niedziela, 29 kwietnia 2012

Rozdział 10


# 3 miesiące później #
IZA:
Przez resztę wakacji cieszyłyśmy się życiem przed telewizorem. Właściwie to ja i Zuza, bo Mania ciągle gdzieś latała z Tomkiem. Więc my znudzone, nie miałyśmy co robić to siedziałyśmy raz to przed płaskim ekranem telewizora raz przed ekranie komputera, nawet udało mi się zadzwonić i pogadać z rodzicami przez skype. Jedynie tylko w weekendy musiałyśmy ruszyć dupy do pracy, tak zatrudnili nas w wymarzonym butiku, jedynie tylko  na pół etatu.
A dziś, dziś jest 1 październik, zaczyna się nasza wielka kariera dziennikarska. Zapinałam ostatni guzik od szarego, ciepłego sweterka. Na podwórku padał deszcz, a temperatura dochodziła nawet do  0° C, ale tak to już jest. Wspaniałe uroki UK. Słyszałam już jęczenie dziewczyn, żebym się pospieszyła. Wzięłam torebkę i zeszłam na dół, nagle poczułam wibrację telefonu znajdującego się w torebce. Wyciągnęłam go i spojrzałam na wyświetlacz, jak zwykle to Harry się dobijał, lekko westchnęłam. Odkąd wyjechał nie kontaktowaliśmy się ze sobą za dużo. A dokładniej to on do mnie codziennie wydzwaniał, ale nie mógł, bo nie odbierałam, a raczej odrzucałam jego połączenia i wiadomości. Dodatkowo próbował dodzwonić się do Zuzy, kazałam jej nie odbierać, więc mnie słuchała, chodź czasem doprowadzało ją to do szału i by dać upust nerwom odbierała i wyżywała się na nim. Zdarzyło się to może z 2 czy 3 razy, mówił wtedy, że mnie przeprasza, bądź, że trasa im się przedłuży.  Dziewczyna ciągle mi mówiła co mówił, więc byłam na bieżąco, te wszystkie jego przeprosiny miałam gdzieś, jak dla mnie mógł już nie istnieć. Moje rozmyślania przerwała Mania, która kazała odebrać mi ten telefon. Wahałam się trochę, lecz po chwili nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-Basia, jesteśmy w Londynie, proszę spotkaj się ze mną , już, teraz, zaraz, to jest ważne- usłyszałam jego trochę zmartwiony głos, chciałam już ulec, ale trzeba być twardym
-Sorry Harry, ale ja teraz jestem zajęta, idę do szkoły- powiedziałam, po czym się rozłączyłam
Wyszłyśmy z dziewczynami z domu. Na uczelnię miałyśmy 20 minut drogi piechotą, lecz dzisiejsza pogoda nie była  ładna, więc pojechałyśmy taksówką. Na miejscu znalazłyśmy się 10 minut przed zajęciami.  Dzisiaj na szczęście siedziałyśmy tylko godzinę, bo to było jedynie zapoznanie się z planem lekcji i nauczycielami. Weszłyśmy do Sali i zajęłyśmy miejsca. Po chwili zaczęło przybywać coraz więcej ludzi, a na samym końcu pojawił się nauczyciel, Pan Thomas, mężczyzna dość młody. Był wysoki i szczupły o bladej cerze, która kontrastowała z jego ciemnymi włosami i zarówno ciemnymi oczami. Nasza grupka nie była duża. Liczyła zaledwie 16 osób wraz z naszą trójcą. Facet podał nam plan i mówił, kto czego uczy. Te wszystkie zajęcia nie były złe, tak jak mówili zanim się tu zapisałyśmy, jedyne co mi się nie podobało to , to że codziennie miałyśmy na rano. Czas dłużył mi się niemiłosiernie. Ciekawość ciągle mnie zżerała, strasznie byłam ciekawa co on ode mnie chce. Przecież przez te 3 miesiące miałam spokój, aż tu nagle on wyskakuje ze spotkaniem. Nagle poczułam, że ktoś mnie szturcha, to była Zuza.
-Chodź już koniec
Wstałam z miejsca i pokierowałam się za drzwi, po czym wyszłam z budynku. Nie padało już a przez ciemne chmury próbowało przebić się słońce. Postanowiłyśmy wrócić do domu na piechotę, po drodze zaszłyśmy na szejka by jakoś odreagować i obgadać wszystko, co jest związane ze szkołą. W salonie znalazłyśmy się o godzinie 15.
-Czas coś zjeść- zakomunikowałam
Mania poszła do kuchni i postanowiła popisać się swoimi umiejętnościami kulinarnymi. Zobaczymy co z tego wyniknie.  Nagle do drzwi ktoś zapukał, wstałam z miejsca i poszłam odtworzyć. Przede mną stał Tomek, wpuściłam go do środka i powiedziałam gdzie jest Mania, on od razu powędrował w jej stronę, penie teraz zaczną się czułości, a ja nie doczekam swojego obiadu. Po chwili znowu rozległo się pukanie do drzwi, nie chciało mi się iść więc wygoniłam Zuzę. Kiedy otworzyła frontowe drzwi, rozległ się wielki hałas. Zaciekawiona poszłam sprawdzić co jest, lecz po tym co ujrzałam wolałam cofnąć czas o tą minutę i nie zrobić tego co zrobiłam. Przed moimi oczyma znajdowało się pięciu rozweselonych chłopaków, to byli oni, ale skąd niby wiedzieli gdzie my mieszkamy. Brunetka wpuściła ich do środka i zaprowadziła do salonu. Z kuchni wyszła Mania z Tomkiem. Przyszli się przywitać, nagle spojrzałam na Zayn’a, jego mina w żadnym stopniu nie była zawiedziona. Dziwne, może jednak on nie kocha Mani. Każdy z nich obdarował nas uściskiem, jako ostatni podszedł do mnie Harry, nie wiedziałam co mam zrobić, było jakoś niezręcznie. Nagle wyciągną mnie od tego tabunu ludzi i zaprowadził do korytarza.
-Możemy się przejść i pogadać- zapytał z politowaniem
Zgodziłam się, nie miałam i tak nic innego do roboty, a byłam bardzo ciekawa co ma mi do powiedzenia. Wyszliśmy niezauważeni z domu.
ZUZA:
Kiedy ten cały tabun ludzi usadowił się w salonie zauważyłam, że nie ma Izy i Harry’ego.  Może jednak poszła z nim na to spotkanie. I dobrze by było gdyby znów się zeszli.  Poszłam do kuchni po jakiś napój, kiedy przyszłam zobaczyłam, że Tomek normalnie rozmawia z chłopakami, nawet z Zayn’em. Ze strony mulata również nie wyczułam, żeby jakoś się krępował, nawet wtedy kiedy zagadywała go Mania. Może jednak on do niej nic nie czuję, może to ja sobie to wymyśliłam. Chodź z drugiej strony moja podświadomość mówiła co innego, no cóż nieważne. Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu, pobiegłam szybko na górę, bo tam niestety go zostawiłam.
IZA:
Szliśmy jakąś drogą, chciał ze mną porozmawiać, a od wyjścia z domu słowa ze mną nie zamienił. Z nudów zaczęłam kopać kamień. Szłam tak z dziesięć metrów, póki zielonooki się nie wkurzył.
-Możesz przestać!- krzyknął zbulwersowany
-Nie- powiedziałam spokojnie, bo nie miałam zamiaru krzyczeć
Loczek wkurzył się jeszcze bardziej i zatrzymał się w miejscu, po czym złapał mój nadgarstek, co doprowadziło do zatrzymania mnie. Staliśmy twarzą w twarz, patrząc sobie w oczy. Nagle przemówił.
-Słuchaj, kiedy rozmawialiśmy przed moim wyjazdem o tym, abyśmy zerwali kontakt- zaczął
-Nie mam zamiaru o tym mówić- przerwałam mu, po czym odwróciłam się by odejść, lecz on mi na to nie pozwolił
-Pozwól dokończyć, no to wtedy zrozumiałem, że popełniłem wielki błąd, że nie powinienem tego robić, bo Ciebie to zraniło- mówił
-Tak, ale czasu już nie da się cofnąć i dobrze, że zdałeś sobie z tego sprawię, bo sama nie muszę Tobie mówić jak się czułam- powiedziałam
-Tak wiem, ale przez ten cały wyjazd zrozumiałem co tak naprawdę do Ciebie czuję, że skrzywdziłem Ciebie, każąc się nie kontaktować, bo myślałem, że robię to dla Ciebie, ale jednak robiłem to dla siebie, zrozumiałem to dopiero, kiedy chłopacy mi to uświadomili, zrozumiałem że….., że…..- zaczął się jąkać
-Że co?- zapytałam z irytacją w głosie
-Że Ciebie kocham i mi na Tobie zależy, wiem, że nie powinienem był tego robić i bardzo Ciebie za to przepraszam, wybaczysz mi?
Kiedy to powiedział, zamarłam, on powiedział, że mnie kocha on Harry Styles, ten który podoba się milionom nastolatek na świecie, no dobra mnie też.
-Wybaczysz mi ?- ponowił swoje pytanie
-Oj zamknij się głuptasie- powiedziałam uśmiechając się do niego, po czym pocałowałam go
Staliśmy tak jeszcze chwilę, póki nie zaczął padać deszcz, ponownie dzisiaj zaczęło padać. Byłam zła, ale też szczęśliwa.
-Czyli mi wybaczasz- powiedział
- Jasne- uśmiechnęłam się
-Wiesz, że jesteś super i ,że Cię kocham – powtórzył to samo, jejciu jak to pięknie brzmiało w jego ustach
-Wiem- powiedziałam – A wiesz, że ja Ciebie kocham- zwróciłam się do niego
Nic na to nie odpowiedział, tylko złożył na moich ustach pocałunek. Potem zaczęliśmy wracać do domu, by nie zmarznąć, chodź byliśmy już cali przemoczeni.
ZUZA:
Zadzwoniła do mnie mama, wypytując o życie, opowiedziałam jej o szkole i o pracy. Rozmawiałam z nią chyba pół godziny, kompletnie zapominając o gościach, no nic jest Mania, ja się stęskniłam za moją rodzicielką więc musiałam z nią trochę porozmawiać, bo dawno się nie kontaktowałyśmy. Kiedy zakończyłam połączenie telefon włożyłam do kieszeni od spodni i  zeszłam na dół. Kiedy schodziłam zobaczyłam Izę i Harry’ego trzymających się za ręce
-Nareszcie, dzięki Ci Boże- powiedziałam, po czym zrobiłam ,, Indiański ukłon”. Wszyscy spojrzeli się z miną typu ,,WTF’’,  no ale co tam. Kiedy się podniosłam i ruszyłam w stronę dołu, na moje nieszczęście musiałam o coś zahaczyć co spowodowało mój upadek i to, że zleciałam ze schodów, tak moja wspaniała równowaga. Upadłam przed nogami zakochanej pary, oni spojrzeli się na mnie z przerażeniem w oczach, a za chwilę w obrębie mojego wzroku znalazł się Niall, w jego oczach też można było wyczytać przerażenie
-Nic Ci nie jest- zapytał z troską
Na te słowa zaczęłam się śmiać, nie wiem z czego, raczej z mojej własnej głupoty. Wszyscy zaczęli patrzeć po sobie nie wiedząc co mi jest. Po chwili ogarnęłam się. Przestałam się śmiać, wstałam, otrzepałam i zakomunikowałam, że wszystko w porządku. Wszyscy nadal byli zszokowani moim zachowaniem. Usiadłam na sofie i napiłam się soku, który wcześniej przyniosłam. Wszyscy usadowili się wygodnie przed telewizorem, zaczęliśmy oglądać jakiś film, była to jakaś komedia, ale nie mogłam się skupić, bo Louis ciągle ją komentował, a dodatkowo obok mnie znajdowały się gołąbeczki, które gruchały, śmiejąc się przy tym. Cieszyłam się, że Iza jest szczęśliwa. Kiedy film dobiegł końca chłopacy zaczęli się zbierać. Zaprosili nas jutro do nich, interesujące, ciekawiło mnie gdzie mieszkają i jak. Nawet Tomek z nami miał iść.  Kiedy pożegnaliśmy gości, poszłyśmy się położyć, bo byłyśmy wykończone.
                                                                            
Jej już dziesiąty rozdział, No nawet mi się podoba, chodź nie jestem z niego zadowolona w stu %. Sorki za błędy. ;p Nie mam bladego pojęcia ile jeszcze rozdziałów będzie, chodź mam już obmyśloną całą fabułę. No, więc cieszcie się okrągłym rozdziałem xd  Piszcie w komentarzach, co o nim sądzicie, bo to jest ważne i to bardzo. :)

7 komentarzy:

  1. super! a mi sie podoba w 100%! :)
    http://69-imagination.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem, że to ważne! ;D Rozdział jest super! Mi się podoba w 100& procentach! Ciekawe co będzie dalej z Harrym i Iza... i Zuzą i Niall.... No ciekawe! ;D Nie moge się doczekac kolejnego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ach, Tomek... Aż się rozmarzyłam. Zapomniałaś dodać, że pomogłam Ci z Indiańskim ukłonem xD
    Cóż, nieważne. Nie każdy może docenić mój trud włożony w to opowiadanie, i trud Foreveryoung włożony w to opowiadanie. :D
    Rozdział mi się bardzo podoba, jestem dumna z Zayn'a, jak się zachowuje.
    Mania i Sandra idą łeb w łeb, zapraszam na moją wielką Dziesiątkę :)
    Pisz dalej, czekam na rozwinięcie tej Twojej wybujałej wyobraźni ;) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sorki zapomniałam, ale i tak dzięki :) Jak to łeb w łeb ?

      Usuń
  4. Ojej, a jak to się stało, że ja nie zauważyłam ostatniego rozdziału?! ;c No nic, mówi się trudno i żyje się dalej.
    No to tak, co do ostatniego posta: nie masz mi za co dziękować, cieszę się, ze pomogłam :D
    Fajnie, że Iza i Harry są razem. A Niall coś do Zuzu ten teges? ;> Mam taką nadzieję :D Hmm.. Zayn. Czy on coś kombinuje? A może to po prostu ja jak zawsze wszędzie widzę spiski i machloje? Całkiem możliwe :D
    Czekam na następny! xx

    OdpowiedzUsuń
  5. przeczytałam całe jak dotąd i podoba mi sie. :D
    zapraszam też do siebie
    http://dreams-come-true-1dxo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń