MANIA:
Ogromnie ucieszyłam się na widok Tomka. Lubię go i to bardzo,
ale żeby z nim być? Sama nie jestem do tego przekonana.
-Hej- przywitałam się z nim buziakiem w policzek
-Cześć, ładnie wyglądasz- zwrócił się do mnie
-Dziękuję, to zasługa dziewczyn, one zaczęły wymyślać, dobra
nie ważne- powiedziałam speszona
Chłopak zaśmiał się cicho pod nosem, a po chwili zwrócił się
z pytaniem.
-No, to gdzie masz ochotę iść?
-Nie wiem, ty znasz to miasto lepiej ode mnie
-Okej to idziemy do parku The Regent's, a potem pokażę tobie
Big Ben-powiedział podekscytowany
-Przecież widziałam Big Bena
-No tak, ale nie nocą- szepnął mi do ucha i pociągnął za
sobą
Kiedy dotarliśmy na miejsce, o mało nie zeszłam na zawał z
wrażenie. On był tak ogromny, że zgubiła bym się w nim po dwóch minutach. Na szczęście
nie zwiedzaliśmy go całego, Tom pokazał mi jedną z najpiękniejszych rzeczy
znajdujących się w całym parku. Była to duża fontanna, która zrobiła na mnie
ogromnie pozytywne wrażenie. Ogółem cały
park był prześliczny, taki zadbany. Nie staliśmy zbyt długo, bo zrobiło się
chłodno. Postanowiliśmy więc iść zobaczyć tą wielką słynną wierzę. Szliśmy dość
długo rozmawiając na różne tematy i wygłupiając się po drodze. Tomek mówił, że
to miejsce jest wyjątkowe nocą, lecz ja nie chciałam mu wierzyć. Kiedy
doszliśmy na miejsce ujrzałam pięknie podświetlanego Big Bena. Teraz wiedziałam
o czym mówił Tomek mówiąc, że jest to wyjątkowe miejsce nocą. Stałam tak i
wpatrywałam się w niego jak głupia. Nie mogłam uwierzyć, że istnieje coś
takiego pięknego. Z moich rozmyślań wyrwał mnie lekki, chłodny podmuch wiatru.
-Chyba czas się już zbierać- zwróciłam się do chłopaka
-Tak, masz rację
Wracaliśmy w ciszy, rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Nie
mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Byłam na koncercie One Direction, a
teraz spaceruję z chłopakiem, który… no właśnie nawet nie wiem co do niego
czuję. To pytanie ciągle zaprząta mi głowę. Czy on mi się podoba? Zanim się nie obejrzałam byłam na miejscu.
Tomek odprowadził mnie pod same drzwi. Zatrzymałam się przed nimi i
podziękowałam chłopakowi za dzisiejszy dzień. Tom spojrzał mi prosto w oczy, a
ja jemu. Nagle zauważyłam, że jego twarz zbliża się ku mojej, serce waliło mi
jak oszalałe. W tym właśnie momencie zrozumiałam co tak naprawdę czuję, lubiłam
go i to bardzo, ale nie jak przyjaciela, jak kogoś więcej. Czy to możliwe
polubić kogoś tak bardzo, że chce się z nim być i to w tak krótkim czasie?
Kiedy nasze twarze były milimetry od tego by nasze usta się zetknęły i
połączyły w pocałunku usłyszałam piskliwy krzyk dobiegający z mieszkania. Szybko
odskoczyliśmy od siebie i pożegnaliśmy. Weszłam do domu przerażona, nie wiedząc
co się dzieje. Kiedy weszłam do salonu zastałam dziewczyny skaczące po całym
pokoju, nie wiadomo z czego się cieszyły.
-Co tak was cieszy bambusy?- tak, uwielbiałam się z nimi
droczyć
-AAA! Lou mówił o Izie w TV CZAISZ!- wrzasnęła Zuzia,
ciesząc się jak głupia
-Jak to o niej mówił?- pytałam
-No normalnie, powiedział, że jedna dziewczyna ukradła mu
Snickers’a – powiedziała Iza
-Ta, a skąd wiesz, że to ty?- spytałam marszcząc czoło i
zakładając ręce biodra
-Ty do reszt zgłupiałaś, przecież tylko ona żarła tego
batona-powiedziała zirytowana Zuza
-No ta, ale skąd wiecie, że o nią chodzi, przecież pełno
jest dziewczyn jedzących tego typu batona
-Ale ja przecież tylko jadłam tego batona dzisiaj-powiedziała
Iza
-A skąd wiesz, że chodzi akurat o dzisiejszy dzień?
-Stąd, bo to jest wywiad po dzisiejszym koncercie idiotko-
powiedziała Iza przewracając oczami
-Serio! Ale super- zaczęłam z nimi się cieszyć
-Ok. dobra stop!- krzyknęła Zuzka, a po chwili dodała-
Opowiedz lepiej jak było na randce
-To nie była randka,
tylko spacer
-Oj dobra niech Ci będzie, mów- wtrąciła się Iza
-No jak miało być, normalnie- powiedziałam bez entuzjazmu
-I co to tyle?- zdziwiła się Zuzia
-No ta, a co miało być?
-No co nie całowaliście się?
W ogóle odprowadził cię?- pytała Iza
-Ta odprowadził i nie, nie całowaliśmy się- zwróciłam się do
zrezygnowanej Izy
-Ale chciał Ciebie pocałować- dopytywała Zuzia, która nie
chciała dać za wygarną
-Hmm.. może- uśmiechnęłam się cwaniacko
-O Jezusie chciał, a co się stało- krzyknęła uradowana Iza
- Niech pomyśle… dwie dziewczyny które zaczęły piszczeć nam
przerwały- zwróciłam się do przyjaciółek
Obydwie zrobiły się czerwone ze wstydu i zaczęły
przepraszać. Ja tylko się z nich śmiałam. Rozmawiałyśmy tak do 3.00, aż w końcu
wszystkie stwierdziłyśmy, że idziemy spać po dniu tak pełnym wrażeń.
ZUZIA:
Przebudziłam się około dziesiątej. Do pokoju wpadały ciepłe
promienie słoneczne, leżałam i patrzyłam się w sufit, o dziwo był dość
interesujący. Wstałam z łóżka i potruchtałam roztrzepana do łazienki. Kidy tam
dotarłam spojrzałam w swoje odbicie i zaczęłam doprowadzać się do porządku.
Kiedy skończyłam się czesać i malować poszłam się ubrać. Założyłam przetarte dżinsowe
szorty, białą bokserkę i na to lekko kremową luźną bluzę. Na szyje zawiesiłam
długo wisiorek, który dostałam od siostry, a na dłonie włożyłam bransoletki.
Zeszłam na dół z myślą, że dziewczyny śpią, lecz się myliłam. W jadalni
siedziała Mania. Poszłam zrobić sobie płatki i usiadłam koło przyjaciółki
-Cześć- przywitałam się
-Hej
-Izka nadal śpi?- zapytałam
-Tak- powiedziała
Zjadłam śniadanie i włożyłam naczynia do zmywarki. Poszłam
na górę umyć zęby kiedy skończyłam poszłam po Manię. Weszłam z nią do pokoju
Izy. Kidy ujrzałyśmy ją śpiącą ,rozwaloną na całym łóżku zaczęłyśmy się śmiać,
ale tak by nas nie usłyszała. Weszłyśmy na jej łóżko i zaczęłyśmy po nim skakać
i krzyczeć by się obudziła. Kiedy otworzyła oczy, była zła więc walnęła nas
poduszką.
-Hej dziewczyno wstawaj, idziemy na zakupy- wydarłam się
tusz nad jej uchem
-Zaraz, daj pierw człowiekowi się wyspać- wyjęczała zaspanym
głosem
-Jest po dziesiątej wstawaj, nie będziesz marnowała takiego dnia
na spanie- powiedziała Mania
-Okej już wstaje, ale idźcie- powiedziała Iza
Wyszłyśmy z jej pokoju i pokierowałyśmy się do salonu
włączyłyśmy jakiś kanał muzyczny. Po jakiś 30 minutach zeszła do nas ubrana w
białe szorty i bluzkę w paski.
-No nie Iza nie dość, że Snickers’a to jeszcze paski
ukradłaś Louisowi?- powiedziałam śmiejąc się
-Zamknij się Adams- powiedziała przyjaciółka
-Ok. spokój, Izka idź jedz i wychodzimy- powiedziała Mania
Siedziałam jeszcze z 10 minut wpatrzona w ekran telewizora,
kiedy Izka nie szturchnęła mnie w ramię i powiedziała, że idziemy. Wzięłam
torebkę, a na nogi założyłam czarne rzymianki. Z dziewczynami wyszłyśmy z domu
i pokierowałyśmy się w stronę centrum. Chodziłyśmy po sklepach z ciuchami, lecz
nie mogłyśmy znaleźć nic co nam by się podobało, pokierowałyśmy się do sklepu z
biżuterią. Weszłyśmy do środka, a Iza od razu zauważyła ,,miłość swojego życia’’,
mówię o kolczykach i naszyjniku w
kształcie Snickers’a. Ja i Mania
znalazłyśmy pierścionki i długie naszyjniki w kształcie wąsów. Tak to coś co my
lubimy. Kiedy skończyłyśmy, postanowiłyśmy wybrać się do słynnego Milk Shayk
City. Dotarłyśmy do niego po 5 minutach, zamówiłyśmy sobie po shayk’u i
zajęłyśmy miejsce. Nagle piosenkę, która leciała w radiu zagłuszył głośny
krzyk.
-Tyy…! To ty ukradłaś
mi batona!- odwróciłam się razem z Manią i ujrzałyśmy chłopaków z One Direction,
a przy tym Louisa, który wskazywał palcem na siedzącą przed nami Izą.
-Nie ukradłam tobie batona chłopie on był mój- krzyknęła w
jego stronę Iza
Po tych słowach zaczęłam się śmiać jak głupia, a Izka razem
ze mną, za to Mania zachowała zimną krew i próbowała nie zrobić z siebie
idiotki zanosząc się tak głupim śmiechem jak my. Nagle zobaczyłam, że Izka
podnosi się z miejsca i zaczyna uciekać nie wiadomo przed czym. Kiedy obróciłam
się za siebie zobaczyłam Louisa goniącego Izę i krzyczącego:
-Oddawaj batona!
Dziewczyna uciekała przed nim i się śmiała. Nagle do naszego
stolika podeszła reszta chłopaków i się dosiadła. Opanowałam już śmiech, chodź
nie do końca. Nagle zauważyłam Izę, która wyciągnęła Snickers’a z torebki i
zaczęła nim machać przed oczami chłopaka, który najwyraźniej się jeszcze
bardziej wkurzył. Zaczęli się gonić i wybiegli z restauracji by gonić się w
około niej. Spojrzałam się na Manię, która miała poważną minę.
-Noo..- zaczął Harry- Wczoraj jakoś nie zdążyliśmy się
poznać, więc jak macie na imię?- zapytał
-Mania – powiedziała przyjaciółka siedząca z mojej lewej
strony
-Ładnie- powiedział Harry obdarowując ją swoim uśmiechem
-A ty?- zwrócił się do mnie z uśmiechem Zayn
-Zuzia- powiedziałam z
uśmiechem
-Też ładnie- powiedział Harry, tym razem mnie obdarowując
uśmiechem
-No, jesteście z tond?-
zapytał Liam
Spojrzałyśmy po sobie z Manią i powiedziałyśmy równo
-Nie
Po tym zaczęłam się śmiać, nawet nie wiem dlaczego, w tym
momencie wydawało mi się to śmieszne, do mnie dołączył Niall, który też zaczął
się śmiać.
-Interesujące, to skąd jesteście?- zapytał Harry
Umilkłam i spojrzałam ze zdziwieniem na przyjaciółkę
-Z Polski- powiedziałam poważnie
Oni zrobili poważną minę, po czym się uśmiechnęli. I zaczęli
dalej zadawać pytania.
-To jak to umiecie Angielski?- zapytał zdziwiony Niall
-No tak nie słychać?- zapytałam ironicznie
-No ta słychać, ale jak?- zapytał ponownie
-Co jak ?- zapytała Mania
-No jak się nauczyłyście Angielskiego?- pytał zdziwiony
-No widzisz, bo w Polskich szkołach się uczy takiego języka-
powiedziałam z ,,bananem” na twarzy
-Ouuu- powiedziała cała czwórka
-Dokładnie- powiedziałam
-No to co, przyjechałyście tu na wakacje- zapytał Zayn
-Nie- powiedziała Mania, a po chwili dodała- Mieszkamy tutaj
Po twarzach chłopaków było widać, że są zmieszani i nie
wiedzą o co chodzi.
-To jak to, jesteście z Polski, a mieszkacie tutaj?- zapytał
Liam
-Dokładnie-powiedziałam
-Ale po co?- zapytał Niall
-Bo my tu się przeprowadziłyśmy by studiować- powiedziała
Mania
- Wy studiować?- zapytał Harry – To ile macie lat?
-Osiemnaście- powiedziałam
-A wyglądacie na młodsze- powiedział Zayn
Nagle usłyszałam otwierające się drzwi, więc się odwróciłam
i zobaczyłam w nich Ize zajadającą się batonem i Louisa krzyczącego na nią, by
mu go oddała. Podeszli do nas. Przedstawiła się chłopakom.
-Ej pasiasty, wiesz skąd są nasze koleżanki- zwrócił się do
Louisa Harry
-No nie-odpowiedział
-To zgadnij
-Ale z Europy?- zapytał Lou
-No ta- powiedział lokat
Nagle zaczął dzwonić mi telefon, była to mama. Uśmiechnęłam
się do wyświetlacza i odebrałam połączenie. Mówiłam w ojczystym języku, więc
chłopacy nie wiedzieli co mówię. Kiedy skończyłam wszyscy spojrzeli się na
mnie.
-Co ty mówiłaś?- zapytał Lou
-Nic, nieważne- powiedziałam
-No więc widzisz drogi przyjacielu, nasze koleżanki są z
Polski, więc to był Polski- zwrócił się Liam do Louisa
-Ale super- powiedział podekscytowany
Nagle Izka powiedziała, że jest głodna, więc postanowiłyśmy
się zbierać.
-Może się jeszcze kiedyś spotkamy?- zapytał Harry
-Może- powiedziała Iza
Wyszłyśmy z lokalu uśmiechając się do samych siebie. Nie
mogłyśmy uwierzyć, że dzieje się to naprawdę. Kiedy znalazłyśmy się spory
kawałek od MSC zaczęłyśmy krzyczeć ze szczęścia by wyładować te emocje.
No, tak jak mówiłam jest dzisiaj 4 późno ale jest. Nie wyszedł mi on wcale. Jak macie jakieś pomysły co do czego, bądź coś wam nie pasi to piszcie w komentarzach, a ja postaram się to naprawić :p. I głosujcie w ankiecie, bo chcę zobaczyć ile to z was czyta i co na serio o tym sądzi :) Sorki za wszelakie błędy :)
Iza i Lou? No proooooszę, jak na razie do siebie mega pasują :D Normalnie dobrali się jak dwa...pasiaki lubiące snickersy? xd
OdpowiedzUsuńNo, ale nic, czekam na nn! xx
[http://holdmetight-vick.blogspot.co.uk/]
[http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/]
To mnie najbardziej rozwaliło:
OdpowiedzUsuń- Z czego się cieszycie, bambusy?
Hahahahah normalnie lałam przed kompem, ty to umiesz pocieszyć kumpelę w chorobie :D
I weź, bo z tym Tomkiem się rozmarzyłam :P
Dawaj kolejny i wbijaj do mnie ;)
Boskie :)Kocham to opowiadanie :)czekam na kolejne rozdziały :**** zapraszam do siebie:)
OdpowiedzUsuńświetny rodział :D
OdpowiedzUsuńa więc Iza z Lou :D :D
czekam na nexta i zapraszam do siebie ^^
Hahah, nie no końcówka najlepsza. Rozwalasz mnie dziewczyno. Kocham Ciebie za to. ;D
OdpowiedzUsuńCzyżby Iza z Lou ?
Hmm... ciekawe .