wtorek, 3 kwietnia 2012

Rozdział 3


IZA:
Boże dziękuję tobie, jednak istniejesz. Cieszyłam się jak małe dziecko, moje oczy powędrowały na sam dół plakatu i byłam jeszcze bardziej szczęśliwa.
-To dzisiaj !- wydarłam się prosto do ucha Zuzy
-Ta, ale nie musisz mi wrzeszczeć do ucha- powiedziała marszcząc czoło
Podekscytowane zawołałyśmy Manie, która w tym czasie rozmawiała z Tomkiem. Przyjechała z uśmiechem na ustach pytając się co jest.
-Zobacz!- krzyknęła Zuzia pokazując palcem na plakat
Dziewczyna spojrzała w stronę wskazaną przez przyjaciółkę i zaniemówiła. Szturchnęłam ją by się otrząsnęła.
-Co tak stoisz, jedziemy kupić bilety- rozkazałam stanowczo
-Ta tylko gdzie?- spytała Zuzia
-No przecież jest napisane- odparłam
-Ta, a gdzie to jest?- spytała z ironią Zuzia
-Szlak, widzisz nie pomyślałam o tym- oznajmiłam
Przypomniało nam się, że obok nas stoi Tom, który ma to miasto w małym paluszku. Zwróciłam się wiec do niego, chłopak pojechał z nami w wyznaczone miejsce. Stałyśmy w bardzo długiej kolejce.
-O Jezusie, nie wieże, że to jest na serio, my idziemy na koncert One Direction- podniecała się Zuzka
-Ja też nie mogę w to uwierzyć, to jest takie ekscytujące- cieszyłam się razem z nią
Zaczęłam z Zuzą tańczyć ( o ile można to tak nazwać) taniec szczęścia, nagle naszą scenkę radości przerwał Tom.
-Wy lubicie tych lamusów? –spytał
Spojrzałyśmy się na niego wrogo.
-Lepiej ich tak nie nazywaj jeżeli nie chcesz stracić głowy- powiedziała wrogo Zuzia, grożąc mu przy tym palcem
Chwilę po tym incydencie stałyśmy przed kasą.
-Poproszę 3 bilet na koncert One Direction – zwróciłam się do sprzedawczyni siedzącą za okienkiem
-Przykro mi złotko nie ma już biletów na ich koncert- odpowiedziała mi kobieta
-Jak to nie ma, muszą być- mówiłam z oburzenie
-Nie przykro mi
Sfrustrowane odeszłyśmy od kasy i pokierowałyśmy się do tego miejsca w którym wisiał plakat. Stałyśmy przed nim z dziewczynami bo Tomek poszedł w tym czasie po lody.
-Dlaczego, dlaczego, dlaczego?- jęczałam
-Przestań- mówiła Mania
-Jak mam przestać, ty wiesz ile to dla mnie znaczy- robiłam jej wyrzuty
Razem z Zuzką zaczęłyśmy klnąc po Polsku, żeby nikt nie zrozumiał, no może prócz Mani. Nagle usłyszałyśmy męski głos za nami, był dość pewny siebie.
-Idziecie na ich koncert?- spytał dość wysoki mężczyzna 
-Czy te miny wyglądają, jak by się cieszyły z koncertu?- spytałam ironicznie
-Nie- powiedział
-No właśnie, to po co się pytać- parsknęła Zuza
-A chciały byście?- dopytywał się
-Jezusie, panie gdybyśmy nie chciały iść, byśmy nie stały tutaj z takimi minami, to oczywiste- powiedziała Zuzia
-No ta sorry- zawrócił się do nas, a po chwili dodał – Mogę wam dać bilety
Spojrzałam na dziewczyny, ze zdziwieniem.
- Ty tak na serio?- dopytywała się Zuza
-Tak, mogę wam dać bilety w 3 rzędzie i wejściówki za kulisy po koncercie- powiedział
Szczęka mi opadła z wrażenie, chodź nie miałam dokładnej pewności czy on przypadkiem nie ściemnia.
-Ale serio, możesz nam je dać tak po prostu- dopytywałam
-Tak-powiedział
-Zaraz, a skąd mamy wiedzieć czy to przypadkiem nie są fałszywki- spytała Mania, ta ona zawsze była ostrożna, chodź teraz musiałam się z nią zgodzić. Nie znałyśmy tego faceta, i nie miałyśmy stu procentowej pewności o ich prawdziwości.
-Po prostu mi zaufajcie, poza tym po co miałbym was okłamywać- powiedział mężczyzna
Postanowiłyśmy zaryzykować i wzięłyśmy od niego te bilety i wejściówki. Podziękowałyśmy mu i pożegnałyśmy się. Poszłyśmy usiąść na ławkę. Nagle podeszła do nas jakaś dziewczynka miała może z 13 lat.
-Cześć- przywitała się
-Hej- powiedziałyśmy
-Wy rozmawiałyście z menadżerem 1D ?- spytała
-Co?- nie wiedziałyśmy o co jej chodzi
-No się pytam czy to wy stałyście przy tym plakacie i rozmawiałyście z tym facetem- powiedziała wskazując palcem na mężczyznę rozmawiającym z innymi dziewczynami
-Tak- powiedziała Zuzia
-Ale wam zazdroszczę- powiedziała
-A czego- zapytała się jej Mania
- No, że rozmawiałyście z menadżerem One Direction- powiedziała
Zrobiłyśmy wielkie oczy i popatrzyłyśmy po sobie.
-To był  menago chłopaków- zapytałam
-Nom- odpowiedziała
-Aha, okej sory ale my musimy już iść- zwróciłam się do dziewczyny wstając z ławki
Całe w szoku jechałyśmy w stronę budki z lodami, z której odchodził Tomek.
-Co jest?- spytał
-Właśnie jechałyśmy po menadżerze One Direction- powiedziała Zuzia
-Co jak to?- pytał chłopak
-Nie ważne- powiedziałam, nie chciałam mu tego tłumaczyć
-Ok. jak nie ważne to nie- powiedział Tom
-Właśnie a jak nie idziecie na ten koncert, to może Mańka chciałabyś przejść się ze mną na spacer- spytał chłopak zwracając się do Mani
-Wiesz bardzo chętnie, ale jednak idziemy na ten koncert, może kiedy indziej- zwróciła się dziewczyna
-Jak to idziecie na koncert, przecież bilety są wyprzedane- powiedział chłopak
-No właśnie, bo dostałyśmy jednak bilet- powiedziała Mania jakby się czegoś denerwowała
-Aha, okej nie ma sprawy, najwyżej kiedy indziej pójdziemy
-Nie, skądże- wtrąciła się Zuzia
-Możecie przecież iść na spacer po koncercie- dopowiedziała to co przerwała
-Dokładnie- poparłam przyjaciółkę
- No to najwyżej po- powiedział Tomek uśmiechając się do Mani
-Ok. dziewczyny trzeba się zbierać do domu jak mamy iść na ten koncert- powiedziałam
Ruszyłyśmy w stronę domu liżąc lody, po 15 minutach byłyśmy pod drzwiami, Mania otworzyła mieszkanie, a my wleciałyśmy pędem do swoich pokoi zdejmując rolki.
ZUZIA:
Wbiegłam do domu i w pośpiechu zdjęłam rolki. Wbiegłam na schody i poleciałam się przebrać. Dziewczyny zrobiły to samo. Poszłam do łazienki się odświeżyć. Siedziałam tam chyba z pół godziny bo dziewczyny się dobijały do drzwi. Kiedy wyszłam z szlafroku z łazienki zwróciłam się do dziewczyn z powagą.
- Festina lente
-Co?- spytała Iza
-Przestań sypać łaciną, tylko daj mi wejść w końcu do łazienki- powiedziała Mania
Na te słowa się zaśmiałam. Iza nadal nie ogarniała o co chodzi, więc stała jak słup soli. Omijając ją poszłam do siebie do pokoju, by wybrać jakieś odpowiednie ciuchy. Stałam przed szafą i wyrzucałam wszystko na podłogę. Po długich poszukiwaniach w wielkiej stercie ciuchów znalazłam coś co jest odpowiednie. Nałożyłam na siebie czerwone rurki, dłuższą zwiewną koszulkę na ramiączka i dżinsową kamizelkę ,na nogi założyłam białe conversy, tuszem przejechałam po rzęsach a na powiece zrobiłam cienką czarną kreskę eyeliner’em. Zeszłam do salonu , w którym siedziała Mania. Zdziwiłam się, że ona tu siedzi. Myślałam, że będzie się najdłużej ubierała, bo przecież idzie na spacer z Tomkiem. A to oczywiste, że ona na niego leci, a on na nią. Usiadłam obok niej i zaczęłam prowadzić konferencję.
-Już jesteś gotowa?
-Tak, a co, nie widać- zapytała z oburzeniem
-Widać, tylko że..
-Że co? – zapytała oschle
-Bo myślałam, że będziesz się dłużej przygotowywała, bo przecież idziesz potem na spacer z Tom’em
-I co z tego, że idę, nie muszę się stroić aby wyglądać jak jakaś lampucera- powiedziała i spojrzała się na mnie złowrogo
-Mańka, co ci jest, czemu jesteś zła?- zapytałam z troską
-Nic mi nie jest, to ta twoja  wyobraźnia sobie coś ubzdurała
-Nic sobie nie ubzdurała, więc powiedz co jest- powiedziałam podnosząc ton
-Nie ważne- powiedziała speszona
-Ważne więc mów- powiedziałam, a raczej rozkazałam
Dziewczyna zaczęła wzdychać. Aż w końcu zebrała się na odwagę i powiedziała o co jej chodzi.
- Po prostu wkurzyłyście mnie tym, że wyskoczyłyście nagle z tym koncertem, bo mnie już wcześniej Tomek zaprosił na ten spacer, i nagle musiałam go odwołać, i to przez was- robiła mi wyrzuty
-Przestań, przecież idziecie po koncercie- pocieszałam ją, bo była dość przygnębiona
-Tak, może masz racje, ale to i tak nie to samo- powiedziała smutno
-Jak to nie to samo, przecież  o tej porze to nawet bardziej romantycznie będzie. Wszystko podświetlone, po prostu  takie piękne- powiedziałam  uśmiechając się do niej
Dziewczyna się uśmiechnęła, nagle na schodach pojawiła się Iza. Była ubrana  w niebieskie rurki, bluzkę z flagą Wielkiej Brytanii i czarną krótką kurtkę ze skóry,taak typowa Amerykanka, na nogach miała…. Co?... kalosze?
-YY… Iza czy ty masz kalosze?
-Tak, a co?
-Dziewczyno, oszalałaś? Zakładasz kalosze na koncert  1D, i gdzie dodatkowo nie ma kałuż?- zapytałam tłumiąc w sobie śmiech
- No ta, a co?- zapytała
-Ale po co?
-Bo są fajne- powiedziała poważnie
-Tak, ale na deszcz, a nie na koncert- dodała Mania
-Idź lepiej zmień te buty na trampki- powiedziałam
-No okej- powiedziała przewracając oczami i wróciła do siebie.
Po trzech minutach zeszła na dół pytając się czy jesteśmy gotowe. Obie dałyśmy jej twierdzącą odpowiedź. Wstałyśmy z kanapy i wtedy dokładnie zobaczyłam jak wygląda Mania. Razem  z Izą się przeraziłyśmy, więc postanowiłyśmy jej pomóc. Zaciągnęłyśmy ją do pokoju i wybrałyśmy dla niej , siwe rajstopy, kremową koronkową sukienkę i krótką dżinsową kurtkę. Na nogi założyła czarne baletki i pomalowała się tuszem.
-Och, jestem z siebie dumna- powiedziała Iza
-Ta , ta, chodźcie już- powiedziałam
Poszłam po torebkę i wyszłyśmy z domu. Szłyśmy piechotą i dojście zajęło nam jakieś 30 minut. Ustałyśmy w długiej kolejce piszczących dziewczyn. W końcu dostałyśmy się do ogromnej hali i zajęłyśmy swoje miejsca.
Wszystkie światła zgasły. Nagle na scenie pojawili się chłopacy i zaczęli koncert od WMYB, potem One Thing, GBY, More Than This i zakończyli go piosenką I Want. Izka przez cały czas się darła. Nie można było normalnie wystać przy niej. Ale u niej to norma. Potem poszłyśmy za kulisy, nie było wielu ludzi. Iza była taka podekscytowana, że zaczęła być głodna i ciągle jęczała. W pewnym momencie wyjęła z torebki Snickers’a  i zaczęła go jeść. Nagle usłyszałam czyjś głos krzyczący w naszą stronę.
-Oddawaj mi mojego Snickers’a- zaczął krzyczeć…. Louis?
-To mój- wrzasnęła Iza
-Nie mój- zaczął się z nią sprzeczać chłopak
Ta cała sprzeczka trwała aż Iza nie zjadła batona czyli jakieś 5 minut. Kiedy  skończyli się sprzeczać, zaczęliśmy z nimi rozmawiać. Zrobiliśmy sobie z nimi zdjęcia i dali nam autografy. Nagle wyjęłam z torebki ich płytę i poprosiłam o podpisanie. Zgodzili się, oni są naprawdę są mili i słodcy. Nagle Harry zwrócił się do Izy.
-Nie będzie ciebie bolało gardło od tego krzyczenia?
Iza nic nie odpowiedziała tylko zaczęła się śmiać  a ja razem z nią. W końcu przyszedł czas na pożegnanie.
-Miło było was poznać- powiedzieli chłopacy
-Was też- powiedziałyśmy
Każdy z nich przytulił nas na pożegnanie. Potem wyszliśmy z hali i zobaczyliśmy Tomka stojącego i czekającego na Manię. Kiedy ją ujrzał uśmiechną się na jej widok, ona również. Mania poszła z Tomkiem na spacer, a ja z Izą poszłyśmy w stronę domu.
                                
Dzięki za komentarze pod tamtym rozdziałem :) A więc dodałam rozdział dzisiaj (taki bonus), chodź miał być w sobotę. Jutro postaram dodać 4 , a to wszystko spowodowane jest moją chorobą : /. No nic, więc tutaj również proszę o komentarze : D  Za błędy bardzo przepraszam.

3 komentarze:

  1. Jak śmiesz przerywać w takim momencie?! xd.
    Podobał mi się moment, w którym Louis chce zabrać Izce Snickers'a :D
    Dawaj kolejny, chcę wiedzieć, co z Manią :D
    Wszystkich czytelników zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej no, to wcześniej nie był Lou tylko plakat? ;c Ale i tak dobrze, ze ich spotkały, ciekawe co dalej :D Czekam na nn! xx

    [http://xeverlastinglovex.blogspot.co.uk/]
    [http://holdmetight-vick.blogspot.co.uk/]

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne, dawaj mi tu następne . Bo mi matka krzyczy nad uchem że się tyle przed kompem

    OdpowiedzUsuń