HARRY:
Nie pomyślałbym nawet, że Iza mogłaby tak zareagować.
Szczerze mówiąc myślałem, że nawet mnie poprze, lecz ona to w zupełności
odrzuciła. Nie wiem dlaczego, przecież brak kontaktu wyszedłby nam na lepsze. Oboje
nie tęsknili byśmy za sobą tak bardzo, jak kontaktując się i słysząc swoje
głosy nawzajem. Ona pewnie przez to pomyślała, że z nią zrywam, ba ona tak
pomyślała, nawet powiedziała mi to w twarz, a w jej oczach pojawiły się łzy.
Nie lubiłem kiedy płakała, nigdy nawet nie widziałem jej płaczącej. Nie wiedząc
dlaczego płacze i co zrobiłem nie tak poszedłem na górę do jej pokoju. Stałem i
pukałem dopóki mi nie otworzyła, a kiedy to zrobiła wydarła się prosto w moją
twarz. Poszedłem zrezygnowany na dół prosząc o pomoc Zuzę. Poprosiłem ją , aby
spytała się Izy co ja takiego zrobiłem, że jest zła. Brunetka zanim poszła na
górę powiedziała mi tak z wierzchu dlaczego ona się zezłościła. Lecz ja w swoim
zachowaniu nie widziałem nic co mogłoby ją zasmucić, przecież zrobiłem to tylko
ze względu na nią, aby nie cierpiała a to dlatego, że mi na niej zależy. Po tym
poleciała na górę, ale stamtąd dobiegł do moich uszu przeraźliwie głośny krzyk
Izy, z którego wywnioskowałem, że jednak źle postąpiłem. Zrezygnowany i pełen
smutku wyszedłem z domu pokierowałem się
w stronę parku by przemyśleć swoje zachowanie. Po drodze natknąłem się na
fanki. Nie byłem zbytnio w nastroju, ale nie miałem zamiaru ich zawodzić. Po
tym wszystkim usiadłem na pobliskiej ławce. Założyłem kaptur na głowę, ciemne
okulary, a nogi podkuliłem tak, że moje kolana dotykały brody. Siedziałem tam
może z 2 czy 3 godziny, może nawet i 5. Nie wiem, nie obchodziło mnie to za
bardzo, w tej chwili nie liczył się dla mnie czas, nie obchodziło mnie co dzieje
się wokół mnie. Zastanawiałem się co takiego złego zrobiłem i jak mógłbym to
odpokutować. Nagle moje przemyślenia przerwał mi lekki podmuch wiatru i mżawka.
Po chwili mżawka przerodziła się w ulewę. Lało tak, że po niespełna 2 minutach
byłem przemoczony, a ten nieszczęsny wiatr zaczął wiać coraz mocniej. Przyszedł
czas by zbierać się do domu, chodź nie miałem zbytnio ochoty. Cóż wstałem i
zacząłem szybkim tempem iść w stronę budynku, który dzieliłem wraz z moimi
najlepszymi przyjaciółmi. Oni zawsze byli mi w stanie pomóc, kiedy byłem
przygnębiony, ale tym razem nawet nie chciałem by mi pomagali, nie wiem
dlaczego, jakoś tak wyszło. Kiedy wszedłem do domu, poszedłem do siebie
niezauważony. Przebrałem się w suche ciuchy, po czym położyłem się do łóżka.
Próbowałem zasnąć mimo wczesnej pory. Pragnąłem aby ten dzień skończył się jak
najszybciej i okazał się złym snem.
ZUZA:
Po tej całej kłótni Izy i Harry’ego miała serdecznie dość. Chłopak zachował się dość podle w stosunku do mojej przyjaciółki, chodź ona też nie jest bez winy. Nie ważnie, nie powinnam się wtrącać w ich sprawy. Poszłam dokończyć rozpakowywanie zakupów po czym walnęłam się na sofę, wzięłam pilota do ręki i zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu czegoś, co przypadło by mi do gustu. Zostawiłam na kanale muzycznym i pomrukiwałam to co właśnie leciało. Dzisiaj niedziela więc nie ma co do roboty, a za oknem dodatkowo zaczęła się ulewa. Iza od dłuższego czasu nie wychodziła z pokoju. A Mania siedział u Tomka. Zrobiłam się głodna więc postanowiłam iść do kuchni coś upichcić, może w taki sposób przekonam przyjaciółkę aby zeszła, ona nigdy nie pogardziłaby jedzeniem. Zrobiłam spaghetti. Poszłam na górę i zapukałam do pokoju blondynki. Nikt się nie odzywał więc uchyliłam lekko drzwi i ujrzałam siedzącą na łóżku Izę z słuchawkami w uszach, była podkulona, więc nie widziałam jej twarzy i nie wiedziałam czy płacze. Usiadłam koło niej, przypatrując się jej uważnie. Po chwili podniosła głowę do góry i spojrzała się na mnie. Nie miała czerwonych ani podpuchniętych oczu, czyli jednak nie płakała. Wyjęła jedną słuchawkę z ucha.
Po tej całej kłótni Izy i Harry’ego miała serdecznie dość. Chłopak zachował się dość podle w stosunku do mojej przyjaciółki, chodź ona też nie jest bez winy. Nie ważnie, nie powinnam się wtrącać w ich sprawy. Poszłam dokończyć rozpakowywanie zakupów po czym walnęłam się na sofę, wzięłam pilota do ręki i zaczęłam skakać po kanałach w poszukiwaniu czegoś, co przypadło by mi do gustu. Zostawiłam na kanale muzycznym i pomrukiwałam to co właśnie leciało. Dzisiaj niedziela więc nie ma co do roboty, a za oknem dodatkowo zaczęła się ulewa. Iza od dłuższego czasu nie wychodziła z pokoju. A Mania siedział u Tomka. Zrobiłam się głodna więc postanowiłam iść do kuchni coś upichcić, może w taki sposób przekonam przyjaciółkę aby zeszła, ona nigdy nie pogardziłaby jedzeniem. Zrobiłam spaghetti. Poszłam na górę i zapukałam do pokoju blondynki. Nikt się nie odzywał więc uchyliłam lekko drzwi i ujrzałam siedzącą na łóżku Izę z słuchawkami w uszach, była podkulona, więc nie widziałam jej twarzy i nie wiedziałam czy płacze. Usiadłam koło niej, przypatrując się jej uważnie. Po chwili podniosła głowę do góry i spojrzała się na mnie. Nie miała czerwonych ani podpuchniętych oczu, czyli jednak nie płakała. Wyjęła jedną słuchawkę z ucha.
-Co jest?- zapytała
-Zrobiłam obiad idziesz?- zapytałam z nadzieją
Dziewczyna podniosła się z miejsca i poszła do jadalni by
zjeść posiłek. Usiadłam naprzeciwko niej i od czasu do czasu spoglądałam na
nią. Nie mogłam wytrzymać w tej ciszy więc zaczęłam rozmowę.
-Co jest, czemu cały dzień siedzisz w pokoju?
-Nic, po prostu tak jakoś wyszło – odpowiedziała
-Tak jakoś?- spytałam z ironią – Chodzi o Harry’ego?
-Nie skąd, wiesz siedziałam tam i doszłam do wniosku, że na
takiego idiotę nie będę marnowała czasu ani łez- powiedziała dumnie
-Czyli nie płakałaś?- upewniłam się
-Nie- odpowiedziała
-To dobrze- uśmiechnęłam się do niej
Po zjedzonym posiłku posprzątałyśmy naczynia i poszłyśmy
oglądać TV. Akurat leciał jakiś film, więc oglądałyśmy go z uwagą. Kiedy się
skończył spojrzałam na zegarek dochodziła 22 a Mani nadal nie było.
-A ta znowu ma zamiar wrócić nad ranem?- zapytałam śmiejąc
się
-Możliwe- powiedziała
W tym momencie wpadłam na pomysł, żeby nastraszyć Manię.
Dziewczyna nie ma ukończonych jeszcze 18 lat więc musi być w domu przed 22,
nawet tutaj jej rodzice kazali być o wyznaczonej porze, bo inaczej zabiorą ją
stąd, nie mam bladego pojęcia dlaczego tak postępują. Ona zawsze była ułożona i
posłuszna, chodź nie spełniała tego warunku, przynajmniej tutaj. A jej mama prosiła nas o to abyśmy
informowały ją kiedy nie będzie jej na czas. Nie miałyśmy zamiaru donosić na
przyjaciółkę, jest młoda, niech się wyszaleje, życie jest za krótkie aby
przestrzegać zasad, ale rodzice jak to oni, nigdy tego nie rozumieją.
Zadzwoniłam do Mani i włączyłam na głośnik, obok mnie stała rozbawiona Iza,
kazałam jej się zamknąć, ale ta nie umiała. Kiedy w końcu brązowooka odebrała
blondyna spoważniała i stała jak żołnierz na baczność. Ja za to poważnym i
przejętym głosem zaczęłam mówić do słuchawki.
-Mańka, gdzie ty jesteś? Przed chwilą dzwoniła twoja mama i
chciała z Tobą porozmawiać, szybko wracaj do domu, bo zaraz chyba będzie
dzwoniła jeszcze raz i nie jestem pewna ale chyba coś wyczuła, że coś kręcę,
więc szybko wracaj do domu.
W słuchawce rozległo się tylko głośnie słowo ZARAZ BĘDĘ, kiedy to mówiła jej głos drżał.
Rozłączyła się a my zaczęłyśmy się głośno śmiać. Miałam wielką ochotę zobaczyć
jej minę, kiedy to powiedziałam. Po jakiś 5 minutach w drzwiach ustała
przerażona i zdyszana Mania trzymająca buty w ręku. Spojrzałam się na nią wraz
z Izą, po czym wy buchnęłyśmy niepohamowanym śmiechem. Jej mina była bezcenna.
Dziewczyna nie widziała o co nam chodzi, lecz po krótkiej chwili skapnęła się,
że to był żart z jej mamą, w Polsce zawsze wykręcałyśmy jej jakieś numery więc
już mniej więcej połapywała się co jest prawdą a co ściemą. Czasem załapywała
dopiero wtedy kiedy to sprawdziła, czyli jak w tym momencie. Brunetka nie była
za bardzo zła, nawet wcale. Weszła do mieszkania, po czym poszła na górę umyć
nogi, bo podobno biegła na boso. Po drodze zostawiła ślady od błota, a to
wszystko przez ten deszcz.
-Ja tego nie sprzątam!- wrzasnęłam do niej kiedy była na
schodach
-Ja też nie ! – dodała Iza
Razem z blondyną wróciłyśmy do oglądania TV. Potem zeszła
Mania z mopem i zaczęła czyścić całą chlapę błota jaką pozostawiła po sobie.
Kiedy skończyła dołączyła do nas. Oglądałyśmy w zupełnej ciszy i skupieniu. Po skończonym seansie, byłyśmy zmęczone więc
poszłyśmy przygotowywać się do spania. W końcu jutro trzeba załatwić wiele
ważnych spraw. Poszłam się umyć, przebrać w piżamkę i położyć do łóżka. Położyłam
się do łóżka i szybko zasnęłam.
MANIA:
Zaraz po Zuzi ja poszłam się umyć. Po skończonych czynnościach,
w mojej piżamie podreptałam do siebie i położyłam się na łóżko, wspominając to
co dzisiaj dziewczyny zrobiły. Szczerze mówiąc udało im się to. Nie byłam na
nie zła, nie miałam nawet za co, ja już jestem przyzwyczajona to ich wybryków,
bo jeżeli przebywa się z tymi wariatkami 24h na dobę to jest się w stanie
oswoić z ich zachowaniem. No cóż poleżałam jeszcze parę minut, po czym
odpłynęłam do ,,Krainy Snów”. Rano obudziły mnie ciepłe promienie słoneczne.
Uśmiechnęłam się sama do siebie. A to wszystko było spowodowane słońcem, nigdy
nie lubiłam kiedy pada, zawsze wtedy byłam przygnębiona, czułam się jak bym
miała chandrę. Zwlekłam się z łóżka i poszłam do łazienki się odświeżyć.
Następnie wróciłam do pokoju i z szafy
wyjęłam biały top z flagą UK, czarne szorty i różowy sweterek. Włosy zostawiłam
rozpuszczone, moje naturalne proste włosy zawsze były proste jak druty, tym
razem też. Czasem doprowadzało mnie do szału więc miałam wielką ochotę, żeby
chodź raz w życiu się pokręciły. Poszłam na dół do kuchni, kiedy tam weszłam
zauważyłam dziewczyny krzątające się po pomieszczeniu.
-Hej, wstałyście już? – przywitałam się z nimi
-Hej, tak przecież dzisiaj papiery trzeba zanieść- odpowiedziała
Iza
-O widzę, że jednak nie zapomniałaś o tym, gratulację- powiedziałam
z ironią
Dziewczyna na moje słowa podziękowała i się ukłoniła.
Następnie zrobiłam sobie płatki, dziewczyny też. Usiadłyśmy w jadalni do stołu
i konsumowałyśmy posiłek.
-Właśnie idziemy dzisiaj też poszukać tej pracy co nie- zapytała
a raczej stwierdziła Zuza
-Tak- odpowiedziałam
-Ej zaraz jakiej pracy- dodała przerażona Iza
-No tej w butiku, przecież trzeba za coś żyć prawda, poza tym
mówiłyśmy o tym już dawno- zwróciła się do niej Zuza
-Ta, ale ja o tym nic nie wiedziałam- powiedziała
zbulwersowana
-Jak to nie, przecież mówiłyśmy Tobie o tym i przecież
miałaś iść napisać CV- powiedziałam
-Zapomniałam o tym na śmierć- oznajmiła i popędziła na górę
zostawiając śniadanie na stole
-I to się nazywa odpowiedzialność- krzyknęła do niej Zuza,
po czym się zaśmiała
Skończyłam jeść wraz z brązowowłosą i poszłyśmy umyć
naczynia. Nie miałyśmy zamiaru sprzątać po niebieskookiej, więc zostawiłyśmy
jej talerz i poszłyśmy zobaczyć jak sobie radzi. Weszłam z Zuzą do jej pokoju,
siedziała i stukała coś w klawiaturę komputera. Robiła to tak rzetelnie, jak by
od tego zależał jej los. No co prawda to prawda, jednak zależał.
-Chodź idziemy na uczelnie później skończysz- powiedziałam
-Już zaraz, i tak już kończę- powiedziała
Wyszłyśmy z jej pokoju, po czym skierowałyśmy się do swoich,
by zabrać dokumenty i torebki. Po zabraniu rzeczy zeszłam na dół i założyłam na
nogi różowe vansy. Czekałam dość długo na dziewczyny, więc usiadłam na podłogę.
Po chwili zjawiły się obydwie. Iza miała na sobie kremową, kwiatową sukienkę na
krótki rękaw, do tego założyła czarne rzymianki, za to Zuza postawiła na coś
luźniejszego, bo miała na sobie granatowe rurki, białą dłuższą bokserkę i
czerwoną bejsbolówkę. Na nogi włożyła czerwone baletki. Wyszłyśmy z domu. I
szłyśmy z jakieś 20 minut, póki nie ustałyśmy przed dużym, starym budynkiem.
Weszłyśmy za bramę i powędrowałyśmy do środka. Skierowałyśmy się w stronę
sekretariatu, nie miałyśmy problemu z jego znalezieniem bo znajdował się na
parterze, tak jak gabinet dyrektora itp. Zapukałyśmy i weszłyśmy do środka, na
wejściu miłym uśmiechem powitała nas młoda kobieta. Podeszłyśmy do niej i
złożyłyśmy papiery, podpisałyśmy się gdzie trzeba i wpłaciłyśmy zaliczkę w
wysokości £50. Kobieta przekazała
nam, że rok szkolny rozpoczynamy w październiku. Podziękowałyśmy jej za wszystko i wyszłyśmy.
Wróciłyśmy się do domu, po nasze CV. A następnie znowu powędrowałyśmy, tym
razem w stronę miasta. Zachodziłyśmy do wielu różnorodnych butików i
rozdawałyśmy swoje namiary, a w każdym z nich właściciel, bądź zastępca
właściciela, mówił jedno i to samo ,,oddzwonimy”. No ale tak jest zawsze,
trzeba uzbroić się w cierpliwość. Po tak długim łażeniu zrobiłyśmy się głodne,
Iza już wpieprzała Snickers’a, za to ja i Zuza patrzyłyśmy na nią z
politowaniem, by się z nami podzieliła, a ta nie chciała, ona nigdy się nie
dzieli. Zaszłyśmy do knajpki i zamówiłyśmy pizzę i colę. Obżarłam się jak nigdy,
na dworze słońce powoli zachodziło, więc my poszłyśmy do domu. Kiedy tam
dotarłyśmy nie miałyśmy na nic siły. Każda uwaliła się na sofie i oglądała
filmy.
A więc jednak nie zawieszę ani nie usunę bloga, jak na razie. Poza tym pewne osoby by mnie chyba za to zabiły, nawet miały już taki zamiar. Dzięki Vick za komentarz, masz wszelką rację co do tego całego pisania :)
No a więc macie tu perspektywę Harry'ego więc możecie dowiedzieć się co on o tym wszystkim myśli.
tak jak mówiłam skomentuje i przeczytam hahahaha.
OdpowiedzUsuńno i ten napewno fajny..
(jutro to mój mąż już musi być xDDD)
Jej jej jej, chcę następny. ; )
OdpowiedzUsuńSzybko, szybko, szybko. Pliska ;*
Ty przynajmniej masz jakiś komentarz dotyczący "niezamykania" bloga. A u mnie? "Rób co chcesz" i chandra. Ale się Tobie nie dziwię, mój blog Twojemu nie dorównuje, chodzi mi o fabułę, nie o błędy, na które u Ciebie nie zwracam uwagi ;]
OdpowiedzUsuńCzekam na romantyczne chwile z Tomkiem. :*
Do zobaczenia w weekend w McDonald's, mam nadzieję, że cokolwiek wyjdzie z tych planów :)
Jak zaczęłam dzisiaj czytać to się oderwać nie mogłam ♥
OdpowiedzUsuńWgl. zapraszam do siebie : http://so-what-i-am-young.blogspot.com/