środa, 4 kwietnia 2012

Rozdział 4


MANIA:
Ogromnie ucieszyłam się na widok Tomka. Lubię go i to bardzo, ale żeby z nim być? Sama nie jestem do tego przekonana.
-Hej- przywitałam się z nim buziakiem w policzek
-Cześć, ładnie wyglądasz- zwrócił się do mnie
-Dziękuję, to zasługa dziewczyn, one zaczęły wymyślać, dobra nie ważne- powiedziałam speszona
Chłopak zaśmiał się cicho pod nosem, a po chwili zwrócił się z pytaniem.
-No, to gdzie masz ochotę iść?
-Nie wiem, ty znasz to miasto lepiej ode mnie
-Okej to idziemy do parku The Regent's, a potem pokażę tobie Big Ben-powiedział podekscytowany
-Przecież widziałam Big Bena
-No tak, ale nie nocą- szepnął mi do ucha i pociągnął za sobą
Kiedy dotarliśmy na miejsce, o mało nie zeszłam na zawał z wrażenie. On był tak ogromny, że zgubiła bym się w nim po dwóch minutach. Na szczęście nie zwiedzaliśmy go całego, Tom pokazał mi jedną z najpiękniejszych rzeczy znajdujących się w całym parku. Była to duża fontanna, która zrobiła na mnie ogromnie pozytywne wrażenie.  Ogółem cały park był prześliczny, taki zadbany. Nie staliśmy zbyt długo, bo zrobiło się chłodno. Postanowiliśmy więc iść zobaczyć tą wielką słynną wierzę. Szliśmy dość długo rozmawiając na różne tematy i wygłupiając się po drodze. Tomek mówił, że to miejsce jest wyjątkowe nocą, lecz ja nie chciałam mu wierzyć. Kiedy doszliśmy na miejsce ujrzałam pięknie podświetlanego Big Bena. Teraz wiedziałam o czym mówił Tomek mówiąc, że jest to wyjątkowe miejsce nocą. Stałam tak i wpatrywałam się w niego jak głupia. Nie mogłam uwierzyć, że istnieje coś takiego pięknego. Z moich rozmyślań wyrwał mnie lekki, chłodny podmuch wiatru.
-Chyba czas się już zbierać- zwróciłam się do chłopaka
-Tak, masz rację
Wracaliśmy w ciszy, rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Byłam na koncercie One Direction, a teraz spaceruję z chłopakiem, który… no właśnie nawet nie wiem co do niego czuję. To pytanie ciągle zaprząta mi głowę. Czy on mi się podoba?  Zanim się nie obejrzałam byłam na miejscu. Tomek odprowadził mnie pod same drzwi. Zatrzymałam się przed nimi i podziękowałam chłopakowi za dzisiejszy dzień. Tom spojrzał mi prosto w oczy, a ja jemu. Nagle zauważyłam, że jego twarz zbliża się ku mojej, serce waliło mi jak oszalałe. W tym właśnie momencie zrozumiałam co tak naprawdę czuję, lubiłam go i to bardzo, ale nie jak przyjaciela, jak kogoś więcej. Czy to możliwe polubić kogoś tak bardzo, że chce się z nim być i to w tak krótkim czasie? Kiedy nasze twarze były milimetry od tego by nasze usta się zetknęły i połączyły w pocałunku usłyszałam piskliwy krzyk dobiegający z mieszkania. Szybko odskoczyliśmy od siebie i pożegnaliśmy. Weszłam do domu przerażona, nie wiedząc co się dzieje. Kiedy weszłam do salonu zastałam dziewczyny skaczące po całym pokoju, nie wiadomo z czego się cieszyły.
-Co tak was cieszy bambusy?- tak, uwielbiałam się z nimi droczyć
-AAA! Lou mówił o Izie w TV CZAISZ!- wrzasnęła Zuzia, ciesząc się jak głupia
-Jak to o niej mówił?- pytałam
-No normalnie, powiedział, że jedna dziewczyna ukradła mu Snickers’a – powiedziała Iza
-Ta, a skąd wiesz, że to ty?- spytałam marszcząc czoło i zakładając ręce biodra
-Ty do reszt zgłupiałaś, przecież tylko ona żarła tego batona-powiedziała zirytowana Zuza
-No ta, ale skąd wiecie, że o nią chodzi, przecież pełno jest dziewczyn jedzących tego typu batona
-Ale ja przecież tylko jadłam tego batona dzisiaj-powiedziała Iza
-A skąd wiesz, że chodzi akurat o dzisiejszy dzień?
-Stąd, bo to jest wywiad po dzisiejszym koncercie idiotko- powiedziała Iza przewracając oczami
-Serio! Ale super- zaczęłam z nimi się  cieszyć
-Ok. dobra stop!- krzyknęła Zuzka, a po chwili dodała- Opowiedz lepiej jak było na randce
-To  nie była randka, tylko spacer
-Oj dobra niech Ci będzie, mów- wtrąciła się Iza
-No jak miało być, normalnie- powiedziałam bez entuzjazmu
-I co to tyle?- zdziwiła się Zuzia
-No ta, a co miało być?
-No co nie całowaliście się?  W ogóle odprowadził cię?- pytała Iza
-Ta odprowadził i nie, nie całowaliśmy się- zwróciłam się do zrezygnowanej Izy
-Ale chciał Ciebie pocałować- dopytywała Zuzia, która nie chciała dać za wygarną
-Hmm.. może- uśmiechnęłam się cwaniacko
-O Jezusie chciał, a co się stało- krzyknęła uradowana Iza
- Niech pomyśle… dwie dziewczyny które zaczęły piszczeć nam przerwały- zwróciłam się do przyjaciółek
Obydwie zrobiły się czerwone ze wstydu i zaczęły przepraszać. Ja tylko się z nich śmiałam. Rozmawiałyśmy tak do 3.00, aż w końcu wszystkie stwierdziłyśmy, że idziemy spać po dniu tak pełnym wrażeń.
ZUZIA:
Przebudziłam się około dziesiątej. Do pokoju wpadały ciepłe promienie słoneczne, leżałam i patrzyłam się w sufit, o dziwo był dość interesujący. Wstałam z łóżka i potruchtałam roztrzepana do łazienki. Kidy tam dotarłam spojrzałam w swoje odbicie i zaczęłam doprowadzać się do porządku. Kiedy skończyłam się czesać i malować poszłam się ubrać. Założyłam przetarte dżinsowe szorty, białą bokserkę i na to lekko kremową luźną bluzę. Na szyje zawiesiłam długo wisiorek, który dostałam od siostry, a na dłonie włożyłam bransoletki. Zeszłam na dół z myślą, że dziewczyny śpią, lecz się myliłam. W jadalni siedziała Mania. Poszłam zrobić sobie płatki i usiadłam koło przyjaciółki
-Cześć- przywitałam się
-Hej
-Izka nadal śpi?- zapytałam
-Tak- powiedziała
Zjadłam śniadanie i włożyłam naczynia do zmywarki. Poszłam na górę umyć zęby kiedy skończyłam poszłam po Manię. Weszłam z nią do pokoju Izy. Kidy ujrzałyśmy ją śpiącą ,rozwaloną na całym łóżku zaczęłyśmy się śmiać, ale tak by nas nie usłyszała. Weszłyśmy na jej łóżko i zaczęłyśmy po nim skakać i krzyczeć by się obudziła. Kiedy otworzyła oczy, była zła więc walnęła nas poduszką.
-Hej dziewczyno wstawaj, idziemy na zakupy- wydarłam się tusz nad jej uchem
-Zaraz, daj pierw człowiekowi się wyspać- wyjęczała zaspanym głosem
-Jest po dziesiątej wstawaj, nie będziesz marnowała takiego dnia na spanie- powiedziała Mania
-Okej już wstaje, ale idźcie- powiedziała Iza
Wyszłyśmy z jej pokoju i pokierowałyśmy się do salonu włączyłyśmy jakiś kanał muzyczny. Po jakiś 30 minutach zeszła do nas ubrana w białe szorty i bluzkę w paski.
-No nie Iza nie dość, że Snickers’a to jeszcze paski ukradłaś Louisowi?- powiedziałam śmiejąc się
-Zamknij się Adams- powiedziała przyjaciółka
-Ok. spokój, Izka idź jedz i wychodzimy- powiedziała Mania
Siedziałam jeszcze z 10 minut wpatrzona w ekran telewizora, kiedy Izka nie szturchnęła mnie w ramię i powiedziała, że idziemy. Wzięłam torebkę, a na nogi założyłam czarne rzymianki. Z dziewczynami wyszłyśmy z domu i pokierowałyśmy się w stronę centrum. Chodziłyśmy po sklepach z ciuchami, lecz nie mogłyśmy znaleźć nic co nam by się podobało, pokierowałyśmy się do sklepu z biżuterią. Weszłyśmy do środka, a Iza od razu zauważyła ,,miłość swojego życia’’, mówię o  kolczykach i naszyjniku w kształcie Snickers’a.  Ja i Mania znalazłyśmy pierścionki i długie naszyjniki w kształcie wąsów. Tak to coś co my lubimy. Kiedy skończyłyśmy, postanowiłyśmy wybrać się do słynnego Milk Shayk City. Dotarłyśmy do niego po 5 minutach, zamówiłyśmy sobie po shayk’u i zajęłyśmy miejsce. Nagle piosenkę, która leciała w radiu zagłuszył głośny krzyk.
-Tyy…!  To ty ukradłaś mi batona!- odwróciłam się razem z Manią i ujrzałyśmy chłopaków z One Direction, a przy tym Louisa, który wskazywał palcem na siedzącą przed nami Izą.
-Nie ukradłam tobie batona chłopie on był mój- krzyknęła w jego stronę Iza
Po tych słowach zaczęłam się śmiać jak głupia, a Izka razem ze mną, za to Mania zachowała zimną krew i próbowała nie zrobić z siebie idiotki zanosząc się tak głupim śmiechem jak my. Nagle zobaczyłam, że Izka podnosi się z miejsca i zaczyna uciekać nie wiadomo przed czym. Kiedy obróciłam się za siebie zobaczyłam Louisa goniącego Izę i krzyczącego:
-Oddawaj batona!
Dziewczyna uciekała przed nim i się śmiała. Nagle do naszego stolika podeszła reszta chłopaków i się dosiadła. Opanowałam już śmiech, chodź nie do końca. Nagle zauważyłam Izę, która wyciągnęła Snickers’a z torebki i zaczęła nim machać przed oczami chłopaka, który najwyraźniej się jeszcze bardziej wkurzył. Zaczęli się gonić i wybiegli z restauracji by gonić się w około niej. Spojrzałam się na Manię, która miała poważną minę.
-Noo..- zaczął Harry- Wczoraj jakoś nie zdążyliśmy się poznać, więc jak macie na imię?- zapytał
-Mania – powiedziała przyjaciółka siedząca z mojej lewej strony
-Ładnie- powiedział Harry obdarowując ją swoim uśmiechem
-A ty?- zwrócił się do mnie z uśmiechem Zayn
-Zuzia- powiedziałam z  uśmiechem
-Też ładnie- powiedział Harry, tym razem mnie obdarowując uśmiechem
-No, jesteście z  tond?- zapytał Liam
Spojrzałyśmy po sobie z Manią i powiedziałyśmy równo
-Nie
Po tym zaczęłam się śmiać, nawet nie wiem dlaczego, w tym momencie wydawało mi się to śmieszne, do mnie dołączył Niall, który też zaczął się śmiać.
-Interesujące, to skąd jesteście?- zapytał Harry
Umilkłam i spojrzałam ze zdziwieniem na przyjaciółkę
-Z Polski- powiedziałam poważnie
Oni zrobili poważną minę, po czym się uśmiechnęli. I zaczęli dalej zadawać pytania.
-To jak to umiecie Angielski?- zapytał zdziwiony Niall
-No tak nie słychać?- zapytałam ironicznie
-No ta słychać, ale jak?- zapytał ponownie
-Co jak ?- zapytała Mania
-No jak się nauczyłyście Angielskiego?- pytał zdziwiony
-No widzisz, bo w Polskich szkołach się uczy takiego języka- powiedziałam z ,,bananem” na twarzy
-Ouuu- powiedziała cała czwórka
-Dokładnie- powiedziałam
-No to co, przyjechałyście tu na wakacje- zapytał Zayn
-Nie- powiedziała Mania, a po chwili dodała- Mieszkamy tutaj
Po twarzach chłopaków było widać, że są zmieszani i nie wiedzą o co chodzi.
-To jak to, jesteście z Polski, a mieszkacie tutaj?- zapytał Liam
-Dokładnie-powiedziałam
-Ale po co?- zapytał Niall
-Bo my tu się przeprowadziłyśmy by studiować- powiedziała Mania
- Wy studiować?- zapytał Harry – To ile macie lat?
-Osiemnaście- powiedziałam
-A wyglądacie na młodsze- powiedział Zayn
Nagle usłyszałam otwierające się drzwi, więc się odwróciłam i zobaczyłam w nich Ize zajadającą się batonem i Louisa krzyczącego na nią, by mu go oddała. Podeszli do nas. Przedstawiła się chłopakom.
-Ej pasiasty, wiesz skąd są nasze koleżanki- zwrócił się do Louisa Harry
-No nie-odpowiedział
-To zgadnij
-Ale z Europy?- zapytał Lou
-No ta- powiedział lokat
Nagle zaczął dzwonić mi telefon, była to mama. Uśmiechnęłam się do wyświetlacza i odebrałam połączenie. Mówiłam w ojczystym języku, więc chłopacy nie wiedzieli co mówię. Kiedy skończyłam wszyscy spojrzeli się na mnie.
-Co ty mówiłaś?- zapytał Lou
-Nic, nieważne- powiedziałam
-No więc widzisz drogi przyjacielu, nasze koleżanki są z Polski, więc to był Polski- zwrócił się Liam do Louisa
-Ale super- powiedział podekscytowany
Nagle Izka powiedziała, że jest głodna, więc postanowiłyśmy się zbierać.
-Może się jeszcze kiedyś spotkamy?- zapytał Harry
-Może- powiedziała Iza
Wyszłyśmy z lokalu uśmiechając się do samych siebie. Nie mogłyśmy uwierzyć, że dzieje się to naprawdę. Kiedy znalazłyśmy się spory kawałek od MSC zaczęłyśmy krzyczeć ze szczęścia by wyładować te emocje.
                                                        
No, tak jak mówiłam jest dzisiaj 4 późno ale jest. Nie wyszedł mi on wcale. Jak macie jakieś pomysły co do czego, bądź coś wam nie pasi to piszcie w komentarzach, a ja postaram się to naprawić :p. I głosujcie w ankiecie, bo chcę zobaczyć ile to z was czyta i co na serio o tym sądzi :) Sorki za wszelakie błędy :)

5 komentarzy:

  1. Iza i Lou? No proooooszę, jak na razie do siebie mega pasują :D Normalnie dobrali się jak dwa...pasiaki lubiące snickersy? xd
    No, ale nic, czekam na nn! xx

    [http://holdmetight-vick.blogspot.co.uk/]
    [http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/]

    OdpowiedzUsuń
  2. To mnie najbardziej rozwaliło:
    - Z czego się cieszycie, bambusy?
    Hahahahah normalnie lałam przed kompem, ty to umiesz pocieszyć kumpelę w chorobie :D
    I weź, bo z tym Tomkiem się rozmarzyłam :P
    Dawaj kolejny i wbijaj do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie :)Kocham to opowiadanie :)czekam na kolejne rozdziały :**** zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny rodział :D
    a więc Iza z Lou :D :D
    czekam na nexta i zapraszam do siebie ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahah, nie no końcówka najlepsza. Rozwalasz mnie dziewczyno. Kocham Ciebie za to. ;D
    Czyżby Iza z Lou ?
    Hmm... ciekawe .

    OdpowiedzUsuń