środa, 20 czerwca 2012

Rozdział 22


MANIA
Kończyłyśmy dzisiaj wcześniej, więc chłopacy wymyślili, że wyciągną nas do centrum i kina. Bez wahania zgodziłyśmy się.  O dwunastej byłyśmy już w domu,  postanowiłam się przebrać, bo niewygodnie mi było. Dziewczyny zrobiły to samo. Weszłam do siebie i otworzyłam szafę. Wpatrywałam się w te wszystkie poukładane ubrania i nie wiedziałam w co się przebrać. W końcu  wyjęłam legginsy w kwiaty, białą bokserkę a na to kremowy sweter owersize.  Włożyłam to na siebie i zeszłam na dół, by coś przekąsić. W lodówce znalazłam akurat jogurt, więc wzięłam łyżeczkę i zaczęłam go konsumować. Poszłam do salonu i włączyłam laptopa Izy, który akurat zostawiła. Przejrzałam strony, ale nic ciekawego nie znalazłam. W kółko jedno i to samo, od poniedziałku w Internecie krąży plotka na temat Niall’a i jego nowej znajomej. Wyśmiać tylko tych ludzi którzy piszą ten stek bzdur.  Wyłączyłam komputer i dojadłam posiłek, po czym wyrzuciłam zużyte pudełko i umyłam sztućca. Dziewczyny nadal nie schodziły, a ja się nudziłam. Wzięłam więc pierwszą lepszą książkę i zaczęłam czytać. Po pierwszych dwóch zdaniach znudziła mnie więc ją odłożyłam. Wyszłam na balkon i rozejrzałam się dookoła. Na dworze panował lekki przymrozek, ale miły. Wróciłam do mieszkania i akurat w tym samym czasie zeszły dziewczyny. Założyłyśmy na siebie płaszcze, kozaki oraz szale zabierając po drodze torebki wyszłyśmy z domu.  Weszłyśmy do wana chłopaków i pojechaliśmy do kina.  
 Poszliśmy po odbiór biletów na wybrany przez nas wcześniej film, a mianowicie były to ` The Hunger Games`. Podobno fajny. Kiedy zapłaciliśmy poszliśmy kupić przekąski. Chodź tego nie można tak nazwać, bo to co ci ludzie powybierali, można nazwać porządnym posiłkiem np. obiadem.  Nie musieliśmy długo czekać zanim wejdziemy do Sali, więc kiedy weszliśmy do środka zajęliśmy swoje miejsca. Siedzieliśmy na samej górze, na podwójnych kanapach. Harry siedział z Izą, Niall z Zuzą, Lou z El, a ja siedziałam z Tomkiem, natomiast Zayn z Liam’em. Nie było z nami Dan bo się biedulka rozchorowała. Na początku był trochę problem z usadzeniem naszej czwórki. Mowa tu o Liam’ie, Zayn’ie, Tomku i mnie. Ale jakoś daliśmy rade. Rozpoczął się film a my z zaciekawieniem oglądaliśmy.
Po skończonej projekcji udaliśmy się na prawdziwy obiad, bo byliśmy głodni. Nie mam pojęcia jak można być głodnym po zjedzeniu tony żarcia, ale ja w to nie wnikam. Zaszliśmy do restauracji i zjedliśmy to co zamówiliśmy. Potem wybraliśmy się na zakupy. Płeć przeciwna nie była z tego faktu zbyt zadowolona, ale jakoś się przystosowali. Obeszliśmy chyba całe centrum ze dwa razy, a nam było jeszcze mało, na całe szczęście chłopacy opanowali sytuację zanim było za późno. Szliśmy do samochodu, by wrócić do domu, ale w trakcie drogi Tomek zaczął kasłać krwią. Przeraziłam się wraz z innymi. Chłopak jednak mówił, że wszystko jest w porządku, ale my wiedzieliśmy swoje. Zawieźliśmy go do szpitala. Chłopaka zabrali na badania, a Louis w tym czasie zadzwonił do jego ojca i poinformował o całej zaistniałej sytuacji. Mężczyzna przyjechał dwadzieścia minut po telefonie.  Po dłuższym czekaniu, przyszedł lekarz i zabrał pana Gosyjskiego na stronę. Nikt nie wiedział co się dzieje, każdy był zdezorientowany i przyglądał się uważnie całej rozmowie lekarza z ojcem Tomka. W pewnym momencie jego ojciec się przeraził, a jego wyraz twarzy był taki jakby zaraz miał się rozpłakać. Lekarz poklepał mężczyznę po ramieniu i odszedł. Pan Gosyjski podszedł do nas i spojrzał na każdego z osobna.  Po jego policzku poleciała pojedyncza łza, nikt nie wiedział co się dzieje, w końcu powiedział coś co sprawiło, że coś we mnie umarło.
-Tomek ma raka płuc- wydobył z siebie – W każdej chwili może umrzeć, a hemoterapia i żadne leki nie pomogą, bo rak jest w rozwiniętym stadium – dokończył swoją wypowiedź
Nie wiedziałam co ze sobą zrobić, nie mogłam pohamować już spływających łez po moim policzku, wiec rozpłakałam się na dobre. Reszta dziewczyn tak jak ja szlochała, za to chłopacy starali zachować zimną krew. W pewnym momencie podszedł do mnie Zayn i mnie przytulił. Sama przytuliłam się do chłopaka, bo właśnie w tej chwili potrzebowałam ramienia, by się wypłakać i kogoś kto mnie pocieszy.  Kiedy się uspokoiłyśmy, wszyscy poszliśmy do pokoju w którym leżał brunet.  Na początku nie chcieli nas wszystkich wpuścić, ale po krótkiej sprzeczce zgodzili się. Kiedy weszliśmy na sale zobaczyliśmy go całego bladego i podłączonego do wszystkich aparatur monitorujących jego stan zdrowia. Chłopak uśmiechnął się na nasz widok, a my to odwzajemniliśmy.
Siedzieliśmy z nim jeszcze dobre pół godziny, po czym wróciliśmy do domu. Zapewniłam chłopaka, że wrócę do niego jutro rano. W końcu jeden dzień wolnego nie zaszkodzi.
3 miesiące później
Siedziałam przy nim każdego dnia i nocy. Do domu wracałam tylko na noc.  Na zajęcia nie chodziłam, przez co dziewczyny się denerwowały, ale mnie to za bardzo nie obchodziło, że opuszczam wykłady. Tomek mówił, żebym chodziła na zajęcia i po nich dopiero przychodziła, ale ja wiedziałam swoje i postanowiłam siedzieć przy nim.  Przez ten długi czas, który z nim spędziłam zrozumiałam, że nadal go kocham i nigdy to się nie zmieniło. Codziennie do szpitala przychodziła reszta tej bandy, przez co chłopak się nie nudził.
Wróciłam do domu by się przebrać w wygodniejsze ciuchy, na samym progu zastałam dziewczyny.
-Dowiedziałyśmy się, że jeżeli dalej nie będziesz chodziła na zajęcia nie zdasz tego semestru- odezwała się Zuza
-Trudno najwyżej- powiedziałam obojętnie
-Trudno! Dziewczyno co się z tobą dzieje, na samym początku wszystkie miałyśmy wielkie plany, a teraz co wszystko niszczysz!- wykrzyczała mi w twarz Iza
Nic nie odpowiedziałam, bo nie miałam zamiaru się z nimi kłócić. Ominęłam je szerokim łukiem, po czym poszłam do siebie się przebrać. Założyłam dresy i zbiegłam na dół, z kuchni wzięłam jabłko i ruszyłam do szpitala. Kiedy znalazłam się w budynku, poszłam w stronę wind wjechałam na trzecie piętro i pokierowałam się do pokoju , w którym leży Tomek.  Otworzyłam drzwi od pomieszczenia i zastałam puste, pościelone łóżko. Nic kompletnie tam nie było, nawet aparatury, do której był podłączony. Wyszłam z pokoju i zaczęłam nerwowo rozglądać się w poszukiwaniu lekarza lub pielęgniarki, jakiejkolwiek osoby, która powiedziałaby mi co się stało z chłopakiem. Na moje szczęście, znalazła się pielęgniarka. Podeszłam więc do niej.
-Przepraszam, wie może pani co stało się z pacjentem leżącym w Sali numer 246 ?- zapytałam uprzejmie
Kobieta poszła i zajrzała do tego pokoju.
-Przykro mi bardzo, ale ten pacjent zmarł- odpowiedziała i położyłam swoją dłoń na moim ramieniu w geście otuchy
-Co, ale jak to zmarł, kiedy?- pytałam i czułam jak do oczu napływają mi łzy
-Jakieś dwadzieścia minut temu zanieśliśmy go do kostnicy, naprawdę mi przykro
-Dobrze, dziękuję- powiedziałam i pokierowałam się do windy
Kiedy się w niej znalazłam rozpłakałam się na dobre. Nie mogłam pojąć, że go już nie ma. Dlaczego akurat jego to spotkało i to w tak młodym wieku. Dlaczego musimy tracić, tak ważnych dla nas ludzi. Gdy zjechałam na sam dół, nie miałam siły na samodzielny powrót do domu, usiadłam na sofie w poczekalni, schowałam twarz w dłonie i zaczęłam znowu płakać. Czułam się bezradna, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nagle poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Przetarłam oczy i spojrzałam na górę, był to Zayn, a za nim reszta ludzi.
-Co jest?- zapytał
Wstałam i spojrzałam na każdego.
-Bo... Tomka już nie ma- powiedziałam i się rozpłakałam
-Ale jak to nie ma?- zapytała Iza
-No on nie żyje!- krzyknęłam
Zayn przytulił mnie, a ja się w niego wtuliłam. Chłopak gładził mnie po włosach w geście otuchy.
-Może już wrócimy –zaproponował
Pokiwałam twierdząco głową. Poszliśmy do auta chłopaków i odjechaliśmy. Na każdej twarzy widniał smutek i przygnębienie. Dziewczyny miały czerwone oczy od płaczu, nawet Louis, no ale jemu się nie dziwie, w końcu członek jego rodziny zmarł.  Liam podwiózł nas pod domu, ja natychmiastowo poszłam i zamknęłam się u siebie w pokoju. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać ani nikogo widzieć.
IZA
Mania nie wychodziła z pokoju od kilku dobrych dni. Wiedziałyśmy, że dziewczyna lubi pobyć sama, ale bez przesady, teraz to my się o nią martwiłyśmy. Dodatkowo nie chodziła na wykłady, przez co narobiła sobie ogromnych zaległości, a nauczycielka powiedziała, że nie da rady zdać egzaminów w tym terminie co my, więc będzie musiała siedzieć rok dłużej. Próbowałyśmy wejść do niej, ale nic z tego nawet nie odezwała się. Zmartwiłyśmy się więc pojechałyśmy do chłopaków. Tylko jedna osoba jest w stanie wyciągnąć ją z tego dołka i miejmy nadzieję, że to poskutkuje.
ZAYN
Siedziałem sobie z chłopakami w salonie oglądając filmy, kiedy niespodziewanie do domu weszła Iza z Zuzą.
-Zayn idziesz z nami- powiedziała stanowczo Iza
-Ja, ale jak, gdzie, dokąd ?- byłem zmieszany
-Idziesz i nie marudź, po drodze ci wytłumaczymy, bo teraz nie ma czasu- powiedział Zuza
Podniosłem się z kanapy i poszedłem za dziewczynami. Wsiedliśmy do ich samochodu i odjechaliśmy. W czasie kiedy Zuza prowadziła Iza tłumaczyła mi wszystko co się stało oraz mówiła, że tylko ja będę w stanie coś zrobić, nie wiem na jakiej podstawie tak myślała. Ale wiem co zrobię, zrobię coś co powinienem zrobić już bardzo dawno, miejmy nadzieję, że to wypali. Dotarliśmy na miejsce i weszliśmy do domu. Staliśmy pod drzwiami od pokoju Mani dobre dziesięć minut. Postanowiliśmy jednak spróbować czegoś innego wyszliśmy z domu i pokierowaliśmy się pod okno od pokoju brunetki mając nadzieję, że będzie otwarte. Na całe szczęście było. Dziewczyny szybko poszły po drabinę do garażu, po czym podstawiliśmy ją pod jej okno.
-Trzymaj się- powiedziały i posłały mi uśmiech
Odwzajemniłem go i  zacząłem wchodzić po drabinie na górę. Byłem już pod jej oknem i  zobaczyłem coś co mnie przeraziło.
MANIA
Miałam już zamiar wziąć te wszystkie tabletki nasenne, bym mogła odejść stąd i być razem z Tomkiem, lecz coś, a raczej ktoś mnie zatrzymał.
-Stój, co ty robisz!- usłyszałam donośny krzyk
Odwróciłam się w stronę, z której dochodził dźwięk. Okazało się, że był to Zayn. Spojrzałam prosto w jego czekoladowe oczy i poczułam coś, czego jeszcze nigdy w życiu nie doznałam. Zakochałam się w tym chłopaku. Podszedł do mojego łóżka i usiadł na nim, patrząc prosto w moje oczy.
-Co ty robisz?- złapał mnie za rękę , nadal patrząc w moje oczy
-Jak to co nie widać, próbuję się zabić, bo moje życie nie ma sensu- powiedziałam przez łzy
-Jak to nie ma, ma i to wielkie- powiedział patrząc ciągle na mnie – Nie mów nawet tak, bo życie to jest dar którym obdarowali cię rodzice i nie powinnaś sobie go odbierać- powiedział spokojnie, przy czym uśmiechnął się do  mnie
-I co z tego, po co żyć jeżeli nie ma się przy sobie osoby, na której tobie zależy, z którą cieszyłeś się każdym dniem z którą wiedziałeś, że chcesz być zawsze- mówiłam a łzy ciekły mi po policzkach zamazując obraz jego twarzy
- Tego światu jest pół kwiatu, nawet nie wiesz jaki ten świat jest wielki i co zgotował dla ciebie los. Znajdziesz jeszcze nie jedną osobę, którą pokochasz z wzajemnością i okaże się, że to właśnie z nią chcesz spędzić resztę swojego życia
-A co jeżeli nie
-A co jeżeli tak, nie zamartwiaj się, tylko żyj dalej i ciesz się pełnią szczęścia i tym co dostałaś- powiedział i swoim kciukiem stał pojedynczą łzę spływającą po moim policzku
-Dzięki Zayn- powiedziałam i przytuliłam chłopaka
- Chodź już- powiedziałam i wstałam z łóżka
-Czekaj chwilę- powiedział poważnie
Odwróciłam się do niego i spojrzałam , chłopak miał poważny wyraz twarzy.
-Chciałem tobie powiedzieć już dawno, ale nie było jak, więc mówię teraz- wziął głęboki wdech-Mania kocham cię- dokończył
Poczułam w brzuchu motylki kiedy to powiedział, uśmiechnęłam się do niego.
-Zayn, tez ciebie kocham- powiedziałam
Nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Teraz już wiem, że nie odbiorę sobie życia bo mam dla kogo żyć, bo jestem dla kogoś ważna. Dzięki niemu zrozumiałam co to jest prawdziwa miłość, którą obydwoje się darzymy.  Dowiedziałam się również istotnej rzeczy, a mianowicie kochałam Tomka, ale tylko i wyłącznie jak przyjaciela, nie kogoś więcej, za to Zayn’a darzyłam więcej niż przyjacielską miłością, to była bezgraniczna miłość.


Ta-dam, proszę bardzo jest Zayn i Mania, co wy na to?  I tak oto tym sposobem kończę tą historię, został jeszcze epilog oraz pożegnanie. Więc nie będę się rozpisywała tutaj ;) Zwaliłam końcówkę, za co przepraszam :)

3 komentarze:

  1. mega :D wreszcie Zayn i Mania <3333
    szkoda ze to konie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. no wreszcie Mania&Zayn <3 szkoda Tomka ;cc i szkoda,ze koniec.;c
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoda Tomka. Ale fajnie że Mania i Zayn w końcu są razem.
    A najgorsze jest to że koniec. Z niecierpliwością czekam na twój drugi blog. ;*

    OdpowiedzUsuń