MANIA
Obudziłam się z bólem karku oraz wtulona w Zayn’a. Trochę
przeraziłam się tym faktem, może raczej skrępowałam. Już od dłuższego czasu
jestem skrępowana w jego towarzystwie, nie wiem dlaczego. Dziewczyny sugerują,
że lecę na niego dlatego jego obecność mnie krępuje, a czasami nawet
przytłacza. Ale to są tylko ich durne filozofie, które nie do końca są
prawdziwe. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam na Mulata i dopiero
teraz zauważyłam jaki on jest słodki. Ta jego ciemna grzywka opadająca
swobodnie na czoło, te jego pełne malinowe usta. Za bardzo się rozpędziłam.
Chodź prawdą było to, że nie mogłam zapomnieć o smaku jego ust, chodź byłam
trochę wstawiona, ja i tak zapamiętałam tą część. Nie wiem dlaczego akurat tą
sytuację mój mózg musiał sobie ją zapamiętać, może to jest jakieś przeznaczenie.
Lecz to nie może być to, bo ja w nie niewierze, i to z takich powodów, że gdyby
ono miało istnieć to w naszym życiu nie mielibyśmy żadnego wyboru, bo wszystko
byłoby dyktowane nam przez Tego na górze.
A tak nie jest, każdy ma prawo do głosu, do podejmowania swoich decyzji do
realizowania się w czymś co kocha.
Wstałam z podłogi i spojrzałam się jeszcze raz na Zayn’a,
jak śpi wygląda jak aniołek. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam do kuchni .
Nalałam sobie szklankę wody. Wypiwszy ją poszłam do łazienki przemyć twarz.
Kiedy wróciłam do salonu, nie zastałam w nim chłopaka, u którego boku dzisiaj
się obudziła. Za to z kuchni dobiegły hałasy obijających się o siebie garnków.
Bez zastanowienia skierowałam się w stronę tego pomieszczenia i zastałam w nim
nie kogo innego, a Mulata.
-Co się dzieje?- zapytałam
-Nic, tylko patelnie wyciągałem a, że była głęboko w szafie
za innymi naczyniami zrobił się lekki hałas przy jej wyciąganiu- odpowiedział
-A po co tobie tak w ogóle ta patelnia?- dopytałam
-Mam zamiar zrobić jajecznicę – odpowiedział dumnie, po czym
wypiął pierś do przodu
-To ty umiesz zrobić jajecznicę?- zapytałam zdziwiona
-Nie, ale to nie jest takie trudne- powiedział po czym
zaczął wbijać jajka do patelni
No i wszystko stało się jasne, wole nie być przy tym jak on
ma zamiar smażyć ten posiłek. Wróciłam więc do pokoju dziennego i włączyłam
telewizor, w poszukiwaniu jakiegoś ciekawego kanału. Nie siedziałam zbyt długo
w samotności, bo do pomieszczenia zawitała dopiero co nowa para w tym gronie.
Mowa tu o nikim innym a Zuzi i Niall’u. Oni są tacy uroczy, pasują do siebie
jak ulał. Dobrze, że blondyn zebrał się na odwagę, by powiedzieć jej o swoich
uczuciach i jeszcze jak to zorganizował. Bo tak naprawdę, to on wymyślił całą
tą akcję, a my tylko mu pomogliśmy. Na samym początku chłopak stresował się, że
brunetka go odrzuci, ale ja z Izą zapewniałyśmy go, że jej uczucie w stosunku
do niego jest takie same. Lecz on i tak
do samego końca nie nastawiał się, że to co my mówimy nie jest prawdą. Szczęśliwi
zakochani usiedli na sofie i zaczęli wraz ze mną oglądać.
- Co tak śmierdzi spalenizną?- zapytała Zuza
- Boże święty Zayn !- krzyknęłam i poderwałam się
natychmiastowo kierując do kuchni
-To Zayn śmierdzi
spalenizną?- dało się usłyszeć głos Niall’a
Kiedy weszłam do
kuchni, zastałam tam istny chaos, chłopak spanikowany nie wiedział co ma robić,
bo zaczęło się dymić, na blacie było pełno łupinek od jaj jakiś talerzy i wiele
innych tego typu rzeczy. Podeszłam do kuchenki, wyłączyłam gaz i otworzyłam
okno, po czym wyszłam z brunetem z pomieszczenia.
-I co to nie jest takie trudne- powiedziałam z irytacją w
głosie
-Oj każdemu może się zdarzyć- powiedział machając ręką na
to, po czym usiadł na sofie
Zajrzałam do kuchni by sprawdzić czy dym się ulotnił. Nie
było już go ale nadal śmierdziało spalenizną. Podeszłam do patelni, na której
zastałam jajecznicę. Sprawdziłam czy jest dobra, na pierwszy rzut oka wygląda
dobrze, ale nigdy nie oceniaj książki po okładce. Jak się okazało jajecznica
była sucha, a dodatkowo spalona. Jej spód był cały zwęglony. Wyrzuciłam więc ją
do kosza i wzięłam się za robienie zwyczajnych w życiu kanapek. Namęczyłam się przy tym jak nigdy. Było ich
tyle, że mogłabym nimi wykarmić całe wojsko. Wróciłam do salonu i byli tam
wszyscy prócz Li i Dan. Jak się później okazało chłopak nocował u dziewczyny.
Przyniosłam więc kanapki. Kiedy je położyłam ludzie rzucili się na nie, jak wygłodniałe niedźwiedzie.
ZUZA
Po spożyciu pysznego śniadania przygotowanego przez Manię,
postanowiłam przejść się z Niall’em na spacer. Chłopak poszedł się ubrać, a ja
czekałam na niego w salonie, kiedy się zjawił wyszliśmy z domu. Na samym
początku pokierowaliśmy się do mnie do domu, bym mogła się odświeżyć. Uwinęłam
się w niespełna pół godziny, co było chyba moim życiowym rekordem w tej
dziedzinie. Gdy gotowa zeszłam na dół wyszliśmy z domu. Całą drogę szliśmy w
ciszy trzymając się za ręce. Nie potrzebowaliśmy słów, napawaliśmy się swoją
obecnością . Po paru minutach drogi znaleźliśmy się na lodowisku. Postanowiliśmy
pojeździć chwile. Wypożyczyliśmy łyżwy i poszliśmy na lód. Nie miałam żadnych
trudności z jazdą, w końcu rolki na których uwielbiam jeździć są powiązane z
łyżwami. W przeciwieństwie do mnie mój kochany blondasek, kiedy wszedł na lód
od razu upadł, następnie zaczął jechać przez środek lodowiska i w połowie znowu
zaliczył upadek. Kazałam mu pierw pojeździć trochę przy barierce, ale on się
uparł, że to i tak nic nie da więc będzie jeździł środkiem. Byle tylko blisko
mnie. Jeździliśmy a on co jakiś czas
upadał. W końcu miałam tego dosyć, jego tyłek był cały poobijany. Podjechałam
do barierki i machnęłam w stronę Niall’a by podjechał do mnie. Chłopak
posłusznie to zrobił.
- Tak piękna?- uśmiechnął się zadziornie
-Od teraz jeździsz przy barierce- powiedziałam stanowczo
-Nie- zaprotestował
-Tak
-Dobrze, ale jeżeli ty będziesz ze mną jeździła
-No oczywiście- powiedziałam i pocałowałam namiętnie usta
chłopaka
Kiedy się od siebie odkleiliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy i
obdarowaliśmy się uśmiechami. Nagle moje oczy ujrzały jakiś błysk. Nerwowo
zaczęłam się rozglądać. Ale nic nie zobaczyłam Spojrzałam na chłopaka, on również się rozglądał.
-Co to było?- zapytałam zrezygnowana
-Mam nadzieję, że nie to o czym myślę- odpowiedział, po czym
spojrzał na mnie i mnie pocałował
Wiedziałam co miał na myśli Niall. Byłam trochę zmartwiona ,
bo jeżeli okazało by się, że ten błysk to był flesz aparatu, było by źle. Nie
chcieliśmy na razie aby ktoś spoza obrębu znajomych dowiedział się, że jesteśmy
parą. Nie chcieliśmy zapeszać, bo jeszcze nie wiadomo jak potoczy się dalsze
życie. Chodź znamy się dość długo, poznajemy się na nowo każdego dnia.
Wiedziałam , że prędzej czy później ktoś się dowie i zaczną się plotki i
domysły na ten temat, chodź wolałabym żeby było to później.
Jeździliśmy przy barierkach dopóki, kochany blondynek
załapał. Bawiliśmy się świetnie. W pewnym momencie przyszła kolej abym ja
zaliczyła upadek, na całe szczęście blondasek przybył z odsieczą by pomóc mi
wstać, lecz potem sam upadł. Tym sposobem oboje leżeliśmy na zimnej płycie
lodowiska, śmiejąc się z siebie nawzajem. Nagle jakimś dziwnym trafem Niall leżał na
mnie. Patrzył na mnie swoimi niebieskimi jak ocean oczami, a ja w nich
tonęłam. Nagle nasze usta złączyły się w
namiętnym pocałunku. Chłopak całował tak namiętnie i ciepło jak by jutro dnia
miało nie być. Ja również oddawałam jego pocałunki, dzięki niemu czułam, że ten
chłód, który nas otaczał, nagle zniknął, czułam wewnętrzne ciepło, euforie.
Słyszałam bicie mojego serca.
NIALL
Kiedy odsunęliśmy się od siebie uśmiechnąłem się do niej,
po czym wstałem i pomogłem podnieść się Zuzi. Kocham tą dziewczynę, przy jej
boku mogłem wieść spokojną egzystencję, nie obawiając się niczego. Przy niej
czułem się jak normalny nastolatek , a nie jakaś gwiazda światowego formatu.
Ona sama również mnie tak traktowała.
Zrobiło się późno więc postanowiliśmy wrócić do domu.
Odprowadziłem brunetkę pod jej dom. Całą drogę śmialiśmy się wspominając
dzisiejszy dzień.
- Nie dziwi cię to, że tylko my byliśmy na tym lodowisku?-
zapytała z nutką ironii, gdy staliśmy już na ganku
-Ja nic nie wiem- powiedziałem podnosząc ręce w górę w
geście obrony uśmiechając się przy tym
-Dziękuję- powiedziała i namiętnie mnie pocałowała
-Nie ma za co – powiedziałem kiedy się od siebie odsunęliśmy
Dziewczyna zniknęła za drzwiami mieszkania, a ja wyszedłem z
posesji i pokierowałem się w stronę domu.
MANIA
Nadszedł poniedziałek. Całą niedzielę przesiedziałyśmy oglądając filmy. Wstałam i
poszłam się umyć. Uczesałam się w kitka i pomalowałam rzęsy, po czym wróciłam
do siebie i założyłam dżinsy, bokserkę i
bluzę kangurka z słuchawkami. Zeszłam na dół by zjeść śniadanie. I zastałam w kuchni dziewczyny, które akurat
robiły sobie posiłek. Dołączyłam się do nich. Po zjedzonym śniadaniu wyszłyśmy
z domu. Zapakowałyśmy się do samochodu i ruszyłyśmy do szkoły. Za kierownicą
zasiadła Iza. Przyznam, że jest dobrym
kierowcą. Kiedy znalazłyśmy się w murach szkoły, poszłyśmy na pierwszą lekcję
po tak długiej nieobecności. Następnie lekcje minęły szybko. Aż nadszedł czas
na J. Angielski. Ta lekcja dłużyła mi
się, obawiałam się trochę tego wywiadu. Nastała nasza kolej a my podeszłyśmy do
nauczycielki i podałyśmy naszą pracę. Serce waliło mi jak oszalałe, nie wiem
dlaczego tak się tego obawiałam. Na całe szczęście zaliczyłyśmy to, nie na zbyt
dobrą ocenę, ale na całe szczęście zaliczyłyśmy.
Przez kolejne dwa dni chodziłyśmy na wykłady, po czym przychodziłyśmy
do domu i się uczyłyśmy. W końcu nastał czwartek. Chyba najgorszy dzień z
wszystkich jak dotąd możliwych...
Przepraszam, przeprasza, przepraszam i jeszcze raz przepraszam tamten rozdział spieprzyłam po całości. Ten też w pewnym stopniu.
Na całe szczęście powoli zaczynam dochodzić do końcowego punktu tego opowiadania.
Ojeje, nie chcę końca. ;(
OdpowiedzUsuńAle masz szczęście że zakładasz nowego bloga, a ja mniej więcej wiem o co w nim będzie.
A co do rozdziału to jedynym miunusem jest to że był taki krótki . A ogółem to bardzo przyjemny rozdział do czytania.
zajebiste *_* nie koncz no! :(
OdpowiedzUsuńzapraszam do komentowania u mnie gdzie pojawił się 31 rozdział
http://galaxy-strawberry.blogspot.com/
cooo? koniec? ;c
OdpowiedzUsuńrozdział swietny, chciałabym bardzo,żeby Mania w końcu była z Zayn'em *.* czekam na następny :D
xoxo