, że każdy go zna, a to nie jest  taka duża różnica- zaśmiała się mówiąc ostatnie słowa
-Tak, masz rację bardzo mała różnica, normalnie minimalna, wiesz nawet wcale jej nie widać- powiedziałam
-Dobra mniejsza o to, a co ty mówiłaś, dlaczego myślisz, że Zayn’owi podoba się Mania
Przyjaciółka ściszyła TV i zaczęła mi opowiadać o dzisiejszym zachowaniu Zayn’a, po tym wszystkim doszłam do wniosku, że Zuza może mieć rację, co do tego.
-A tak właściwie Mania już jest- zapytałam
-Nie jeszcze nie
-Okej nie ważne, idę spać Ty też?- zapytałam przyjaciółki
-Nie ja jeszcze posiedzę i pooglądam
Poszłam na górę, wzięłam szybki prysznic, zmyłam makijaż umyłam zęby i przebrałam się w swoją piżamkę. Poszłam do siebie i walnęłam się na łóżko, po czym szybko zasnęłam ciesząc się z dzisiejszego dnia.
ZAYN:
Do domu wróciłem po 21. Czyli na dworze było już ciemno, kiedy weszłem do naszego apartamentu zauważyłem Liam’a , Louis’a i Niall’a siedzących  na kanapie i trzymających w rękach pada. Nie miałem nastroju żeby z nimi rozmawiać, a tym bardziej grać. Poszedłem do siebie i walnąłem się na łóżko. Myślałem o tym co powiedziała mi Iza, nie wiedziałem co się ze mną dzieje od kilku najbliższych dni. Odkąd poznałem dziewczyny, a dokładniej Manie, nie mogę po prostu o niej zapomnieć, a kiedy pomyślę, że jest z innym to krew mnie zalewa normalnie. Czyżbym się zakochał? To bardzo możliwe, chodź nigdy tak dziewczyna nie zawrócił mi w głowie.  Muszę jakoś się postarać , żeby przestać o niej myśleć i jakoś  przestać darzyć ją tak mocnym uczuciem, które płynie z mojego serca. A to wszystko z miłości do niej i tego by nie zniszczyć jej związku z tym Tomkiem, szczerze mówiąc nie znam go wcale, a go nienawidzę, bo zabrał mi ważną osobę, osobę na której mi zależy , dla której mógłbym zrobić wszystko. I czy to jest możliwe bym przestał czuć do niej coś. Raczej tak, bo słowo kochać nie miałoby formy przeszłej. Myślałem o niej przez całą noc i doszedłem do wniosku, że chodź takie zapomnienie miało by trwać latami i bardzo boleć. To zrobiłbym to, ze względu na to by Mania była szczęśliwa. Przez to wszystko zmęczyłem się i zasnąłem.
IZA:
Obudziłam się po 11. Zeszłam w szlafroku i puchatych papciach do kuchni, by zjeść obfite śniadanie. Na dole nie było nikogo, no nic. Weszłam do pomieszczenia i zajrzałam do lodówki i zobaczyłam w niej duże braki.  Nie wiedziałam co mam zjeść, więc postanowiłam  zjeść zwykłe płatki. Jednak nie był to zbyt obfity posiłek. Poszłam do siebie i przebrałam się w miętowe rurki biały top i miętowy sweterek. Włosy zostawiłam rozpuszczone i zrobiłam lekki makijaż.  Poszłam zajrzeć do pokoju Zuzi, ale jej tam nie było. Poszłam więc do Mani  i ją tam zastałam śpiącą. Dziwne, bo to zawsze ona wstawała jako pierwsza. Zapewne wróciła późną nocą. Usłyszałam dźwięk przychodzącego sms-a. Poszłam go odczytać. Nadawcą był Harry, kiedy zobaczyłam jego imię na wyświetlaczu na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Napisał on, że wpadnie do mnie, bo musi mi coś ważnego powiedzieć. Zeszłam na dół i włączyłam sobie TV. Nagle usłyszałam dźwięk przekręcającego klucza, spojrzałam się w tą stronę, a w progu stanęła Zuza obładowana zakupami.
-Alleluja, jedzenie !- krzyknęłam uradowana
-Może byś tak mi pomogła- powiedziała patrząc się na mnie krzywo
Podeszłam do niej i zabrałam od niej trzy reklamówki. Zaniosłam je do kuchni i zaczęłam rozpakowywać. Nie trwało to długo bo usłyszałam dzwonek do drzwi więc popędziłam w ich stronę i by je otworzyć. Po drodze jeszcze usłyszałam jak Zuzka coś jęczy ale nie zwróciłam na to uwagi. Otworzyłam drzwi i ujrzałam w nich mojego Harry’ego. No nie mojego, bo mnie mam go na własność. Zaprosiłam go do środka i zaprowadziłam do salonu na sofę. Usiadł, a na jego twarzy malował się niepokój.
-Chcesz coś do picia- zapytałam
-Nie dziękuję- odpowiedział
- No to o co chodzi, o czym chciałeś pogadać- zapytałam i przycupnęłam koło niego
-Bo chodzi o to, że jutro wyjeżdżam z chłopakami w trasę, i nie będzie nas do końca wakacji, więc nie będziemy widzieć się bardzo długo- powiedział spokojnie
- No tak i co związku z tym- zapytałam niepewnie
- No myślę, że może powinniśmy urwać kontakt, żeby żadne z nas nie cierpiało
-Czy ty chcesz ze mną zerwać? – zapytałam trochę poirytowana
-Nie skąd, ale myślę, żebyśmy nie kontaktowali się przez ten czas, bo wtedy nie będziemy za sobą tak tęsknić
Na te słowa pobiegłam do siebie i zamknęłam się w pokoju. Usłyszałam jak ktoś puka do drzwi, ale nie miałam teraz ochoty z nikim rozmawiać, nie po tym co zrobił Harry. Pukanie nie ustępowało, a nawet dodatkowo loczek mówił coś. Podeszłam do drzwi , otworzyłam je i krzyknęłam mu prosto w twarz ODEJDŹ! .  Po czym zamknęłam drzwi. Zrobiłam to z takim impetem, że obrazek, który wisiał  u mnie przy drzwiach spadł.  Po 5 minutach znowu ktoś zaczął pukać, tym razem krzyknęłam z pokoju, żeby ta osoba odeszła, lecz zza drzwi usłyszałam, że to Zuza. Wyjrzałam z pokoju i się spytałam po cichu czy loczek nadal tu jest, pokiwała twierdząco głową, po czym ja, jak tylko najgłośniej mogłam krzyknęłam.
-NIECH TEN FRAJER LEPIEJ STĄD SPADA BO MAM GO SERDECZNIE DOŚĆ!
Po czym  z drzwi znajdujących się naprzeciwko moich wyszła zaspana Mania pytając, czy nie można się porządnie wyspać w tym domu, bo od samego rana słychać jakieś darcie się. Zignorowałam ją i zamknęłam za sobą drzwi, usiadłam na łóżku włożyłam słuchawki do uszu i zatopiłam się w muzyce.

                                                                                              
 Proszę i jest 8, jak zwykle sorka za błędy :) Więc myślę, że wyjaśniło się wszystko, albo chociaż trochę co do osoby Zayn'a ;p
A teraz jest taka sprawa.
Zastanawiam się właśnie nad zawieszeniem, albo ostatecznym usunięciem bloga. Tak jest was dużo bo ponad 1100  za co wam dziękuję :) Ale jest tak, niby was jest tyle a nie ma wielu komentarzy :c No i nie mam zbyt dużej motywacji do pisania. A ja nie mam zamiaru wymuszać na was komentarzy, bo to jest bez sensu, jeżeli to ja o nie proszę, a nie wy piszecie z własnej woli. :p Niektórzy sami wiedzą, jak komentarze dodają animuszu i zachęcają do dalszego pisania. ;) Okej nie wiem jeszcze co zrobię zastanowię się nad tym i wam napiszę :p To pa cieszcie się tym oto rozdziałem. :D

sobota, 14 kwietnia 2012

Rozdział 7


Siedziałam oparta czołem o rękę. Nagle w progu pojawiła się wysoka, smukła dziewczyna z brązową burzą loków na głowie.
-Cześć, jestem Daniell - przywitała się, podając mi rękę
-Hej, a ja Zuzia- powiedziałam, podając jej moją
Po chwili w progu zobaczyłam ogarniętą już Izkę. Blondynka przywitała się z Daniell i zwróciła się do mnie.
-Chyba czas już iść
-Ta, ale błagam daj mi aspirynę, bo łeb mnie tak napieprza, że zaraz skonam- zwróciłam się do niej
W tym czasie Dan podała mi paczkę z tabletkami. Wzięłam jedną do buzi i popiłam wodą.
-Dzięki, jesteś moją wybawczynią- powiedziałam śląc jej uśmiech
-Nie ma sprawy- odwzajemniła go
Spojrzałam się na Izę, która popijała wodę, wzięłam głęboki wdech, po czym poszłam za przyjaciółką do salonu, by obudzić Mańkę, która w tym czasie spała oparta na torsie Tomka. Ten widok był taki słodki, oni pasowali do siebie jak ulał. No ale co, jak trzeba to trzeba. Pochyliłam się nad uchem brązowookiej i  zaczęłam jej szeptać. Wstała od razu, ona ma jednak lekki sen. Zakomunikowałyśmy, że czas zbierać się do domu. Właśnie szłyśmy w stronę drzwi, kiedy przypomniało się nam, że Tomek też z nami wraca. Mania poszła więc go obudzić, lecz nie dała rady. Ten w przeciwieństwie do brązowookiej ma mocny sen. Wzięłam więc poduszkę i krzyknęłam do niego bijąc go przy tym w głowę.
-Wake up!, Wake up!
Byłam tak głośna, że pobudziłam ludzi śpiących w salonie, czyli Louis’a, Niall’a i Zayn’a. Ale nie zwracałam na to większej uwagi dopóki sama nie oberwałam poduszką, w tym czasie głowa zaczęła boleć mnie jeszcze bardziej. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam, że to był Louis, olałam go i zaczęłam się kierować w stronę drzwi wraz z przyjaciółkami i zaspanym Tomkiem, kiedy na dół nie zszedł Harry w samych spodniach pytając zaspanym głosem.
-Co tu się dzieje?
-Nic, my właśnie wychodzimy- powiedziałam obojętnie
-Czekaj, spotkamy się  jeszcze?- zapytał z nadzieją
-Nie sądzę, miło było , dzięki za zaproszenie, ale my musimy się już zmywać- powiedziałam i wyszłam za drzwi.
Wyszłam jako pierwsza, więc obróciłam się tak by widzieć wszystko co dzieje się w środku. Akurat  z domu wychodzili Mania z Tomkiem, ale to nie to przykuło moją uwagę , lecz to działo się za nimi, a mianowicie zobaczyłam jak Iza i Harry się do siebie przytulają  a potem dają sobie po buziaku w policzek, Hazza powiedział coś jeszcze niebieskookiej na ucho. Postanowiłam, że zapytam się jej w domu o co chodzi, bo przy Tomku nie będę taka, no nie zachowam się jak świnią w stosunku do niej. Szliśmy w zupełnej ciszy, głowa zaczęła boleć minie coraz bardziej, przez to słońce, które mocno świeciło. Poszłam do domu razem z Izą, bo Mańka poszła odprowadzić Tomka do niego. Kiedy weszłyśmy do przedpokoju i zdejmowałyśmy buty postanowiłam zapytać o co chodzi z Harrym’m.
-O nic, poza tym o czym ty do mnie mówisz- zapytała jak by nie wiedziała o co chodzi
-Nie rób ze mnie osła, tylko mów co jest grane- powiedziałam głośniej, ale za chwilę tego żałowałam bo głowa zaczęła mnie boleć
Nagle w drzwiach pojawiła się Mania, której nie podobała się nasza sprzeczka. Zignorowałam ją i poszłam na górę  wziąć sobie relaksacyjną kąpiel. Kiedy siedziałam w wannie, zaczęłam zastanawiać się jak to się stało, że znalazłam się w wannie, postanowiłam, że zapytam się o to dziewczyn, bo może jednak coś będą wiedziały w tej sprawie. Wyszłam z wanny i owinęłam się szlafrokiem. Poszłam do siebie i z szafy wygrzebałam jakieś dresy i zwykły T-shirt. Odpaliłam laptopa, bo postanowiłam wejść na facebook’a by zobaczyć co się dzieje u ludzi. W tym czasie rozczesywałam moje wilgotne włosy, które umyłam. Czułam się lepiej po tej kąpieli, głowa przestawała mnie boleć. Kiedy zalogowałam się na portal zauważyłam, że Iza zmieniła swój status na ` w związku`. Nie wiedziałam o co chodzi, więc gwałtownie otworzyłam drzwi od swojego pokoju, zobaczyłam, że Mania zrobiła to samo. Pewnie też to widziała. Weszłyśmy do niej do pokoju, a bardziej wparowałyśmy, czyli zrobiłyśmy tak zwane `wejście smoka`. Dziewczyna spojrzała się  na nas nie wiedząc o co chodzi. Usiadłyśmy na jej łóżko i wpatrywałyśmy się w nią wrogim spojrzenie. Blondynka w końcu zmiękła i wyśpiewała nam wszystko jak na spowiedzi. Oznajmiła, że jest w związku z Harry’m. Na początku się zdziwiłam, ale potem przytoczył mi się widok całującej się Izy z Harrym, więc pomyślałam, że właśnie wtedy już byli razem. Byłam trochę wkurzona, że nie powiedziała mi tego wcześniej, ale ona usprawiedliwiała się tym, że nie wiedziała jak to zrobić. Zapadła chwila ciszy i właśnie chciałam ją przerwać, kiedy uprzedziła mnie Mania, mówiąc, że jest z Tomkiem.
-Na reszcie- powiedziała uradowana Iza
-To dlatego nie widziałam was na imprezie tak? Pytał się Ciebie czy chcesz z nim być?- wtrąciłam się
- Kiedy na imprezie?- spytała zdezorientowana brunetka
-No bo szukałam Was i widziałam tylko Izę liżącą się z Harry’m, a Ciebie nigdzie nie było- oznajmiłam
Dziewczyna w tym czasie, zaczęła opowiadać wszystko, co się stało, kiedy nie było jej na imprezie. Powiedziała, że poszła do ogrodu razem z Tomkiem , bo on chciał jej coś ważnego powiedzieć, usiedli na bujanej ławce i chłopak zaczął mówią, ale w pewnym momencie nie wiedział co ma powiedzieć to zaczął się jąkać. Wiec postanowił zrobić coś innego i ich twarze miały się połączyć w pocałunku, kiedy przeszkodził im Zayn wchodzący do ogrodu. Powiedziała, że była tak zbulwersowana, że nie wiedziała co ma zrobić, więc poszła na spacer, ale postanowiła wrócić, bo bała się spacerować nocą po obcym mieście.
Kiedy skończyła, zapytałam się dziewczyn, czy może wiedziały co się stało, że wylądowałam w wannie. Mania jak zwykle nie wiedziała o co chodzi , jak to ona, ale Izka zaczęła się tak głośno śmiać, że głowa zaczęła mi pękać, więc zasłoniłam jej usta moją  dłonią i zapytałam z czego tak rży.
-Bo ja wypiłam kieliszek wódki i zachciało mi się wymiotować, więc ty poszłaś ze mną do łazienki  by przytrzymać mi włosy. A potem nie chciało nam się schodzić na dół więc postanowiłyśmy ,że  tu zostaniemy, bo ogółem impreza już się skończyła – oznajmiła mi śmiejąc się
-Nieźle – powiedziałam zdziwiona, a po chwili dodałam –  Ale żeby spać w łazience?
-No ta wiem, jesteśmy postrzelone- powiedziała Iza
-A czemu się o to pytasz tak a propos? – zapytała Mania
-Bo nie wiedziałam co ja tam robiłam- odpowiedziałam przyjaciółce
- Oj to nieźle musiałaś być z chlana- powiedziała do mnie Mania gardząc mnie spojrzeniem
-Wcale nie – powiedziałam  udając oburzoną
-Oj dobra nie ważne idę się ubrać -powiedziała Mańka wstając z łóżka i kierując się do siebie
-Pewnie idzie na randkę z Tomkiem- powiedziałam do Izy
-Pewnie tak, o właśnie dzięki  za przypomnienie- powiedziała do mnie
-Za co?- zdziwiłam się
- Oj bo ja też dzisiaj wychodzę- oznajmiła
-Okej, to ja nie przeszkadzam, powodzenia życzę- powiedziałam i ruszyłam swoją dupę z łóżka blondyny i ruszyłam do siebie.
Położyłam się na łóżko szperając jednocześnie w necie.
- Czyli zostaje dzisiaj sama- powiedziałam do siebie i westchnęłam
MANIA:
Poszłam do siebie i zaczęłam przeszukiwać szafkę w poszukiwaniach czegoś odpowiedniego na randkę z Tomkiem. Po 20 minutach usiadłam wyczerpana na podłogę i oparłam się o łóżko. Cieszyłam się z tego, że w końcu jestem z Tomkiem, ale nie do końca byłam przekonana co do tego.   Znamy się zaledwie tydzień, spodobał mi się od kiedy go tylko zobaczyłam. Nie byłam pewna do uczuć jakie mam w stosunku do niego, może jednak go nie kocham, może to tylko chwilowe zauroczenie, które za chwilę zgaśnie jak wypalona świeczka. Postanowiłam nie zaprzątać sobie tym głowy, bo przekonam się w trakcie. Poszłam do kuchni napić się soku. Ale po drodze zauważyłam, że drzwi od pokoju Izy są uchylone. Zajrzałam do środka i ujrzałam istny kataklizm. Jej ciuchy leżały wszędzie, jeden z T-shitów wisiał na żyrandolu, nawet nie wiem jakim cudem on się tam znalazł. Zaśmiałam się pod nosem i poszłam na dół. Wlałam sobie soku do szklanki i usiadłam w salonie gapiąc się w okno.  Nagle przypomniało mi się, że trzeba złożyć papiery do szkoły spojrzałam szybko na kalendarz i zobaczyłam, że jest 3 lipca, mamy jeszcze trochę czasu, ale lepiej złożyć te papiery szybciej niż na ostatnią minutę. Poszłam do Zuzi do pokoju. Kiedy uchyliłam drzwi usłyszałam jak coś podśpiewuje, ona ma świetny głos, razem z Izą namawiałyśmy ją, żeby coś zrobiła w tym kierunku bo takiego talentu nie można marnować, ale ona zawsze upierała się przy swoim i nic nie robiła. Weszłam do niej i oznajmiłam, że czas złożyć papiery.
-Spokojnie mamy jeszcze dużo czasu- powiedziała spokojnie
-No niby tak, ale lepiej będzie złożyć je szybciej- powiedziałam
- No to jutro pójdziemy bo nie chce mi się dzisiaj ruszać – powiedziała
-Jutro jest niedziela więc nici z tego
-Oj to  pójdziemy w poniedziałek, co za problem, poza tym nie przejmuj się tym tak tylko idź przygotuj się na swoją randkę- powiedziała z uśmiechem i cwaniacko poruszyła brwiami
Poszłam do siebie i znowu zaczęłam szukać rzeczy w szafie. W końcu postanowiłam założyć białą bokserkę,  którą włożyłam do środka niebieskiej spódnicy w kwiatki, która sięgała mi przed kolana. W pasie przewiązałam  jasnobrązowy pasek. Założyłam krótką kurtkę ze skóry pod kolor paska, na nogi włożyłam czarne baletki a na szyję przewiesiłam długi łańcuszek w kształcie gitary. Włosy miałam rozpuszczone, wytuszowałam rzęsy i zeszłam na dół, gdzie w tym samym czasie wychodziła Iza z Harry’m. Przywitałam się z chłopakiem i poszłam zamknąć za nimi drzwi. Kiedy je zamykałam, zobaczyłam  Tomka idącego w moją stronę. Na jego widok uśmiechnęłam się. Krzyknęłam do Zuzi, że wychodzę, ale ona nic na to nie odpowiedziała. Nie przejęłam się tym pomyślałam, że pewnie nie słyszy, zamknęłam więc za sobą drzwi i ruszyłam w stronę Toma. Na przywitanie pocałowałam go i ruszyłam w stronę, w którą prowadził mnie mój chłopak.
ZUZIA:
Siedziałam w pokoju i przeglądałam różne stronki w Internecie. Słyszałam jak Mania do mnie krzyczy, ale nie chciało mi się nic mówić. Nudziło mi się strasznie, więc postanowiłam iść do tego skateparku, w którym byłyśmy z Tomkiem pierwszego dnia. Nie było jeszcze ciemno, więc  przebrałam się w legginsy i założyłam na ramiona bluzę. Wyjęłam rolki z szafy i założyłam je na werandzie, po czym zamknęłam drzwi na klucz i ruszyłam w stronę miasta. Po drodze zauważyłam, że nie wzięłam ze sobą telefonu. Trudno się mówi. Kiedy dojechałam na miejsce poszłam na  małą rampę, pojeździłam kilak razy w te i we w te i postanowiłam się zbierać bo się ściemniało. Chciałam się dowiedzieć, która jest już godzina, a nie miałam ze sobą ani telefonu ani zegarka, więc podjechałam do jakiegoś chłopaka stojącego do mnie tyłem i zapytałam.
-Przepraszam, wiesz może która jest godzina?
Chłopak odwrócił się i wtedy zobaczyłam, że to Zayn. Koleś powiedział, że jest w pół do dziewiątej. Podziękowałam mu i zaczęłam odjeżdżać dopóki nie zawołał w moją stronę pytając się czy jestem sama. Odwróciłam się do niego i zapytałam z kim mogła bym być jak dziewczyny poszły na randki.
- Mania też?- zdziwił się
-No tak, a co?- zapytałam
-Nie nic- powiedział, a po chwili dodał – A z kim ona poszła?
-No jak to z kim z Tomkiem oczywiście- powiedziałam patrząc na niego podejrzliwie
-A, no dobra ja już muszę iść, cześć- powiedział i odszedł zrezygnowany
-Pa- krzyknęłam w jego stronę i pokierowałam się do domu.
                                            
Proszę bardzo 7 :) Sorki za błędy. Osobiście nie jestem zadowolona z tego rozdziału, ale opinię zostawiam wam, więc piszcie co o nim sądzicie. :D

wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział 6


IZA:
-Cześć, mówiłem, że się jeszcze spotkamy- powiedział Harry (tak to on)
-Cześć, tak mówiłeś- powiedziałam uśmiechając się do niego
-To chyba twoje- machał przed oczami moim telefonem z cwaniackim uśmiechem na ustach
-Tak- powiedziałam i wyciągnęłam rękę by go zabrać, a on bezczelnie schował go za plecy
-No ej, masz zamiar mi go dać?
-Tak, ale coś w zamian muszę dostać prawda- powiedział ze zwycięskim uśmiechem
-Dostaniesz szejka- powiedziałam i znowu wystawiłam rękę w jego stronę
-I coś jeszcze – powiedział
-O matko chłopie to pomyślmy… dostaniesz szejka i loda- powiedziałam uśmiechając się
-Okej niech Ci będzie- podał mi telefon
Poszłam zamówić  szejki. Podałam mu jednego i usiadłam do stołu. Rozmawiałam z nim 20 minut. I wyszliśmy z MSC.
-To co, wiesz gdzie jest jakaś dobra lodziarnia- zapytałam
-Ta, zaraz tutaj za rogiem sprzedają nieziemskie lody- powiedział i pokierowaliśmy się do budki
Zamówiłam loda o smaku malinowym, a Harry wziął jagodowego. Szliśmy w stronę głównego placu i sprzeczaliśmy i się , który smak jest lepszy. W końcu ustąpił i malinka wygrała. Przysiedliśmy na ławkę, zaczęłam pisać wiadomość do dziewczyn i nagle spadł mi lód. Pięknie. Zaczęłam się śmiać.
- Masz weź mojego- powiedział i wręczył mi swojego loda
-Nie dzięki, zjedz go- powiedziałam stanowczo
-Weź albo..
-Albo co- zapytałam
W tym czasie loczek spojrzał się na moją dłoń, w której trzymałam telefon.
-Jak nie to zabiorę Ci telefon- powiedział ze zwycięskim uśmiechem
-O nie, tak nie wolno- powiedziałam oburzona
- A to patrz!
Wyrwał mi komórkę z ręki i zaczął uciekać, goniłam go wszędzie, do ławki, murki po fontanny. Zatrzymał się i ja też, lecz ta ciapa nie chciała oddać mi telefonu.
-Oddaj mi go!- darłam się
-Weź loda to go oddam- mówił stanowczo
-Ok. , mam pomysł dasz mi telefon i wtedy wezmę loda- powiedziałam
-Nie, bo nie weźmiesz tego loda- mówił
-Oj wezmę, tylko daj mi go już
Chłopak  oddał mi komórkę, a ja ją szybko schowałam do spodni. Potem wręczył mi loda, lecz ja go nie wzięłam. Harry udał oburzonego i odwrócił się ze skrzyżowanymi  rękoma na piersiach. Podeszłam do niego i go przytuliłam jako przeprosiny. Ten od razu się ucieszył i zapomniał o całej tej sprawie. Loda wyrzucił do kosza bo już go nie chciał. Poszliśmy w stronę domu, Hazza był tak miły, że odprowadził mnie pod sam dom.
- Może byś wpadła do nas z dziewczynami dzisiaj wieczorem na PARTY!- powiedział kładąc mocny nacisk na ostatnie słowo
-Interesująca propozycja- powiedziałam i pogładziłam się po brodzie
- Tak jak wpadniecie- zapytał
-Chętnie, ale o której i gdzie- zapytałam
-Ta ja Tobie napiszę jeszcze sms’a i..- nie dokończył, bo mu przerwałam
-Jak to napiszesz, masz mój numer?- zapytałam patrząc na niego przenikliwie
Chłopak zrobił się czerwony i zakłopotany
-No bo ja no zapisałem sobie Twój numer, ale chyba nie masz mi tego za złe prawda- powiedział w jednej chwili uśmiechając się i robić słodkie oczka.
Spiorunowałam go wzrokiem, ale zaraz się uśmiechnęłam, mówiąc, że nie mam mu tego za złe. Pożegnaliśmy się, a ja weszłam do domu gdzie dziewczyny  siedziały na sofie i zajadały się popcornem oglądając jakiś film.
-Hejoł jestem już- wydarłam się na całe mieszkanie
-Hej- powiedziała Mania
-Cii! Ja tu oglądam!- wydarła się Zuzka z oburzeniem
-Ok, nieważne jak nie chcecie iść ze mną na PARTY do chłopaków to nie – powiedziałam i zaczęłam iść do góry po schodach
-Co! Gdzie impreza, jakich chłopaków!- wstała jak oparzona Zuzka i zaczęła się dopytywać
Zaczęłam im opowiadać o tym co się wydarzyło i , że Harry nas zaprosił, kiedy dostałam od niego wiadomość. Dokładnie podał mi adres, to miło. Tylko, że my nie wiedziałyśmy gdzie to jest, ale nasza mądra Mania wpadła na pomysł, żeby zapytać Tomka. Ona to poza nim świata nie widzi, oni pasowali by do siebie. Ja wymyśliłam dodatkowo, żeby go zaprosić na imprezę, dziewczyny się ze mną zgodziły, a ja zadzwoniłam do Harolda i zapytałam czy mogłabym, a właściwie czy Mania by mogła go przyprowadzić. Zgodził się bez wahania. Ucieszyłyśmy się jak głupie z naszej pierwszej imprezy w Londynie(nie licząc koncertu) i do tego  w domu One Direction. Poszłyśmy się szykować, a Mania zajęła się zapraszaniem Tomka. Po 30 minutach byłam gotowa, miałam na sobie niebieską sukienkę i brązowe rzymianki, rzęsy pomalowałam tuszem a na powiece zrobiłam kreskę eyelinerem ,włosy związałam w luźnego kłosa. Zeszłam na dół by coś zjeść, bo zrobiłam się strasznie głodna po tych przygotowaniach.
ZUZIA:
Kiedy dowiedziałam się o tej imprezie cieszyłam się jak głupia. Pierwsza impreza w Londynie dodatkowo w domu twoich idoli, która by tak nie chciała. Jednak głupi ma zawsze szczęście. Poszłam do siebie i nie wiedziałam co założyć, nie miałam nastroju, żeby zakładać jakieś sukienki lub spódniczki. Postanowiłam założyć dżinsowe rurki, kremową bluzkę na ramiączka a na to czarną skórzaną kurtkę, na nogi założyłam kremowe szpilki na platformie. Tuszem machnęłam rzęsy i zrobiłam kreskę eyelinerem a włosy rozpuściłam. Zeszłam do kuchni, żeby się napić i kiedy tam weszłam zastałam Izę grzebiącą w lodówce. Ona nigdy się nie zmieni, ale to jest w niej fajne. Poszłyśmy obie do salonu czekać na Manię. Siedziałyśmy tam chyba z 15 minut, kiedy w końcu raczyła nas zaszczycić swoją obecnością. Ubrana była w małą czarną bez ramiączek do tego czarne rzymianki na koturnie zapinane z przodu. Włosy miała rozpuszczone lekko pofalowane, opadające jej na prawy bok. Wyglądała ślicznie, pewnie wystroiła się dla Tomma. Kiedy zeszła powiedziała, że Tomek chętnie z nami pójdzie, i że zajdzie po nas za 10 minut. Usiadłyśmy więc na kanapę nie wiedząc  co ze sobą zrobić. Zaczęłam gapić się w jeden punkt na ścianie, jakby było tam coś interesującego, nagle z tego transu wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Brązowooka poszła otworzyć, to był Tomek. Wyszłyśmy z domu i pokierowałyśmy się w stronę domu chłopaków. Kiedy dotarłyśmy na miejsce, było pełno ludzi a alkohol lał się wszędzie. Weszłam do środka i postanowiłam wtopić się w tłum, trochę dziwnie się czułam na imprezie w domu One Direction. Ale co tam. Zaczęłam tańczyć z dziewczynami, lecz nagle Manię porwał Tom do tańca. Zostałam sam z Izą, ale nie na długo, bo podszedł do nas Harry, Zayn i Niall. Przywitali się z nami ciepłymi uśmiechami, ale po chwili Harry poprosił Izę do tańca. Postanowiłam im nie przeszkadzać i poszłam po drinka do mini baru. Wypiłam chyba z trzy drinki i głowa mnie strasznie bolała. Obok mnie zobaczyłam siedzącego blondyna, tak to był Niall. Zaczęłam z nim rozmawiać, ale odwróciłam się, żeby zobaczyć co robią dziewczyny. Nie mogłam nigdzie znaleźć Mani i Tomka, pewnie poszli gdzieś razem, może chłopak chce w końcu wyznać co do niej czuje, oby. Kiedy odwróciłam głowę w lewo ujrzałam Izę całującą się z Harrym, chyba nieźle wypiła, bo normalnie by tego nie zrobiła. A tam. Powróciłam wzrokiem na twarz Niall’a i zaczęłam dalej z nim rozmawiać i pić. Rozmowa była luźna, bo byłam już trochę wstawiona, on też. Przegadałam z nim prawie całą imprezę. Kiedy puścili ostatnią piosenkę chłopak poprosił mnie do tańca. Był to wolny kawałek. Blondyn złapał mnie za biodra, a ja oplotłam swoje dłonie na jego szyi. Tańczyliśmy patrząc się na siebie i uśmiechając.
-Wiesz, jesteś inna niż wszystkie- powiedział
-Co? Jak to inna ?- zapytałam z oburzeniem.
-No inne fanki na nasz widok w kawiarni piszczały by i skakały po nas, a wy zachowałyście się normalnie, jak byśmy byli normalnymi ludźmi- powiedział
-A nie jesteście normalnymi ludźmi?- zapytałam z ironią
-No właśnie jesteśmy, ale inni tego nie rozumieją, z wyjątkiem Was, i to jest takie fajne- powiedział z uśmiechem
-Miło- powiedziałam
Po skończonej rozmowie tańczyliśmy w ciszy. Znów poszłam do mini baru, wraz z Niall’em po drinka, siedziałam tam i szczerzyłam paszczę z jego żartów kiedy urwał mi się film.
Obudziłam się rano z wielkim bólem głowy i do tego w wannie. Co ja wczoraj robiłam. Pamiętałam tylko tyle, że wypiłam kilka drinków i tańczyłam z blondasem, ale jak ja się tutaj znalazłam nie mam pojęcia. Podniosłam się do góry i wyszłam z wanny, na podłodze leżała Iza, jejciu co ona tutaj robi, kolejna nienormalna. Spojrzałam w lustro, nie było aż tak źle, jedynie moje włosy były rozwalone, wzięłam przeczesałam je ręką i obudziłam Izę. Dziewczyna otworzyła oczy i podniosła się do góry. Usiadła po turecku i rozglądała się po pomieszczeniu. Ona raczej też mi nie powie co się wczoraj stało. Zostawiłam ją samą i poszłam na dół, kiedy ustałam na schodach, zobaczyłam jedno wielkie zbiorowisko ciał. Prawie każdy spał w salonie, jedni na sofie inni na podłodze. Brakowało jedynie Liam’a i Harry’ego. Poszłam do kuchni po aspirynę, kiedy tam weszłam nie wiedziałam gdzie ona jest, więc wlałam sobie wody, bo nie będę obcym ludziom grzebać po szafkach. Postanowiłam zaczekać, aż ktoś się obudzi. Usiadłam przy stole popijając wodę i z wielkim bólem głowy zastanawiałam się jak znalazłam się w wannie.
                                                                            
Tak i jest 6, sorki za błędy. Mam pytanie do tych co czytają tego bloga, o ile jest ktoś taki :) Chcecie, żebym pisała jeszcze perspektywy  chłopaków z 1d i Tomka, czy jednak wolicie tylko główne bohaterki ?. Piszcie w komentarzach. Kolejny będzie jakoś tak w tym tygodniu :)